Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/06/21 in Posts
-
Mam nadzieję, że się uda, w tygodniu sa tam 3 dziewczyny, w sobotę jedna albo dwie i kolejka, bo ludzie mają wolne, więc szczepienia itp. Mały bezproblemowy - na rannym spacerku znów zrobił, co trzeba - koopę do badania wezmę, nic tam nie widać, ale cuchnąca niemiłosiernie :( On ochoczo spaceruje i podlewa, co sie da, może odwykłam od nie kastrowanych psów, bo jadra wydają sie spore, ale gładkie, chyba zdrowe. Za to koopa Biedaka - żywa, ruszająca się :( w pierwszej chwili myślałam, że to jakiś niestrawiony makaron, patrzę z bliska, a to się rusza - najeżona takimi białymi szer. ok.2 mm, dł. ok 1 cm robalami, nie wiem, co to może być :( Zanim wróciłam z Kubusiem, Biedusio już się załatwił w kuchni, położył się. Nie chcę go męczyć....rano bardzo sie bałam zajrzeć, ale "czekał" na mnie, czujnie podniósł głowę, jak tylko weszłam. Mały za to spał "snem sprawiedliwego", on chyba nie słyszy bardziej, niż nie widzi. Na razie nie dałam im śniadania, może uda się krew do badań pobrać. Asiu - wspaniała, dzielna kobieto - to dzięki Tobie nie czekają już w schronisku. Dziękuję to za małe słowo dla Ciebie, innego nie znajduję, więc choć tyle: DZIĘKUJĘ !!!8 points
-
Grzesia dobrze zabezpieczyłam, porządne szelki, dobrze dociśnięta obróżka (z dopiętym moim telefonem), do tego podałam smycz z podwójnymi zaczepami (żeby można było zapiąć obróżkę i szelki jednocześnie). Mam nadzieję, że w DS nie będą kombinować i np. luzować obróżki czy zdejmować szelki, bo mu niewygodnie. Grześ był wystraszony, ale spokojny i grzeczny. Z chęcią wpakował się do kontenerka nowych ludziów. Wrzuciłam mu tam kocyk, żeby jechał z czymś znajomym. Tu tuż przed przekazaniem jeszcze w naszym samochodzie: Serce mi się łamie na ten wzrok: gdzie Ty mnie wywozisz??:(5 points
-
Mam zanieść koopę do badania, tamtą wywaliłam, w kuchni zrobił, oddychać się nie dało... Staje, tylko na krótko, jakby nie miał siły. Idzie na ugiętych, nawet po schodach wchodzi (łatwiej mu to idzie niż schodzenie). Strasznie mu sterczą kości miednicy i chyba ma zespół końskiego ogona. Za kilka dni zrobimy badania, może też rtg - wg zaleceń wetki. Co do jego stanu - spodziewałam się, że dobry nie będzie, ale czegoś takiego to chyba w najczarniejszych przypuszczeniach nikt się spodziewać nie mógł - 90% skóry zeżarte przez świerzbowca :( nie wiedziałam, że nie widzi, ze zdjęć schroniskowych nie było tego widać i jakoś nie przypuszczałam, że jest niewidomy. Ale jak idzie spokojnie, bez paniki, to całkiem dobrze sobie radzi. Za to bezzębny "krzywodziobek" Kubuś zwiedził już dzisiaj cały teren :) moja działka z domem ma 13 arów plus 10 arów przylegającej działki w dzierżawie - wszystko "obleciał", że dogonić go trudno ;) pocieszny jest bardzo :)5 points
-
Kasia dała się uprosić <3 ....Moje wyliczenia wskazują, że przez 1szy miesiąc dam rade utrzymac całą trójkę, no więc będzie to walka o DOM pilny dla jednej z nich....W najgorszym całkiem razie, gdy zbankrutuje to najwyżej zabiore sunie do przytuliska i tak będą mieć lepiej niż w tym bagnie w tamtym schronie :( ale trzeba wierzyć że uda się szybko znaleść domy i wszystko się dobrze ułoży...Nie można przeciez zostawić jednej z nich samej .... Trójka suniek dostały już imiona: Muszka, Żabka i Kropcia ;)5 points
-
Tyle nas tutaj jest i wszystkie myślimy ciepło i serdecznie o biedaku. Nie został uratowany na próżno. Tak, przed Mari wiele pracy, ale będziemy Ją wspierać. Dziękujemy Ci Aska, za ogromny wysiłek jaki dla biedaka poniosłaś. I hola, hola, on już nie biedak, a Misiek, a jeszcze bardziej - Viktor, Lucky, i przestańmy go nazywać biedakiem, bo już nim nie jest. Dzisiaj go zobaczy lekarz i zacznie się proces leczenia. Wierzmy w to, że zakończony sukcesem :)5 points
-
tak, dostał przeciwbólowe, przeciwświądowe i chyba antybiotyk, nie wypytywałam, bo kobiety zmęczone po pracy były, nie chciałam ich zatrzymywać. Ale efekt jest - Duży już leży jak pies, którego nie boli, i oddycha też inaczej. Dotąd leżał tylko w pozycji bólowej i ledwie głowę podnosił. Miałam wrażenie, że woli umrzeć, niż tak cierpieć. Teraz w oczach jest iskierka życia :)3 points
-
Naleśnika dopiero rano dzisiaj byłam w stanie przegryźć i mało słodkie :( ale mam niedosyt ze spotkania - za malutko zjadłaś, za krótko byłaś, nawet wszystkich psiaków nie poznałaś ...a ja byłam w strasznym stresie, oj, strasznym :( Mam nadzieję, że nas jeszcze odwiedzisz - już trasa będzie duuużo krótsza :) jeszcze raz DZIĘKUJĘ !!!! Chłopakowi lepiej by u Ciebie było, Kasienko, bo od strony syna kuchni jest 6 schodów i dzisiaj miał problem z zejściem ( za to wszedł), jak syn wróci - zabiorę go na "moją" stronę domu, a to już schodów 14 :( Pospacerował trochę, ale najpierw wystraszył mnie, że omal na zawał nie zeszłam... leżał i nie tylko nie podniósł głowy, nie zareagował też na wołanie... chyba nareszcie mocno zasnął, przestał czuwać. Czekam na wetki - dobre kobiety na widok moich łez nie odmówiły i przyjadą po pracy obie.3 points
-
3 points
-
Myślę, że jak spacer to idzie cały boks, wszyscy, nie wybiórczo. Wtedy będzie względny spokój w boksie, bo jak "lepszy" wraca ze spaceru, to "gorszy" który nie wyszedł może go zaatakować. Wiem do tego trzeba wielu wolontariuszy w jednym czasie. Mówcie co chcecie ale mnie przykro patrzeć na zestawienie zdjęć pojedynczych boksów i boksów ogólnych. Jedne tu, drugie tu, na jakiej zasadzie ta segregacja. To schronisko powinno przejść metamorfozę i to dużą.2 points
-
2 points
-
Pan i pani zdecydowani poczekać,są zorientowani ,że wizyta,że trzeba zorganizować transport.Bgra już wstawiła na FB,że szukamy wizytatora.Ona jest już w grupie.Ja czekam na przyjęcie.Z tego co wiem to z Biłgoraja jeżdżą co dwa tygodnie w tamten rejon.Zabierali raz sunię do adopcji.Namiary gdzieś mam.2 points
-
2 points
-
byliśmy dzisiaj w gabinecie na kolejnym zastrzyku, bo Tuliś rano zwymiotował wczorajszą kolację :( dzisiaj nawet nie panikował, zaczepiał wszystkie psiaki do zabawy, a kolejka za nami ogromna się zrobiła. Tulisio dzisiaj po raz pierwszy był na spacerku z wolontariuszką Zosią :) Jest nim zachwycona :)2 points
-
konfirm, bardzo dziękuję za wstawienie tutaj linku do bazarku :) Jak widzę ten ruch, optymizm i energię na wątku, to coraz więcej nadziei wstępuje mi w serce, że pies podniesie się z tej ruiny. Wybaczcie, że nie piszę dużo, mimo, że ja powinnam tu pewnie być najwięcej, ale po tych kilku już tygodniach szukania ratunku dla psiaka, rozmów, maili, telefonów, mam taki zjazd energetyczny i ulgę, że się udało mu pomóc, że trochę brakuje mi już słów. Teraz najważniejsze, co się uda dzielnej Mari dzisiaj zadziałać z wetem dla psa. Z drżeniem czekam na wynik wizyty, i przede wszystkim wierzę, że dziś do niej dojdzie. Poza tym tak się cieszę, że Wy tak mocno się zaangażowałyście :) Znowu bardzo bardzo Wam podziękuję. Wszystkim. Poker, ja też tak się dziś czuję, jak przed 10 laty na dogo :)2 points
-
Cieszy, że psiaki przespały spokojnie noc. Kubuś pewnie szybko się zadomowi. O psiaku, którego - jak zauważyła konfirm - nie nazywajmy już biedakiem (bazarek imienny wkrótce się kończy), nie potrafię na razie myśleć spokojnie. Ale po tym wszystkim, co się wydarzyło dobrego dla niego, on też na pewno szybko wyczuje zmianę sytuacji i będzie walczył o swoje lepsze życie. Musi się udać. Mari, mam nadzieję, że odpoczęłaś choć trochę w nocy, że dzisiaj optymistyczniej patrzysz na świat. Aska, już tu wiele razy pisałyśmy na Twój temat największe peany, ale zasługujesz na nie po stokroć. Dziękuję Wam obu, że jesteście, że stanęłyście na drodze tych psiaków. ❤❤❤ Dziękuję wszystkim, którzy tu są na wątku. Damy radę! Będzie jeszcze dobrze!2 points
-
2 points
-
Ja u rąk obgryzłam 2 godziny temu, teraz zabieram się za paznokcie u nóg :(1 point
-
Martusiu same wspaniałe wiadomości :) Oby tak dalej :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Przygarniesz kolejnego psiaczka i wszystko znowu będzie ok :)1 point
-
Jest!!!! Koteczka będzie miała domek.Mam namiary do wizyty.1 point
-
I można na niego patrzeć, nie ucieka wzrokiem. No wszedł w końcu po kilkunastu próbach. I siedzi nieszczęśliwy w kuchni, bo jedno posłanko musiałam zwinąć robiąc miejsce na dodatkowe krzesło przy stole.1 point
-
1 point
-
Kupiłam Misiowi 100 podkładów z allegro, za 80zł plus 5,50zł wysyłka1 point
-
1 point
-
oj, działo się ;) film by można było o tym nakręcić albo książkę napisać " Niewiarygodne przygody Amberka Wędrowniczka" ;) ;)1 point
-
Cieszę się że Wam się podoba :D. Gucio zwany pieszczotliwie Kluseczką, bardzo lubi uczestniczyć w życiu domu, np. jak Córka wieczorem zmywa w łazience makijaż to siedzi przed łazienką i obserwuje , przekrzywia łepek, jakby wiedział o co chodzi. Bardzo się garnie do człowieka, żeby zostać pogłaskanym, żeby polizać po ręce , no i oczywiście żeby dostać coś dobrego , wpina się nawet na tych swoich krótkich nożynach i ciekawie rozgląda ale nie jest jeszcze typem sępiącym jedzenie :). W domu jest już całkiem śmiały, wyjada jedzonko z miseczki mojej Tofince, zabrał jej łóżeczko, mimo że jej jest malutkie i za małe na niego to nie wiem jak on to robi ale jakoś się tam układa tylko wygląda jak kula futra :D. Zaczął wskakiwać na łóżko. Dotykanie futerka tak ale narazie jeszcze delikatnie. Jest pieskiem już śmiałym chyba że coś jest pierwszy raz albo się przestraszy to piszczy i zaczyna się trząść. Ale głaskanie i spokojny głos uspokajają go. Na spacerach przez kilka dni był chyba zestresowany i stąd dość długo siku robione w domu, cały czas szedł przy nodze , czasami powąchał jakąś trawkę czy drzewko i tyle. Dopiero wczoraj był pierwszy dzień kiedy nie zrobił siku w domu, oczywiście jest głaskany i chwalony za każde udane podejście :). Widzę też że powoli zaczyna się cieszyć spacerkami, oddala się na smyczy na jej długość, wącha razem z Tofinką. Został też wykąpany więc na pewno lepiej się czuje no i oczywiście futerko ma lśniące i mięsiste jak aksamit. Natomiast Gucio nie wiem czy ma jakiś drobny lęk, obawę przed mężczyznami. W sobotę przyjechał mój TZ i został przez Gucia bardzo brzydko obszczekany, Gucio burczał, warczał i nieufnie patrzył na przybysza. Dostał smaczka z ręki od TZa ale nie wziął. Potem spokój i znowu jak mój TZ zaczął się przemieszczać po domu, to samo. Ale później już był spokój. A w niedzielę jeszcze trochę był nieufny ale poszliśmy razem na spacer. Potem Gucio znowu poburczał ale tylko troszkę. Ogólnie z Gucia jest radosny pocieszny piesek, który jak śmiesznie się cieszy podskakując do człowieka, kręcąc przy tym tą swoją dupinką i krótkim ogonkiem :). Jest też bardzo zorientowany na człowieka. Jak tylko coś się do niego powie to słucha, reaguje. Fajny psiaczek, bardzo spragniony człowieka, jego dotyku, troski. A tutaj kilka zdjęć Pana Kluseczki :). To z serduszkiem to w posłanku Tofinki.1 point
-
Babcia Ptysia też ma m.in. niedoczynność tarczycy i niestety widać to po stanie jej włosów (przerzedzenia). My dostaliśmy od weta Essential 6 spot do stosowania na skórę. Jesteśmy po 2 użyciach, skóra jakby bardziej elastyczna, lepiej nawilżona i włos moim zdaniem nabiera połysku, na razie nie porasta . To dopiero początek kuracji, więc nie spodziewam się że włos nagle zacznie rosnąć jak szalony, ale mam nadzieję, że po pewnym czasie jednak zacznie się zagęszczać gdzie potrzeba :( Może ktoś wcześniej stosował i zna ten produkt i mógłby podzielić się swoimi spostrzeżeniami z kuracji?1 point
-
Wizyta w gabinecie za nami, czekamy na wyniki badania kału. Tuliś ma zdjęte szwy ( ależ płakał ! ;)). Dostał antybiotyk na stan zapalny jelit i probiotyk osłonowo, w czwartek rano mamy być w gabinecie. Tulisiek oczywiście koniecznie chciał wszystkich przywitać, do małego szczeniaczka w typie jack russela, który "groźnie" poszczekiwał Tuliś...czołgał się merdając ogonem :)1 point
-
1 point
-
Byliśmy na badaniach, wyniki będą w czwartek lub piatek. Jeszcze potem trzeba zrobić EKG, dzisiaj mały też dostał inny antybiotyk bo to ucho niezbyt sie poprawiło. Ale za to poprawił się troszkę nastrój Timusia, już opanował klapkę dla psów i kanapę. Na budę już nawet nie zerknie, z dworu leci odrazu na kanapę. :)1 point