Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/04/15 in Posts
-
Naprawdę nie musi się znać i umieć tego zrobić. Sorki, ale jeśli hodowcy ZKwP popierają akcję r=r, jeśli przedstawiają się jako godni zaufania, jako ludzie niejako z certyfikatem który daje im Związek, to niech, choroba, nabywca nie musi robić doktoratu z zakupu psa rasowego zanim zdecyduje się z kimś umówić. Przeciętny ludek nie musi znać się na zgryzie, kupuje psa określonego jako wystawowy, nie chodzi o interchampiona, ale bez wad dyskwalifikujących, hodowca mu takiego szczeniaka wręcza, pobierając za to stosowną sumę w biletach NBP, ot i wszystko.3 points
-
Wiórek był ciężko przerażony już kiedy go przynieśli z boksu.Pierwsze pół godziny leżał i nawet nie próbował podnieść łebka.Każdy stukot wywyływał jego strach.Po jakimś czasie zaczął się rozgladać, potem kombinowal jak wejśc mi na kolana, a w końcu całą drogę przesiedział na siedzeniou obok kierowcy. W W-wie przekazywałam go dziewczynom z Łodzi.Na smyczy i w szelkach zaczął spacerować, a potem machając ogonem podszedł do ludzi spacerującuch z psami.Nie chciał już wejsć do samochodu,bo chciał spacerowac.Będą z niego ludzie .3 points
-
Oleńko, jak Cię lubię, co wiesz :) zapewne. Ale ja jestem pragmatyczna do bólu w takich sprawach. I bardziej mi zależy na kondycji psa, niż na poklasku. Wiem, że "wątkowicze" wyrazili swoją dezaprobatę dla moich zapytań :) Ale mi to nie przeszkadza, o ile pies dostanie lepszą karmę i suplementy w większym zakresie. Trudno, nie ma musu lubienia :)2 points
-
taks dużo zdrówka :)) i szybko wracaj do nas :)) co do kosztów szycia - to uważam, że bez żadnych skrupółow taks mogłaby sprzedawać swoje wyrobi komercyjnie, choć tak zebrać środki na kolejne bazarki, bo wszystko przecież kupuje ze swoich środków :( a przecież to tyle kasy kosztuje, nawet jak hurtem się zamawia :( ja sama chętnie bym kilka rzeczy kupiła bo szczylek niedługo u mnie zamieszka, a skąd ma mieć wyprawkę jak nie od taks? wszystkie w taksówkach śmigają a on taki wyjątek będzie :P2 points
-
Spike. Czysto merytorycznie odpowiem na rzucone w eter przez Ciebie pytanie, na które nikt nie odpowiedział - dlaczego przywiązanie linki do pasa nie jedt najlepszym pomysłem. Trzymając smycz w rękach od kręgosłupa dzieli ją kilka stawów: nadgarstek, łokieć, bark, a także same połączenia stawowe w kręgosłupie i umocowanie łopatki do ciała. Dzięki temu kręgosłup jest silnie amortyzowany poprzez pracę mięśni operujących wyżej wymienionymi stawami. Opasając się linką pozbawamy kręgosłup tej amortyzacji narażając go jednocześnie na uraz spowodowany nagłym, bardzo silnym szarpnięciem (pies jest duży). Może porównanie będzie nad wyraz, ale linę do skoków na bandżi (polska pisownia bo nie pamiętam właściwej) montuje się na nogach nie tylko dlatego, żeby delikwent zadyndał sobie głową w dół. Nadmienię, choć to porównanie będzie zdecydowanie przesadzone, że dawniej wprawny kat wieszając człowieka śmierć powodował nie uduszeniem ale przerwaniem rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym poprzez dobór odpowiedniej długości liny i wielkości pętli (i pewnie jeszcze kilku innych czynników - specem w tej dziedzinie nie jestem ;)) Nie mówię, że pies właścicielce złamie kręgosłup, ale wielokrotne szarpnięcia w końcu odbiją się na stanie kręgosłupa. Natomiast taka linka w odludnym miejscu, gdzie nie ma ryzyka wyskoku to fajny pomysł. Jednak w zaludnionej okolicy bezpieczniejsza chyba jednak byłaby krótka smycz. A tak na OT zawsze myślałam, że ta lina do łapania krów i koni to uwiązana jest do siodła, nie do cowboya?2 points
-
Znamienne,ze tam gdzie pojawia się spike zawsze jest awanturka. Mniej lub bardziej intensywna. Jasnym jest,że spike nie widzi w tym swej winy:)2 points
-
Hobbit to młody, uroczy, grzeczny i łagodny pies. Szuka przyjaciela na całe życie... Wyrzucony, błąkał się w podwarszawskiej miejscowości. Miał szczęście - nocował na działkach, gdzie prowizorycznie zajęła się nim starsza Pani. Karmiła, poiła, zabierała na spacery - miał namiastkę domu. Przeszkadzało to jednak tak dalece sąsiadowi, że zgłosił psiaka do gminy, a potem sam zza węgła podglądał czy aby na pewno Hobbit zostanie zabrany... A wystarczyło starszej osobie pomóc w opiece - i wszyscy byliby zadowoleni. Hobbitek czeka na dobry los w naszej fundacji. Jest delikatnym i miłym psiakiem, ma ok 1,5 roku - liczymy na to, że szybko ktoś zwróci na niego uwagę. Kontakt w sprawie adopcji: 731 467 0311 point
-
anecik jest taka ze wsiadzie w porszaka :D czerwonego i zajedzie w te pedy do domeczku Bgruniowego a jak1 point
-
zdradzisz jaka to odległość :) ja to śląska kobita,jak to już gdzieś napisałam ...pełna wdzięku i osobistej dumy ;)1 point
-
Ewuniu z sercem na dłoni, jak ten jeżyk, uściski dla Ciebie i moc serdeczności!1 point
-
Trzeba na spokojnie tłumaczyć, tak jak Agat napisała, że to nie zamach na prywatność, tylko troska o żywe stworzenie. Ja zawsze podkreślam w rozmowach, że nie przychodzimy oglądać mieszkań, tylko poznać ludzi. I zadaję pytanie "czy gdyby Pani uratowała jakąś biedę i szukała jej domu, to czy oddałaby ją nie sprawdzając w czyje ręce trafi?" I że nie domek z ogrodem, albo wypasione mieszkanie są ważne tylko ludzie. Jeśli z dobrym człowiekiem ma się do czynienia to to do niego trafia.1 point
-
Ważne że nie ma padaczki bo jego szansa na adopcje by spadła;/1 point
-
To ja dorzucę 100 zł na operację. Już się wyssałam :) w tym miesiącu, ale będę do Róży zaglądać.1 point
-
O podwyższonym moczniku nic nie powiedział? Dziewczęta, nie wiem co on ma na tym nosie, ale nie opowiadajcie głupot typu "stara sprawa" to zdjęcia z Punktu i nos jest normalny, chyba, że stara to 5,6 dni. Co ma to ma, otarł sobie gdzieś, ale nie róbcie z ludzi głupów :) Bo nie zasługują na to. I niech nie startuje od razu "grono obrońców" nie wiadomo czego, proszę. Ponadto, ponawiam prośbę, jak można, aby zmienić mu jedzenie, jakoś. Nie miał robionych pełnych badań na poziom mikroelementów, tylko magnez i wapno. Już nie mówiąc o witaminach. Nie wiadomo co jeszcze ma niskie. A na najtańszych puszkach z makaronem, to pies po schronisku, tylko tłuszczu nabierze, ale kondycji nie poprawi.1 point
-
Wtrącę moje 3 grosze. Szafirko, mnie też się nie podoba stwierdzenie "oby tamtym się nie udało". Poza tym, już nauczyłam się, że gdy zainteresowany prosi o tel, a nie dzwoni sam nigdy nie jest to TEN dom. Jeśli komuś zależy powinien zadzwonić. Nie znaczy to, że skreślam tę Panią. Czekam na rozwój sytuacji i trzymam kciuki!!!1 point
-
Wygląda na to, że spora część nacji formalnie niereformowalna, zatem nie ma co się akurat tym odsetkiem przejmować ;)1 point
-
1 point
-
Tak! i zeby o kazdym innym byly takie same wiesci, bo wtedy czlowiek zaczyna wierzyc w drugiego czlowieka, oby wiecej takich ludzi!!!1 point
-
Rzucenie piłeczki może być zabawą, może być nagrodą i budowaniem więzi. Równaj i siad może być przepustką do zabawy. Sposób zabawy, nagradzania i budowania więzi zależy moim zdaniem od emocjonalnych preferencji psa; na szczęście nie ma dwóch takich samych psów - nawet w tej samej rasie. Pięciomiesięczny duży szwajcarski pies pasterski startował w pierwszych mistrzostwach Polski psów towarzyszących. Konkurował z 25 dorosłymi psami różnych ras - zajął dziesiąte miejsce z wynikiem bardzo dobrym.1 point
-
1 point
-
Podajcie dziewczęta numer konta dla Lisia, wspomogę chociaż jednorazowo.1 point
-
Ależ forumowy Jaś Fasola wyłącznie to ma na celu, nie zauważyłaś? Bardzo polecam instytucję tzw. plonka, niezwykle wygodna opcja :-) Nie widzisz postów Jasia Fasoli, więc możesz na spokojnie merytorycznie pisać w tematach gdzie one się pojawiają nie rozpraszając się na kabarety.1 point
-
Się trenuje - się ma talię :D Wet mój też twierdzi, że jest ok. Swoją drogą kiedyś wrzucę zdjęcie psa mojej matki - jemu naprawdę widać żebra! Tylko nie zgłoście mnie potem do TOZu :D A tak serio to mama ma 11-letniego mieszańca labradora, który ma lekką dysplazję biodrową i dla którego jedyną szansą na zdrowe i długie życie bez bólu to figura Anji Rubik. I taką ma i od lat nie musi brać leków. Poza tym robimy teraz dość długie spacery wieczorne (w końcu po upałach i nie ma ryzyka, że psa będę do domu niosła), codziennie po 4 - 5 km. Pozdro od fit-Mania i tłustej Rici (może kiedyś się zamienimy :D)1 point
-
Bo tak właśnie jest ;) przy łapaniu bydła linę błyskawicznie zawiązuje się do tzw. rożka m.in. z tych względów, o których pisałaś, ale też dlatego że człowiek najzwyczajniej w świecie nie miałby wystarczająco dużo siły, żeby utrzymać wyrywające się zwierzę, które dodatkowo bardzo często porusza sie w pełnym galopie.1 point
-
Oddali mi słup telefoniczny, który odcięli parę dni temu robiąc nowy chodnik, jakoś dziwnie było bez internetu, czasu dużo........ Kwiatki zaczęłam szykować na bazar. Minki cudne, takie mądralińskie, tylko dlaczego nic nie znalazł pysznego..... Togusiu jak się skupił to jak było......1 point
-
1 point
-
Uaktualniam wpłaty: od mar. gajko 100 zł Kinga kr. 50 zł Negra& Anna 10 złotych (5 za bluzeczkę z mojego bazarku i 5 zł nadpłaty) (bluzeczka czeka na odbiór osobisty:) bardzo dziękuję wszystkim darczyńcom. trochę mi kamień z serca spadł, że Ergo jakoś uzbiera na kolejny miesiąc hotelu :) Saldo wynosi dziś 162, 30 trzy dziewczyny robią jeszcze bazarki: ewkar, selenga i terra, za co bardzo dziękuję Uff a mój bazar czeka nadal na zrobienie..1 point
-
Spike, pierwsze video na tej stronie: http://michaelellisschool.com/videos.htm Masz o czytelnej komunikacji, w tym komendzie zwalniającej, np. "OK", poddtrzymującej (czy jak ona się zwie) np. "SUPER", sygnale braku nagrody np. "NIE", nagradzaniu jedzeniem, zabawą, motywacji, zaangażowaniu, itp. itd. Więc mniemam, że nie zaliczysz tego pana do "zacofanych sprzed 30 lat". Ten sam pan, na tym samym filmiku, mówi w 1 momencie, że są sytuacje, w których w/w najzwyczajniej NIE zadziałają. Taką sytuacją, którą wymienia, jest np. pogoń, ze wzgl. na związane z nią silne pobudzenie i samonagradzający charakter czynności. Odnosząc to do naszego przypadku z wątku: pozytyw, czy sygnał braku nagrody NIE zadziałają jak się pies sadzi. "Drzewko" i przeczekanie też nie, a na serio nakręcony pies sam z siebie nie przestanie. Metodą unikania - też nie nauczysz psa jakiego zachowania oczekujesz a jakiego nie akceptujesz, a jedynie uciekasz od konfrontacji z sytuacją, w której miałbyś szansę to psu wskazać. Co nie oznacza, że tzw. metody pozytywne są złe, albo że my ich nie stosujemy, bo uznajemy tylko kolczatkę. Nie, nie uznajemy tylko kolczatki. Tak, stosujemy pozytyw - w zdecydowanej większości. Tylko że na wszystko jest czas, miejsce i okoliczności. Ty się zdajesz tego nie widzieć i obstajesz że tylko pozytyw. Nie, nie tylko. Widać, że chcesz dobrze i czasami dobrze gadasz, ale sorry, bez urazy, częściej piszesz takie głupoty, że szok. Choćby to, że w Twoich oczach Bart Bellon jest pozytywistą (na jakimś innym wątku mi mignęło) bo Ci się obraz pracy jego psa na 1 filmiku podobał. Każdy kto trochę siedzi w temacie wie czym "klika" Bellon i że bynajmniej nie jest to kliker :D Nie byłoby w tym nic złego, bo każdy kiedyś zaczynał, a bycie początkującym to nie jest powód do wyśmiania, ale jak zamiast słuchać, dopytać po to aby zrozumieć, Ty się puszysz, stawiasz i jeszcze zaczynasz cisnąć, to się nie dziw, że niekiedy niektórym kończyny opadają i nie pozostają dłużni ;)1 point
-
Konto mi podała KK, powinny już dzisiaj być u Ciebie na koncie.1 point
-
pozdrawiam szkoda szkoda :(... ale moze byc lepiej przeciez moze sie objawi cudny domek sercem wielkim1 point
-
Uśmiechnięty to może za dużo powiedziane, Bryś był mocno zestresowany sytuacją, ale dziś jest już spokojniejszy; w końcu była koopka na spacerku (do tej pory tylko siku robił). Rano dostał mięsko od Dory, ale chyba zbyt łapczywie zjadł (dałam mu niewielką porcję), bo zaraz zwymiotował wszystko... po południu zjadł trochę suchej karmy polanej tłuszczykiem, więc nie jest źle. Ze smyczą też się powoli oswaja. Kennel traktuje już jako swój azyl, sam do niego wchodzi. Poza kennelem najczęściej zajmuje stanowisko na fotelu, ale raz się zdarzyło, że nie chciału mu się wyjść z klatki i siedział tam, mimo, że była otwarta :) Na spacerki wychodzi 4 razy dziennie, ale wychodzi niechętnie, zawsze muszę go trochę zachęcić. Potem też szybko chce wracać do domu. Musi się chłopak odnaleźć w nowej rzeczywistości... Po weekendzie, jak Bryś już trochę ochłonie po tych zmianach, zaszczepimy go i po 2 tygodniach od szczepienie będzie można kastrować. W między czasie go wyczeszę i poobcinam dredy przy ogonie, ale to jak trochę się do nas przyzwyczai. Zastanawia mnie to, że mu zupełnie bezwładnie zwisa ogon; być może to ze stresu, ale nawet jak robił koopkę to nie odgiął go jak to psy mają w zwyczaju tylko zwisał luźno i kawałki koopek leciały na niego. Wydaje się, że nie jest złamany, bo nim rusza. Natomiast powodem mogą być zapchane gruczoły okołoodbytowe (ew. stan zapalny już) lub w gorszym przypadku problem z prostatą. Jeśli nie minie to przez weekend (może to tylko stres jednak) to przy szczepieniu wet to obejrzy.1 point
-
Ależ spike, ja obecnie nie mam żadnych problemów ze swoimi psami. Z jamnikami nigdy nie miałam, a z Jarim już nie mam, bo swoją pracą osiągnęłam stan w którym pies mi nie wadzi. Ani społeczeństwu. I tak nam zaraz stuknie 6 rok życia razem i jest spoko. Przytaczasz nazwiska i wspaniale, tylko to nie jest ani trochę realne tj wszystko w necie, w książkach i na filmach. Nie uważam, że to złe - bynajmniej. Ale prawdziwej, kilkuletniej pracy z własnym psem, porażek i sukcesów i przede wszystkim doświadczenia ci żadna książka czy nazwisko nie zapewni ;) Nie kreuje się na żadnego mentora, szkoleniowcem nie jestem, ale ty gadasz dużo i trochę bez sensu czasami, więc akurat temat agresywnych psów byś sobie mógł odpuścić :P1 point
-
Lol nie zastraszam swojego jamnika bo nie mam takiej potrzeby :D. To jest grzeczny piesek. Ona się rozpłaszcza czy się na nią krzyczy czy się z nią bawi, ot ten typ tak ma, jak reszta miłych piesków jej pokroju, do których prowadzenia wystarczy nitka. Ale u ciebie widzę, że komuś upadnie na ziemie kamyczek, a ty już twierdzisz, że spadła lawina ;) spike nie życzę czy niczego złego w życiu, ale chyba byś nie chciał zostać jednak kiedyś ofiarą agresywnego psa, przez to, że ktoś chciał iść "z duchem czasu" i nie zastosował odpowiednich narzędzi, a nie takich ze średniowiecza czyli kolców i kagańca. Chyba EOT z mojej strony, bo ciężko dyskutować z kimś kto ma zerowe doświadczenie z agresywnym psem na co dzień, a nie z YT ;).1 point
-
Miłka w roli podkuchennej :) Z kolegą Puszkiem przy Puszkowej misce :P W poszukiwaniu przekąski....1 point
-
Nawet nie miałam czasu spytac Oli czy Dzikus ma wydarzenie na FB ale trochę o niego wypytałam, Trafił do najcudowniejszego domu i bardzo się cieszę. Wiem, że juz się przkonał do zmiany legowiska, to znaczy przenosi się z tej ulubionej miski, która przyjechała z nim i wybiera miękkie posłanko, jakie przygotowała mu Ola. :) Będzie dobrze. :) Ola miała kiedyś jednego dzikusa, którego jej wyadoptowałam z krakowksiego schronu Pegaza i poradziła sobie :)1 point
-
Mizianie nawet w nocy - toć to dom IDEALNY :D Miałeś szczęście, Cukierasku :)1 point
-
No ale tutaj to akurat nie miało miejsca, więc komentarz zupełnie nie w temacie. Dziewczyna starannie wybrała hodowlę, wybrała rasę i zaufała, że sprzedawca jest uczciwy. Jak kupuję telewizor czy samochód robię podobnie - szukam sprawdzonego miejsca, często wcześniej sprawdzam, jaki model produktu mi będzie odpowiadał i zakładam, że w sklepie sprzedadzą mi nie uszkodzony, działający produkt. Z całą pewnością nie będę go rozkręcać i sprawdzać, czy części są właściwe, bo się na tym po prostu nie znam.1 point
-
Wspaniale, że i Pan wkupił się w łaski Karmelita :)1 point
-
Pańcia Karmelka dzwoniła wieczorem i zaczęła rozmowę od ponownych podziękowań za uratowanie mu życia i za to ,że go dostali. Stwierdziła ,że jeżeli istnieje psi ideał, to jest to karmelek. Nie może się go nachwalić jaki on mądry grzeczny,jak podaje łapeczki. Pani cały czas mówi do niego i zapewnia go o miłości ,a on słucha, przekrzywia główkę i podaje łapcie. Pan już nie popełnia błędu i kuca do niego. Karmelcio bardzo wita go po pracy. Słodziak śpi przy pani łóżku na swoim legowisku i pańcia może go miziać nawet w nocy. Nasz kochany cudaczek.1 point
-
Dla mnie to nie jest normalne by 6 miesięczny szczeniak tak robił. Ale może zależy od psa i jego wielkości. Moja Szanti przestała się załatwiać w domu w 3 miesiącu i miała 4 razy dziennie spacery, gdzie ostatni miała o 23 i wytrzymywała całą noc. A jak miała 6 miesięcy spacery 3 razy dziennie jej zupełnie wystarczały. Takie numery o którym piszesz odwalała mi jak miała 8 tygodni.1 point
-
Jeszcze trochę informacji o Nuncku. Bardzo go interesują (a w zasadzie denerwują) samochody przejeżdżające za oknem. Przy oknie stoi jego kanapa, na której stojąc obserwuje ulicę. Zna samochody sąsiadów i na nie nie reaguje. Bardzo by chciał się bawić, ale pozostałe psy to staruszki i o zabawie nie ma mowy. Pozostają koty, które goni po przyjacielsku, głównie po ogrodzie. Lubi przebywać w ogrodzie, ale głównie wtedy, gdy ktoś z nas tam jest. Najbezpieczniej czuje się w domu. Nie lubi burzy, bardzo nie lubi wystrzałów w Sylwestra. Ogólnie nie przepada za ludźmi, chyba że kogoś dobrze pozna. Uwielbia (z wzajemnością) naszą sąsiadkę, starszą panią, która go przekupiła, za każdym razem przynosząc mu jakiś przysmak (innym psom tez przynosi). Jest to zresztą jedyna osoba, która może go wyprowadzić z domu, jeśli muszę gdzieś wyjechać na dłużej niż 6 godzin. Nikt inny by się na to nie odważył, bo Nuncek wygląd ma bardzo groźny, zresztą zachowanie czasami też. Zdecydowanie nie lubi, czasem też boi się mężczyzn, głównie dużej postury. Wtedy warczy, pokazuje wszystkie zęby, szczeka groźnie i robi mu się pręga na grzbiecie. W stosunku do nas jest największym i łagodnym przyjacielem. Jest wielkim łakomczuchem, lubi wszystko. Bardzo lubi bawić się pluszowymi zabawkami, którym najpierw odgryza wszystko, co się da - oczy, nosy i wypluwa. Lubi też zabawkę gumową Konga. Jest u nas juz ponad 3 i pół roku i nie wyobrażamy sobie domu bez niego. Jest najukochańszym psem na świecie - Nuncusiem. Dziękujemy bardzo wszystkim, którzy pomagali Nuncusiowi, zanim do nas trafił i którzy nadal się nim interesują. Zapraszamy do nas w odwiedziny.1 point
-
Nie myśl w ten sposób Florentyno. Każdy ma swój typ psa i tylko takiego chce. Na szczęście gusta są różne. Widocznie ci, co lubią duże i białe jeszcze nie wrócili z wakacji.1 point
-
Garść świeżych informacji, bo dawno nie pisałem. Nuncek ma się bardzo dobrze, nadal ma 3-ch towarzyszy, w tym 2 ślepaki. Najbardziej lubi Cygusia - bez zmian. Biega po ogrodzie, bawi się, kopie swoje doły pod krzakami:) Jest wielkim obronnym psem.1 point
-
Grozą wieje. Zawsze, niestety, znajdzie się paru idiotów dla których wychowanie przeciętnego rottka czy wilczaka to, panie, bułka z masłem, co prawda nie mieli i nie szkolili, ale z palcem w nosie daliby radę i, panie, potrzebują większych wyzwań. No i trochę panienek z kosmosu co to "mają potrzebę obcowania z piękną, dziką naturą" więc zwykły pies domowy jest dla nich zbyt banalny. Szkoda, że w efekcie cierpią zwierzęta, no i najczęściej zanim sprawa znajdzie (na ogół smutny) finał, ucierpi też otoczenie.1 point
-
Aktualizacja: Ananas znalazł swój dom :) ANANAS to stateczny, owczarkowaty pies. Pojawił się "znikąd" w okolicach Wiązownej. Wszedł na czyjeś podwórze i wepchnął się miejscowemu psu do budy. Był zmęczony i opadnięty przez wielką ilość kleszczy. Wygląda na to, że wędrował w pobliskim lesie. Jest to zadbany, grubiutki, grzeczny pies. Nawet nie zdążył się ubrudzić - miał błyszczącą, zdrową, pachnącą sierść. Zapraszam na wydarzenie Naska: https://www.facebook.com/events/331981190340577/ * * * Ananas przebywa obecnie w domu tymczasowym w miejscowości Borkowo (ok. 14 km od lotniska w Modlinie, okolice Nasielska). Obowiązuje procedura adopcyjna (m.in. ankieta, wizyta i umowa adopcyjna)! Kontakt w sprawie adopcji: 731 467 0311 point
-
spytaj weta czy karmy bogatowłóknowe np : http://www.royalcanin.ca/index.php/Veterinary-Products/Canine-Nutrition/Veterinary-Therapeutic-Formulas/Gastro-Intestinal-Fiber-Responsei/lub http://www.royalcanin.ca/index.php/Veterinary-Products/Canine-Nutrition/Veterinary-Therapeutic-Formulas/Fiber-Canned mogły by byc dla twojego psa ,aby zminimalizowac ten amoniak1 point