Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/22/15 in all areas
-
Przyznam bez bicia, że sama jeszcze wyników Loni nie analizowałam (tzn, nie porównywałam z poprzednimi). Miałam dziś trochę zwariowany dzień, a teraz jeszcze wyjdę z Lonią, choć już chętnie poszłabym spać...więc jutro to zrobię. I napiszę wtedy więcej, co i jak, bo teraz powtórzyłam tylko słowa weta. Też cieszę się Myszko bardzo, zwłaszcza, że ostatnio coś sobie ubzdurałam, że Lonia może mieć chore nerki i bałam się tego, co wyjdzie. A tu nereczki Lonia ma jak młódka...sama radość.2 points
-
2 points
-
Patrzcie, jaki ten "nasz dziad" przystojny ;) Jak myślicie, zdjęcia nadają się do ogłoszeń ?2 points
-
Pięknie skomponowane ogłoszenie.Może tym razem wypatrzy Karmelcia TEN dom. Dziś "nakryłam" Karmelcia i Kulkę razem na łóżku futrzaków. Spali przytuleni.Uniosłam tylko powieki, by ich poobserwować I co zobaczyłam? Karmel lizał pysio koty ,a ona się podstawiała.Nawet uszko całował. Wyglądali przeuroczo. Dałam dziś wszystkim psom po surowym gnacie. Miały zajęcie chyba z 1,5 godziny. Moja koleżanka, która niestety nie mieszka w Polsce, jest zakochana w cukiereczku i kocie. Nam też będzie trudno się z nim rozstać.2 points
-
O taak! I będzie można z czystym sumieniem pisać w ogłoszeniach "maleńka jamnisia, w średnim wieku, zdrowa i radosna..." :)1 point
-
No i kto by pomyślał, że taka skrzętna gospodyni i Misi:):) Posprząta, zadba o spiżarnię. Niezbędnik kuchenny Misiowy makijaż:):) A co to za niesprzątnięty but na środku. Misia nie obijaj się1 point
-
1 point
-
wszyscy Zakumplowani :01 point
-
Cudny z niego psiak :) zdrówka !!!!!!! zdrówka !!!! zdrówka !!!!1 point
-
Umawiac. Wykorzystajmy wszystkie mozliwosci, zeby mu jakos pomoc.1 point
-
1 point
-
Dzień dobry:) Sonia ma dużo szczęścia i dostała właśnie kolejne 100 zł od Rodzinki Wiki:) Tym razem pieniądze wpłaciła ulubienica naszej Wikuni - Małgosia, która odwiedza Wiki bardzo często i kocha ją bardzo. Nie pozostaje też obojętna na los naszych kolejnych podopiecznych i często wspiera ich fundusze. Ty, razem wsparła Sonię, za co bardzo serdecznie dziękujemy!!!1 point
-
Znalazła się :) :) Musi poczekać jeszcze tydzień, ale JEST!!!!1 point
-
1 point
-
Zdjęcia i całe strony poznikały przy przenoszeniu na nowe forum.1 point
-
Ależ miło zaczynam sobotę :) Niestety, nie mogę wszystkich zdjęć, komentarzy polubić, bo mamy limit ;) zatem zbiorowe WOW i moc serdeczności zostawiam :)1 point
-
Można wrzucić z kompa ;) to wtedy pokazuje się miniaturka, a jak się kliknie na foto to duże jest1 point
-
Wpłynęły pieniążki od asikowska. Dziękujemy. :) ** Tosia&Lesio podjechała dziś do Pana Mariana z zakupami. Zastała Pana Mariana, który ucieszył się bardzo z odwiedzin. :) Dziękujemy, że dzięki Waszej pomocy mógł otrzymać zakupy na ten czas dotrwania do września. Gaz jeszcze ma. Butla lekka, ale nadal w niej chlupie. Zadzwonię do Pana za tydzień, jakby się w tym czasie skończył, to zorganizujemy zakup (pieniążki są dzięki Wam). Paragon ; Zakupy Zapłaciłam za Pana Mariana opłatę śmieciową do końca 2015 roku. Wedle moich wyliczeń wydaje mi się, że parę zł powinnam zapłacić więcej niż pani z gminy podała. Wyklaruję to. Tymczasem zapłaciłam tyle ile mi podano (czyli zgodnie z tym co podano ma do 12/2015 opłatę uregulowaną). Foto1 point
-
Po cichu zdradzę, że Miłka trafiła do mojej bliskiej rodziny i jestem zupełnie spokojna o jej los :) Na pewno udam się niedługo na wizytę poadopcyjną :)1 point
-
no i płaczę jak dziecko :( bardzo wzruszające zdjęcie. Miłeczko przepiękna sunieczko bądź szczęśliwa kochana psinko :* :) "Pożegnanie z Gretą"1 point
-
1 point
-
Grozą wieje. Zawsze, niestety, znajdzie się paru idiotów dla których wychowanie przeciętnego rottka czy wilczaka to, panie, bułka z masłem, co prawda nie mieli i nie szkolili, ale z palcem w nosie daliby radę i, panie, potrzebują większych wyzwań. No i trochę panienek z kosmosu co to "mają potrzebę obcowania z piękną, dziką naturą" więc zwykły pies domowy jest dla nich zbyt banalny. Szkoda, że w efekcie cierpią zwierzęta, no i najczęściej zanim sprawa znajdzie (na ogół smutny) finał, ucierpi też otoczenie.1 point
-
Zgłoszone do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska już - sprawdzają czy legalna ta sprzedaż, bo u nas, tak jak w USA, nie każdy może hodować, sprzedawać i kupować dzikie zwierzęta ;)1 point
-
Nie wiedziałam ,że jest podmurówka. To faktycznie jest spory problem. Na łańcuch ją z powrotem.Albo ją utuczyć ,żeby nie mogła przeleźć.1 point
-
Zuzka pozdrawia z wyjazdu na wakacje :) No cóz jak się jest na urlopie to się imprezuje :) ......a potem się spaceruje :)1 point
-
Pozdrowienia od Stasia, troche nie wyraźne zdjęcie, ale Stas zadowolony :)1 point
-
Jaśminka :) dziwcze z charakterem, żeby nie rzec "baba z jajami" pozdrawia :)1 point
-
Mnie ostatnio zaczęła drażnić popularność whippetów :P Czuję się temu współwinna :D Whippet do IPO na pewno się nie nada, aczkolwiek w Niemczech chyba robią IPO ze wszystkim, whippeta też widziałam, ale to rekreacyjnie - wiadomo. Co nie zmienia faktu, że jakieś... 80% whippetów nie będzie chciało nawet chwycić rękawa :P W każdym razie jak ktoś szuka whippeta do sportu to powinien wybrać starannie miot, poznać rodziców, odwiedzać papisie itd. Zaryzykuję i stwierdzę, że u nas w Polsce, hodowcy whippków nie wiedzą jakich cech oczekuje się od psa, który ma być psem sportowym. Większość wychodzi z założenia, że ten najbardziej ruchliwy to do sportu, a reszta cech nie jest ważna, bo nikt nie sprawdzi jak papisie się szarpią (cytując: "bo będzie miał krzywy zgryz"), nikt nie porzuca im piłek, nie weźmie pod uwagę, że papi wśród rodzeństwa może zachowywać się totalnie inaczej niż będąc samemu itd. :P Więc z tymi whippetami w sporcie to nie taka prosta sprawa, uważam, że branie pipety (nie znając kompletnie psów, hodowli itd.) do sportu innego niż coursing to jak wygrana w totka - albo się trafi, albo nie. Tak samo psy z jednej hodowli, nawet spokrewnione ze sobą mogą mieć skrajnie różne charaktery, bo na ten przy kojarzeniu psów (czy to show czy użytek) po prostu się nie patrzy. Bardzo rzadkim zjawiskiem w Europie są hodowle whippetów nastawione typowo na pracę z człowiekiem, większość niestety już nie działa. Whippet ponoć ma być psem wrażliwym i większość wystawówek jakie znam (podkreślam - jakie znam) są PRZEWRAŻLIWIONYMI psami. A to przekłada się też na ewentualne sporty. Postawa psa typu: "dysk spadł mi na łapę i mam out, już go nie chwycę w ogóle, idźcie stąd, strzelam focha, chcieliście mnie zabić". Mam swoją teorię i swoją postawę w kwestii wyboru psa (a konkretniej whippeta) do sportu i powiem tak - z showem się da, jasne, że tak. Pytanie tylko na ile nas to będzie zadowalać, a na ile pies będzie miał z tego autentyczny fun (a nie dlatego, że MY tego chcemy). W Unleashed w Warszawie, we flyballu biega showek. Powiedziałabym, że najbardziej nakręcony showek jakiego w życiu widziałam, a widziałam ich dość sporo :P Widać, że pies ma z tego fun, a przy tym jest dość szybki, więc przy okazji zabawy - jest cenny dla drużyny. Ale... jedna jaskółka wiosny nie czyni. O aspektach budowy (kloce vs. normalne psy vs. szczypiory vs. "jestem greyhoundem wielkości whippeta") nie będę się rozpisywać, bo chyba każdy wie jak to wygląda w przypadku podziału na show i working... Pies z predyspozycjami to jedno, a to jak my będziemy potrafili z niego wyciągnąć 100% to inna kwestia. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie dążenia z pierwszym sportowym psem (w dodatku whippetem) do obecnego stanu - doświadczenia i wiedzy, które wciąż się rozwijają - samodzielnie. Miałam to szczęście, że od początku miałam agilitowców, którzy nauczyli mnie jak motywować psa, zwracali uwagę na błędy... bez nich chyba bym zginęła, zwłaszcza, że dziecko niezależne mi się trafiło. I zawsze uczulam na "niezależne charcie dusze", które tkwią w każdym whippecie, bezwzględu na stopień nastawienia na człowieka. Trzeba brać pod uwagę, że może nam się trafić bardziej niezależny pies, który zaraz zweryfikuje nasz stopień wiedzy i plany sportowe. Mam dwa psy, są to bliscy kuzyni i w przypadku mojego pierwszego whippeta musiałam tak naprawdę dostosować się do tego co on lubi. Przerabialiśmy frisbee, obi, agi i teraz flyball - pracował we wszystkim normalnie, nigdy się nie nudził, motywacja na stałym poziomie (wyjątek - w obi czasami spadała), ale... w momencie, w którym poznał flyball - już wiedziałam, że to jest "to". Nie umiem tego dokładnie określić, ale jak zna się psa tyle lat to zauważa się tą subtelną różnicę, kiedy w dany sport wkłada całe swoje charcie serduszko i nie robi tego "bo dostanie nagrodę", tylko dlatego, że to uwielbia :)1 point
-
BLANCHE już na olx.pl, za chwilę dalej - na: alegratka.pl, oglaszamy24.pl, lento.pl, zwierzaki.a4z.pl, przygarnijzwierzaka.pl, adopcje.org, morusek.pl, e-zwierzak.pl, naszemiasto.pl, ogloszenia.wp.pl, doadopcji.pl, zoomia.pl, gumtree.pl1 point
-
Pisane dnia 15.08.2015. Do Tomaryn wybrałem się w Dzień Wniebowzięcia NMP, który to dzień pamiętający o nim obchodzą bardzo uroczyście, np. w uświęconym Gietrzwałdzie. Ale ponieważ to środek lata a z nieba emanuje istne piekło, podejrzewam, że co niektóre osobniki smażą w onym czasie swe grzeszne cielska gdzieś w pobliżu otwartych zbiorników wodnych. Jako właściciel cielska bardziej nobliwego, udałem się w ten gorący czas do zapoznanego niegdyś międzygminnego schroniska dla bezdomnych paszczaków. Przez szparę pod bramą szybko smyrgnęła do środka jakaś wystraszona, mało towarzyska sunia, i wtedy już oczywiście mogła mnie soczyście obszczekać. Nie zważając na takie dowody uznania, wtargnąłem do środka i powitałem Kierowniczkę tego przytułku, Monikę K. (nie mylić z bohaterem słynnej powieści Franza Kafki - Józefem K. - zbieżność inicjału przypadkowa!). A pierwsze i najważniejsze wrażenie (oczywiście po Monice K.), to 18-letni staruszek Rysio. Ten mały rachityczny piesek jawił mi się jako taka nieporadna, drżąca pchełka. Tak sobie wówczas pomyślałem: „Ileż to razy byłem świadkiem prężenia muskułów i rozgłaszania wszem i wobec autoreklamy przez osobniki nic nie znaczące (często „mniej niż zero”), gdzie jednak sam fakt dopuszczenia ich do publikatorów i rozpowszechniania ich wizerunku w opinii publicznej, powodował dla nich skutki pozytywne i oczywiste korzyści (tak jakby rzeczywiście na nie zasługiwali!). I w tym kontekście, gdy patrzyłem na tego wynędzniałego Rysia, który ostatkiem sił trzymał się życia, nic nikomu nie obiecując ani się nie afiszując, pomyślałem po raz drugi: „Ilu tych wymuskanych celebrytów potrzeba aby zrównoważyć wartość życia Rysia, które z pozoru niewiele warte, bo tak skromne, ale za to jakże proste i czyste, i tak bezinteresowne?” Rysio jest już u kresu swej drogi, już nawet niewiele kojarzy. Wkrótce odejdzie. Ale myślę, że zapamiętam Go dłużej, niż tych wszystkich speców od samozadowolenia. Bo Rysio jest autentyczny! On nic nie udaje. I w tym jest piękny! Tego dnia krótkie spacery wykonali ze mną trzej włochaci pacjenci o raczej sporych gabarytach: BLACK - czarny, gęstoowłosiony, spokojny i dobrze prowadzący się ryjek z przeoraną chrapą (ślady dawnej walki lub urazu). Od razu przychodzi mi do głowy ksywka: „Przeor”. TIMUR - żywy, „rączy” psiak, umaszczony ciemno z białym na przemian, miejscami liniejący. Rzecz charakterystyczna: boi się skubania wylinki z „pobocza” ogona. Ma wtedy odruch „paszczowy” (czytaj: odwetowy). A więc kolejna nasuwająca się ksywka to „Skubi”. KAPSEL - to takie duże „cielę”. Brązowo umaszczone, z niezbyt długim futerkiem. Problematyczny: co chwila zapiera się i nie chce dalej iść. Może to zapalony „domator”, a może po prostu mnie-obcego się obawia (czemu się specjalnie nie dziwię)? Dziś bym go przezwał: „Veto”. Na deser dnia pozostał jeszcze jeden weteran: DZIADEK - spory paszczak, „uprawiający turystykę” jedynie po obejściu schroniska. Ten właściciel smukłego („pociągłego”) ryjka zazwyczaj wyleguje się w otwartym boksie. Lubi łakocie i (jak to odkryłem) jest łasy na rozmaite masaże (policzkowe, uszne). Bardzo przyjemnie było spędzać czas w jego towarzystwie. Tu zaskoczenie! Po powrocie do domu, dzięki zachowanym notatkom, odkryłem, że rok wcześniej (19.06.2014) byłem tu z jakimś Dziadkiem na spacerze. Tego nie spamiętałem. A jeśli to ten sam? To dopiero niespodzianka! P.S. Dziś dopadła mnie wiadomość, że Rysio właśnie zakończył swą wędrówkę. A ja miałem już gotowy rękopis-sprawozdanie z pobytu w Tomarynach, aktualny na dwa dni wstecz. Postanowiłem nic nie zmieniać (mimo pewnych elementów humorystycznych). Niech ten „komputeropis” będzie wyrazem hołdu dla wszystkich skromnych piesków, które zawsze „za szybko odchodzą”.1 point
-
To ja zaśmiecę trochę : Zmarł pewien facet. Razem z nim zmarł jego pies. I oto dusza człowieka, z psem u boku, stoją przed wrotami z napisem ”Raj. Psom wstęp wzbroniony”. Nie przeszedł człowiek przez te drzwi, poszedł dalej, w nicość. Idzie, po jakimś czasie widzi drugie wrota. Nic nie jest na nich napisane, tylko obok siedzi jakiś starzec. Człowiek podchodzi do niego i zagaja: – Przepraszam szanownego… – Święty Piotr jestem. – A co jest za tymi wrotami? – Raj. – A z psem można? – Oczywiście. – A tam wcześniej to co to było? – Piekło. Do Raju dochodzą tylko ci, którzy nie porzucają przyjaciół. "1 point
-
Też polewałam wodą, ale moim się nie podobało bardzo i uciekały. Zakupiłam w Makro basenik dmuchany dla dzieci i postawiłam w ogrodzie. Efekt: stałam jak jeleń z parówkami w baseniku i usiłowałam zachęcić...Klapa... Nie chciały włazić. Jak ja je wsadzałam, to uciekały...Mokre ręczniki są ok. Czasem ciągną te ręczniki za sobą i wyglądają wtedy jak bokserzy po walce :)1 point
-
1 point
-
Szkoda, że rozmazane. :pissed: Ale robione z ręki jakimś badziewkiem. Więc ciężko ustawić ostrość w trakcie szarpania się z psem... I kto ma największego "dauna"? :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin:1 point
-
To coś ode mnie. Taki dowód, że jeszcze małpy nie udusiłam ani nie przywiązałam nigdzie do drzewa. :jumpie: Najpierw te ładniejsze, mądrzejsze. I te mniej ładne i mądre. :laugh2_2:1 point
-
Widać, że 2 downy :grin: Przedstawiam Wam trzeciego :wub: Wszystko zostaje w rodzinie :)1 point
-
Czerwona szyja nie jest od duszenia potworka tylko od ślicznej czerwonej obróżki na której zapomniano napisać, że farbuje jak głupia. Bo zafarbowała mi psa we wrześniu....1 point
-
1 point
-
To się troszku pochwalimy. :jumpie: Na jednych warsztatach nie poprzestaniemy.1 point
-
Śledzimy losy "siostrzyczki" Luny od początku :) Dziewczyna jak to dobek 100 % słodyczy !!! Z proporcji na kanapie widzę , że to już nie jest wersja kieszonkowa jak nasza Luna :). Saruniu !!! podziwiamy jak zwykle i wiemy, że kolejna bida została uratowana. Cała czwórka pozdrawia - szczególnie kochająca córuś Luna !!!!1 point