Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Może z tej strony będzie lepiej. Popatrzę trochę, nie będę się ruszać, może to coś samo do mnie przyjdzie :cool3: Patrzy na mnie ... Dalej leży hmmm... Ty mały ruszysz się w końcu czy nie ?? Quote
Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Pancia się ze mnie śmiała, że ciało mam nieruchome tylko ślepiami ruszam... No ale ja byłam tak spięta i przejęta, że tak jakoś wyszło nooo Quote
Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 No pancia noooo ja się tylko tak lekko przybliżyłam :razz:... Przecież nie chciałam tego czegoś zjeść :cool3:... Ja sobie tylko tak zerkam... No gdzież tam... Ja i jeżć kotki???... Chyba w to pancia nie wierzysz ?? :diabloti: Quote
Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Przecież takie śliczności jest nie do jedzenia... Tylko do podziwiania :p Quote
Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 I na koniec kocie harce coby oko nacieszyć :multi: Quote
sugarr Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 nowy domownik?! :cool3: BOSKI!! i te białe wąsy :loveu: Quote
Morgan:-) Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Nie domownik - kotek a właściwie kotka była tylko przez kilka godzin. Weszła dzisiaj do hotelu w którym pracuję i jakimś cudem niezauważona wlazła do kuchni i się przymilała do wszystkich :) Kolega zdecydował się ją zabrać do siebie, ale niestety kończył pracę o 23:00 więc się zdeklarowałam, że kotkę przetrzymam do tej godziny. No i przytargałam w tekturowej "chacie" do domu. Asta była taka hmmm... bardzo niepewna, zazdrosna i nieprzewidywalna, ale nawet nie zaprotestowała jak jej kot wlazł do miski wszystkimi łapkami i zaczął wcinać jej karmę. W sumie ani się nie jeżyła, ani nie warczała - chodziła tylko taka sztywna i spięta krok w krok za kocicą, jak się kocica zatrzymywała, to Asta nieruchomiała w tej pozycji w jakiej się akurat znajdowała - z przednią lub tylną łapą w powietrzu na przykład. Kotkę zawiozłam i już mamy święty spokój - moja zazdrośnica jest już usatysfakcjonowana :p Quote
alfabia Posted July 17, 2009 Posted July 17, 2009 My od 18 czerwca mamy kota domowego. Albert ma teraz 3 miesiące. Dość sprytna bestia. Piszę, że kot domowy bo na dworzu nie po hula. Psy każdy z osobna wykazuje takie zainteresowanie nie bardzo przewidywalne jak u twojej Asty. Natomiast trzy na raz to już pole minowe dla koteczka. Myślę, że sama Kora gdy będzie więcej urzędować w domu to go zaakceptuje. Karmel jest bardzo pobudzony przy kocie. Jęzor na wierzchu i "kurwiki" w oczach :evil_lol:. Ale jeszcze nie widziałam aby na niego "poszedł" Zresztą kot jak to kot każde ponadprogramowe zbliżenie kwituje mocnym prychnięciem i nastroszeniem ogona (i w ogóle udaje że jest większy niż jest). Radzi sobie choć takich sytuacji póki co nie było zbyt wiele. Luna natomiast ma totalnie niezdrową ciekawość ale zważywszy na jej chorobliwą zazdrość którą manifestuje podporządkowując Korę i czasem Karmela raczej nie spodziewam się że przyjmie z radością kota który pachnie domem i Pańcią:p. Quote
andzia69 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Morgan!!! gdzie jestes???? jak sunieczka i kotecek? Quote
_Aga_ Posted March 2, 2010 Posted March 2, 2010 Na nk Morgan coś tam pisała o suni i zdjęcie wklejała ;) Quote
Jagienka Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 _Aga_ napisał(a):Na nk Morgan coś tam pisała o suni i zdjęcie wklejała ;) A ja nie wiem jak się Morgan prywatnie nazywa i muszę cierpliwie czekać aż tu coś skrobnie... Ale dzięki Aga przynajmniej wiem, ze wszystko ok :) Quote
_Aga_ Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 Wiem tylko, że sunia miała łapkę uszkodzoną, ale chyba już jest lepiej.. Napisałam do Morgan na nk, żeby się tu odezwała ;) Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Morgan jest, tzn wróciła, tylko z uwagi na sklerozę postępującą zapomniała hasła i musiała sobie poradzić w inny sposób - zmieniła nicka na Julica. :) Z góry chciałam przeprosić za tak długi brak odzewu i nagłe zerwanie kontaktu, ale miałam ku temu powody prywatne o których nie chciałabym mówić. Wszystkie zaprzyjaźnione Ciotki chciałabym uspokoić i oznajmić, że u nas wszystko w jak najlepszym porządku. Aścior ma się jak pączek w maśle i na tyle mocno podbiła serca moich rodziców, że hmmm... jakby to powiedzieć - pożyczyli sobie ją i nie chcą oddać argumentując tą decyzję faktem,iż " no gdzie Tuśka będzie się miała lepiej jak nie u nas". I tym sposobem zostałam bez psa - mam nadzieję, że na jakiś tylko czas. Zaraz mi tu Ciotki zaczną mrugać trzepocąc brwiami, że niby nowy tymczas się kroi, ale niestety nie ma takiej opcji. Zostałam bez psa na jakiś czas to znaczy, że mam nadzieję na odzyskanie mojej własności w jeszcze bliżej nie sprecyzowanym czasie :) Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 [quote name='_Aga_']Wiem tylko, że sunia miała łapkę uszkodzoną, ale chyba już jest lepiej.. [/QUOTE] No jak co jakiś czas odrodziło się raczysko i trzeba było znowu łapę ciachnąć i wyciąć to coś. Tak mniej więcej do 6 - 8 miesięcy łapę ciachamy, bo rak obrasta główne naczynie krwionośne w łapie i nie da się go do końca ładnie usunąć nie uszkadzając tego naczynia :( Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Żeby się letko Ciotkom przypomnieć wklejamy kilka zdjęć Dumam... Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 A tu taaaaaka bidusia byłam po ostatniej operacji :shake: Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Ale z drugiej strony.... jaką miałam potem taryfę ulgową...:cool3::cool3::cool3: Quote
Julica Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Tak mi dobrze, tak mi rób - z ukochana Krysią... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.