Morgan:-) Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Jak widać na zdjęciu - grzebień na grzbiecie cały czas jest. Pomimo tego, że nie ma psów wokoło - ona sie stroszy. Czy to jest jakiś znak w psim języku i co on oznacza?? Co ona mówi taką postawą?? Czy możecie mi polecić mądrą książkę w którę znajdę opis "psiej mowy"? Quote
andzia69 Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Morgan:-) napisał(a): Jak widać na zdjęciu - grzebień na grzbiecie cały czas jest. Pomimo tego, że nie ma psów wokoło - ona sie stroszy. Czy to jest jakiś znak w psim języku i co on oznacza?? Co ona mówi taką postawą?? Czy możecie mi polecić mądrą książkę w którę znajdę opis "psiej mowy"? jedni chwalą Fischer "Okiem psa" inni co innego...ja tam nie wiem, żadnej mądrej ksiażki nei czytałam - może stad jestem durna i nie wiem czemu Buba jest taka jaka jest, Tora jak i Asta jedne burki toleruje, drugie nie - w większości jak psy są małe to je olewa - tyle z obserwacji;) Quote
Morgan:-) Posted January 11, 2009 Posted January 11, 2009 Andzia. Nie waż się więcej pisać, że Ty durna jesteś!!!! Bo Cię :mad::mad: Jesteś jednym z moich autorytetów na tym forum, a nie chciałabym dojść do wniosku, że mój autorytet jest durnowaty :razz: Quote
Ulka18 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 To stroszenie siersci to takie ostrzezenie dla innych zwierzakow, ze Astunia jest gotowa nawet zaatakowac i zeby sie nikt do niej nie zblizal. Mnie sie podobaja polskie ksiazki np. Zofii Mrzewinskiej, Doroty Suminskiej. Oraz porady P.Andrzeja Klosinskiego (nie wiem czy cos wydal) i porady ze strony szkoly WESOLA LAPKA. Quote
Morgan:-) Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Ulka18 napisał(a):To stroszenie siersci to takie ostrzezenie dla innych zwierzakow, ze Astunia jest gotowa nawet zaatakowac i zeby sie nikt do niej nie zblizal. Mnie sie podobaja polskie ksiazki np. Zofii Mrzewinskiej, Doroty Suminskiej. Oraz porady P.Andrzeja Klosinskiego (nie wiem czy cos wydal) i porady ze strony szkoly WESOLA LAPKA. Dziękuję za cenne wskazówki i propozycje literatury. A czy takie stroszenie i nastawienie do otoczenia - "ostrzezenie dla innych zwierzakow, ze Astunia jest gotowa nawet zaatakowac i zeby sie nikt do niej nie zblizal" da się jakoś wyeliminować ćwiczeniami lub w jakikolwiek inny sposób?? Dobra wiem - trza do pana Tomka do hoteliku podjechać to się dowiem :lol: No ale może którać wie coś na ten temat?? :roll: Quote
gonia66 Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Cioteczki...błagam- zajrzyjcie tu...pomoc niezbędna a ja już nie wiem co robić...bezsilnośc mne dobija..ale może Wy coś zaradzicie??? http://www.dogomania.pl/forum/f28/bardzo-przestraszona-nela-zostala-rozszarpana-pomocy-dt-89576/ ASTUSIA...JESTEŚ CUUUUDNA NAWET Z TYM "NASTROSZONYM" GRZBIETEM:lol::lol::lol: Quote
Morgan:-) Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Akcja z wczoraj :placz::placz::placz: No i mamy kolejne psie spotkanie za sobą, ale tym razem nie tak wesołe :placz:. I znowu biedny tato musiał się zdenerwować, bo szedł z Astą na smyczy, a z naprzeciwka szła pani z labradorem biszkoptem biegającym luźno. Jak labek Astę zobaczył, to sie puścił pędem w stronę mojego taty i Asty. Pani labka darła się w niebogłosy, ale pies jej nie słuchał. Dobiegł do Astuni (ojciec bał się, że go użre, więc nie odganiał), przystanął i pierwszy rzucił się na Astę. Tato puścił smycz (bo tak mu zawsze mówiłam, że ma smycz puścić w takiej sytuacji, bo jak pies napadnie na Astę, to niech ma przynajmniej swobodę w bronieniu się) i zaczęła się walka która trwała do momentu dobiegnięcia pani laba i odciągnięcia agresora na bok. Wynik: 1:1 Asta ma dziury po zębach nad ogonem, a labek - nie wiem co ma uszkodzone, ale też krwawił, bo krwawe ślady na śniegu ciągnęły się za nim przez jakieś 200 metrów aż do bloku w którym mieszka. Oczywiście ojciec zjechał babsztyla z góry na dół ale czy ja wiem czy to coś da?? W każdym razie cały wczorajszy dzień Asta była jakaś dziwna, chodziła za wszystkimi i leżała w miejscach w których do tej pory nigdy nie leżała. Była jakaś taka niespokojna. Oczyściłam jej to miejsce, popsikałam chitopanem (który został jeszcze po zabliźnianiu się rany po nowotworze na łapach) i po konsultacji z wetem podałam antybiotyk (pół tabletki). Wieczorem nie chciała jeść, rano zjadła, ale połowę zwymiotowała. Myślę, że to po antybiotyku który niczym nie zagryzła (pół nocy się jej odbijało) jak jutro nie będzie ok, to dajemy do weta. Rana sie zastrupiła (bo ona sobie tam jęzorem nie dosięgnie), ale wczoraj do wieczora podkrwawiała. Nie jest duża, ale jest. Czekam do jutra i zadecyduję co dalej. Quote
karusiap Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Biedactwo:( Tato tez biedny...tyle nerwow... Jakbym ta %$%^$& dorwala,,,,,jak nie panuje nad psem to niech na smyczy go krowa prowadzi...l:shake: Quote
dczn Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 Tak sobie czytam historyjke i sie zastanawiam nad moim zachowaniem... No bo ja tez puszczam moja sunie, ona tez specjalnie sie mnie nie slucha i podbiega do innych psow z tym, ze radosnie- ona wszystkich kocha ;]... jak nawet jakis maly ja drasnie zabkiem to ucieka... Kurcze... No nie mozna psa wiecznie na smyczy ciagac- pies musi sie wybiegac... ale wlasnie nigdy nie pomyslalam o tym co byloby gdyby trafila na wielkiego agresywnego psa. Na pewno w bojke by sie nie wdala... ale gdyby ją pogryzl. No mam tak wielkie dylematy. Zal mi psa na smyczy tarmosic ( ona jest taka szczesliwa jak biega). Chodze z nia do lasku... ale z lasku wybiega... Widze tu, ze takie zachowanie jest negowane ;)) PS. Ale ze ASTA taki wojak :):):) Z mordki wyglada na taka spokojniutka dziewczynke :) Ale nie dala sobie w kasze dmuchac :) MOja wyglada wedlug spolecznmosci groznie a York moze ja "Obszczekac".... Jak wyglad myli , hehehe Pozdrawiam ;* Quote
Morgan:-) Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 To babsko wracało ze spaceru - wchodziło już na teren osiedla. Jej pies biegał luźno podczas ich spaceru na terenach zaosiedlowych (zdjęcia tych terenów wstawiłam wceśniej) ale wydaje mi się, że po wybieganiu - już wracająć - powinno sie psa zapiąć na smycz. Mój tato też chodzi na te tereny, spuszcza Astę ze smyczy, młoda szaleje, ale tato oczy ma zawsze dookoła głowy. Asta tez nie jest święta, bo też startuje do innych psów, ale co innego bójka już na osidlu gdy jeden pies jest na smyczy (tak mi sie wydaje). Pozatym mam takie wrażenie, że na luzie Asta jest mniej nerwowa i mniej agresywa, a na smyczy jaszczy na każdego psa. Ale w przypadku tego laba nie jaszczyła, stała spokojnie - to on się na nią rzucił. Quote
dczn Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 No tak, no tak... Wlasnie. Skoro ktos ma agresywnego psa- powinien go trzymac zawsze. Nawet na terenie odosobnionym moze sie nagle ktos pojawic. Inna sprawa to czemu pies jest agresywny ;> i to labrador, hyyy.... Ale Astka ma te uszy :):):) przepiekne!!!!!!!!! :*** Quote
Jagienka Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Ale przygoda :shake: Koszmarne są takie sytuacje brrrr Mam nadzieję, że to tylko powierzchowna ranka i szybko się zagoi. Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 ŁÓDŹ - POMOC DLA CHOREJ ZELDY - PRZECZYTAJ JEJ HISTORIĘ !!! Quote
basiagk Posted January 31, 2009 Posted January 31, 2009 Uwielbiam zdjęcia psów w naturze. Widać wtedy ich pierwotne zachowania:loveu: Quote
Morgan:-) Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Cześć Ciotki!! Oświadczam uroczyście, że dzisiaj był spacer z pieskami i nikomu nic sie nie stało. Wszyscy żyją i nikt nie odniósł ran. Asta była grzeczna :crazyeye: , wręcz powiedziałabym nieśmiała :razz:. Trzymała się blisko Panci, jojczyła i tylko od czasu do czasu puszczała się w harce z psiakami. Przywitanie z kolegą Marleyem :loveu: Quote
Morgan:-) Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Przywitanie z koleżanką - Etną :cool3: Co by tu... Quote
dczn Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 cos Asta utyla?;> czy jak? hehehe... te jej uszyyyy... stojace- i tylko koncowki zawiniete :************* --> tyle buziakow od cioci dorotki :) Quote
Kinia Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Potwierdzam, nikomu nic się na spacerze nie stało. Marley żyje, a raczej ledwo żyje bo jest bardzo zmęczony. Ale to wszystko moja wina bo wzięłam go potem jeszcze na rynek i głęboką pochodziliśmy itd. Myślałam, ze do domu nie dojdziemy... A Asta jest cudna:loveu: idealna do głaskania:loveu: Quote
Morgan:-) Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 dczn napisał(a):cos Asta utyla?;> czy jak? hehehe... te jej uszyyyy... stojace- i tylko koncowki zawiniete :************* --> tyle buziakow od cioci dorotki :) Utyła - nie utyła - nie wiem. Szelki ostatnio luźniejsze tak jakby. Ona po prostu tak świetnie i dostojnie na zdjęciach wychodzi :eviltong: Fotogieniczna znaczy się :razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.