Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ptysiak']Dobry wieczór :)
O jaaaa... dobry wieczór :loveu:

[quote name='dOgLoV']quwa ale jestem zdolna
Nie, to owa babcia jest zdolna

Posted

A ja tam zazdroszczę już szkoły i nie mogę się doczekać października, aż w końcu będe miała zajęcie. Ale dla mnie szkoła nigdy nie była jakimś strasznym wysiłkiem - wystarczy mi być na lekcjach i dużo rzeczy wynoszę, także luz potem w domu :D No i mimo wszystko nas w technikum traktowali jak dorosłych ludzi i przez 4 lata prace domowe mieliśmy tylko z matmy i w ostatniej klasie wypracowania z polskiego ;) Zobaczę jak będzie na studiach.
Ciesze się, że wam się tak grono spacerowe powiększa, liczę na rychły powrót aparatu z zaświatów i duuuuuuuużo zdjęć.

Posted

rashelek napisał(a):
A ja tam zazdroszczę już szkoły i nie mogę się doczekać października, aż w końcu będe miała zajęcie. Ale dla mnie szkoła nigdy nie była jakimś strasznym wysiłkiem - wystarczy mi być na lekcjach i dużo rzeczy wynoszę, także luz potem w domu :D No i mimo wszystko nas w technikum traktowali jak dorosłych ludzi i przez 4 lata prace domowe mieliśmy tylko z matmy i w ostatniej klasie wypracowania z polskiego ;) Zobaczę jak będzie na studiach.
Ciesze się, że wam się tak grono spacerowe powiększa, liczę na rychły powrót aparatu z zaświatów i duuuuuuuużo zdjęć.

Dla mnie też szkoła nie jest jakimś wielkim wysiłkiem ;) Jakoś nauka też mi idzie sprawnie...
Mam nadzieję, że to się nie zmieni ;)
No właśnie... ale on gdzieś zaginął... naprawdę mi strasznie brakuje aparatu....

Posted

Ty$ka napisał(a):

Dziękuję Ci za pocieszenie. Naprawdę. Teraz już wiem, że w liceum to po nocach spać nie będę :evil_lol:

A tak serio to... w gim. ja się wiele nie uczę i wyciągam dośc pozytywne oceny (na tyle, by mieć świadectwo z paskiem), ale w tym roku 3klasa, więc postanowiłam robić tyle, na ile umiem, czyli na lepsze oceny. No i wziąć udział w kilku konkursach - to zawsze zaważy na mojej ocenie. Słowem - chcę być idealną uczennicą. Huahua, już to widzę :cool1: :lol:

Na pewno dasz radę. ;) tyle dawałaś to i teraz też pójdzie "jak spłatka". :evil_lol:

Posted

Śliczny ten nowy kolega spacerowy! :D

rashelek napisał(a):
A ja tam zazdroszczę już szkoły i nie mogę się doczekać października, aż w końcu będe miała zajęcie. Ale dla mnie szkoła nigdy nie była jakimś strasznym wysiłkiem - wystarczy mi być na lekcjach i dużo rzeczy wynoszę, także luz potem w domu :D No i mimo wszystko nas w technikum traktowali jak dorosłych ludzi i przez 4 lata prace domowe mieliśmy tylko z matmy i w ostatniej klasie wypracowania z polskiego ;) Zobaczę jak będzie na studiach.
Ciesze się, że wam się tak grono spacerowe powiększa, liczę na rychły powrót aparatu z zaświatów i duuuuuuuużo zdjęć.


Heheh, na studiach jest inaczej, zupełnie inaczej...

... są tygodnie, że ilość rzeczy jakie powinno się zrobić w domu przerasta możliwości fizyczne (w sensie snu) człowieka - szczególnie na politechnikach, gdzie trudno jest zmyślać, że ma się zrobiony projekt/rysunek, który w rzeczywistości wcale nie istnieje.
Ale są też tygodnie, że nie robi się NIIIIIC... ponadto na większości przedmiotów, przynajmniej na wyższych latach prowadzący nie sprawdzają obecności, więc MOŻNA na te przedmioty nie chodzić i większość studentów tak czyni.
Można się tak rozleniwić, że wyjście na jedne półtoragodzinne zajęcia w ciągu dnia, które odbywają się o 17.00 jest dla studenta wysiłkiem przekraczającym jego możliwości... wtedy zaczyna się powtarzanie jak mantry "od przyszłego tygodnia będę już chodzić na wszystkie zajęcia", albo "dzisiaj nie poszłam na projektowanie, bo nic nie miałam, ale za to na czwartek zrobię wszystko i wtedy pójdę...".
Myślę, że domyślacie się, jak to w rzeczywistości później wygląda :diabloti:

No i tak się właśnie studiuje. Problem pojawia się w sesji, kiedy okazuje się, że ten luz-blues przez cały semestr, to tak naprawdę były POWAŻNE studia, o bardzo szerokim zakresie, bardzo trudnego materiału :diabloti:
Albo okazuje się, że projektu przewidzianego na cały semestr NIE DA się fizycznie zrobić w tydzień, nawet gdyby robić go bez przerw na jedzenie, spanie, czy potrzeby fizjologiczne :lol:

Także studia to takie fiu-bździu przez cały semestr, picie piwa, wydurnianie się ze współlokatorami i wchodzenie do lodówki, ale jak przy***ą w łeb podczas sesji, to trudno się pozbierać :evil_lol:

Posted

[quote name='Kirinna']wracam po szkole, wchodze na dogo zeby odpocząć a tam co szkoła:mad:
ja przeżylam dwa lata w liceum, teraz 3 i już nas nastraszyli. matura, matura,matura....
No właśnie :mad:
Nauczyciele lubią straszyć wszelkimi egzaminami...:roll: U nas dzisiaj każdy nauczyciel mówił, że myślał, że choć trochę zmądrzeliśmy przez wakacje i się przyłożymy, bo przecież w tym roku testy gimnazjalne... Oni na prawdę to wierzą...? moja klasa nigdy nie zmądrzeje (przynajmniej jej większość...):eviltong:

makot'a;19624349 napisał(a):
Śliczny ten nowy kolega spacerowy! :D



Heheh, na studiach jest inaczej, zupełnie inaczej...

... są tygodnie, że ilość rzeczy jakie powinno się zrobić w domu przerasta możliwości fizyczne (w sensie snu) człowieka - szczególnie na politechnikach, gdzie trudno jest zmyślać, że ma się zrobiony projekt/rysunek, który w rzeczywistości wcale nie istnieje.
Ale są też tygodnie, że nie robi się NIIIIIC... ponadto na większości przedmiotów, przynajmniej na wyższych latach prowadzący nie sprawdzają obecności, więc MOŻNA na te przedmioty nie chodzić i większość studentów tak czyni.
Można się tak rozleniwić, że wyjście na jedne półtoragodzinne zajęcia w ciągu dnia, które odbywają się o 17.00 jest dla studenta wysiłkiem przekraczającym jego możliwości... wtedy zaczyna się powtarzanie jak mantry "od przyszłego tygodnia będę już chodzić na wszystkie zajęcia", albo "dzisiaj nie poszłam na projektowanie, bo nic nie miałam, ale za to na czwartek zrobię wszystko i wtedy pójdę...".
Myślę, że domyślacie się, jak to w rzeczywistości później wygląda :diabloti:

No i tak się właśnie studiuje. Problem pojawia się w sesji, kiedy okazuje się, że ten luz-blues przez cały semestr, to tak naprawdę były POWAŻNE studia, o bardzo szerokim zakresie, bardzo trudnego materiału :diabloti:
Albo okazuje się, że projektu przewidzianego na cały semestr NIE DA się fizycznie zrobić w tydzień, nawet gdyby robić go bez przerw na jedzenie, spanie, czy potrzeby fizjologiczne :lol:

Także studia to takie fiu-bździu przez cały semestr, picie piwa, wydurnianie się ze współlokatorami i wchodzenie do lodówki, ale jak przy***ą w łeb podczas sesji, to trudno się pozbierać :evil_lol:

Potwierdzam pierwsze zdanie :)
Ciekawie napisane... Hmm... nie wiem czy mam się bać czy być spokojna:evil_lol: Ale mam na szczęście jeszcze duuużo czasu do studiów;)

Posted

[quote name='magdabroy']Śliczny :loveu:
Prawda :D Nawet ładny z niego mixior haszczaka i mamutka. Szkoda, że został porzucony jak śmieć - ale teraz całkiem się zmienił: poprawił się, jego sierść poładniała, no widać, że jest kochany :loveu:

[quote name='Aleksandra95']a czyje te cudo :smile: ?
Znajomego z forum i jak się okazuje... mojego dawnego sąsiada :evil_lol: Jak ten internet łączy ludzi :eviltong:

[quote name='Ptysiak']http://i46.tinypic.com/j9659i.jpg piękny :loveu:
Już nie mogę się doczekać kiedy zamęczę Cheebę pochwałami :razz:

[quote name='Kirinna']wracam po szkole, wchodze na dogo zeby odpocząć a tam co szkoła:mad:
ja przeżylam dwa lata w liceum, teraz 3 i już nas nastraszyli. matura, matura,matura....
Ups, tak bywa czasem :eviltong:
U nas maturą straszą od 1. gimnazjum :P No i testami też, ale to schodzi ostatnio na drugi plan :P

[quote name='rashelek']Ale ma zajebiste umaszczenie! Cudowny! :-D
No nie? taki wilkuuu :loveu:

[quote name='natka.jezewska']Piękny jest :smile:
=)

Macie własną galerię?

[quote name='phase']Na pewno dasz radę. ;-) tyle dawałaś to i teraz też pójdzie "jak spłatka". :evil_lol:
No właśnie mi wszystko doszło w tym roku :roll: No prawie wszystko. Ale dam radę... najwyżej opuszczę się w nauce, rodzice będą zachwyceni :p

A dzisiaj miałam jedną wielką masakrę... Wypracowanie z anglika do domu! Takie niby proste, ale trzeba było użyć przynajmniej 55 słów z tabeli. No super :diabloti: Z moimi umiejętnościami do angielskiego nieźle się napociłam zanim skleciłam. I napisałam sama (słyszysz?! sama! jestem z siebie dumna :p), pewnie są błędy, choć się starałam, by bykó nie strzelacć, ale... coś co mnie zszokowało to długość mojego opowiadania :evil_lol: Nigdy nie rozpisałam się na stronę drobnym maczkiem :eviltong:

[quote name='Izabela124.']Fajny ten nowy kolega spacerowy :smile:
Wiadomo, północniak ;]

makot'a;19624349 napisał(a):
Śliczny ten nowy kolega spacerowy! :-D



Heheh, na studiach jest inaczej, zupełnie inaczej...

... są tygodnie, że ilość rzeczy jakie powinno się zrobić w domu przerasta możliwości fizyczne (w sensie snu) człowieka - szczególnie na politechnikach, gdzie trudno jest zmyślać, że ma się zrobiony projekt/rysunek, który w rzeczywistości wcale nie istnieje.
Ale są też tygodnie, że nie robi się NIIIIIC... ponadto na większości przedmiotów, przynajmniej na wyższych latach prowadzący nie sprawdzają obecności, więc MOŻNA na te przedmioty nie chodzić i większość studentów tak czyni.
Można się tak rozleniwić, że wyjście na jedne półtoragodzinne zajęcia w ciągu dnia, które odbywają się o 17.00 jest dla studenta wysiłkiem przekraczającym jego możliwości... wtedy zaczyna się powtarzanie jak mantry "od przyszłego tygodnia będę już chodzić na wszystkie zajęcia", albo "dzisiaj nie poszłam na projektowanie, bo nic nie miałam, ale za to na czwartek zrobię wszystko i wtedy pójdę...".
Myślę, że domyślacie się, jak to w rzeczywistości później wygląda :diabloti:

No i tak się właśnie studiuje. Problem pojawia się w sesji, kiedy okazuje się, że ten luz-blues przez cały semestr, to tak naprawdę były POWAŻNE studia, o bardzo szerokim zakresie, bardzo trudnego materiału :diabloti:
Albo okazuje się, że projektu przewidzianego na cały semestr NIE DA się fizycznie zrobić w tydzień, nawet gdyby robić go bez przerw na jedzenie, spanie, czy potrzeby fizjologiczne :lol:

Także studia to takie fiu-bździu przez cały semestr, picie piwa, wydurnianie się ze współlokatorami i wchodzenie do lodówki, ale jak przy***ą w łeb podczas sesji, to trudno się pozbierać :evil_lol:


A widzisz... tak to wygląda ;] Czyli wystarczy się uczyć i nie przeginać z lenistwem, i powinno się dać radę. Teoretycznie powinno :evil_lol:

Posted

maryg22 napisał(a):
No właśnie :mad:
Nauczyciele lubią straszyć wszelkimi egzaminami...:roll: U nas dzisiaj każdy nauczyciel mówił, że myślał, że choć trochę zmądrzeliśmy przez wakacje i się przyłożymy, bo przecież w tym roku testy gimnazjalne... Oni na prawdę to wierzą...? moja klasa nigdy nie zmądrzeje (przynajmniej jej większość...):eviltong:

Potwierdzam pierwsze zdanie :)
Ciekawie napisane... Hmm... nie wiem czy mam się bać czy być spokojna:evil_lol: Ale mam na szczęście jeszcze duuużo czasu do studiów;)

Ojjj tam :eviltong: Czepiasz się szczegółów ;]
U nas też nauczyciele bardziej się testami przejmują niż uczniowie :cool3:

;)
Mnie post makoty uspokoił co nie co :evil_lol: Nie wiem czy dobrze zinterpretowałam jej wypowiedź, ale wolę pozytywnie myśleć :evil_lol:

unikatowydiament napisał(a):
dzień dobry:smile:

Hej, hej... :)

Posted

leónowa napisał(a):
Hejka wiadomo już coś w sprawie tego twojego aparatu, bo naprawdę mi tu brak Morusowych fotek, no i oczywiści calej gromadki:loveu:

No właśnie nie wiadomo :mad:
Mnie też brakuje fotek, wstawiania ich i opowiadania, co na każdej fotce jest :eviltong:

Powiem Wam, że Enduś powoli mnie wku... denerwuje :p Nie dość, że wygania z naszego podwórka inne koty to jeszcze zabawia się w policjanta ulicy. :roll: Jak zobaczy jakiegoś psa na ulicy (bo tak to nie wychodzi poza podwórze) to zawsze musi puścić mu manto... Jezus, ja się o niego martwię! Tym bardziej, że do Morusa przychodzi jego... " kochanka " (o ich miłości kiedy indziej), a że sucz pachnie cieczką (ale jej nie ma, bo jest wysterylizowana) to za nią cała zgraja innych kundli lata... A ten głupek Endy leeeci nabuzowany do psów 5x większych od siebie i mających przewagę liczebną :roll: Nie wiem jak on to robi, ale wraca cały i zdrowy... choć wczoraj wrócił z obtartym ogonem... Zaraz mi powiecie - nie wypuszczać kota. Jasne, łatwo powiedzieć, jak ten się tak drze w domu i plącze pod nogami, że nie wiadomo kiedy nam czmychnie między nogami... Naprawdę próbowaliśmy go przytrzymać w domu, ale ten jest jak ninja i wykorzysta każdą szparę, by wyleźć, spuścić psom manto i wrócić dumnie do swojego ogrodu, tam poobgryzać liście marchewki i wrócić do domu... Kilka dni trzymaliśmy go w garażu oraz w budynku gospodarczym - tzn. po parę godzin i ładnie tam sobie przysypiał, ale na stałe tam być nie może - no bo sorry, nie mam po to kota, by go trzymać z dala od nas. Szczególnie tak proludzkiego. I teraz naprawdę nie wiem co robić... strasznie się martwię o tego debila...

Posted

Ty$ka napisał(a):
No właśnie nie wiadomo :mad:
Mnie też brakuje fotek, wstawiania ich i opowiadania, co na każdej fotce jest :eviltong:

Powiem Wam, że Enduś powoli mnie wku... denerwuje :p Nie dość, że wygania z naszego podwórka inne koty to jeszcze zabawia się w policjanta ulicy. :roll: Jak zobaczy jakiegoś psa na ulicy (bo tak to nie wychodzi poza podwórze) to zawsze musi puścić mu manto... Jezus, ja się o niego martwię! Tym bardziej, że do Morusa przychodzi jego... " kochanka " (o ich miłości kiedy indziej), a że sucz pachnie cieczką (ale jej nie ma, bo jest wysterylizowana) to za nią cała zgraja innych kundli lata... A ten głupek Endy leeeci nabuzowany do psów 5x większych od siebie i mających przewagę liczebną :roll: Nie wiem jak on to robi, ale wraca cały i zdrowy... choć wczoraj wrócił z obtartym ogonem... Zaraz mi powiecie - nie wypuszczać kota. Jasne, łatwo powiedzieć, jak ten się tak drze w domu i plącze pod nogami, że nie wiadomo kiedy nam czmychnie między nogami... Naprawdę próbowaliśmy go przytrzymać w domu, ale ten jest jak ninja i wykorzysta każdą szparę, by wyleźć, spuścić psom manto i wrócić dumnie do swojego ogrodu, tam poobgryzać liście marchewki i wrócić do domu... Kilka dni trzymaliśmy go w garażu oraz w budynku gospodarczym - tzn. po parę godzin i ładnie tam sobie przysypiał, ale na stałe tam być nie może - no bo sorry, nie mam po to kota, by go trzymać z dala od nas. Szczególnie tak proludzkiego. I teraz naprawdę nie wiem co robić... strasznie się martwię o tego debila...


skąd ja to znam,moja ciocia ma norweskiego lesnego. próbuje uciec przez kazda szpare:) chpdzby było to uchylone okno:)

Posted

[quote name='Izabela124.']Psy sprawią mu manto i będzie miał nauczkę :diabloti: Ale tak serio to nie wiem co doradzić
Właśnie nieraz mu sprawiły i spieprzał na drzewo, ale zaraz potem wraca dalej do boju... I jest wtedy głuchy na moje wołanie, a tak naprawdę ma lepiej opanowane przywołanie niż M. - tylko nie wtedy, gdy jest nabuzowany... :roll: Zawsze jak zauważę, że nie ma go na podwórzu ( M. że wtedy wyje dośc specyficznie <wiecie alarm osobisty :evil_lol:> - zresztą mu to łatwe było wpoić, bo on lubi paść mniejsze zwierzęta i zawsze sygnalizował, gdy mu się stado rozjeżdżało) to lecę na naszą ulicę i rozglądam się za rudo-białym tygrysem... I jak idę w jego stronę to tylko Endy myśli, że dołączam do zabawy :roll: :diabloti:

[quote name='Kirinna']skąd ja to znam,moja ciocia ma norweskiego lesnego. próbuje uciec przez kazda szpare chpdzby było to uchylone okno

Tylko, że to było OK - bo do niedawna tylko wylegiwał się w malinach czy w marchewkach i przyglądał się ptakom - nie interesowało go nic poza podwórzem, zresztą wie doskonale, że nam się to nie podoba. Jednak ostatnio mu coś strzeliło do łba i postanowił sobie bronić podwórze przed wszystkimi. Przynajmniej mamy kota stróżującego

Posted

Ty$ka napisał(a):
A dzisiaj miałam jedną wielką masakrę... Wypracowanie z anglika do domu! Takie niby proste, ale trzeba było użyć przynajmniej 55 słów z tabeli. No super :diabloti: Z moimi umiejętnościami do angielskiego nieźle się napociłam zanim skleciłam. I napisałam sama (słyszysz?! sama! jestem z siebie dumna :p), pewnie są błędy, choć się starałam, by bykó nie strzelacć, ale... coś co mnie zszokowało to długość mojego opowiadania :evil_lol: Nigdy nie rozpisałam się na stronę drobnym maczkiem :eviltong:

No widzisz, można? Można! :)

Posted

phase napisał(a):
No widzisz, można? Można! :)

Ale pewnie byki niezłe postrzelałam :oops::eviltong:

Najpierw i tak napisałam sobie po polsku, potem to skróciłam, uprościłam i dopiero zrobiłam po angielsku :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...