Jump to content
Dogomania

Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D


Recommended Posts

Posted

Zamówiłam karmę 22.10, ale nie mieli na stanie. Dalej nie mają, więc zmieniłam zamówienie i dzisiaj miała przyjść. Przyszła, ale na stary adres i babcia mi odebrała. Jak już wracałam to zleciałam ze schodów, mam kostkę jak globus, boli jak skurczybyk.. Jeszcze ta sama kostka, co kilka lat temu była skręcona..
Tym razem chyba nie jest, bo mogę ją delikatnie postawić bez większego opierania się, wtedy nawet tego nie mogłam.
Jakiś opatrunek mi babcia tż zrobiła z czymś ściągającym opuchlizne, ciekawe co będzie rano :roll:

Posted

omry napisał(a):
Zamówiłam karmę 22.10, ale nie mieli na stanie. Dalej nie mają, więc zmieniłam zamówienie i dzisiaj miała przyjść. Przyszła, ale na stary adres i babcia mi odebrała. Jak już wracałam to zleciałam ze schodów, mam kostkę jak globus, boli jak skurczybyk.. Jeszcze ta sama kostka, co kilka lat temu była skręcona..
Tym razem chyba nie jest, bo mogę ją delikatnie postawić bez większego opierania się, wtedy nawet tego nie mogłam.
Jakiś opatrunek mi babcia tż zrobiła z czymś ściągającym opuchlizne, ciekawe co będzie rano :roll:


Przynajmniej zapomnisz o bólu wyrostka:eviltong: czy co to tam bolało.
A tak serio: skręcenia kostek mają to do siebie, że kolejne są coraz mniej bolesne:evil_lol:, ja kostki przez siatkówkę miałam skręcone tyle razy, że teraz np. idę ulicą, podkręcę gdzieś, chwilę poboli i jest ok. Może u Ciebie też tak będzie:cool3:.

Posted

[quote name='Czekunia']O to to! Boleśnie tego doświadczam, odkąd mam Zarę:roll:. Jest mistrzem wyszukiwania ludzkich gówien, i to w takich miejscach, że głowa mała. Moje doświadczenia są takie, że mamy wokół siebie tyle samo gówien ludzkich, co psich.

Zależy gdzie.

Odkąd zamieszkałam w Poznaniu to rzeczywiście- co rusz na spacerach natykam się na ludzkie gówna. Na ogół są one jednak UKRYTE- po krzakach. Natomiast te psie walaja się po całym osiedlu, krzakach, trawnikach. Ani razu nie natknęłam się na ludzką kupę leżącą centralnie na chodniku. Za to psie- jak najbardziej.

Natomiast w mojej rodzinnej miejscowości ludzkie gówna pojawiają się tylko w sezonie gdy cała dzicz z Polski zjeżdża nad morze. I ta dzicz zabiera ze sobą psy, które razem z ta chołotą srają gdzie popadnie i mało kto po nich sprząta. Jak byk przed każdą plażą stoi "zakaz wstępu dla psów". Oczywiście każdy uważa, że jego psa to nie dotyczy, mało kto sprzątnie, a większość gówna przysypuje piaskiem. Nie wspominając oczywiście o tym jak latają te dzikusy na wydmy i zostawiają tam śmierdzące niespodzianki. No tak ale oni sobie pojada za kilka dni/tygodni a potem ja wczesną jesienią przechadzając się z psami po lesie w okolicy wydm jestem zmuszona wdychać te cudowne opary :loveu:

Dlatego ciesze się, że cmentarz w świadomości polskiego społeczeństwa jest jednak miejscem, do którego nie wypada zabierać psów. I mam nadzieję, że długo to się nie zmieni. Ja osobiście byłabym na prawdę zła jakby ktoś sobie stanął z psem koło grobu bliskiej mi osoby i jego pies by nalał na płytę czy walnął sobie kloca. Podobnie zła bym była gdyby na tym grobie imprezę urządziła sobie zgraja pijanych nastolatków czy też jakaś żądna przygód para postanowiła poświntuszyć. Są rzeczy których nie mam namniejszego zamiaru tolerować i to jest właśnie kilka z nich.

Posted

Czekunia napisał(a):
Przynajmniej zapomnisz o bólu wyrostka:eviltong: czy co to tam bolało.
A tak serio: skręcenia kostek mają to do siebie, że kolejne są coraz mniej bolesne:evil_lol:, ja kostki przez siatkówkę miałam skręcone tyle razy, że teraz np. idę ulicą, podkręcę gdzieś, chwilę poboli i jest ok. Może u Ciebie też tak będzie:cool3:.


Masakra jakaś, jestem sierotą jakich mało, na chwile wyszłam z domu :evil_lol:
Jak opuchlizna nie zejdzie to jutro do lekarza.. Coś mnie to prześladuje ostatnio :lol:

Posted

[quote name='klaki91']Zależy gdzie.

Odkąd zamieszkałam w Poznaniu to rzeczywiście- co rusz na spacerach natykam się na ludzkie gówna. Na ogół są one jednak UKRYTE- po krzakach. Natomiast te psie walaja się po całym osiedlu, krzakach, trawnikach. Ani razu nie natknęłam się na ludzką kupę leżącą centralnie na chodniku. Za to psie- jak najbardziej.

Natomiast w mojej rodzinnej miejscowości ludzkie gówna pojawiają się tylko w sezonie gdy cała dzicz z Polski zjeżdża nad morze. I ta dzicz zabiera ze sobą psy, które razem z ta chołotą srają gdzie popadnie i mało kto po nich sprząta. Jak byk przed każdą plażą stoi "zakaz wstępu dla psów". Oczywiście każdy uważa, że jego psa to nie dotyczy, mało kto sprzątnie, a większość gówna przysypuje piaskiem. Nie wspominając oczywiście o tym jak latają te dzikusy na wydmy i zostawiają tam śmierdzące niespodzianki. No tak ale oni sobie pojada za kilka dni/tygodni a potem ja wczesną jesienią przechadzając się z psami po lesie w okolicy wydm jestem zmuszona wdychać te cudowne opary :loveu:

Dlatego ciesze się, że cmentarz w świadomości polskiego społeczeństwa jest jednak miejscem, do którego nie wypada zabierać psów. I mam nadzieję, że długo to się nie zmieni. Ja osobiście byłabym na prawdę zła jakby ktoś sobie stanął z psem koło grobu bliskiej mi osoby i jego pies by nalał na płytę czy walnął sobie kloca. Podobnie zła bym była gdyby na tym grobie imprezę urządziła sobie zgraja pijanych nastolatków czy też jakaś żądna przygód para postanowiła poświntuszyć. Są rzeczy których nie mam namniejszego zamiaru tolerować i to jest właśnie kilka z nich.

No jasne;) Zgadzam się w zupełności, napisałam to z "lekkim" przejaskrawieniem, bo gówna psie to nadal plaga. Na moim sporym osiedlu osoby sprzątające po swoich pupilach zliczyłabym na palcach jednej ręki. Natomiast ludzkie znalezisko ostatnio Zara wyczaiła między drzewkami w parku... :roll: w centrum miasta.

Posted

omry napisał(a):
Masakra jakaś, jestem sierotą jakich mało, na chwile wyszłam z domu :evil_lol:
Jak opuchlizna nie zejdzie to jutro do lekarza.. Coś mnie to prześladuje ostatnio :lol:


Nie poszłaś z wyrostkiem to pójdziesz z kostką:evil_lol::evil_lol:...

Posted

[quote name='Czekunia']No jasne;) Zgadzam się w zupełności, napisałam to z "lekkim" przejaskrawieniem, bo gówna psie to nadal plaga. Na moim sporym osiedlu osoby sprzątające po swoich pupilach zliczyłabym na palcach jednej ręki. Natomiast ludzkie znalezisko ostatnio Zara wyczaiła między drzewkami w parku... :roll: w centrum miasta.

Na bank jakiś żul :cool1: przy mnie ostatnio jeden w tramwaju jechał z zafajdanymi gaciami :loveu: nigdy więcej już nie siądę na żadnym wolnym miejscu, choćbym miała stać przez 40 minut

Posted

Zule to w ogóle nie mają skrępowania.Widziałam kiedyś jak jeden wystawił dupę za taki pojemnik z odzieżą używaną, chyba myślał , że go nie widać

Posted

Omry , nie ważne czy kostka boli czy nie - posłuchaj rady i idź do lekarza.
Nie bądź tak mądra jak ja ;) przez takie bagatelizowanie "wypadków" z udziałem kostki , omal nie wylądowałam na wózku
Niestety każde skręcenie , uderzenie - nie leczone , prowadzi do komplikacji ... teraz to wiem i temu jestem taka mądra.
Szkoda że nie byłam 10 lat temu ... bo co tam skręcenie , przecież już nie boli ;) do czasu .... ja mam stopę w takim stanie , że jakby była cały czas skręcona.
A ból , ciężkie miesiące w gipsach , drutach , rehabilitacja i już nigdy nie będzie noga w pełni sprawna.

No temu jestem znów do rana na dogo , bo mi nóżka spać nie daje. Jedyny środek przeciw bólowy który zadziała , aktualnie to morfina.
Ketonale , tramale i tym podobne , są dla mnie tak samo działają jak mentosy. Ew wzmagają ból.

Wiem że się mądrze , ale serio , mądry człowiek po szkodzie. Takich lekkoduchów , to naoglądałam sie na oddziale ortopedycznym.

Może taki argument ;) lubisz wysokie obcasy ? :diabloti: ja bardzo , tylko moja stopa nie jest w stanie się utrzymać w czymś takim :grins:
a boli jak cholera ...

spoko , chodzę niby normalnie .... biegam w sumie też , tak siwieje mój ortopeda ;) oczywiście wsio do czasu , bo są dni że gryzę ściany z bólu.
I nikt mi nie pomoże .... żaden lek , żaden masaż , nic a nic ... Operacji na to nie ma.
To są skutki olewania kontuzji .. mam trwale zerwane więzadła , które strzeliły z przeciążenia pourazowego.

Posted

Nie lubię obcasów, całe życie w trampkach :evil_lol:

Idę do lekarza idę, opuchlizna nie zeszła, boli cholernie, chodzić nie mogę.. W szpitalu muszę powiedzieć, że to się stało dzisiaj, bo będą mi kazali iść do rodzinnego, później do chirurga i dopiero mnie przyjmą, a takim sposobem to cały dzień mi zleci :lol:
Nawet na spacer psów wziąć nie mogę, Maciej w przyszłym tygodniu jedzie za granicę.. W ogóle nie ogarniam co to będzie..

Posted

Skręcona :shake: Mam szynę gipsową przez tydzień, później kontrola i zobaczymy, co dalej.
Ta sama kostka skręcona w ten sam sposób, nigdy więcej niestabilnych butów.

Ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona naszym szpitalem, wyremontowane wszystko pierwsza klasa, ludzie tacy mili, wszystko tak sprawnie i szybko, wow, uszanowanko normalnie :cool3:

Posted

Mialam Ci wczoraj kazanie strzelić, że masz iść do lekarza, ale przeglądarka mi się wyłączyła i drugi raz nie chcialo mi sie pisac :lol:

znam ten ból skręconej kostki w gipsie.. współczuję ;)
ale dobrze ze masz gips, porządniej sie wyleczy ;P

Posted

W karcie mam coś tam, że naderwane ścięgna i zwichnięcie stawu chyba skokowego, nie pamiętam.

Dzisiaj psy były z dziadkami na spacerze, bałam się trochę, ale wszyscy wrócili cali :evil_lol: A ja mam leżeć leżeć i leżeć, szczerze już mi się tęskni za spacerem, w nawyk mi to weszło :razz:

Maciej w niedziele wyjeżdża na kilka tygodni, akurat teraz.. Żyję nadzieją, że po tygodniu będę miała sprawną nogę :lol:

Posted

omry napisał(a):
W karcie mam coś tam, że naderwane ścięgna i zwichnięcie stawu chyba skokowego, nie pamiętam.

Dzisiaj psy były z dziadkami na spacerze, bałam się trochę, ale wszyscy wrócili cali :evil_lol: A ja mam leżeć leżeć i leżeć, szczerze już mi się tęskni za spacerem, w nawyk mi to weszło :razz:

Maciej w niedziele wyjeżdża na kilka tygodni, akurat teraz.. Żyję nadzieją, że po tygodniu będę miała sprawną nogę :lol:


na pewno za tydzień będzie sprawna, a później będziesz przyjeżdżała do mnie :D

Posted

nie chce Cie rozczarować, ale ja przy naderwanym ścięgnie (a może więzadle.. :hmmmm:) i czymś tam jeszcze pękniętym po 2 tygodniach w gipsie jeszcze kolejne 2 chodziłam o kulach a do pełnej sprawności wróciłam po 5 miesiącach :diabloti:
oby u Cb bylo inaczej, ale o zrośnięciu się ścięgna w tydzień możesz zapomnieć :eviltong:
tak btw, budzilabys sensacje chodzac o kulach z 3 psami :diabloti:

Posted

Stargard ładnie się rozwija już od kilka lat i ciągle coś tu robią :cool3:



Muszę się wyżalić.. Maciej pojechał sobie..
Siedzę i ryczę. Wiem, że histeryzuję, ale to jest jakaś abstrakcja, że go tutaj nie ma.. Prawie pięć lat jesteśmy razem i od tego czasu codziennie po całe dnie byliśmy razem. Od roku razem mieszkamy, więc już w ogóle. Ja po prostu nie potrafię bez niego funkcjonować i muszę się jakoś nauczyć..
Niby wiedziałam już od kilku lat, że będziemy mieć taki osobny okres w życiu, ale to nic nie zmienia. Dla mnie relacja na odległość nie jest niczym normalnym i sobie na dzień dzisiejszy nie radzę.
Wiem, że to Dogo, a ja robię z tego jakiś teatrzyk, ale nie mam z kim pogadać tak, by co chwile u mnie nie byli i mnie nie denerwowali. Już wolę się wyżalić tutaj.

Niczego teraz nie pragnę tak, jak spaceru, blanta i psów, to by mi bardzo dobrze zrobiło na głowę.. Ale ale oczywiście musiałam sobie skręcić kostkę i mogę co najwyżej poryczeć w poduszkę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...