Jump to content
Dogomania

Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D


Recommended Posts

Posted

motyleqq napisał(a):
a na ile on wyjechał?


Sześć tygodni, za dwa tygodnie przyjedzie na niedzielę. Przez kilka lat teraz tak będzie..

Posted

Przyzwyczaisz się. Ja TŻ widuję tylko weekendami, jest ciężko, ale na początku była masakra totalna. Jakoś się trzeba nauczyć tak żyć i tyle. U nas musi na razie być tak, a nie inaczej, bo ja mam pracę w jednym mieście a on w innym. Ktoś by mógł powiedzieć oczywiście, że jakby nam bardziej zależało, to jedno by rzuciło robotę i się przeprowadziło tam, gdzie żyje drugie ;) Ale wiadomo jak jest teraz z pracą - rzucać to sobie można, jeśli masz jakiekolwiek perspektywy na coś innego. I pewnie jeszcze co najmniej parę miesięcy będzie tak, jak jest obecnie - że od poniedziałku do piątku każde żyje sobie samo, a dopiero w weekendy razem. Nie łam się, dasz radę. A może coś się zmieni, może Ty dołączysz do niego prędzej niż myślisz, może on wróci tutaj, bo trafi się okazja na dobrą robotę? Życie pisze różne scenariusze, więc głowa do góry, mimo tego, że obecnie wydaje się, że jest najgorzej i lepiej nie będzie.

Posted

Ja do niego na pewno nie pojadę, zostaję w Polsce. Tutaj pracy lepszej też na pewno nie znajdzie. Miał, wcale nie źle płatną, ale z tą aktualną nie ma porównania nie tylko jeśli chodzi o płacę, ale też komfort pracy.
Ja wiem, że dam sobie radę, bo muszę. Wiedziałam o kilku lat, że tak będzie. Od kilku lat to był jeden z celów.
Wszystko nam się układa jak zaplanowaliśmy póki co i ja powinnam się cieszyć, że jest tak a nie inaczej, ale jeszcze dzisiaj nie potrafię. Póki co musiałabym się czymś zająć, żeby po prostu te dni leciały jak najszybciej, ale przez tę kostkę nawet nie wiem, kiedy wrócę do pracy..

Posted

Powiem Wam szczerze, że baaardzo takie osoby podziwiam - za siłę, za wytrwałość...
Moja najbliższa kumpela żyje tak ze swoim mężem od jakichś 3 lat i jest dla mnie wzorem twardej baby, serio.
Ze wszystkim tutaj musi radzić sobie sama, z zepsutym autem, z chorym psem czy koniem, z cieknącym kranem. Brzmi to pewnie prozaicznie, ale trzeba mieć mnóstwo siły wewnętrznej i hartu ducha, żeby radzić sobie z taką codziennością samemu, jednocześnie tęskniąc za tą swoją połówką.
Także, Omry, podziwiam również Was, że świadomie się zdecydowaliście na taką rozłąkę.
Dacie radę :)!

Posted (edited)

Czekunia napisał(a):
Powiem Wam szczerze, że baaardzo takie osoby podziwiam - za siłę, za wytrwałość...
Moja najbliższa kumpela żyje tak ze swoim mężem od jakichś 3 lat i jest dla mnie wzorem twardej baby, serio.
Ze wszystkim tutaj musi radzić sobie sama, z zepsutym autem, z chorym psem czy koniem, z cieknącym kranem. Brzmi to pewnie prozaicznie, ale trzeba mieć mnóstwo siły wewnętrznej i hartu ducha, żeby radzić sobie z taką codziennością samemu, jednocześnie tęskniąc za tą swoją połówką.
Także, Omry, podziwiam również Was, że świadomie się zdecydowaliście na taką rozłąkę.
Dacie radę :)!


Samotne matki na co dzień radzą sobie z takimi problemami a i zapewne też tęsknią by mieć kogoś nawet na odległość ;)

Omry dacie radę ja z TZtem mieliśmy okres że się prawie wcale nie widywaliśmy (ja szkoła daleko od domu on dodatkowo praca ;)) A mój ojciec miał i ma taką pracę, że przez większość życia mojego go nie było ;) Z macochą żyją już tak ponad 13 lat.

Edited by Okamia
Posted

Okamia napisał(a):
Samotne matki na co dzień radzą sobie z takimi problemami a i zapewne też tęsknią by mieć kogoś nawet na odległość ;)

Omry dacie radę ja z TZtem mieliśmy okres że się prawie wcale nie widywaliśmy (ja szkoła daleko od domu on dodatkowo praca ;)) A mój ojciec miał i ma taką pracę, że przez większość życia mojego go nie było ;) Z macochą żyją już tak ponad 13 lat.


Wiesz, tylko dla mnie tęsknić za tym, żeby mieć kogoś, a tęsknić za KONKRETNĄ osobą to trochę różnica. Poza tym opisuję swoje subiektywne odczucia co do tematu;).
No i nie gadamy tu o samotnych matkach, bo to jednak trochę inny kaliber.

Posted

Mój ojczym też wyjeżdżał przez trzy lata jak jeszcze z nimi mieszkałam. 6 tygodni tam, 2 tu, ale ja za nim nie tęskniłam i nie wiedziałam nawet co to znaczy :eviltong:

Maciej spisał umowę w Play, żebym miała darmowe jak będę do niego dzwonić. Dzisiaj dzwonię i oczywiście pobiera. Dzwonię do obsługi klienta i dopiero raczyli poinformować, że żeby to działało ja też muszę mieć wykupiony jakiś pakiet darmowych rozmów, a przy mojej starej umowie żadne pakiety nie działają. Zajebiście po prostu.

Posted

lepiej uwazaj, bo bedziesz miec lek separacyjny:evil_lol:

ja raz wyjechalam na prawie rok do francji i moj chlopak tylko raz do mnie przylecial i przywiozl mi pierozkow. bylismy wtedy bardzo mlodzi i nikt nie mial kasy, zeby sobie latac w te i z powrotem. jakos to przetrwalismy. w sumie to mi bylo latwiej, bo zawsze jest latwiej temu, kto wyjezdza niz temu kto zostaje. nawet nie mialam wtedy zadnego pieska!!! i nikogo totalnie nie znalam, wiec nie mialam skad wziac blanta:))

Posted

Ja z moim facetem też jestem w związku na odległość :)
Najgorszy był własnie ten przeskok- my jesteśmy ze sobą od liceum, jakoś niedługo nam stuknie 10 lat. I serio, najtrudniej było po pójsciu na studia. On poszedł najpierw do szkoły mundurowej, więc nie moglismy się zobaczyc ze sobą przez 4 tygodnie i mało tego- nawet nie było jak porozmawiać. Raz na dwa dni gadaliśmy 10-15 minut przez telefon. To było koszmarne, bo wcześniej przed tą rozłąką widywalismy sie tak jak wy- codziennie. Serio, miałam 4 tygodnie z zycia, lezałam i ryczałam :D teraz mi się smiac z tego chce bo 2 miesiące rozłaki to dla mnie praktycznie tyle co nic, a że on jest marynarzem to czesto sie tak zdarza ze nie ma go do 3 miesiecy. Najdluzej go nie bylo pol roku i jak wrocil ciezko bylo nam sie porozumiec bo troche bylismy dla siebie jak obcy ludzie, kilka tygodni trwalo zanim wrocilismy na dawne tory :)

Kwestia przyzwyczajenia, trzeba sie wyplakac i swoje nacierpiec a za kilka lat sama bedziesz sie z tego smiac :)

Posted

Ja już mam lęk separacyjny :diabloti:

Dziewczyny właśnie zaczęły na niego czekać. Zawsze jak go nie ma to wieczorami wyglądają z okna i czekają..
Podłamałam się jeszcze teraz tym brakiem możliwości dzwonienia do siebie, nie wiem, jak będziemy się kontaktować.. Ma fb w telefonie, ale samo pisanie mi nie wystarczy.
Tak mi ciężko jest, na chwile się uspokajam i zaraz znowu tęsknie, a ledwo kilka godzin temu pojechał, jeszcze nawet nie jest na miejscu.

czi_czi, to co piszesz to dla mnie jakaś abstrakcja, a wiem, że ludzie tak żyją. Ja bym nie dała rady.

Posted

omry napisał(a):


czi_czi, to co piszesz to dla mnie jakaś abstrakcja, a wiem, że ludzie tak żyją. Ja bym nie dała rady.


Jak miałam 19 lat to sobie nie wyobrażałam takiego życia, zawsze mówiłam że nigdy bym się na taki związek nie zdecydowała, łapałam sie za głowe jak moja kumpela się związała z marynarzem, jak mój facet mi oznajmił że się dostał do mundurówki i teraz wyjezdza na miesiac na szkolenie i nie wiadomo jak dalej bedzie z widywaniem się to chcialam go zostawić :D
Życie jednak weryfikuje niektóre poglądy i nagle człowiek sam sie z siebie śmieje jak sobie przypomni siebie te kilka(naście) lat temu :)

Posted

Główka do góry , najgorsze są początki , później się człowiek lekko zaznajamia z sytuacją i jest lżej.

A nie masz stacjonarnego telefonu ? ja mam taką usługą , że na terenie UE mam za darmo na komórki.

Posted

Był stacjonarny, z miesiąc temu zrezygnowali.

Dziś już mi lepiej. Pewnie dlatego, że dzień. Wczoraj pierwsza noc osobno była ciężka.
Najgorzej z dziewczynami, w ogóle nie ogarniają, dlaczego Maćka nie ma. Ciągle gapią się w okno i czekają..

Posted

Już dzisiaj ze mną lepiej, pierwszy wieczór był najgorszy ;) Pewnie jeszcze się dzisiaj poużalam w nocy, ale tak to spoko, ogarnęłam się :diabloti:

Dziewczyny są smutne i gapią się w okno. Co dziwne, wydaje mi się, że to Avril bardziej przeżywa :lol:

Posted

Victoria napisał(a):
jest taka apka, cos w stylu skejpa, tylko na samo gadanie bez kamerki, że jak masz internet to możesz gadać do woli ;)
Viber się zwie ;)


Albo WhatsApp:) można fotki też wysyłać.

Posted

Cholera rzeczywiście nagła rozłąka... Wytrzymasz z teściami? A jak Twoja praca? Póki Maciej jest młody niech zarabia kasę. Ja tam bym chciała, żeby mój pojechał :P

To Omry rezygnujesz z przeprowadzki za granicę?

Posted

On nie ma tam neta

Besti napisał(a):
Cholera rzeczywiście nagła rozłąka... Wytrzymasz z teściami? A jak Twoja praca? Póki Maciej jest młody niech zarabia kasę. Ja tam bym chciała, żeby mój pojechał :P

To Omry rezygnujesz z przeprowadzki za granicę?


Z teściami spoko, w pracy spoko :lol: Ja też wiem, że coś za coś i już o wiele lepiej ze mną niż wczoraj ;)

Rezygnujemy, teraz jest lepsza opcja :lol:

Posted

Omry, nie wiem gdzie on jest ale moja mama jest w niemczech. Tam jest siec 'lebara'. Polaczenia z jej tel na moja komorke kosztuja 6 centow za minute, wiec taniutko. A lebara jest tez w innych krajach.

Posted

Ściągnęli :loveu: Jutro już do pracy, w piątek spacer z Adą (zdjęcia!), a w sobotę wieczorem przyjedzie Maciej :lol:
Jadę z psami nad jeziorko, muszę im odbić cały tydzień :lol:

Posted

omry napisał(a):
Ściągnęli :loveu: Jutro już do pracy, w piątek spacer z Adą (zdjęcia!), a w sobotę wieczorem przyjedzie Maciej :lol:
Jadę z psami nad jeziorko, muszę im odbić cały tydzień :lol:

jak Ty chcesz zdjęcia robić, jak to już ciemno będzie ? :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...