Jump to content
Dogomania

Luna-niebieskooka- w swoim wspanialym DOMU !...ODSZEDL nasz Aniolek..(*)..(*)..(*)..


Recommended Posts

Posted

Trzymamy kciuki - dziwne, ale przed moim ślubem też się jakoś tak wszystko sypało, a po ślubie jak ręką odjął :)
Będzie dobrze, zobaczysz :loveu:
Tylko choróbsku się nie daj :)

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Martusiu...oczywiście trzymamy kciuki, kciuczki i pazurki za powodzenie:loveu:
piszesz ,że Maniek prychał, pluł i nie chciał jeść siemienia...a jak mu dawałaś? Bo ja to wrzucam do gara z żarciem ( z tym ,że Finia je gotowane) i po prostu gotuję z jarzynami i mięskiem oraz najczęściej jakimiś płatkami ( owsianymi np.). Pies nie ma szans na dodłubanie się do siemienia ( chyba że jest psim kopciuszkiem:cool3: ) ..ba..po prostu nawet go nie zauważa....

Posted

Dziękuję dziewczyny za kciuki, teraz bedą mi potrzebne.
A z siemieniem było tak, samo siemię - fe, z kurczakiem i ryżem - fe, jedyne na co Marian się zgadzał to było siemię z puszką psią - typu pedigree (pewnie dlatego, że to ma tyle tych sztucznych aromatów, że pies nie wyczuwał siemienia), ale puszek raczej nie daję, to straszne świństwo, stoi tylko zawsze jedna w szafce awaryjna jakby nagle okazało się, że ktoś zapomniał zrobić zakupy dla Mariana (standardowo kurczaczek z ryżem i warzywkami, chociaż ostatnio więcej suchego żeby Luny nie wkurzać).
Witamin nie daję teraz żadnych bo po ostatnich badaniach krwi okazało się, że Marian jest przewitaminowany.
Może spróbuję z siemieniem takim mielonym, kiedyś gdzieś wpadło mi w oko (tylko czy ono ma wszystkie właściwości ziarenek?), chociaż jak Mankowi urośnie jeszcze bujniejsza sierść to zbankrutuję na fryzjera :evil_lol:.

Posted

na temat siemienia to był cały wątek w "żywieniu", zdania są podzielone:evil_lol: jak zwykle, ale myślę ,że lepsze mielone niż żadne:lol: w końcu tak naprawdę to o "gluta" chodzi.są i tacy co zalewają wrzątkiem tylko...i nie gotują tylko trzymają pod przykryciem i tego gluta tylko daja psu ( albo sobie)
Widze ,ze Fiśka niewybredna :razz: :loveu: wszystko zje..tylko ziemniaków nie lubi bo kiedyś jej dałam kopytka to wzgardziła ( a sama robiłam i dobre były:mad: )

Posted

No to mielone kupię i spróbuję tym faszerować, ciekawe co to będzie...

Figa Bez Maku napisał(a):
Fiśka niewybredna wszystko zje..tylko ziemniaków nie lubi bo kiedyś jej dałam kopytka to wzgardziła ( a sama robiłam i dobre były:mad: )


Ja w sobotę albo niedzielę na tarasie ziemniaki obierałam na zupę chyba, to mój mały złodziejaszek surowe kradł i tez próbował obierać, zębami :diabloti:.
Psy naprawdę się od siebie uczą, Marian tego złodziejstwa nauczył się od Badyla, tamten to potrafił wszystko ukraść, od majtek z pralni po młotek z garażu (najlepszy był numer jak babci z torebki portfel wyciągnął).

Posted

maartuusia, trzymam za rozmowe kwalifikacyjna!
oby sie udalo!

moj pies tez wszystko wcina, a jak dodatkowo powiem "oddaj", to wtedy mysli ze to zabawa i jeszcze trudniej to od niego wyciagnac, kiedys podczas grillowania ukradl surowa cebule.. innym razem cytryne, z bardziej normalych produktow wcina: porzeczki i agrest prosto z krzewu, wlasciwie nie potrafie wymienic zadnego produktu ktorym by sie nie zainteresowal...

aha, szczeka na wode gazowana :)

Posted

Rozmowa odbyła się, chyba nawet nieźle wypadłam bo zostałam poproszona o spotkanie z szefem działu w którym miałabym być asystentką i jednocześnie sekretarką tego pana (koreańczyka:diabloti: zresztą, nie wiem czy mi się to podoba), w każdym razie czekam na telefon, ale oczywiście może być tak, że się niestety nie doczekam.
Jestem na zwolnieniu, to nie jest zapalenie płuc, ale też jakaś paskuda, do końca tygodnia powinnam siedzieć w domu (tylko jak rozwozić przy tym zaproszenia na wesele i odwiedzać mamę w szpitalu:placz: ). Zaj...sty tydzień.

Do tego z Lunki w piątek wyszedł diabeł, dostali z Marianem po kości wołowej do poobgryzania i niestety Lunie ubzdurało się, że musi swojej za wszelką cenę bronić, obwarczała mamę i Tomka którzy przechodzili akurat obok niej. Najpierw zrobili dwukrotnie test pod tytułem - ja Ci zabiorę kość a potem oddam, żebyś skumała, że to i tak dla Ciebie, wyszło ok, po pół godzinie poszli znowu poprzechadzać się koło niej i znowu był warkot więc kość została bezwarunkowo odebrana i doszedł klaps w dupsko.
Nie wiem czy to skuteczna metoda, ale nigdy nie miałam takiego problemu z psem (chociaż to jeszcze nie problem zdarzyło się raz), każdemu psu mogłam wszystko dosłownie z gardła wyciągnąć, Lunkę też myślałam, że uczę, że jedzenie daję ja i ja je mogę zabrać, bardzo czesto dawałam jej miskę, potem na moment odbierałam, za chwilę mieszałam w niej ręką kiedy jadła, tak na mój rozumek to była metoda - nigdy nie było warkotu ani nic podobnego.
Ja planuję w niedługim czasie dzieci, psy muszą być nauczone, że miska może w każdej chwili zniknąć (sami wiecie, że nie zawsze można upilnować malucha) więc wolę się przygotować na taką ewentualność, szczególnie po przejściach z psem teściów, który jest gotowy rzucić się na każdego kto przechodzi w promieniu 2 metrów obok niego kiedy jest przy misce.
Co myślicie?

Posted

Co do pracy ..nadal trzymamy kciuki:lol:
Jeśli chodzi o kość .. z jednej strony to świadczy o tym ,ze już Lunka czuje się "u siebie" i nabiera pewności... zdrugiej koniecznie musi wiedzieć ,że zabranie kości jej nie grozi..dlatego wydaje mi sie ( ale to tez na mój mały rozumek :diabloti: ) ,że chyba źle zrobiłaś:oops: bo Lunka przekonała się ,że może stracić kość... ja raczej podeszłabym do tego w taki sposób ,żeby przekonała się ,że jak odbierasz jej na chwilę kość to ona na tym zyskuje, np. zabierasz kość ,żeby dać jej kawalątko mięska i oddajesz z powrotem. No i oczywiście warto nauczyć komend, jak dajesz jedzenie. Akurat Fiśka nie protestuje ale i tak czasem postawię jej miske i chcę jeszcze coś do niej dorzucić..wtedy mówię " nie rusz" i Pies czeka aż dorzucę coś do michy....wie ,że to się opłaca:diabloti:

Posted

Nie przejmuj się. Nie ty pierwsza i nie ostatnia. I nie wiem, może pierwszy ale na pewno nie ostatni raz. Wychowywanie psów to sprawa skomplikowana a czasem trzeba reagować natychmiast i zawsze można wybrać niewłaściwie, szczególnie że co pies to trochę inaczej trzeba podejść a i szkoleniowcy też czasem się spierają co do metody. Tu mądrych nie ma.
PS. A czytać oczywiście trzeba. Im się więcej wie tym słuszniejszą decyzję częściej się podejmuje. Ale czasami i trudniej bo wybór się zwiększa.

  • 2 weeks later...
Posted

Witamy po przerwie, trochę nas nie było, bo raz że chorzy wszyscy, dwa zawirowania z pracą a trzy kupę roboty w ogrodzie i w związku ze ślubem.
Nie mam dziś żadnych zdjęć, ale na pewno coś wkleję, jutro, może pojutrze.
W każdym razie psiaki czują się dobrze, z Lunką, nie ma trudności żadnych, tak patrząc na nią z perspektywy prawie dwóch miesięcy widzę, ze czuje się już jak u siebie, z Marianem dogadują się świetnie, tylko do ludzi nie ma jednak jeszcze pełnego zaufania, woli pochodzić swoimi ścieżkami zamiast poprzytulać się do nas, albo potrzebuje jeszcze czasu, albo to taki charakterek.
Jest bardzo czujna, myslałam, że Maniek jest czujny, ale Lunka bije go na głowę, a dziamgot taki z niej, że hej :)
Cały tydzień ubiegły spędziliśmy w ogrodzie, Maniek oczywiście nie odstepował mnie na krok, nawet kiedy wywyjałam młotkiem albo łomem, a Lunka obserwowoała sytuację z bezpiecznej odległości. Ojciec za wszelką cenę usiłuje ją przekupić, chce żeby Lunka była jego psem i chyba mu się to udaje bo za nim najczęściej podąża i towarzyszy mu przy różnych zajęciach - no i dla ojca to nie jest Luna tylko Niuńka.
Bratu pozwala się głaskać chociaż raczej unika jego towarzystwa.
Zaobserwowałam też tendencję reszty domowników do powolnej zmiany imienia Luna na Halinka - pomysł Tomka, jak tylko ją zobaczył uznał, że to jest Halinka. U nas niestety zdarza się to często, imiona naszych psów przez całe ich życie ewoluują - zboczenie takie - i z reguły kończy się to ludzkim imieniem: był Czarek, Rudolf, teraz jest Marian, powoli rodzi się Halinka, mało który pies nie miał w końcu ludzkiego imienia.

Posted

Heh.. grunt ,że psy wiedzą o kogo chodzi:evil_lol:
Tak..na pewno trzeba jej czasu, to pewne, żeby się ośmieliła do ludzi i poczułą się "u siebie" w pełni. Ta czujność i oszczekiwanie to jeden z objawów ( tak sądzę;) ) takiego zadomowienia..i chyba to że Twój tato tak intesywnie się jej "podlizuje":diabloti: przyniesie chyba oczekiwany przez niego skutek... A potem pewnie będzie twierdził ,że Lunka po prostu wyczuwa w nim dobrego człowieka:diabloti: :evil_lol: :evil_lol:
A jak tam praca? zaklepana?

Posted

Niestety chyba odpadłam po rozmowie z panem koreańczykiem, polacy byli zadowoleni, a jego jakoś nie mogłam wyczuć, nie zadzwonili do tej pory chociaż minęły już dwa tygodnie, szukam dalej.
Jestem w starym miejscu pracy pierwszy dzień po dwutygodniowym zwolnienio-urlopie, jutro mam mieć rozmowę z szefową w sprawie nowego stanowiska, ale i tak szukam czegoś innego bo z tymi ludźmi do ładu dojść nie idzie.
Nawet jeżeli narazie zostanę tu gdzie jestem to o dogo chyba mogę zapomnieć, bo będę dzieliła biuro z inną osobą :shake:, chyba, że nauczę się być tajniakiem :cool1:, jednak nie ma to jak własne biuro i święty spokój.

Posted

Jowita Poznań napisał(a):
Ja takze trzymam kciuki i zycze znalezienia super pracki!


i o zdjecia prosimy :oops:


I ja zaciskam kciuki i zycze najlepszej pracy !
I .... o zdjecia prosze....:lol: !
Juz troche czasu u Ciebie jest.... mysle, ze sie zmienila dziewczynka.... schudla, wybielala jeszcze.....:roll: No i Manius sliczny .... juz pewnie mu siersciucha odrasta....:roll: ?

Posted

Igusia napisał(a):
Dzień dobry wszystkim. Bardzo dawno mnie nie było... Biorę się więc za czytanie:)



Witaj Igusia .....
Nieladnie swoja ulubienice tak zostawic na dluzszy czas (:mad: ) - wymienione na : :nono: .


I prosimy maartuusie o zdjecia :roll: ..... bardzo.... :roll:

Posted

Figa Bez Maku napisał(a):
Zuziu..:cool3: najważniejsze ,że Igusia pojawiłą się ;) ..nie strasz jej maczugą bo może zamilknie ze strachu:diabloti:
a Martusia pewnie zdobywa nowa świetną posadę:multi:



Ok, no dobra ! Wiec tylko Igusi pogrozilam......
Pozdrawiam Igusie :lol: :loveu: !

Posted

Przepraszam za te zdjęcia, w ubiegłym tygodniu obiecałam wstawić, ale miałam trudności z internetem, a dziś oczywiście zapomniałam aparatu żeby fotki zrzucić, jeżeli nikt nie pobije mnie "bejsbolem" to jutro żeby nie wiem co się działo to wstawię.
Lunka to już normalnie psa zaczyna przypomniać a nie foczkę, musicie to zobaczyć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...