marra Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 Jasza napisał(a):Dzisiaj Wrocław, tak? tak ? .... Quote
Sarunia-Niunia Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 No tak, bo dziś 27... Może są u lekarza, czekajmy zatem cierpliwie na wieści... Quote
danavas Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 tak tak ...czekamy....cierpliwie.... Quote
Kora Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Kora napisał(a):Ciotki, poprosze numer konta na synka przeslane zostana pieniadze za suszarke i koszt przesylki bezposrednio od kupijacej dogomaniaczki. Ciotka Uzona powinna przelac 21 zeta na synka za kupiona suszarke wraz z przesylka. Quote
uzona Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Właśnie przelałam 25zł za suszarkę od Kory. Quote
Jasza Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Przepraszam, najmocniej przepraszam...dostałam link do wątku szczeniaka przybitego łańcuchem do ściany..rece mi opadły... Nic nie mogę - chociaż porozsyłam... http://www.dogomania.pl/threads/215293-Szczeniak-na-krowim-łańcuchu-bez-budy-!!!!!-POMOCY-!!!!!-DT-potrzebny-cito- Quote
Sarunia-Niunia Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Co u Bobinka? Zaczynam się niepokoić, bo wciąż nie ma żadnych wieści o Kochanym Dziaduniu... Quote
danavas Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 już coś wiem więc mogę Wam napisać ciotunie...Nescca dodzwoniła się do doktorka dopiero dziś...ale spoko bo wizyta już w piątek:) także pojutrze zabieram Bobinka i psychicznego Juranda do Wrocka.... ciekawe co tym razem Jurek mi zje ...mama jedzie z nami...będzie Bobiego (a raczej siebie) podtrzymywać na duchu.... zainspirowana walką o Duszka postanowiła ze Bobi koniecznie musi mieć kompletne badanie krwi a mocznik i kreatynina to obowiązkowo..... teraz szykujemy się z naszym Kubą na zdjęcie kamienia...więc jak pojadę pobrać chłopakowi krew do badania przed zabiegiem, to Bobiemu też pobierzemy i zrobimy mu cały pakiet badań....a co...stać go;) Quote
danavas Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 uzona napisał(a):Właśnie przelałam 25zł za suszarkę od Kory. dziekujemy:) Quote
moni12 Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Jak te miesiące szybko lecą :evil_lol:. W piatek wpłace stałą za wrzesień. Mizianka dla Bobinka kochanego. Quote
Sarunia-Niunia Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 danavas napisał(a):... pojutrze zabieram Bobinka i psychicznego Juranda do Wrocka.... mama jedzie z nami...będzie Bobiego (a raczej siebie) podtrzymywać na duchu.... zainspirowana walką o Duszka postanowiła ze Bobi koniecznie musi mieć kompletne badanie krwi a mocznik i kreatynina to obowiązkowo..... Bobiemu też pobierzemy i zrobimy mu cały pakiet badań....a co...stać go;) Kochany Bobinek! I dobrze, że Go stać! Zapracował sobie na to! Przynajmniej wszystko będzie wiadomo... Bobinka przytulam do serducha... I ukochaj jeszcze ode mnie Mamę! Quote
danavas Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 a może któraś cioteczka jest z Wrocławia i chciałaby poznać Bobinka???? Quote
Kora Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 uzona napisał(a):Właśnie przelałam 25zł za suszarkę od Kory. Dzieki Cioteczko :-) Quote
Sarunia-Niunia Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 danavas napisał(a):a może któraś cioteczka jest z Wrocławia i chciałaby poznać Bobinka???? Ja to bardzo chętnie pognałabym do Bobinka w odwiedzinki i żeby Go poznać, a przy okazji wyprzytulać, ale mam jakieś 400km... Niestety... Quote
danavas Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 ja wiem że głupia jestem...ale tak sobie marze...a jakby się okazało jutro ze Bobi może widzieć...ech... Quote
Sarunia-Niunia Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Ależ byłoby cudnie... To jakby już widział, to wtedy koniecznie On musi przyjechać do cioteczki w odwiedzinki:):):) by ją osobiście zobaczyć:) Quote
danavas Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 he he...takie majaki....fajnie by było..pokazałby tym moim kundlom kto tu rządzi...już mu się wydaje ze jest najważniejszy a jakby zaczął widzieć to na bank byłby dominatorem:) Quote
Jasza Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 I ja trzymam za wieści jak najlepsze! Quote
Sarunia-Niunia Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 Ja też bardzo mocno trzymam za Bobineczka:thumbs::thumbs::thumbs:... Quote
danavas Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 ciotki Bobinkowe...to była droga przez mękę.... jeszcze przed wyjazdem złapałam gumę...jak to blondi oczywiście w zapasie tez flak.......całe szczęście wpadł na mnie wybawca...mąż Nescci..napompował zapasik a pan wulkanizator zrobił resztę....pomyślałam sobie, że teraz to już nic się nie może stać....:) o 13tej zapakowałam mamę z Bobim do auta i pojechałam po Juranda....jechała z nami tez Kasia(kaszexx) - przypadło jej zaszczytne miejsce z tyłu razem z napalonym Jurandem na kanapie....Jurek bzykał wszystko...siedzenia, podłogę, nogę Kasi...wskakiwał pod tylną szybę i pykał zagłówki a całą drogę wył arie operowe... na początku było śmiesznie ale po 100 km i kilku objazdach już nam głowy pękały....znów pomyślałam....gorzej nie będzie...pomyliłam się.... jakieś 50 km przed Wrocławiem przypomniało mi się jak mój Jarek mówił tydzień temu:"pamiętaj..wlej płynu do chłodnicy"...lepiej późno niż wcale...płyn dolałam, ale korek od zbiorniczka z płynem wypadł mi z reki w wleciał pod akumulator..30 minut próbowałyśmy go wyciągnąć....oczywiście się nie udało...a wizyta umówiona na godzinę, my na tych objazdach straciłyśmy sporo czasu.... nie miałam ani pół klucza żeby ten akumulator uwolnić.....mój chłop się na mnie darł przez telefon, że jak pojadę bez korka to on mnie zaciuka......Jurand co podleciał to bzykał mi łydkę.... nie wytrzymałam i jednak postanowiłam jechać bez korka;) zębami potargałyśmy stare prześcieradło na którym wożę psy....i z tych kawałków oraz starej zakrętki zmajstrowałyśmy nowy korek....wypasiony:) szkoda że nieszczelny....z obiema gałkami wlepionymi we wskazówkę temperatury pojechałyśmy dalej....spoko jazda...nic się nie dzieje na 10 km przed Wrockiem tak się wyluzowałam że odkleiłam oczy od tej wskazówki i się zagotowało..... no to postój....zaraz na wjeździe do miasta....korek obrzydliwy...my na poboczu, moja mama już zrezygnowana, że nie zdążymy....auto się gotuje...stałyśmy tam ponad 20 minut i czujecie że nikt się nie zatrzymał żeby pomóc...a wszyscy nas w tym korku żółwim tempem mijali....w końcu się schłodziło...wylałyśmy wszystkie butelki wody zabrane na drogę....brudna po łokcie z nowym "ulepszonym" korkiem pojechałam dalej.... na dworze ponad 20 stopni a my ogrzewanie włączone na full, żeby się fura nie grzała...Jurand wyje, my upocone jak prosiaki... w głowie wizja że jedziemy na darmo bo miałyśmy być między 16 - 18 a nawigacja pokazywała że będziemy po 18tej.... już nam zwisało to że nie będzie czym wracać do domu, byle by ta wizyta się odbyła....co chwilę ktoś na nas trąbił i pokazywał ze nam kapie spod maski...ja już wpadłam w śmiech histeryczny....na szczęście wet jeszcze był....jak nas zobaczył to zaproponował żebyśmy się wyciszyły na chwilę...hehehe..zbadał chłopaków i nie wziął ani grosza za wizytę...chyba z litości...tylko nie wiem czy się bardziej litował nad ślepymi czy nad wyglądającymi na psychiczne babami które w kółko mówiły tylko o chłodnicy;)... sąsiadem profesora Kiełbowicza jest mechanik który uratował nasz powrót do domu i uwolnił korek który jakimś cudem nie wyleciał i nadal leżał pod akumulatorem.... ta wycieczka trwała prawie dziesięć godzin...jak wróciłam wczoraj to już nie miałam siły pisać.... Bobi nasz kochany całą drogę grzecznie przesiedział u mamy na kolanach i ani na chwilę nie zaprotestował...on był w siódmym niebie...cały czas wtulony:) Quote
danavas Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 A teraz diagnoza...Prof. Kiełbowicz powiedział , że ..jest minimalna...ale na prawdę maleńka szansa że Bobinek widzi ale jeśli w ogóle coś to bardzo słabe cienie...to nawet nie są kontury...no i możliwa byłaby u niego operacja ale ma liczne zrosty w siatkówkę które bardzo skomplikowałyby zabieg...więc on bazując na tym co widzi w oku i na całym swoim doświadczeniu stanowczo odradza, bo można by tylko Bobiemu narobić ogromnego bólu i jeszcze zaszkodzić....byłam w szoku...bo przecież jak się to ma do tego co mówił Dr Garncarz???? ale potem sobie poukładałam w głowie obie opinie i w sumie chodziło im o to samo...Garncarz mówiąc o zbyt dużej degradacji siatkówki miał pewnie na myśli właśnie te zrosty.... Profesor Kiełbowicz powiedział ze byłaby to operacja dla samej operacji a nie dla dobra psa.... marzenia o odzyskaniu wzroku chowamy więc głęboko do kieszeni a skupiamy się na leczeniu paskudnych zmian jakie Bobinek ma w oczkach....wielkie wycieki pigmentu...okropny stan zapalny który może doprowadzić do jaskry... Bobi dostał długa receptę i masę tablet do łykania.... Bio-Karoten, Rutinoscorbin, Calcium Dobesilate, Aescin, Klarin i Encorton...wcina 9 tabsów dziennie i za dwa tygodnie mamy telefonicznie opowiedzieć profesorowi czy ceglaste nacieki na oczku zbladły...wtedy ustalimy co dalej.... później napiszę ile leki kosztowały ale ogólnie około 65 zł więc szału nie ma..... no a 100zł na paliwo dał Jurand i wyrobiliśmy się w tej kwocie idealnie.....dodatkowo wizyta gratis, także super:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.