Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='saphira18']lepiej się nie rozstawać:) tylko męża trzeba przekonać:D[/QUOTE]

Tu jest druga strona medalu też. Jak będzie ta trzecia to absolutny szlaban na tymczasy.

Posted

no niestety zawsze te dwie strony... tylko ona pewnie przywiązała się do Bożeny... Wszystko było by ok gdyby w nowym domu nie cofnęła się w postępach (jedzenie i wiecie o co chodzi, do stanu początkowego) :(

Posted

No właśnie! Udało się Bożence wyprowadzić Olunię!!! Zdarzył się CUD, na który na tym wątku wszyscy tu czekaliśmy!!! I tyle pracy, cierpliwości i miłości Bożenki...
I teraz co wybrać? Miejsce na tymczasy dla innych, czy mozolnie wywalczone przez Bożenkę zdrowie i życie Oluni...???
Może jednak reszta Rodzinki Bożenki też będzie miała problem z pożegnaniem się z Olunią???

Posted

Nie wiem dokładnie co pomogło Oli, w nocy parę godzin przed wyjazdem Ola bardzo wymiotowała, zrobiła tez parę razy kupkę, samą wodą. Weterynarz powoli przestawał dawać zbyt duże szanse Oli, dostała również leki przeciw grzybicze (na kandydozę układu pokarmowego), ale po 3 dawce wystąpiły zwiększone wymioty i na swoją odpowiedzialność zaprzestałam podawania.

W samochodzie była bardzo zmęczona, oczywiście o jedzeniu nie było co marzyć, napiła się jedynie wody. Gdy wysiadła na miejscu poszła z pozostałą czeredą do płotu i po chwili zaczęła szczekać i biegać razem z nimi.

W tym dniu chyba jeszcze nie jadła, może 2 pałeczki mięsne, które bardzo jej posmakowały. Dopiero na następny dzień zjadła gotowanego kurczaka, chciała bułeczkę z masłem, biały serek. Na następny dzień zaczęła jeść gotowane przełyki z ryżem i buraczkami, albo mięso weterynaryjne z ryżem i buraczkami. Nie lubi zbyt dużych kawałków i wszystko musi być drobno pokrojone.

Ola jest bardzo posłusznym psem, reaguje natychmiast na komendę „stój”, „chodź”, „Ola”, „nie wolno”. Lubi poszczekać, gdy widzi coś niepokojącego, po przyjeździe polubiła szczekanie przez balkon, ale ją oduczam.

W nocy lubi spać przykryta, przytulona do nóg, ale gdy jest bardzo ciepło to kładzie się na kołdrze.

Przychodzi na każde wołanie „Ola”. Ale nie tak ufnie jak Rosika, gdy się ją woła to przychodzi na ugiętych łapkach, trochę się czołgając, jakby nie wiedziała czego można się spodziewać po przyjściu. Ani razu na nią nie krzyknęłam mimo to bardzo szybko nauczyłam, że w samochodzie jedzie się z tyłu z pozostałymi psami, a nie na moich kolanach, czy siedzeniu obok.

Ma czasami kłopoty z utrzymaniem czystości, w Parolach dawała znać w nocy i wychodziła na siusiu, niestety dziś w nocy, poszła do kuchni, ale to pierwsza noc po przyjeździe i widać, że jest zestresowana, na razie od wczoraj zjadła jedynie kawałek kurczaka. Każda zmiana dla niej to trauma i powód do stresu i niejedzenia. Na Olę w czasie jedzenie trzeba uważać, bo pomimo że nie je to bardzo broni swojej miski, pozostałe psy pozwalają reszcie zajrzeć do miski, Rosika nawet pozwala sobie zabrać lepsze kąski, ale zawsze czuwam nad jej miską. Ola rzuca się gdy jakiś pies zainteresuje się jej miską. Oczywiście gdy już odejdzie to psy mogą bez problemu miskę obwąchać. Jedynie suchy royal jelitowy mógł leżeć w misce i jadły wszystkie razem, albo kolejno nie spiesząc podchodziły do miseczek skubnąć trochę. Oli smakowała euknuba dla dużych psów od Gai i to jadła bezpośrednio z miski nie ociągając się, ale tej samej karmy dla małych psów, dostałam próbkę – nie chciała…

Ola uwielbia pieszczoty, bardziej niż kot, tylko mruczeć nie potrafi… Wtula się cała w człowieka i przymyka oczy, najchętniej kładzie głowę na ramieniu i zasypia. Ranek zaczyna od całusów, merdania ogonem i przywitania się ze wszystkimi.

Pewnie wyląduję u psychiatry po oddaniu Oli, ale nie mogę jej zatrzymać, pomijam sprawę że w domu się nie zgadzają na to, ale przede wszystkim mieszkam w bloku i 3 psy to byłoby za dużo, żyję dobrze z sąsiadami i nie chciałabym żeby się to zmieniło. Nawet przy 4 patrzą z przymrużeniem oka, sąsiadka czasami mi pomaga przy tymczasach z lękiem separacyjnym.
Mam zbyt dużo punktów przeciw:
1/ Przede wszystkim Gunia, grubcio adoptowany w kwietniu zeszłego roku, błąkała się 2 miesiące po lesie, była bardzo schorowana, nie miała zbyt dużo futerka i wet. Orzekł że jest głucha. Dopiero w sierpniu okazało się że Iga słyszy i zaczyna reagować na dźwięki, była po prostu w szoku. Obecnie czasami się stresuje Olą, Ola ugryzła ją parę razy, gdy Iga chciała przytulić się do mnie w łóżku, Iga to pieszczoch i ma swoje rytuały, a Ola jest o nią bardzo zazdrosna, Roksi ustępuje, uznała ja za przywódcę stada, ale Iga jest u niej ostatnia w hierarchii. Nie przypuszczałam, że Iga tak bardzo zacznie się zmieniać, od miesiąca nastąpiły dalsze pozytywne zmiany, zaczyna przychodzić do mnie (biegiem) nawet gdy jest dalej i czuje jakiś miły zapach, wita mnie rano, jest bardzo dokładna odnośnie pewnych rytuałów i nie lubi zmian, punktualnie lubi śniadanie i kolację, mizianko pod wieczór i moje pójście do łóżka, gdy tego nie ma siada przede mną i zaczyna płakać… Adopcja Oli odbyła by się z krzywdą dla Igi, Rosika może by ja zaakceptowała, bo często bawią się razem, ale Gunię bardzo łatwo odpędzić ode mnie i Ola cały czas to robiła, Iga wówczas chowała się i odchodziła a tego bym nie zniosła.

2/Córka kończy medycynę, od września staż a potem chce wyjechać na specjalizację do Niemiec, dostała ofertę i prawdopodobnie z niej skorzysta. Córka ma kota Rufusa i nie wiem czy nie „wyląduje” u nas, wiec zwierzaków i tak nadkomplet…

3/ Ola ma 7 lat, za 4-6 lat zaczną się poważniejsze problemy zdrowotne, Iga bardzo długo była leczona i sporo nas to kosztowało, szczepienia dla 3 psów, kropelki na kleszcze, leczenie przy chorobie, nie wspomnę o wydatkach na jedzonko. Biorąc zwierzaka do siebie muszę być świadoma większych kosztów, szczególnie od 10 roku życia, na razie syn skończył studia, córka jeszcze 2 miesiące i nie wiem jak się im ułoży z pracą, więc nie mogę decydować się na następnego zwierzaka.

4/ Ola jest bardzo wrażliwym i delikatnym psem, najlepiej byłoby jej samej ze 100% uczuciem skierowanym do niej. Ona odwzajemni i będzie bardzo szczęśliwa. Nie mogę powiedzieć, ładnie zżyła się z moim stadkiem, ale wygryzając Igę, Rosika tez bardzo mało przychodziła do mnie na mizianki, cały czas moje kolana i miejsce przy mnie okupowała Ola. Ola byłaby wspaniałym kompanem dla rodziny bez psa, grzeczna do granic, można ją puszczać bez smyczy, chodzi przy nodze, nie ma lęku separacyjnego, jedynie na balkonie lubi szczeknąć, ale po skarceniu przestaje.

5/ Może gdybym miała kiedyś domek zdecydowałabym się na większą liczbę psów, mając również zabezpieczenie finansowe w razie ich choroby, ale w mieście w mieszkaniu to nie jest dobre zarówno dla psów, jak i otoczenia.

Filmiki z Olą:

1/ Roksia prowokuję Olę do zabawy i Ola biega wraz z nią, nie tak jak Roksia, ale czasami ma zryw…

[video=youtube;AoeTmpqdg6M]http://www.youtube.com/watch?v=AoeTmpqdg6M[/video]

2/ rozszczekana Ola

[video=youtube;E5oNCi5mrLQ]http://www.youtube.com/watch?v=E5oNCi5mrLQ[/video]

3/ szczekanie przy bramie

[video=youtube;dv3_yBgg0-o]http://www.youtube.com/watch?v=dv3_yBgg0-o[/video]

4/ psy wypoczywają


http://www.youtube.com/watch?v=LATBPiNvNhM

http://www.youtube.com/watch?v=bKUgPWBrSik

Posted

fajnie że Ola dochodzi do siebie:) rozumiem że nie możesz zatrzymać Oli, pewnie będzie Ci ciężko ją oddać:( w związku z jej adopcją będziesz się kontaktować z tymi ludźmi co byli nią zainteresowani? czy nowe ogłoszenia? jakby co możesz na nas liczyć

Posted

tamci ludzie zrezygnowali, gdy poczytali wątek, jeżeli ktoś boi się choroby to nie będzie dobrym domem dla 7 letniego psa. Trzeba się liczyć z tym, że psiak nie zawsze będzie zdrowy, powinno się podawać Oli preparat z glukozaminą na stawy, trzeba ja zaszczepić, wysterylizować (bezpłatny kupon). Wydawali mi się bardzo kochającymi psy ludźmi, leczyli również jakąś znajdę, ale gdy oddzwaniałam to nie odbierali, więc przystałam. Cały czas Pani z BB chce Ole, ale tam jest wilczur, co prawda wychowany z jamnikiem szorstkowłosym, ale Ola Gai się bała, a Gaja również uwielbia wszystkie jamniki.

Biję się z myślami co dalej i nie bardzo wiem jak postąpić, z jednej strony Ola powinna jak najszybciej odejść, bo każdy dzień dłużej to większe uczucie Oli do nas i vice wersa, z drugiej jest jeszcze bardzo niestabilna psychicznie (ale może nigdy nie będzie...).

Posted

Bożenko! Zdjęcia z wyjazdu są cudowne! Ogromnie się cieszę, że doczekałyśmy CUDU, na który tak bardzo liczyłyśmy! Przypuszczam, że tyle wolności i świeżego powietrza Olunia zaznała po raz pierwszy... Za to widać, jak bardzo Jej się spodobało!!! Bardzo, bardzo się cieszę, że wszystko tak dobrze się ułożyło!!! I bardzo Ci współczuję Bożenko, bo Wasze rozstanie na pewno będzie bolesne i dla Ciebie i dla Oluni...
Pozdrowionka ode mnie i moich Pupili:):):)
P.S. A wiesz Bożenko, że w czasie kiedy odpoczywałaś, ja dałam domek temu maluszkowi?:
http://www.dogomania.pl/threads/206649-Pabianice-szczeniak-jamnika-znaleziony-na-ulicy-JU%C5%BB-W-NOWYM-DOMU-%29-%29

Posted

super! Ślicznotek z niego! Skąd tyle bezdomnych psów wciąż się bierze, gdyby tak zmusić do sterylizacji suk, szczególnie na wsi, gdzie przy każdej cieczce szczenięta, to nigdy nie będzie mieć końca, dopóki będzie tak duży przyrost nowych psów. Na wyjeździe spotkałam parę psów błąkających się (bezdomnych), sporo psów niedożywionych, puszczonych na żer... Jednego zdziczałego owczarka niemieckiego, ale wyglądał całkiem nieźle, wiec chyba w lesie sobie radzi, i tak nie mogam nic zrobić, tylko nam smyrgnął przed oczami...

Posted

Dziś poszłam na spacer na Dolinę Trzech Stawów, w momencie gdy składałam aparat do torby obróciłam sie i Igi nie było, poszła w krzaki za zwierzem. Niepotrzebnie zaczęłam chodzić wokoło i jej szukać, trwało to ponad 1,5 godziny, małżonek odebrał ode mnie 2 pozostałe i potem szukał z nami. Ola zdenerwowała sie chyba tym faktem bo przyszła do domu i zrobiła kupkę - samą wodę- a na Dolinie miała zupełnie normalną na 6+.

Iga sama wróciła do domu, sąsiadka zadzwoniła do mnie, Iga była bardzo przerażona i zmęczona, my również.

Po przyjściu wszystkie psy zjadły normalnie, ale Ola bardzo się zestresowała od razu pojawił się całkiem wodnisty stolec. Dzwoniłam do weta, musi mieć wówczas lek uspokajający, stwierdził że chyba rzeczywiście cała choroba Oli była na tle nerwowym.

Ola zjadła normalnie i mam nadzieję, że jak Iga się pojawiła i my teraz jesteśmy spokojni to woda zamiast stolca była jednorazowa, bo urlopu na razi enie mam i nad Bug jechać nie mogę, gdyby tak jakiś dom na wsi zechciał Olę, to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie dla niej.

Posted

No mam nadzieję, że incydent z problemami żołądkowymi Olci był jednorazowy? Jaka Ona biedna jest wrażliwa!!! Bożenko! I to kolejny dowód, że jesteście dla Niej teraz całym Jej światem, który Ona sobie tak mozozlnie, przez długi czas budowała...
Pozdrawiam Ciebie i całą uroczą trójkę dziewczynek

Posted

[quote name='Sarunia-Niunia']Bożenko! I to kolejny dowód, że jesteście dla Niej teraz całym Jej światem, który Ona sobie tak mozozlnie, przez długi czas budowała...[/QUOTE]Oj, nie ułatwiasz soboz decyzji o oddaniu Oleńki ;). Ale co prawda to prawda.

Posted

Wiem, że to bardzo trudne, ale w piątek Ola jedzie chyba do nowego domu do Bielska Białej. Pai cały czas była zainteresowana i dzwoniła i pytał się wciąż o Olę, domek bez schodów, duży ogrodzony ogród do biegania, tam Oli będzie dobrze. Ola wyraźnie w bloku czuje się gorzej, pomimo że całe życie tak mieszkała, może źle się jej kojarzy??? Nieodgadnione są myśli psa i dużo jeszcze nie wiemy o psiej psychice, chociażby że cała choroba Oli była na podłożu nerwowym, dlatego leki nic nie skutkowały. Sam wet. uważał to za niemożliwe żeby nerwica dała aż taki efekt zagrażający życiu.

Jednak zajście w niedzielę spowodowało, że zmienił zdanie i uważa ze to jednak nerwica żołądka. Obawiam się ze na pewno nowe życie rozpocznie od biegunki, ale teraz będzie łatwiej bo jest silniejsza i wiadomo jak ją leczyć, dostaje lek antydepresyjny poza tym hydroksyzynę gdy zajdzie taka potrzeba, np. na początku popytu w nowym domu.

Muszę to zrobić jak najszybciej choćby z uwagi na Igunię, która dziś Ola mocno ugryzła, gdy tak chciała się położyć przy mnie w kuchni. Iga zrobiła olbrzymi postęp w socjalizacji i kontakcie z nami, nie mogę tego zaprzepaścić, żeby bała się do mnie podchodzić. Wiem, że nie można tego uczłowieczać i wśród zwierząt kto silniejszy ten lepszy, a Igunia starsza i schorowana, a Ola wyraźnie chce ja odpędzić ode mnie, Roksi się boi i jej nie odgania, zresztą Roksia sama do mnie obecnie jak jest Ola podchodzi bardzo rzadko, co mnie dodatkowo martwi.

Lubię bardzo Olunię, ona tak bardzo chce się przytulać i okazywać mi uczucie, ale nie mogę robić tego kosztem stałych domowników, nawet jeżeli w świecie zwierząt silniejszy wygrywa.

To byłaby moja wina, gdyby Iga się cofnęła. dziś byłam na spacerze z samą Igą, nawet nie wyobrażacie sobie jak Iga się cieszyła i jaka była grzeczna. Ona jest starszym pieskiem, ma chore płuca, powiększone serce i wątrobę, nie wiem jak długo pożyje, ale niech ma już życie bez stresów, i tak poprzednie życie dało jej popalić i dopiero teraz stała się pogodnym, szczęśliwym psem. Roksia zawsze wytrzymywała wszystkie tymczasy tydzień, po tygodniu dawała znać że jej to nie odpowiada i zaczynała gryźć tymczasowiczów, Ola jest pierwsza której Roksia jakoś nie gryzła, ale może dlatego że Ola była taka chora. Ale teraz chodzi tylko do pokoju syna albo siedzi w swojej budzie, nawet nie ma ochoty przyjść do mnie na mizianko, w Paroslach na dworze bawiła się z Olą, ale w domu Ole traktuje jak intruza.

Posted

Masz rację, musisz podjąć taką decyzję, choćby ze względu na Igę właśnie!

Ja już trzymam kciuki za to, żeby Ola łatwo przeszła kolejną zmianę i szybko zżyła się ze swoim nowym domem!

Posted

Oczywiście! Masz rację Bożenko! I skoro już wiadomo, że historia Olci z (nie) jedzeniem i całe te perturbacje żołądkowo-jelitowe miały podłoże psychiczne, trzeba stworzyć Oluni stabilny i pewny DOM! Napewno nie będzie to łatwe, ale każdy z nas ma adoptowane sierotki po traumach i wiemy, że One są NAJCUDOWNIEJ WDZIĘCZNE za okazane IM serce, ale wymaga to też os nas mnóstwo pracy, wyrozumiałości i serca, żeby JE wyprowadzić...
Będę trzymać kciuki za Oleńkę i mam nadzieję, że będziesz w kontakcie z Panią i będziemy mogli wiedzieć co u Oluni...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...