Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cierpię, Ola dziś jedzie do siebie. Jakby wiedział jest bardzo grzeczna, czuła, cały czas chce się przytulać. Ma ogromny apetyt, je wszystko bardzo ładnie. Miskę czyści do ostatniego ziarenka ryżu, potem jeszcze dostaje przekąskę...
Niestety po 18:00 będę się z nią musiała pożegnać i nigdy więcej tymczasów!!!!!

Posted

soboz4 napisał(a):
Cierpię, Ola dziś jedzie do siebie. Jakby wiedział jest bardzo grzeczna, czuła, cały czas chce się przytulać. Ma ogromny apetyt, je wszystko bardzo ładnie. Miskę czyści do ostatniego ziarenka ryżu, potem jeszcze dostaje przekąskę...
Niestety po 18:00 będę się z nią musiała pożegnać i nigdy więcej tymczasów!!!!!


Nawet nie wiesz, jak bardzo wiem, co czujesz... Już zakręciła mi się łza w oku:-(, choć to nie ja się z Nią żegnam i nie ja z Nią mieszkałam...
Ja napewno nie mogłabym być DT:shake:... Wczoraj minęły 2 tygodnie od adopcji Nerunia i nie wyobrażam sobie już domu bez Niego....
Bożenko! Oleńka jedzie do Bielska-Białej? Będziesz w kontakcie z domkiem?
Oj, tak szczerze, to strasznie się martwię o Olcię:puppydog:... Żeby tylko wszystko poszło dobrze... Będę trzymać kciuki za Jej aklimatyzacje w nowym domeczku...
A Ty się trzymaj Bożenko! Możesz być pewna, że jestem z Tobą sercem i myślami:calus:...

Posted

I ja również :lol::lol:

Ewa i flatki napisał(a):
Cały czas czytałam wątek i kibicowałam Oli. Teraz trzymam kciuki za jej aklimatyzację w nowym domku !

Posted

Muszę zmienić tytuł wątku, Ola ma nowy dom, stały dom na zawsze, przynajmniej mam taką nadzieję. Ludzie bardzo sympatyczni, warunki Ola będzie mieć bardzo dobre. jej opiekunka ma dużą wiedzę, nie tylko o jamnikach, ale o psach, potrzebach, żywieniu, medycynie. To bardzo mnie cieszy.

Domek bez schodów, duży ogród, opiekunka cała dla niej, nie tak jak ja wychodząca do pracy. Rozsądek mi mówi, że na pewno będzie jej lepiej niż u mnie, gdzie Roksia zabierała jej spod pyszczka wszystkie zabawki, a ja byłam w pracy. Gdzie żyła na VII pietrze i nie mogła w każdej chwili wyjść na dwór. Na wsi Ola była szczęśliwa, od razu chciała żyć, teraz będzie mieć taki dom na stałe. Mimo to jest mi bardzo smutno, gdy patrzyła na mnie przez szybę w samochodzie ze smutkiem w oczach.

Teraz pozostaje mi czekać na pierwszą relację z nowego domu...

Posted

Bożenko! Wszystkie powody są jak najbardziej racjonalne! Żeby tylko Olunia wiedziała i rozumiała, że teraz ma już domek na zawsze, że będzie Jej dobrze, że to wszystko dla Jej dobra...
My to wiemy, Ona - niestety - nie... Dla Niej to kolejne rozstanie... Oby tylko jak najszybciej poczuła się w nowym domu, jak u siebie i była SZCZĘŚLIWA!!!
Wspólczuję Ci Bożenko, ale wiem, ile zrobiłaś dla Oluni i że zrobiłaś wszystko, żeby znaleźć Jej ten jedyny najlepszy dom! Z wielką niecierpliwością i ciekawością czekamy na relację...

Posted

Przed chwilą miałam pierwszy telefon. Ola całą drogę przespała na kolanach opiekunki, chodzi po ogródku, ładnie zrobiła siusiu. Za chwilę spotkanie z wszystkimi domownikami, kotem i owczarkiem. Ale musi być dobrze, to kochający dom, na dodatek mądra opiekunka i wierzę że Ola dzięki jej pomocy przejdzie asymilację bez szwanku. Opiekunka ma wykształcenie medyczne i ma sporą wiedzę więc Ola jest w dobrych rekach.

Posted

Ale fajnie! Pewnie ta Pani będzie dla Niej teraz takim punktem odniesienia. Ale to dobrze. Najważniejsze, żeby Oleńka czuła się bezpiecznie! Mam nadzieję, że pierwsze spotkanie z resztą domowników wypadnie pozytywnie. Trzymam za to mocno kciuki. I wiem Bożenko, że jak tylko będziesz miała nowe wieści to zaraz napiszesz - na co z wielką nadzieją i niecierpliwością - CZEKAMY!!!

Posted

Mam wieści od opiekunki Oli - obecnie Koli, bo akurat tak ma mama opiekunki na imię...

Obwąchała cały dom, zjadła podwójną kolację, opędzlowała miseczkę kota (kasza manna z żółtkiem i cukrem), zabrała się za suchy pokarm, podjadła sobie serka żółtego. W nocy spała w łóżku, razem z opiekunką i kotem, ona pod kołdrą, kotek na niej na kołdrze (jest malutki). Pokazała całe uzębienie suni owczarka, na razie niestety się go boi, pilnuje swojej opiekunki, wylizała jej córkę od ucha do ucha. Na razie jest wszystko dobrze, zrobiła pokazową kupkę, siusia na dworze, była już na kilku spacerkach na łące, na razie jest w domu i poznaje cały dom.

mam niebawem dostać zdjęcia.

Ja dziś niestety przepłakałam ranek, wydawało mi się to łatwiejsze, pocieszeniem dla mnie jest to, że domek jest naprawdę dobry i kochający, pani kiedyś miała hodowlę jamników długowłosych i jaj znajomość psychiki, żywienia, zdrowia jamników jest imponująca, jest stale w domu, na dodatek w każdej chwili dostępny ogród, lepiej pies trafić nie może, ale serce i tak boli.

Dziś w schronisku dostałam do zdjęć następną jamniczkę, stan fizyczny nieco lepszy od Oli, ale dłużej niż tydzień może nie pociągnąć, czarna podpalana miniaturka - suczka 3-4 lata. Ktoś przywiązał ją do płotu w schronisku, mała nie ma biegunki, ale całkowicie odmawia jedzenia, na spacerze dziś ładnie jadła, ale w boksie bez wolontariuszy, spacerku, miziania, absolutnie nie chce jeść, jest osowiała i apatyczna. Na spacerze zmieniła się diametralnie, ale wolontariusze mogą być dopiero w czwartek. Na razie zjadła w czasie wyjścia, do czwartku pewnie się będzie głodzić.

W schronisku też zaczęli wierzyć w psią depresję.

Historia Oli nauczyła jednak parę osób, że pies ma też duszę, nie tylko ciało... W tym mojego weterynarza...

Posted

soboz4 napisał(a):


historia Oli nauczyła jednak parę osób, że pies ma też duszę, nie tylko ciało...


A to przecież takie wydawałoby się oczywiste, nie?

Bożenko - dopiero teraz przeczytałam, że Ola w domu. Gratuluję Ci całości - tego, co zrobiłaś z nią od A do Z:klacz:

Posted

soboz4 napisał(a):
Zjadła podwójną kolację, opędzlowała miseczkę kota (kasza manna z żółtkiem i cukrem), zabrała się za suchy pokarm, podjadła sobie serka żółtego.
Wow! Jestem pod wrażeniem! :) Wspaniałe wieści. Najwyraźniej Kola czuje się tak bardzo bardzo dobrze! :)

Posted

Ola nadal je, cały czas jest ściskana, pieszczona, na szczęście nie wystąpiły perturbacje z żołądkiem, wczoraj późnym wieczorem zjadła jeszcze całe jajko na twardo, dostaje małe porcje ale często. Została zważona, obecnie 8.200, a więc waga z momenty w którym ja zabrałam ze schroniska. Do grubasa jej sporo brakuje, brzuszek nadal jej obwisa, wcześniej musiała ważyć jednak więcej

mmsy które dostałam:


Posted

opiekunka Oli mówiła, że modliła się za byłą opiekunkę Oli i prosiła ja o opiekę nad jej zmarłą jamniczką, jednocześnie prosząc żeby nie "ciągnęła" Oli za sobą. Wyzdrowienie Oli było dla mnie "cudem", więc może coś w tym jest...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...