Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Też mi się wydaje, że napisałaś zbyt ogólnikowo, a jako, że Aleks w gorącej wodzie kąpany... :diabloti:

Anyway... Łapa byłaby OK gdyby ten ciul sobie cały czas nie zdejmował opatrunku. Jest to dziwne, bo cała zawinięta łapa mu nie przeszkadza, ale ten bandaż na nadgarstku tak... Może go to swędzi i dlatego tak z nim walczy. W każdym razie progres jest ale mogłoby być lepiej.

A co do butów to jedyne słuszne też kosztują słusznie, natomiast pozostałych lepiej w ogóle nie brać, bo można sobie jedynie podnieść ciśnienie. Na spacerek na smyczy są OK, ale do polatania się w ogóle nie nadają.

Posted

Ja mam po 1bucie z trixie ,ale to tylko zabezpieczenie na rozwalone łapy.I w sumie nawet nie są takie złe ,bo zdarzało im się w nich biegać i poza tym ,że się zsuwają to spełniały swoją role.Ale tak na co dzień zakładania psu butów sobie nie wyobrażam.

Posted

Za Jarim to te buty latają jak papucie babci co się spóźniła na emisję M jak Miłość ;)

A przed chwilą miałam śmieszną sytuację... Wyszłam sobie z Jarim na spacerek, śnieg pada jak szalony, biało się zrobiło... I tak miło i pusto jest. No to spuściłam Jariego na sralniku, żeby sobie poużywał. Cieszył się jak dzieciak, biegał, radocha na maxa. Jasno jest więc myślałam, że ogarniam sytuację, tym bardziej, że już późno i nikogo nie ma... Dopóki zza płotu nie wyszedł facet z czymś wielkim i kudłatym na smyczy. Jari do niego :p Sobie myślę, ale będzie rozróba... Ale nie, psy się powąchały i tyle. Przeprosiłam gościa oczywiście ale się zdziwił o co w ogóle chodzi :eviltong: No nic, wzięłam swojego już na smycz i idziemy. Potem wracałam tą samą drogą i dokładnie w tym samym miejscu co wychodził facet z kudłaczem, podbiega tym razem do nas wyżeł :lol: I tak samo psy się powąchały i tyle. Facet tym razem mnie przeprosił :evil_lol: Ten śnieg jest cholernie kuszący dla wszystkich i pora dnia (nocy) odejmuje rozum, bo się nie zdarza nigdy, żeby po sralniku biegały radośnie duże psy bez smyczy. Ale nie taki diabeł straszny jak go malują ;)

To też mi uzmysłowiło, że Jari jednak nie jest do końca asocjalny za jakiego go uważam, bo jak widać i do samca potrafi się zachować jak chce... Na spotkaniu z betty i Olą też była akcja, że betty szła z sukami z jednej strony, a Dora i Jari były po drugiej i Jari poszedł się "przywitać" z pieskami swoim sposobem... Dopadł biedną Toskę i zaczął jej burczeć nad karkiem bo chyba nie wiedział "co to" jest (ni pies ni suka ;) ) z daleka, ale Tosca CS'owała jak dzika (padła na ziemię, uszy do siebie) i on od niej odskoczył i porzucił wszelkie mordercze zamiary. Potem już nie było żadnych sprzeczek do końca spaceru. Tak samo ostatnio mijaliśmy szczeniaka chyba ogara jakiegoś, duże to już było, ale widać, że młode i się cieszyło jak głupie i parło do Jariego. Ten jak zwykle sztywnieje przy mijaniu psa ale tym razem w ogóle nie wyczułam w nim żadnego spięcia, więc chyba odróżnia szczyla od dorosłego.

Takie pierdoły tak naprawdę cieszą, bo Jari jest narwany i mocno niepewny w stosunkach z innymi psami, ale raduję się, że nie mam psychopaty, który nie kuma CSów albo zagryza szczeniaki, bo i o takich psach się czasem czyta.

Posted

Amber-witam w klubie.Ja na zlocie miło się zdziwiłem ,że Luc nie dość ,że nie chciał zeżreć innych psów(on na suki też reaguje jak psychol czyli zabić zabić) i potrafił delikatnie zapraszać do zabawy szzceniaka shit tsu ,czy energicznie ,ale w miarę delikatnie bawić się z Brumą czy aportować piłki z kilkoma psami bez żadnych dymów.Albo nam chłopaki dojrzeli psychicznie tak całkiem ,że stają się stabilni i nie muszą już udowadniać każdemu jacy to są duzi i silni.Luc jedynie odganiał psy od worka z jego żarciem poza Brumą ,bo z nią to jest love strory:lol:

Posted

Ja miałam mega rąbniętą sukę i nikt jej nie ogarniał, raz prawie psa zagryzała (był to nasz pies- bardzo długo mieliśmy dwie nienawidzące się suki) innym razem spokojnie spacerowała z sukami, z jednym psem nawet próbowała się bawić.

Posted

[quote name='Naklejka']Ja miałam mega rąbniętą sukę i nikt jej nie ogarniał, raz prawie psa zagryzała (był to nasz pies- bardzo długo mieliśmy dwie nienawidzące się suki) innym razem spokojnie spacerowała z sukami, z jednym psem nawet próbowała się bawić.[/QUOTE]

Mój znajomy z Poznania ma 2suki CC (siostry) ,które tak się "kochają" ,że muszą być separowane ,niedomknięcie drzwi czy kojca itd. Równa się wizycie u weta na szyciu zwykle obu:diabloti:Dobrze ,że mają duży dom i ogród ,bo w mieszkaniu byłaby masakra.I tak kilka lat już sobie izolują pieski ,jedna na piętrze ,druga na parterze ,jak tak z piętra idzie na ogród to ta z parteru idzie do kibla ,jak ta z parteru idzie na ogród to ta z piętra jest u siebie.:lol:Ja bym je chyba pozabijał ,albo puścił w cholere żeby zrobiły to same.

Posted

Wiem, że są psy na osiedlu, których Jari po prostu nienawidzi i jak je zobaczy z daleka to jest już mega spięcie... Są natomiast takie, których nie zauważa :roll: I nie ma różnicy czy mały czy duży. Jest to tak wybiórcze, że po prostu przyjęłam zasadę "nie ufamy" nikomu ;)

A co do dziwnych sytuacji to przypomniała mi się jeszcze jedna sprzed tygodnia. Tym razem było to rano, ja mocno niekontaktująca (przez zarwaną noc z TBBT :eviltong:) idę sobie przez sralnik i podbiega do nas suka, którą pierwszy raz widziałam na oczy. No i zaczyna odstawiać tańce. Takie to było szybkie i narwane, że Jari nawet jej powąchać nie mógł spokojnie więc po prostu stanął, a ona biegała w około nas. Przybiega właścicielka i mówi, że suka jest głucha, że zwykle jej nie spuszcza, ale nas nie zauważyła itp. No dobra, byłam mocno zużyta więc zdobyłam się jedynie na słaby uśmiech, wzięłam Jariego do nogi i niech babka łapie sukę. I tu nastąpiła scenka z Benny Hilla bo kobieta biegała w kółko za psem, który też biegał w kółko na około nas i tak chyba z 5 min. między sapaniem babki "ona jest głucha i nie mam jej jak zawołać" po jakimś czasie czułam się mocno absurdalnie, jakbyśmy z Jarim tworzyli środek jakieś przedziwnej karuzeli :evil_lol: W końcu jednak sukę złapała, nie wiem jak jej się udało, bo miałam mocny nieogar. Co śmieszne, Jari też go miał, bo stał i miał minę "ale o so chodzi?" jak ta dwójka się za sobą uganiała ;)

[quote name='Aleks89']Mój znajomy z Poznania ma 2suki CC (siostry) ,które tak się "kochają" ,że muszą być separowane ,niedomknięcie drzwi czy kojca itd. Równa się wizycie u weta na szyciu zwykle obuDobrze ,że mają duży dom i ogród ,bo w mieszkaniu byłaby masakra.I tak kilka lat już sobie izolują pieski ,jedna na piętrze ,druga na parterze ,jak tak z piętra idzie na ogród to ta z parteru idzie do kibla ,jak ta z parteru idzie na ogród to ta z piętra jest u siebie.Ja bym je chyba pozabijał ,albo puścił w cholere żeby zrobiły to same.
Miałam koleżankę, która miała jamnika i szitsu. Ta sama akcja. Bramki wszędzie w mieszkaniu, bo jak się pieski tylko ze sobą styknęły od razu szycie. Oczywiście bardziej cierpiał kudłacz w starciu z jamnikiem. Jamnik był czynnym repem więc kastracja w grę nie wchodziła. Wykastrowała szitsu ale to nic nie dało. W ogóle próbowała wszystkiego... Po 5 latach oddała mopa i jej się naprawdę nie dziwię... :roll:

Posted

No w mieszkaniu sobie tego nie wyobrażam ,widziałem jak to wygląda w wielkim domu i nie wyobrażam sobie takiej akcji w chacie szczególnie przy tak dużych psach.
Kiedyś szkoleniowiec poradził im spuścić je w kagancach na obcym terenie.No to pojechali na dwa auta ,suki w kagańcach ,wypuścili i godzinę później jak już padły obie mogli je od siebie odciągnąć.Oczywiście przez tą godzine waliły sie kagańcami po pustych łbach i nie potrafili ich złapać.Armagedon.
Oddać żadnej nie chcieli ,bo jedna to była "córeczka" matki kumpla ,a druga to "córcia" jego ojca.

Posted

Tez mialam kiedys okres oddzielania psow od siebie. Nie wiem co im odwaliło.. - potrafiły sie tłuc o okruszek pod blatem w kuchni. Nie trwało to dłuzej niz 2 tygodnie ale i tak miała tego serdecznie dość. Teraz muszą jeść osobno i pilnuję żeby wchodziły do różnych pomieszczeń w odpowiedniej kolejności bo inaczej są spięcia. Nie wiem jakbym funkcjonowała musiejac calkowicie je separowac..

Posted

Heh moje żrą z jednej michy i jest spokój. Dla mnie tolerancja miedzy psami w "stadzie" to jest podstawa. Nie wyobrazam sobie stresu tego rodzaju, ze wyjde z domu i moge nie ujrzec jednego psa zywego. Nie mowiac o 24h pilnowaniu.

Posted

Arni czasem warknie na Jetsa, ale nie ma wojen już od długiego czasu ;) Mogą spokojnie zostawać sami i wiem, że sobie nic nie zrobią.
Ja miałam obce psy w domu i dlatego musiałam je izolować.

Posted

Kiedy świń był w okresie młodzieńczej głupawki i zaczęły się spięcia były izolowane przez jakiś miesiąc - teraz Kell wie, że nie ma ruszać prośki mimo że jej nienawidzi a prośka wie że nie ma zaczynać się w Kell. I wszyscy są szczęśliwi :diabloti: a to że niektórzy na siłę to już ich problem :evil_lol:

Posted

Kaja jedynie nie może podchodzić do Lucasa jak on je ,i on do niej.Wtedy jest haja i dostają wp...dol laczkiem oboje.I jest spokój na długo.Ale to sa spiny gdzie jest dużo larma i 0 gryzienia.Zostają w domu sami i nie mam obaw ,że sie pozabijają:lol:

edit.
Tzn.klikam im ,że tiutiutiu pieseczki nie wolno skakać sobie do gardziołek nununuu:diabloti:

Posted

A moja młoda podporządkowała sobie starszą mając 9 tygodni :diabloti: , i tak jest do dziś, Foxi ustępuje Dumce. Małe spięcie przy smaczkach kiedyś raz było , obie dostały po łbach i się rozeszły. Generalnie to się lubią, bawią się razem i w domu i na dworze i z zabawkami nie ma problemu, jednak jak zostają same to Foxi zamykam osobno w pokoju. Tak na wszelki i żeby Foxi miała trochę świętego spokoju na starość.

Posted

[quote name='Aleks89']edit.
Tzn.klikam im ,że tiutiutiu pieseczki nie wolno skakać sobie do gardziołek nununuu:diabloti:[/QUOTE]

Tak. Dziewczynki też mają wyklikane że nie wolno burkać i się bić :evil_lol:

Posted

moje tez zazwyczaj osobno zostają. aczkolwiek nie sadze zeby bedac same mogly sobie cos zrobic bo i tak zawsze spia. ale jednak dla wsiego wole je oddzielnie zamykac.
moja młodsza dopiero w wieku ok 1.5 roku podporzadkowała sobie starsza. Co mnie bardzo zdziwilo.. bo mlodsza nie jest z byt stabilna psychicznie i bardziej bym sie po niej spodziewala jakiegos respektu albo strachu w stosunku do starszej, ktora obcym psom nie da sobie w kasze dmuchać. a tu widać młoda swoją niepewność siebie odbija sobie na rządzeniu starszą siostrą.
z czego zadowolona nie jestem, bo ciagle obserwuje jak młoda zagania Lusie w rozne kąty (wypycha ja zazwyczaj w kierunku wyjscia z pokoju) albo odgradza jej droge ode mnie. Notorycznie.

Posted

Prościej jest pogodzić dwa nienawidzące się samce niż dwie suki. Jak już suki się znienawidzą , to jest masakra :evil_lol:

Ja muszę dzielić tylko i aż w okresie cieczek i nie wyobrażam sobie , bym w domu miała mieć oczy dookoła głowy by rozdzielać po kątach nienawidzące się psy. Bo nawet nie mam jak zamykać. Dom mam w zabudowie że tak powiem otwartej ....

Posted

Pewnie z braku rąk do pracy i funduszy :roll:

A my chyba jedziemy dziś na szycie tej łapy z nadgarstku, bo już chyba 2 tyg. się z nią babrze, a ona cały czas ma żywe mięcho na wierzchu... Wolę żeby to vet obejrzał. Jadę do "nowego" veta w swojej dzielnicy, bo niestety tam gdzie jeździłam wcześniej tak zdzierają kasę, że nie będę się wygłupiać. Dla przykładu jak leczyłam Finkę, to dzień leczenia u nich kosztował 50 zł, a u mojego wiejskiego veta 60 zł za 3 dni... Co prawda koszt samych leków, bo wszystko robiłam sama, ale za 1 fiolkę Nivalinu tam sobie liczyli 20 zł :p

Nie wiem ile biorą w tej nowej lecznicy, ale już gorzej chyba nie będzie ;). No i może przy okazji coś z tą sierścią doradzą... Mi to zaczyna coraz bardziej przypominać niedoczynność tarczycy :roll: Jak oglądam w necie zdjęcia to zmiany są najbardziej podobne. Tylko innych symptomów brak :p

Posted

Ale nie wsie choroby są zawsze książkowe :)
Jedynie badania mogą wykluczyć ew wskazać problem.

Jedź do tego weta , niech diagnozują , sama jestem ciekawa co mu faktycznie dolega.
Łapy po takim czasie to nie zaszyją , zbyt duże ryzyko że jest tam kupe syfu ;)
Poproś o multimastit , rewelacyjne na takie mięchowato-obleśne rany.
To było jedyne co pomagało Kano na rany ;) inaczej wieki się nie goiło.

Dobki to cudowna rasa , taka zdrowotnie niekłopotliwa :evil_lol:

Posted

Szybko i tak się teraz nie dowiem przez te święta. Miałam w ogóle się za to zabrać po BN ale z tą łapą nie mogę już dłużej czekać. Zobaczymy co powiedzą.

Posted

No i na łapę dostał antybiotyk, bo się ropa zaczęła zbierać... Jeszcze trochę babrania z tym będzie.

Natomiast w kwestii sierści to vetce to wygląda na typowe nieprzyswajanie składników pokarmowych (w tym przypadku tłuszczów) z karmy i to jest w sumie prawdopodobna teoria, gdyż jak już pisałam wcześniej, na Wolfsblucie to on sierść miał cudowną, pogorszyło mu się na RC dopiero. Na grzybice ani nużyce to nie wygląda. Tak samo jak na NT. Skóra jest bardzo sucha z łupieżem. Poza tym ten stan trwa już od ponad roku, a psu nic oprócz tego nie jest.

Zakupiłam takie cudo: http://www.zooexpress.pl/go/_info/?id=2408&utm_source=nokaut.pl&utm_medium=cpc&utm_campaign=2012-12&utm_content=2408#nclid=5e869e43a7f867edf450b5ba2092c792 żeby miał wszystko w jednej tabletce i będę się modlić o kupę ;). Dodatkowo dostaje jeszcze ludzką omegę, tran, wiesiołek, skrzyp i co tam jeszcze mam w apteczce.

Można mówić, że mój pies jest zaniedbany, gdyż ma brzydką sierść z powodu kiepskiej karmy :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...