Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ojezus :evil_lol:

A tak w temacie doga - u nas chodzi 12latek z suką AST, która się rzuca na psy... Często bez kagańca. Najlepsze jest to, że nie można nic im zrobić, bo najbliższy komisariat policji jest o godzinę drogi od nas w razie czego... No comments :roll:

Posted

U mnie też chodzi taki 12-13lat chłopak z Astem.Ast średnio przyjazny ,ale ten dzieciak 100 razy lepiej ogarnia tego psa niż jego starzy ,których ten pies ciąga od krzaka do krzaka.

Posted

Guśka250899 napisał(a):
Supcioooo kocham tego psa juz <3 mój to jak złapał frizbii to o mało sie z nim nie wywrocil ;D beautifullllll
Pzdr.:smile:

Dzięki koffana :loveu:

E tam, czepiacie się. To jest 100% bardziej miłe, niż jakieś jadowite wypociny :eviltong:

Jari zrobił w miarę dobrą kupę, ale teraz się położył pod łóżkiem i sadzi takie butle, że nie idzie wytrzymać :diabloti: Mam nadzieję, że to czasowe ;) ...Geez muszę okno otworzyć :eviltong:

Mam trochę fotek z lasu, ale były tak szare, że je trochę podkręciłam w Picassie... Teraz są żółte, ale moim zdaniem lepsze od oryginałów...







Posted

Amber napisał(a):
Właściciele małych psów też nie rozumieją, że kilkanaście kg na smyczy więcej sprawia duuużą różnicę, z drugiej strony dog powinien mieć kaganiec.

Szczerze mówiąc, gdyby na Jupika rzucił się podrostek doga, to "strzelenie focha" z mojej strony byłoby jedną z najdelikatniejszych możliwych reakcji :roll: Każdy powinien mieć takiego psa, nad jakim jest w stanie zapanować i szczerze mówiąc mam to gdzieś, czy ktoś panuje nad psem fizycznie, czy słownie - skoro babka nie potrafi w żaden sposób nad psem zapanować, to powinna sobie sprawić coś mniejszego, co może bez problemu na smyczy utrzymać.
Nie wiem za bardzo, co tutaj mają rozumieć właściciele małych psów. Mają spokojnie patrzeć, jak inny pies się rzuca na ich psa, bo właściciel agresora przecenił swoje możliwości?

Posted

dog193 napisał(a):
Szczerze mówiąc, gdyby na Jupika rzucił się podrostek doga, to "strzelenie focha" z mojej strony byłoby jedną z najdelikatniejszych możliwych reakcji :roll: Każdy powinien mieć takiego psa, nad jakim jest w stanie zapanować i szczerze mówiąc mam to gdzieś, czy ktoś panuje nad psem fizycznie, czy słownie - skoro babka nie potrafi w żaden sposób nad psem zapanować, to powinna sobie sprawić coś mniejszego, co może bez problemu na smyczy utrzymać.
Nie wiem za bardzo, co tutaj mają rozumieć właściciele małych psów. Mają spokojnie patrzeć, jak inny pies się rzuca na ich psa, bo właściciel agresora przecenił swoje możliwości?

Ale świat nie jest czarno-biały. I to co teraz napisałaś jest klasycznym przykładem widzenia świata kiedy się posiada tylko małego psa ;). Ja też mam małe psy, ale mam też dużego. I zanim miałam Jariego, widziałam wszystko tak jak ty. Uwierz mi jest ogromna różnica w spacerowaniu z małym i dużym, szczególnie jak ten duży ma jeszcze spory temperament. Do tego trzeba przywyknąć. Jasne - najłatwiej wyjechać z mordą, zadzwonić na policję i postraszyć, ale nic to nie zmieni. Jak widzę, że ktoś ma realny problem to wolę udzielić jakiejś rady, szczególnie, że pośrednio znam ból. Wiadomo, że "lepiej by było gdyby" ale skoro już ma tego doga, to im szybciej się nauczy nad nim panować tym lepiej. Fochy nic nie zmienią. Poza tym beagle święty nie był bo darł mordę równo, a facet go ledwo trzymał na wyciągniętej flexi :p

Aleks89 napisał(a):
Kup mu posłanie ,bo na te modzele nie moge patrzeć :diabloti:

Ma posłanie :)



A też dywanik pod moim łóżkiem, ale weź mu wytłumacz, że lepiej leżeć tam niż na dechach :diabloti:

Posted

Ja opierdzielam za leżenie na płytkach :diabloti:I odsyłam na posłanie non stop:evil_lol: Suka dziadków ma modzele paskudne od leżenia na panelach w dodatku jako ,ze jest prawie biała to modzele ma RÓŻOWE:evil_lol:I to jest obleśne.

Posted

Jetsan nie akceptuje niczego miękkiego do spania, pod głowę najlepszy jest krawężnik, a pod dupsko kostka brukowa :D
Mnie na spacerach strasznie drażnią psy, które do nas podchodzą, zawsze mi się smycze poplączą, Arni się wije i piszczy, bo pieseczek do nas przyszedł i chce się bawić :roll: A ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że nie życzę sobie, by puszczali do mnie swojego psa, jak idę z jednym psem to mi to wisi, poradzę sobie bez większego problemu, z dwoma jest mi ciężej, kiedyś się z Arnim uporam i będzie grzecznie mijał psy...

Posted

Jari lubi leżeć tam gdzie ja. I np. teraz znowu leży na dechach mimo, że ma materacyk tuż obok. W nocy za to chodzi z miejsca na miejsce. Jemu jest chyba za gorąco na miękkim.

Posted

Amber napisał(a):
Ale świat nie jest czarno-biały. I to co teraz napisałaś jest klasycznym przykładem widzenia świata kiedy się posiada tylko małego psa ;). Ja też mam małe psy, ale mam też dużego. I zanim miałam Jariego, widziałam wszystko tak jak ty. Uwierz mi jest ogromna różnica w spacerowaniu z małym i dużym, szczególnie jak ten duży ma jeszcze spory temperament. Do tego trzeba przywyknąć. Jasne - najłatwiej wyjechać z mordą, zadzwonić na policję i postraszyć, ale nic to nie zmieni. Jak widzę, że ktoś ma realny problem to wolę udzielić jakiejś rady, szczególnie, że pośrednio znam ból. Wiadomo, że "lepiej by było gdyby" ale skoro już ma tego doga, to im szybciej się nauczy nad nim panować tym lepiej. Fochy nic nie zmienią. Poza tym beagle święty nie był bo darł mordę równo, a facet go ledwo trzymał na wyciągniętej flexi :p

Tak, patrzę na świat przez pryzmat mojego małego psa, bo wiem, że gdyby zaatakował go taki dog, nad którym właściciel nie panujue, to mój pies nie miałby szans i mogłabym go zeskrobywać. Śmiesznie jest, jak ludzie nie potrafiący zapanować nad psem mają agresywne yorki, cziłki, czy inne kurduple na flexi. Jak mają dogi, dobermany czy asty, to już jest mniej śmiesznie.
Nie neguję tego, że jest różnica w spacerowaniu z dużym i małym psem - na pewno jest. No i co? Bo niezbyt rozumiem. Ma się takiego psa, nad jakim jest się w stanie zapanować, żeby nie sprawiał zagrożenia, dla mnie to sprawa niepodlegająca dyskusji. Czyli po prostu 'mierz siły na zamiary'.

Jasne, że skoro już jest taka sytuacja, to trzeba coś z tym zrobić. O ile się da (czyt. o ile właściciel to nie idiota).
Po prostu, gdyby jakiś pies uszkodziłby mojego, bo jego pan nie miał nad nim żadnej kontorli, to nie ręczyłabym za siebie. I tu nie chodzi o rozmiar psa-agresora, piszę ogólnie. Tylko rzucającego się yorka można przytrzymać jednym palcem, a doga... I tu jest ta różnica.

Posted

No ja popieram bulwers, ale co on da? Nic ;) Zamiast się bulwersować i strzelać fochy, lepiej pogadać z babką, nim faktycznie dojdzie do tragedii.

Jari sadzi takie bąki, że zastanawiam się czy nie będę z nim musiała chodzić awaryjnie w nocy na sranko. Jeżeli takie gazy się utrzymają dłużej i kupa będzie do tego luźna, to ja kiepsko to widzę :roll:

Posted

Ale ani nad Dogiem ,czy wilczarzem czy Tosą itd. człowiek nie ma fizycznej przewagi wię idąc twoim tokiem rozumowania dogi itd są dla pudzianów :diabloti:
Ja mam 64kg wagi ,psy łącznie ważące ok.90kg +- i jakoś se radze a miłością do swych bliźnich nie pałają.

Tak jak Amber pisze babka pewnie marzyła o dogu kupiła sobie i zderzyła sie z rzeczywistością.
Ja chciałem całe życie ON użytka.Wziąłem kundla mocno w typie z psychą niestety bardziej uzytkową niż eksterierową i do teraz jestem zderzony z rzeczywistością.
Niczego nie przewidzisz.Są na dogo osoby ,które ponoć mają problem utrzymać pieska wielkości mojej Kai :)Więc....

Posted

Amber napisał(a):
No ja popieram bulwers, ale co on da? Nic ;)

I to mnie właśnie dobija, ta bezradność w niektórych sytuacjach, mimoże wiesz, że to ty masz rację i że musisz ponosić odpowiedzialnośc za głupotę innych. Ech.
Jasne, że lepiej z babką pogadać. Ja pisałam, że zareagowałabym tak, kiedy już by do czegoś doszło.
Z drugiej strony, gdybym nie miała zielonego pojęcia o wychowaniu psów i miałabym takiego beagla, nad którym mimo wszystko potrafiłabym zapanować czysto ficzynie i rzuciłby się na tego beagla duży pies - to co miałabym powiedzieć właścicielowi? Nie pozostaje nic, tylko nawrzeszczeć, bo przecież rad żadnych mądrych nie mam ;)

Posted

Aleks, czytaj uważnie ;)

Każdy powinien mieć takiego psa, nad jakim jest w stanie zapanować i szczerze mówiąc mam to gdzieś, czy ktoś panuje nad psem fizycznie, czy słownie - skoro babka nie potrafi w żaden sposób nad psem zapanować, to powinna sobie sprawić coś mniejszego, co może bez problemu na smyczy utrzymać.


Idąc twoim przykładem - nie panujesz nad wszystkimi trzema psami fizycznie, co nie? No nie ma takiej siły. A jednak zagrożeniem dla otoczenia nie są, jak mniemam. I o to mi chodzi.

Posted

Aleks89 napisał(a):
Jak to nie są:diabloti:Jak smycz strzeli ,kolczatka się rozepnie czy kaganiec spadnie to żegnaj piesku prowokatorze.:diabloti:

Cóż, to już by była siła wyższa :D

Posted

No dokładnie, dlatego napisałam o właścicielach małych psów - mi też się kiedyś wydawało, że co za ludzie mają problemy z tymi wielkoludami... Dopóki nie dostałam swojego wielkoluda ;). Zresztą to dotyczy też po prostu właścicieli psów, które z natury są łagodne, karne itp. Można mieć nawet 5 psów tej samej rasy pod rząd, a nie raz można przeczytać, że 6 był całkiem inny od pozostałych - prawdziwy diabeł ;).

Np. moi sąsiedzi są ekstremalnym przykładem. Mieli całe życie ONki, aż wreszcie stwierdzili, że nie mają na nie już siły, więc kupili sobie coś łagodniejszego... Labradora... Oczywiście z rodowodem z świetnej hodowli. Lab okazał się totalnym szaleńcem. Sąsiedzi pluli sobie w brodę, chodzili do niezliczonej ilości szkoleniowców, bo pies był po prostu rąbnięty... Nie są to debile, mają duże doświadczenie, psa kochają ponad wszystko, ale to co z nim przeszli to tylko oni wiedzą. Ten pies to było (bo teraz to już staruszek) chodzące ADHD, wyrwał właścicielce bark, potem ją przewrócił na chodnik tak, że straciła kilka zębów, wpadł pod samochód ledwo przeżywając, stracił oko, plądrował szafki, demolował mieszkanie, uciekał itp. A przecież mieli wcześniej ONki, rasę teoretycznie trudniejszą. Ja do tej pory pamiętam ich wilczura, piękny, dumny pies... Wychowując go mieli mniej doświadczenia niż przy labie, a jednak na niewiele się ono zdało w konfrontacji z rzeczywistością.

Dlatego ja nie oceniam wszystkiego jakby było czarno-białe. I współczuje babce, bo będzie miała problem. Gdyby trafiła na innego doga, pewnie dalej by żyła w nieświadomości ;)

Posted

Ale mnie się nie wydaje, że "co ludzie mają za problemy z tymi wielkoludami" ;) Wierzę, że mają, no bo.. właśnie, są duże :) I czasami naiwnie wierzę, że ludzie kupujący takie wielkoludy też sobie zdają sprawę z problemów z tego wynikających... I że czasami sama siła nie wystarczy. I że to mogą być naprawdę niebezpieczne psy. No właśnie - naiwnie.

Amber napisał(a):

Dlatego ja nie oceniam wszystkiego jakby było czarno-białe.

Ja z reguły też nie... dopóki w grę nie wchodzi bezpieczeństwo moich bliskich ;) Patetycznie zabrzmiało, sory :diabloti:

Posted

Dlatego Luc między "ludźmi" czyt. blokami jest zawsze w kagańcu w razie czego.Na polach jest już luz i piesek idealny ,ale od wyjścia z klatki do pól on ma nastawienie "komu tu wp......lić" wszystkie psy na nas szczekają co nie pomaga ,bo drą ryj z balkonu ,a on kica jak zajączek i ryczy na nie jak niedźwiedź.
I to jest moje zderzenie z tym ,że nie każdego psa da się ot tak łatwo i zwięźle wychować.
Ani Czar ,ani Kaja święci nie byli ,ale na nich rykne i wracają do nogi.Kaja smyczy nie widzi prawie nigdy ,bo jest zdalnie sterowana podbiegnie do niej pies widze ,że ma ochote mu wrąbać ,ale wstarczy ostro powiedzieć "kaj!!" i momentalnie wraca do nogi.Na Czarka też rykne i odejdzie od psa.A Luc to jest zagadka i porażka w jednym.Odwołanie 99,9% i 0 zaufania z mojej strony.
Po spacerze jestem po prostu psychicznie zmęczony nie ukrywam ,ze mnie ten pies przerasta.

Posted

dog193 napisał(a):
Tak, patrzę na świat przez pryzmat mojego małego psa, bo wiem, że gdyby zaatakował go taki dog, nad którym właściciel nie panujue, to mój pies nie miałby szans i mogłabym go zeskrobywać.

a każdy kij ma dwa końce , ja mając duże psy musiałam oglądać się za siebie , czy nie idzie mały niewychowany srajdek .... bo niestety przy konfrontacji , było by 1:0 dla mojego psa.
Mój pies jest/był i będzie wychowany ..

Problem jest jeden , ludzie nie wykazują zrozumienia dla innych ... dlatego trzeba się użerać z dużymi chamowatymi psami .. i małymi .... gorzej bo i z ich właścicielami.

Nie ważne jakiej wielkości ma się psa ... miałam i mam różne ;) zawsze zostaje taki sam niesmak .....

Posted

Dla mnie ta sprawa jest po prostu bardzo przykra, bo widać było, że babka nie jest oszołomem - mocno się zdenerwowała... A nie jak niektórzy potrafią rzucić tekstem "pani stąd idzie, bo ja mojego nie utrzymam" i bezczelnie tupać nóżką... Albo jak już dojdzie do starcia i oba psy drą ryja, wydzierać się na drugą osobę, jakby to była tylko jej wina.

No nic, jestem ciekawa czy ją jeszcze spotkam?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...