Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mysle,ze zgłosic strazy.No bo dasz ogłoszenie,a psiak sie przemiesci,najlepiej by było gdyby miał go kto przygarnąc na te mrozy i wtedy ogłaszac i szukac domu.Pewnie zaginął,wychudzony chyba bardzo nie jest?

  • Replies 917
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no do Frankowego boczka to mu duuużo brakuje! w kłębie jest raczej normalny, brzuszek jednak nieco "zabiedzony" :(

dam na razie ogłoszenie na dogo oraz na lokalnej gazecie bo to szybciej @, może ktoś się zgłosi ?

Posted

[quote name='fiorsteinbock']Nie wiem czy ktoś już zauważył, ale Franio jest bardzo podobny do akity :) troszeńke mniejszy ale nie wzrost się liczy! Zgadza sie, szczegolnie na tym zdjeciu http://kirmi.one.pl/franio21.jpg

Jo Ka, co do tego bezdomnego onka - macie jakis dobry schron w miescie czy przytulisko? Moze trzeba by zglosic psa do SM, o ile schron jest dobry. Np.mielecki jest ok i nie balabym sie zadzwonic i zglosic psa bezdomnego. Tak samo w moim miescie, sa silnie dzialajace ciotki z OTOZ i psy maja lepiej w przytulisku niz na ulicy czy w niejednym domu.

Posted

ojj Ullu złota! u nas nie ma schronu :( najbliższe to Wałbrzych (ok 40 km stąd lub Dzierżoniów ok 35 km ) na razie zobaczę czy ogłoszenie coś przyniesie, pod koniec tygodnia najwyżej zadzwonię do SM i zapytam co robić.. Ja niestety nie wiem czy on jest w 100% bezdomniak a nie chciałabym tym tel dodatkowo zaszkodzić zwierzakowi jeśli by się okazało np. że komuś uciekł na spacerze czy z posesji :/

Posted

jo ka, ten psiak koczuje na ulicy, tak?
Kiedyś NR miała podpisaną umowę z Dzierżoniowem. Teraz nie wiem...
Moim zdaniem, jesli nie ma pies dachu nad glową, lepszy schron niż spanie na mrozie - a temp. mają spadać jeszcze w dól :(

Posted

nie wiem gdzie się podziewa na noc, odchodzi gdzieś; u nas pod domem to tylko "przesiaduje" a dziś z rana go nie spotkałam :( jedyny plusik jest taki, że -być może!- moje ogłoszenia na lokalnej stronie coś da, bo odpisała mi na maila babeczka z prośbą o podesłanie jej zdjęć.. Oby znalazł się właściciel!

Posted

[quote name='jo ka']ojejjjj witaj krajanko ! jak miło kogoś z sąsiedztwa spotkać :D a miałam Cię właśnie szukać ;)
tak, to jest nasz osławiony Franio który przejechał pół Polski (albo i 3/4) żeby być z nami

PS.Działki w okol. Górnej/ Błotnej to nasz stały punkt spacerowy :p[/QUOTE]
No witaj własnie tak mi się coś widziało że to tam u góry działki miło widziec szczęściarza kolejnego ja ostatnio byłam na wizycie przed i po adopcyjnej w Drogosławiu też nie młody szczęściarz miał Bambu

Posted

Tak i to pani ze schroniska[quote name='fiorsteinbock']Jakas gazeta noworudzka umieszczała ogloszenia dot. bezdomnych psów, nie mam niestety namiarów na tę gazete :/[/QUOTE]
Tak i to pani ze schroniska.Trzeba podejść do pani wet na fredry tam za marketem chińskim ona ma z nią kontakt

Posted (edited)

jutro się wybieram do p. Martyny wet. żeby spojrzała na Frania boo ... wczoraj mieliśmy niemiłe "spotkanie" z psem sąsiadów (mieszaniec ONka) a właściwie to suką, która to rzuciła się na Franka gdy byłam z nim na ostatnim spacerze wieczornym i zrobiła mu jakąś krzywde ;( jak na dziś Franio troszeczkę kuleje i gdy go macaliśmy po prawym boku to zapiszczał bidulek ;( dodatkowo ma małe wgłębienie po zębach tuż za karkiem mniej więcej na wysokości łopatek ;( przepraszam! przepraszam! nie wiedziałam że Franio aż taak nielubi wilczurowatych , a tej suki to po prostu nienawidzi! >> ja zresztą też !!!
Już wam opisuję sytuację: (od tego momentu nasza nienawiść się pogłębiła) z 2-3 tyg. temu Franio o poranku truchtał sobie ze mną i podbiegł do ogrodzenia sąsiada, a tam wyskoczyła na niego ta wilczurzyca i wywaliła łeb przez pseudo-ozdobne okucia metalowe na furtce i capnęła naszego Frania tuż nad łukiem brwiowym- wyrywając mu spory kawałek sierści; taki ciemny łuk nad jego prawym okiem to właśnie "ta pamiątka", po tym zdarzeniu (oczywiście na moje wrzaski nikt nie zareagował) trzymam Franka krótko na smyczy gdy idziemy w pobliżu; z sąsiadem rozmawiała moja mama że "wie pan, mamy psa i odtąd wszystko się zmieniło, proszę bardziej pilnować swojego psa, zabezpieczyć teren itp itd." a gościu na to ... ależ on wcale nie jest agresywny !! no myślałam że mnie rozniesie :angryy:
Kolejna rzecz: facet ma beznadziejnie zabezpieczony teren wokół posesji że o tych nieszczęsnych bramkach- furtkach więcej nie wspomnę! jak się ma psa to sobie nie robi ozdóbek-sróbek tak żeby pies zdołał cały łeb wywalić na drugą stronę!! raz to nawet ta nieszczęsna bramka się otworzyła, sama!! więc nawet nie są one porządnie zamknięte/ zabezpieczone przed otworzeniem się. Nie ma też żadnych oznakowań w stylu: "Uwaga pies". Jego teren sąsiaduje z kolejnym domem a tam... teren jest "zabezpieczony" rozwalającym się drutem i jakimiś na wpół (?) połamanymi drewnianymi sztachetami !! i właśnie stamtąd- pomiędzy sąsiadującym "ogrodzeniem" ta głupia %##$#@!@&**!@ wyskoczyła i nas dopadła kiedy szliśmy w dół ulicy (było to ok godz. 20. 40). To był dosłownie moment! ułamek sekund!! Franek zdołał mi się wywinąć z obroży i ją capnąć,a le ona większa, silniejsza.. wrzeszczałam, krzyczałam , i tylko zdążyłam dorwać smycz i ze 2 razy ją zdzieliłam i , zresztą nie wiem, byłam w takim szoku i w tym wszystkim nie pamiętam dokłądnie ;(;( tamta uciekła a ja szybko za Franusiem poleciałam w dół ulicy, cała byłam roztrzęsiona !! mojego TZa nie było tym razem z nami bo się rozchorował na jakąś grypę to go nie fatygowałam z gorączką na dwór.. to miał być zwykły 15 min. spacerek przed snem ;( :(
brrrrrr rr do tej pory gdy to sobie uświadamiam , to aż mi ciary przechodzą po plecach!! na głupotę swoją i niestety- innych ..
Teraz już wiemy i mamy pewność że ta sucz ucieka - i którędy ucieka-od czasu do czasu z ich posesji i lata po okolicy, parę razy sama ją widziałąm w towarzystwie takiego kundla jak razem biegają luzem!! bo ona przecież "nie jest wypuszczana" nie nooo, absolutnie, w ogóle! a to wszystko sobie wymyśliłam ja!
Cioteczki kochane!! boję się chodzić tamtędy, ale czasem nie mam wyjścia! Franio jest totalnie cięty na tą bestie , mi o mało mi ręki nie wyszarpie - z taką siłą próbuje ciągnąć do niej i jej "naskoczyć" ! Od razu dopowiem że wiem o kilku niebezpiecznych sytuacjach, które miały miejsce z tym psem właśnie, w tym próbowała pogryźć mojego kolege ! Ja od dzisiaj rana chodzę na spacery : w glanach (takie buty z metalem w środku) oraz z tonfom (tzw. pałką policyjną) w ręku, bo się naprawde obawiam że kiedyś może dojść do gorszej, niebezpiecznej sytuacji, zarówno dla mojego Frania, dla mnie jak i dla kogoś innego :(
nie wiem co robić ?
Jutro chcemy iść tą sytuacje zgłosić na SM, bo od czegoś kurde trzeba zacząć! skoro sąsiad uważa że jego piesek nie jest "niebezpieczny"! poza tym ja nie mam z nim kontaktu, nawet nie wiem jak można wejść do nich żeby porozmawiać i np. zadzwonić do domu skoro pies przez pół dna jest puszczony wkoło, a przy "ozdobnej" furteczce jest zepsuty domofon.... :(

Edited by jo ka
Posted

Ale dziwne, zeby suka sie rzucila na psa, musi byc niesamowicie agresywne i niewychowana. Jesli ona biega samopas po ulicach to zgloscie anonimowo do SM kilka razy, ze pies biega.
A jesli by jeszcze sie na Franka zamierzala, to krzyk tylko nakreca agresora, pomaga kopniak w miekkie czesci lub walenie po glowie, no niestety taka prawda, rąk nie wolno pchac, bo mozna zostac pogryzionym.
Moja mama tez miala nieszczescie w postaci onki sasiada, ktora zaatakowala moja poprzednia kolaczke Wenus. Niektore onki sa bardzo agresywne, trzeba je omijac szeerokim lukiem.

Franciszek jak sie czuje bieda mala?

Posted

Zdecydowaliśmy z TZem że najpierw weterynarz (tam też podpytam ją o sprawę Frania, co ona sądzi jak się rozprawić z sąsiadem, a dwa -pogadam w sprawie tego wilczura który nadal się kręci po naszej okolicy, dzisiaj znowu odbył z nami rundkę o poranku! Już sama nie wiem,, ojciec się o niego zaczął martwić, chce go nawet do garażu na noc przywołać żeby miał ciepło ale ten nie podchodzi, nie ufny, tylko koło mnie się kręci i Frania :roll: znów zjadł chrupki,,, Aaaaa i niestety- odpisała babeczka na meila że to nie jej :( Ojciec ma chyba słabość do wilczurów (naście lat temu mieliśmy przefajnego Dżekiego i stąd ta jego 'słabość'); już nawet się zastanawiał czy by go nie przysposobić mojej rodzince z domem i dużym terenem wokół , mieli już kilka psów, w tym 2 rottki , ale tak chyba nie można (?) Wg prawa należy zrobić wszystko, żeby odnaleźć prawowitych właścicieli czy oddać do schroniska.
Ehh pogmatwane to aż wyć si e chce z tej bezsilności :placz:

Posted

Jo ka, nie ma prawa, ze musi sie psa oddac do schroniska. Teoretycznie bezdomnymi zwierzętami ma obowiązek zająć sie gmina, ale wszyscy wiemy jak wiekszosc gmin ma to gdzies. Jesli wlasciciel sie nie znajdzie, to mozna psa/kota przygarnac. Wiele organizacji tak robi, bierze psy na DT i hoteli, tylko zeby ominac schroniska, ktore z reguly sa zle.
Z sasiadem to lepiej w bialych rękawiczkach i zeby nie wiedzial kto. Ale SM powinno go ukarac mandatem, jesli zlapia go, ze jego suka biega bez opieki.

Posted

To jest ich kolejny pies, (suka?) która zachowuje się w podobny sposób!! natarczywa, agresywna, ujadająca co chwila\! wcześniej mieli Tajge, która też potrafiła się wydostać z ich terenu, a teraz jest -ponoć- Bobma! no 'ha hah haa' imię niemalże idealnie dobrane do wybuchowego charakteru tej suki!
Krzyczeć już nie będę (chyba! o ile mój trybik w głowie dobrze zaskoczy i się nie zestresuje/ nie sparaliżuje mnie sytuacja ) co najwyżej bd wzywała HELP o ile to przynosi jakikolwiek skutek, bo chyba ludzie są albo głusi, albo mają za bardzo podkręcone tv czy radio albo też- co najbardziej mnie przeraża- są głusi na jakiekolwiek działania, w tym wymagające pomocy :roll: -tyle z obserwacji
Rodzinka jest 'za ale też i przeciwko nam' - temu że chcemy zacząć działać, bo owszem = "wiedzą że ten pies to wariat, ale z drugiej strony mówią żebyśmy uważali i po prostu tamtędy nie przechodzili, a dwa że oni nie chcą rozkopywać topora wojennego bo tutaj się im dobrze żyje z tymi sąsiadami którzy są!! a jak się raz rozniesie, to smród będzie się ciągnął i przez lata" no massakra !!!! :angryy: to co, w związku z jednym takim agresorem- z którym nikt niczego nie zrobi, ja mam wiecznie chodzić na około a najlepiej to w ogóle nie wychodzić ?? ! noo niee, ale jestem wnerw..... :angryy:

Posted

[quote name='Ulka18']
Z sasiadem to lepiej w bialych rękawiczkach i zeby nie wiedzial kto. Ale SM powinno go ukarac mandatem, jesli zlapia go, ze jego suka biega bez opieki.[/QUOTE]
z tym może być problem, bo oni ,SM muszą być wtedy na miejscu i najlepiej tego psa przyłapać na gorącym uczynku- tyle wyczytałam na wątkach o podobnej tematyce :/ a tutaj nie ogarniesz kiedy piesek sobie łaskawie hoop!- wyskoczy przez ogrodzenia i bd ganiał i kiedy też łaskawie powróci, myślę, że to to szczwana sucz, wie kiedy dzieciaki wracają ze szkoły i kiedy państwo do domu.. więc wie kiedy należy powrócić ze 'spacerku' :(

Posted

hmmm chyba że najpierw - zgłosić SM że mój pies został zaatakowany i wtrącić że "ohh ten pies sąsiadów to chyba jakiś agresywny jest i czy możecie państwo to sprawdzić ?" (zobaczymy co p. wet na to, czy można zrobić obdukcję? tylko w sumie Franiucha nie ma żadnych mocno widocznych śladów na ciele , najbardziej to chyba na umyśle, jeśli chodzi o ta sukę i gdy ją widzi..) a później- ilekroć zobaczę że ta ^%&*&@!!! biega sobie koło mojego domu i dalej (często w towarzystwie takiego kundla co się przypałętał do nich -i z nimi mieszka! a oficjalnie to mają 1 psa, ) to wtedy za tel i anonimowo że biega jakiś pies luzem, bez właściciela ??

Posted

a Franciszek pomalutku, dzisiaj znacznie lepiej, prawie wcale nie kuleje na łapkę, a mimo wszystko idziemy do naszej pani wet. na "przegląd" , ma apetyt, pije normalnie wodę, z rana go nieco dotykałam tam po brzuszku ale już nie zapiszczał, więc uszy do góry :p

Posted

[quote name='jo ka']Ja od dzisiaj rana chodzę na spacery : w glanach (takie buty z metalem w środku) oraz z tonfom (tzw. pałką policyjną) w ręku[/QUOTE]
Uzbrojona i niebezpieczna:roll:
Polecam gaz na psy - bezpieczniejszy dla Ciebie oraz wygodniejszy w przenoszeniu i użyciu. Nigdy nie miałem potrzeby użycia, jedynie sprawdzałem jego zasięg w powietrzu. Kilka dni później zostałem mocno pogryziony, ale mniejsza z tym:roll:
Ewentualnie jeszcze aplikacje na smartfona w stylu ultradźwiękowego odstraszacza psów, ale pojęcia nie mam czy jest to skuteczne. Na pewno nie w trakcie walki, a raczej zapobiegawczo.


[quote name='jo ka']Krzyczeć już nie będę (chyba! o ile mój trybik w głowie dobrze zaskoczy i się nie zestresuje/ nie sparaliżuje mnie sytuacja ) co najwyżej bd wzywała HELP [/QUOTE]
Nie chce Cie martwić, ale to jest nawet udowodnione, że ludzie nie reagują na wołanie o pomoc. Dlatego należy krzyczeć, że się pali, np samochód, to zaraz wszyscy wyjdą na ulicę zobaczyć czy to nie ich...

[quote name='jo ka']Rodzinka jest 'za ale też i przeciwko nam' - temu że chcemy zacząć działać, bo owszem = "wiedzą że ten pies to wariat, ale z drugiej strony mówią żebyśmy uważali i po prostu tamtędy nie przechodzili, a dwa że oni nie chcą rozkopywać topora wojennego[/QUOTE]
Z takimi ludźmi można użerać się przez lata bo mścić się może w każdy możliwy sposób. Dlatego albo anonimowo albo wcale.

Posted

Cioteczki, a jak wygląda sprawa ubezpieczenia OC w razie pogryzien, znacie temat?
Moze warto podpytać w ubezpieczalni, czy w razie posiadania takiego OC i pogryzienia przez innego psa, ubezpieczalnia jest w stanie wyegzekwować jakiekolwiek odszkodowanie od właściciela psa, który zaatakowal? Kwota pewnie niewielka, ale...w białych rękawiczkach rozprawiamy się z gościem, bo czyż złośliwością z naszej strony jest, że mamy wykupione OC?
A co jak co, ale odpowiedzialność finansowa działa niezwykle motywująco...

Posted

Jo Ka jeśli macie możliwość weźcie tego psa do garażu/przetrzymajcie go. Wiece doskonale, że wałbrzyski schron to nie salony.... w uciechowie jest ok, ale nie wiem z kim NR ma podpisaną umowę (czy wogóle z kimś ma). U weta sprawdźcie chipa, może ma....Zgodnie z przepisami po schronie (2 tyg kwarantanny) pies idzie do adopcji, a w przypadku bez tego teoretycznie słyszałam, że po 2 latach. W praktyce możesz go wziąć na tymczas, zgłosić sprawę mailem do schroniska (wałbrzych, dzierżoniów) ze zdjęciem itd. a jak się nie zgłosi to już po 2 tygodniach możesz się czuć jak właściciel ;) bo zrobiłaś wszystko co można było

Sugeruję na czas wzięcia go na DT zaszczepić przynajmniej na wściekliznę aby nikt się nie przyczepił

Posted

ojj my z chęcią :D gorzej z Franiem i moją mamą- raczej nie wyrażają zgody ;) Franiek- z racji że : a) to samiec b) w dodatku wilczurowaty (a tych no po prostu nie znosi! zresztą nie ma się co dziwić) c) że to okropny zazdrośnik i nie lubi się nami dzielić :p
Będziemy próbować złapać go, żeby od nas nie uciekał i przetrzymać przez te mrozy ale głowy nie dam:roll: zresztą ten pies 'pojawia się i znika'- możliwe że gdzieś ma swój dołek i tam odchodzi na noc.. albo prawdziwy dom, z którego ucieka ...?
Niestety też nie mam pojęcia z kim nasze miast(k)o ma podpisaną umowę, o ile ma (?) spróbuje zasięgnąć języków;

[quote name='psolubna']
..Sugeruję na czas wzięcia go na DT zaszczepić przynajmniej na wściekliznę aby nikt się nie przyczepił[/QUOTE]

tak zrobimy (jeśli nam się powiedzie) to pierwsze co mi przyszło do głowy jeśli wilczurek miałby zostać u nas nawet na tymczas

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...