Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

rozumiem zatem zgrzyt między LSOZ a Rachowem... ogólnie gdy powstał ten wątek, myślałam, że p. Renata z Waszą i naszą pomocą będzie dążyć do zredukowania liczby zwierząt (dt + adopcje) do powiedzmy "10 najulubieńszych ulubieńców" i zacznie żyć normalnym życiem... bo na początku przecież twierdziła, że to była pasja jej matki,a to nie do końca chciany "spadek"...

więc faktycznie zbieractwo.. ze 180 zwierzaków było 140 kilka a teraz znowu 150 :(

Posted (edited)

Napiszę coś dla poprawy humoru - Lessi z Nowodworu nie nazywa się Lessi tylko...BERTA, umówiłam się na wizytę poadopcyjną ... podobno LESSI/BERTA pilnuje posesji - trzeba dodać ze jej kompan to mix husky który raczej nie był stróżem ale się rozkręcił ...tak ze wiecie mam trochę stracha czy mnie nie zeżrą ...starą koleżankę. Może Muzzy chciałby mi potowarzyszyć...oczywiście nie jako przekąska tylko fotograf...
Gdy widzę jakiś artykuł o psach to dramat albo nerwy - moze trzeba zrobić artykuł o psach z Rachowa z przykładem udanej adopcji i współpracy między różnymi organizacjami.
Akurat może znalazły by się zdjęcia małej brązowej suni która z Lessi siedziała w boksie - one obydwie znalazły dobre domki... nie taki diabeł straszny, bo choć to psy specyficzne to jednak niektóre adopcyjne. ...

Edited by teresz10
Posted

teresz10 napisał(a):
Napiszę coś dla poprawy humoru - Lessi z Nowodworu nie nazywa się Lessi tylko...BERTA, umówiłam się na wizytę poadopcyjną ... podobno LESSI/BERTA pilnuje posesji - trzeba dodać ze jej kompan to mix husky który raczej nie był stróżem ale się rozkręcił ...tak ze wiecie mam trochę stracha czy mnie nie zeżrą ...starą koleżankę. Może Muzzy chciałby mi potowarzyszyć...oczywiście nie jako przekąska tylko fotograf...
Gdy widzę jakiś artykuł o psach to dramat albo nerwy - moze trzeba zrobić artykuł o psach z Rachowa z przykładem udanej adopcji i współpracy między różnymi organizacjami.
Akurat może znalazły by się zdjęcia małej brązowej suni która z Lessi siedziała w boksie - one obydwie znalazły dobre domki... nie taki diabeł straszny, bo choć to psy specyficzne to jednak niektóre adopcyjne. ...

Mnie weź, mnie weź to może namówimy Pana na trzeciego psa;)

Posted

Nie macie jakiegoś boksera do adopcji w Lublinie lub w okolicach?
Jest dobrze rokujący dom w Lublinie. Mieszkanie w bloku, w domu jest dziecko.
Jak coś macie to napiszcie PW do Ramiel - ona ma kontakt z tym panem.

Posted

Murka napisał(a):
Nie macie jakiegoś boksera do adopcji w Lublinie lub w okolicach?
Jest dobrze rokujący dom w Lublinie. Mieszkanie w bloku, w domu jest dziecko.
Jak coś macie to napiszcie PW do Ramiel - ona ma kontakt z tym panem.

Niestety nie mam nic boksiowatego.

Posted

Hm,a jak tak myslę,ze w pewnym momencie LSOZ stanie przed ciężką decyzją, czy oficjalnie współpracowac dalej - zrobiliście, co mogliście. Nawet więcej. Obawiam sie takiej sytuacji,że wkrótce w oczach opinii publicznej staniecie się całkowicie odpowiedzialni za schronisko, na którego funkcjonowanie nie macie wpływu. I to Wy będziecie z tego rozliczani. Cokolwiek tam będzie nie tak,to gmina i inspektorat wet będzie zwalac na Was (że "nie bylo sygnałów od organizacji,która doglądała warunków w schronisku", a przy kolejnej aferze medialnej, gazety pobiegną do Was.

Mam nadzieję,że się mylę.

Szukanie domów oczywiście tak,ale może lepiej nie budowac wizerunku Rachowa powiązanego z Fundacją,bo szkoda Waszego dobrego imienia i pracy.

Moim zdaniem pani Renata nie wyobraża sobie innego życia.A jako, że nie bardzo ma co ze sobą zrobić, jest to jedyna opcja dla Niej i partnera, z jakąś tam nadzieją na przyszłość,ze jednak gminy podpiszą umowy i jakieś pieniądze (czyli praca dla nich) będą. A każde wolne miejsce, które zrobiliście to w mniemaniu pani Renaty jest zwolnione miejsce na następnego przyjętego psa.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Hm,a jak tak myslę,ze w pewnym momencie LSOZ stanie przed ciężką decyzją, czy oficjalnie współpracowac dalej - zrobiliście, co mogliście. Nawet więcej. Obawiam sie takiej sytuacji,że wkrótce w oczach opinii publicznej staniecie się całkowicie odpowiedzialni za schronisko, na którego funkcjonowanie nie macie wpływu. I to Wy będziecie z tego rozliczani. Cokolwiek tam będzie nie tak,to gmina i inspektorat wet będzie zwalac na Was (że "nie bylo sygnałów od organizacji,która doglądała warunków w schronisku", a przy kolejnej aferze medialnej, gazety pobiegną do Was.

Mam nadzieję,że się mylę.

Szukanie domów oczywiście tak,ale może lepiej nie budowac wizerunku Rachowa powiązanego z Fundacją,bo szkoda Waszego dobrego imienia i pracy.

Moim zdaniem pani Renata nie wyobraża sobie innego życia.A jako, że nie bardzo ma co ze sobą zrobić, jest to jedyna opcja dla Niej i partnera, z jakąś tam nadzieją na przyszłość,ze jednak gminy podpiszą umowy i jakieś pieniądze (czyli praca dla nich) będą. A każde wolne miejsce, które zrobiliście to w mniemaniu pani Renaty jest zwolnione miejsce na następnego przyjętego psa.


Bardzo dobrze to ujęłaś. Z gminą niestety nie ma rozmowy więc poszukuję osób chętnych do prób wyegzekwowania minimalnych warunków dla tych psów.
o psiakach jak najbardziej będę pamiętać i odsyłam tam ludzi przy każdej możliwej okazji.
Pocieszający jest fakt,że wspólnymi siłami udało nam się wyrwać z przytuliska kilkadziesiąt zwierząt:)

Posted

Krakvet dostarczył reszte zamówienia.
Przytulisko opuściły Pajduś biało-czarny, biało czarną sunie i ze stojącymi uszami Myszkę beżowo stalową (trafiły pod opiekę fundacj Dom Tymianka) adoptowali Felka białym z beżowym na oku stał za ślepym Markiem
niestety uciekł z domu)

Posted

MaDi, daaawno to nie byłam:oops:

...więc zadam parę upierdliwych pytań dla ogólnej orientacji - co dalej ze współpracą LSOZ i Rachowa?

Mimo ok. 40 adopcji znów jest 150 psów w Rachowie..?

No i jak psiaki tam dają radę w takim mrozie?:roll:

Posted

Psiaki sobie radzą. Fizycznie nie pomagamy ale jesteśmy w kontakcie. W najbliższe dni zaprzyjaźniona osoba zawiezie tam kilkaset kilogramów mięsa.
Zima...cóż jak wszędzie łatwo nie jest.

Posted

bardzo przepraszam: jakich wszystkich? myslałam, że chodzi o psy

jkasia napisał(a):
Aby Gmina sie zajeła psiakami to pani Renata musiałaby kategorycznie odmówic przyjecia psów a niestety nie potrafi. Mam jednak wciaz nadzieje, ze sie opamieta i zgodzi współpracowac dla dobra wszystkich!

Posted

czegoś tu nie rozumiem.
Pani Renata wydaje psy do adopcji i na sterylizację. Nie prosi o przywożenie psów. Z ok. 200 które były w kwietniu jest 150, a więc ubyło 50. Jeśli gmina nie zabiera psa, to czy ma patrzeć jak umiera na jej oczach za płotem? Ile raptem psów przybyło?
Nie rozumiem, o co chodzi. W końcu wszyscy chcecie pomagać - PSOM?
Jaki jest powód "konfliktu"?
I jakim prawem oceniają ją osoby, które nigdy nie były w Rachowie i jej nie znają?
Od kilkunastu lat (nie wnikając w zachowanie jej matki) przytulisko funkcjonuje bez pomocy gminy, która ma to w d.
Panie Renata poświęca tym zwierzakom cały swój czas i siły. Co powiedzielibyście o niej, gdyby po śmierci matki pozbyła się tych psów i jak niby miałaby to zrobić: otruć czy zastrzelić? Opiekuje się nimi de facto sama z panem Waldkiem, czy może źle zrozumiałam informacje z materiałów prasowych i filmowych?
Więc może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego miałoby nie być dla niej pomocy straży/ lsoz? Co się takiego zadziało?
Będę wdzięczna za wyjaśnienie.
I myślę, że byłoby najlepszym rozwiązaniem połączyć siły, a nie obrażać się i spekulować. Może w kwestii ustaleń z władzami i próby przekształcenia przytuliska w schronisko, które mogłoby podpisać z gminą formalnie umowę i mieć środki na funkcjonowanie. Jeżeli będzie je prowadzić pani Renata, psom nie grozi horror wielu polskich schronisk, w których głodzi, zabija się i katuje zwierzęta.
pozdrawiam serdecznie

Posted

kikka napisał(a):
czegoś tu nie rozumiem.
Pani Renata wydaje psy do adopcji i na sterylizację. Nie prosi o przywożenie psów. Z ok. 200 które były w kwietniu jest 150, a więc ubyło 50. Jeśli gmina nie zabiera psa, to czy ma patrzeć jak umiera na jej oczach za płotem? Ile raptem psów przybyło?
Nie rozumiem, o co chodzi. W końcu wszyscy chcecie pomagać - PSOM?
Jaki jest powód "konfliktu"?
I jakim prawem oceniają ją osoby, które nigdy nie były w Rachowie i jej nie znają?
Od kilkunastu lat (nie wnikając w zachowanie jej matki) przytulisko funkcjonuje bez pomocy gminy, która ma to w d.
Panie Renata poświęca tym zwierzakom cały swój czas i siły. Co powiedzielibyście o niej, gdyby po śmierci matki pozbyła się tych psów i jak niby miałaby to zrobić: otruć czy zastrzelić? Opiekuje się nimi de facto sama z panem Waldkiem, czy może źle zrozumiałam informacje z materiałów prasowych i filmowych?
Więc może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego miałoby nie być dla niej pomocy straży/ lsoz? Co się takiego zadziało?
Będę wdzięczna za wyjaśnienie.
I myślę, że byłoby najlepszym rozwiązaniem połączyć siły, a nie obrażać się i spekulować. Może w kwestii ustaleń z władzami i próby przekształcenia przytuliska w schronisko, które mogłoby podpisać z gminą formalnie umowę i mieć środki na funkcjonowanie. Jeżeli będzie je prowadzić pani Renata, psom nie grozi horror wielu polskich schronisk, w których głodzi, zabija się i katuje zwierzęta.
pozdrawiam serdecznie


Na forum wszystko zostało już wyjaśnione, ale napiszę jeszcze raz.
Warunkiem naszej pomocy, było wyadoptowanie jak największej możliwej liczby psów i absolutnie nie przyjmowanie kolejnych. Znalezienie domu dla psa jest koszmarnie trudne. Przyjmowanie kolejnych psów to zabieranie szansy na adopcje tym, które siedzą już w tym przytulisku latami. P. Renata złamała naszą bardzo prostą zasadę. Zgodziła na na zostawienie psów, które ktoś jej podrzucił, tym samym wyręczając gminę. Gmina zaoferowała jej "trochę makaronu i szczepienia", za pozostawienie w przytulisku tych psów. Chyba nie muszę mówić ile kosztuje wyżywienie psów, a trochę makaronu fajnie jakby starczyło chociaż na tydzień...
Skoro mieliśmy współpracować "wspólnie", a za naszymi plecami są prowadzone jakieś "umowy" z gminą, aby psy zostały, to jest to zwyczajny brak szacunku.

Psy nie zostały bez jedzenia, dostały pokarmu na ponad 13 tys, z Krakvetu.

Jeżeli to ja opiekowałabym się ok. 150 psami to nie zrobiłabym absolutnie nic, co mogło by narazić je na brak pomocy ze strony Lsozu lub innych organizacji.
I nie rób z Lsozu winnego całej tej sytuacji, bo wszyscy tutaj działają charytatywnie i nikt nic "nie musi", jedynie może. Dobrze byłoby jakbyś zamiast tutaj, napisała oficjalne pismo do gminy i im zarzuciła wszystkie zaniedbania. Chcesz pomagać, proszę bardzo.

P. Renacie wiele razy oferowano, aby zarejestrowała przytulisko, i tym samym mogła oficjalnie zbierać datki czy dostawać dotacje od gminy. Nie chciała tego zrobić.

Posted

kikka napisał(a):
czegoś tu nie rozumiem.
Pani Renata wydaje psy do adopcji i na sterylizację. Nie prosi o przywożenie psów. Z ok. 200 które były w kwietniu jest 150, a więc ubyło 50. Jeśli gmina nie zabiera psa, to czy ma patrzeć jak umiera na jej oczach za płotem? Ile raptem psów przybyło?
Nie rozumiem, o co chodzi. W końcu wszyscy chcecie pomagać - PSOM?
Jaki jest powód "konfliktu"?
I jakim prawem oceniają ją osoby, które nigdy nie były w Rachowie i jej nie znają?
Od kilkunastu lat (nie wnikając w zachowanie jej matki) przytulisko funkcjonuje bez pomocy gminy, która ma to w d.
Panie Renata poświęca tym zwierzakom cały swój czas i siły. Co powiedzielibyście o niej, gdyby po śmierci matki pozbyła się tych psów i jak niby miałaby to zrobić: otruć czy zastrzelić? Opiekuje się nimi de facto sama z panem Waldkiem, czy może źle zrozumiałam informacje z materiałów prasowych i filmowych?
Więc może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego miałoby nie być dla niej pomocy straży/ lsoz? Co się takiego zadziało?
Będę wdzięczna za wyjaśnienie.
I myślę, że byłoby najlepszym rozwiązaniem połączyć siły, a nie obrażać się i spekulować. Może w kwestii ustaleń z władzami i próby przekształcenia przytuliska w schronisko, które mogłoby podpisać z gminą formalnie umowę i mieć środki na funkcjonowanie. Jeżeli będzie je prowadzić pani Renata, psom nie grozi horror wielu polskich schronisk, w których głodzi, zabija się i katuje zwierzęta.
pozdrawiam serdecznie

LSOZ to nie studnia bez dna, w Lublinie są też inne organizacje które zajmują się zwierzętami.
Na chwilę obecną nie mamy już środków i siły aby pomagać w przytulisku. Nikt nie stoi Ci na drodze w udzielaniu pomocy tym psom.Powodzenia.

Posted (edited)

Pani Renata ma prywatną działkę a na niej prywatne psy które sobie zbiera...bo ma dobre serce - jak my wszyscy - jezeli ma takie hobby - to i pieniądze na hobby - a jak sie ma hobby drogie to sie szuka sponsorów - i uzgadnia ze sponsorami warunki sponsorowania. A Pani Renata ma drogie hobby
Za transport, sterylkę ,maść płaci się pieniędzmi- dobre serce to i ja mam kochana Kikko...ale za szczepienie płaci sie pięniędzmi a nie dobrym sercem.
Raz na rok szczepienie 150 psów na wściekliznę to 3000zł + wirusówki 3000 = 6000x 10 lat
Szczepienia 60.000
Karma to 1 zł dziennie 150 psów =150zł x 30dni= 4500mc x12 x 10 lat 540.000
Kastracja lub sterylizacja 200x 150 psów 30 000
odrobaczanie i odpchlanie 15 x150 psów x10 lat 22 500

60.000+540.000+30.000+22.500= 652. 500

Tyle będzie kosztować 10 lat hobby - tylko czyje to hobby a kto za nie płaci ?

Podobno celem miało być rozdanie psów a nie ich kosztowne kolekcjonowanie na prywatnej działce ... policz sobie ile bedzie kosztować utrzymanie zdrowego psa przez 10 lat 652.500 :150 = 4170zł
Kolejne 4170zł których przecież ona nie ma i miec nie bedzie...

Jak ktoś ma 4170 na zbyciu to poproszę , wezmę sobie 3 psa - ja tez mam dobre serce...

Edited by teresz10
Posted

Ja również tylko mi kasy czasem brak.
Teresz10 bardzo konkretnie napisane.
Obowiązkiem gminy jest zadbanie o bezdomne psy a nie jest to obowiązek p. Renaty.
Trzeba pomagać ale na miarę swoich możliwości.
Gdybym chciała zbierać wszystkie napotkane psy to: nie miałabym gdzie mieszkać, rodzina zgłosiłaby mnie na leczenie, mimo, że mi pomagają często, nie miałabym co zjeść, miałabym długi.
W ten sposób psom się pomóc nie da. Pies kosztuje.

Posted

Zaginiona saro,ale nie wiesz,na jakiej zasadzie byly przyjmowane psy. Z reguły gmina za odłów płaci jakąs sumę,ale tylko jednorazowo-w momencie przyjęcia psa. To nie tak,że te schroniska gdzies na uboczach ot przyjmują psy za darmo. Za to maja płacone.


tak sobie czytam i pomyślałam...ooo,już Lubelska Straz stała sie "odpowiedzialna".

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Z tego co piszą to p. Renata za ostatnie psy dostała trochę makaronu.
A powinna na podobnej zasadzie jak schronisko, a nie szukać pieniędzy nie wiadomo skąd.
Chyba żadne schronisko nie weźmie psa za darmo.

O ile w ogóle go dostała ;)

Posted

No właśnie a tak się nie da.
Albo gmina daje kasę albo buja się z podrzutkami sama a nie wykorzystuje czyjeś dobre serce.
To ich obowiązek, o ile jednego 2 czy 5 piesków da się jakoś z pomocą innych o tyle 150 to już sprawa gminy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...