Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

lilo napisał(a):
ooo to to jest coś , nie myślalłam że ktos kiedyś dokarmiał jakiegoś ślimaka :) a nie uciekł spod krzaczka ?? siedział i czekał na żarcie :P


no nie uciekł właśnie! on miał ten domek totalnie rozłupany i pewnie czekał az sobie odbuduje... ja sie na ślimakach nie znam w sumie... a dokarmiałam go podrzucając mu sałatke, jakies tam roślinki, no i takie tam, robaczki... ale on głównie warzywka wpierniczał - do dziś nie wiem czy wegetarianin, czy po prostu ślimaki tak mają

  • Replies 958
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wilczy zew napisał(a):
Jambi,zaliczam uratowanie ślimaka :lol: chociaż to też szkodnik,jedzą roślinki,z kazdej truskawki potrafią zrobić po jednym gryzie :angryy:


a moja gąsienica ?? nie zaliczona !! to nie fair :(

Posted

lilo napisał(a):
ale malutki , a mniejszym trzeba ustępowac :) mama tak zawsze mówiła jak się z siostrą kłóciłam

Głupszemu :D No ale co to za polityka, żeby najmniejsze rządziło :lol:

Posted

zerduszko napisał(a):
Głupszemu :D No ale co to za polityka, żeby najmniejsze rządziło :lol:


Lepiej żeby najgłupsze ?? :)

Posted

Saththa napisał(a):
to nie jest zabawne :shake: dlatego zazwyczaj go nie ma w tym samym pomieszczeniu :lol:


aaa moja droga czyli rozumiem że jak zbiera Cię na amory to wyprowadzasz psa ?? biedne zwierze musi siedziec za drzwiami ze swiadomoscią że ktoś robi brzydkie rzeczy z jego ukochaną panią hahahahahah

Posted

lilo napisał(a):
aaa moja droga czyli rozumiem że jak zbiera Cię na amory to wyprowadzasz psa ?? biedne zwierze musi siedziec za drzwiami ze swiadomoscią że ktoś robi brzydkie rzeczy z jego ukochaną panią hahahahahah

Ale po co zaraz psa wyprowadzać? Pies niech śpi w łóżku wygodnie ;)

Ps. Nie mów mi, że to pies nie jest u Ciebie najgłupszy ;)

Posted

hahah no jest jest choc czasem mam wrazenie ze ja jestem głupsza - takie małe stworzonko z małym rozumkiem a kombinuje tak że zaskakuje mnie na każdym kroku :) np. jak uczyłam Lilka komendy "zostań " to co jakiś czas zwiększałam odległośc nas dzielącą - doszliśmy do etapu w którym on miał zostac w salonie a ja szłam do kuchni piętro niżej - za jakiś czas wołam Lilka a on zjawił się w 3 sekundy - cwaniak zszedł po cichutku na dół i czekał za rogiem drzwi :) i niech mi ktoś powie że zwierzęta nie potrafią kombinowac :) albo wskakuje na krzesło ogrodowe i zagląda nam do kuchni przez okno :)

ja niestety nie potrafię przy psie - on jest bardzo zainteresowany wszystkim i myślę że w najlepszym przypadku stałby obok i gapił się :)

Posted

lilo napisał(a):
aaa moja droga czyli rozumiem że jak zbiera Cię na amory to wyprowadzasz psa ?? biedne zwierze musi siedziec za drzwiami ze swiadomoscią że ktoś robi brzydkie rzeczy z jego ukochaną panią hahahahahah


ale dlaczego zaraz "brzydkie" ???

a swoją drogą, ciekawe kiedy TZ się zorientuje, że jak Saththa wyprowadza psa i zamyka drzwi to "coś" sie kroi ... :cool3:

Posted

jambi napisał(a):
ale dlaczego zaraz "brzydkie" ???

a swoją drogą, ciekawe kiedy TZ się zorientuje, że jak Saththa wyprowadza psa i zamyka drzwi to "coś" sie kroi ... :cool3:


No czasem nie wyprowadzamy ;) wszystko zależy od natężenia hmmm efektów dzwiekowych...

Posted

Ciekawe rzeczy się tu dzieją hmmmmmmmmmmmm :)

Co do pierwszego tematu.To my nigdzie psów nie wyprowadzamy.Często nawet Leoś leży obok, zdarza się, że po paru kopniaczkach sam schodzi ;).

Jeżeli chodzi o drugi temat to przypominam sobie dwa przypadki, kiedy to uratowałam 2 razy zwierzaczki (tzn mam nadzieję, że jednak przeżyły)
Obydwa przypadki można nazwać ingerowaniem w naturę.

Pierwszy:

Któregoś pięknego dnia poszliśmy z mężem i pieskami do parku.W pewnym momencie zauważyłam jak duże ptaki (nie pamiętam wrony, gawrony) atakują coś z powietrza.Z daleka myślałam, ze to jakaś myszka.Podbiegliśmy szybko i odgoniliśmy ptaki.Zobaczyłam, że to malutka (chyba) kuna. Miała może z 15 cm.I w tym momencie została znowu zaatakowana tym razem przez nasze pieski.Ale na szczęście dość szybko je złapaliśmy.Maleństwo uciekło dalej.Po chwili zobaczyliśmy, że ptaki znów nad nią latają.Po raz drugi "polecieliśmy" na ratunek.Zwierzątku udało się uciec na plac zabaw i tam skryć, lecz ptaki cały czas były w pobliżu.Mam nadzieję, że udało jej się przeżyć.


Drugi:

Jak mieszkałam jeszcze u mamy (3 miesiące temu) to lubiłam sobie siedzieć w oknie i patrzeć na przyrodę.I tak któregoś razu widzę jak jastrząb (chyba ;)) zaatakował gołębia hodowlanego sąsiada.Przycisnął do ziemi i chciał umordować.Ja szybko zbiegłam na dół, pieski oczywiście za mną.Gdy otworzyliśmy drzwi ptak uniósł się i chciał odlecieć ze swoją ofiara, ale chyba była za ciężka, upuścił nieopodal i odleciał.Gołąb gdzieś skrył się w krzakach a ja nie mogłam go znaleźć.Myślałam, że nie przeżył.Jednak nie dawało mi to spokoju i po pół godzinie go dojrzałam.Zawołałam sąsiada i wskazałam miejsce w którym znajduje się jego ptak.Niestety nie wiem co było dalej i jakie obrażenia poniósł no i czy w ogóle przeżył.[FONT=&quot][/FONT]

Posted

Łojjj mi watacha przypomniała, ze i ja mam gołębia... ale na sumieniu chyba.

Jak w gimnazjum byłam jeszcze to rano jak śniadanie z mama jadłyśmy to przez okno mama mi pokazuje jak kot na gołębia poluje....

Ocknełyśmy sie obydwie jak kot rzucił się na tego golebia wypadłysmy z domu kot uciekł gołąb został. I nie chciał odleciec. A u mnie tj u mamy dużo gołębników no wiec myślę sobie pewnie taki "naszejszy" w sensie nasz ;) Gołąb się kręcił po ogródku, dziwnie głowa kręcił sam się wciąż kręcił, nie odlatywał ja się zdziwiłam ogólnie. Wspólnie z mamą doszłyśmy do wniosku, że widać ten kot m u coś zrobił :(

Ja w każdym razie zebrałam się i poszłam do jednego pana co to wiedziałam, że gołębie ma. przed 8 rano było, na szczecie nie spał;) Wymyśliłam sobie, że pewnie pozna kogo to gołąb. Poszedł ze mną i zabrał tego gołębia.

I tak z poczuciem spełnionego obowiazku poszłam ja sobie do szkoły. dzień później spotkałam kolegę który tez gołębie miał. Okazało się, że to był jego gołąb i niestety miał kręćka. Wiec Pan który poszedł ze mną i go zabrał za rogiem skręcił mu szyję bo to zaraźliwa cholera bardzo. Kolega stwierdził, że jakby mu go (gołębia) do gołębnika przyniosła to by mnie zabił.

Heh obawiam się, że ta historia się nie liczy. Uratowałam od kota a przekazałam w zabójcze ręce ludzia heh:(

Posted

Ale chciałaś dobrze - liczą się intencje i dobre serce a za innych ludzi nie możesz odpowiadac.

A przy okazji chciałam Wam powiedziec że mam na dachu super przystojnego faceta. Nie mój - tylko dach mi maluje :) Dawno nie widziałam takiego na żywo. I to wiecie taki obiektywnie , klasycznie po męsku przystojny. Musiałam sie wygadac bo TZ-t zazdrosny. Hahaha

Posted

[quote name='lilo']Ale chciałaś dobrze - liczą się intencje i dobre serce a za innych ludzi nie możesz odpowiadac.

Ano racja;)

A przy okazji chciałam Wam powiedziec że mam na dachu super przystojnego faceta. Nie mój - tylko dach mi maluje :) Dawno nie widziałam takiego na żywo. I to wiecie taki obiektywnie , klasycznie po męsku przystojny. Musiałam sie wygadac bo TZ-t zazdrosny. Hahaha


Hehehehehehhehe :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...