Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nicolaczek napisał(a):

Zofia.Sasza: a Ty skąd wiesz, że gagata został wprowadzona w błąd?

Roznica pomiedzy mowieniem a dowodem jest ogromna. Ja osobiscie nie wierze w tak cudowna zmiane przez kogos kto przez dlugie lata znecal sie nad zwierzetami.

  • Replies 2.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

"Ja za to mam taki pomysł: czy VIVA nie mogłaby wysyłać tam swoich ludzi (nie mówiąc o tym, że są z VIVY) i stopniowo zabierać psów? Tak ja gagata zabrała kota?"
Nicolaczek - You made my day!!! :lol!: A skąd wiem, że Gagatę oszukano? Hmm... Mały wróbelek mi tak zaćwierkał do uszka?

Posted

Ok to słuchaj go dalej i czekaj aż ci zaćwierka o tym, że "możesz już pomagać w kociarni". Mam nadzieję, że gdy ten dzień wreszcie nadejdzie, zostanie jeszcze jakiś kot do uratowania. Mój pomysł Cię rozbawił, a ja uważam, że jest przynajmniej konstruktywny i dałby wymierne efekty w postaci wyprowadzenia z K. choćby kilku psów. Jeśli ja bym była na miejscu VIVY tak bym właśnie postąpiła.

Posted

nicolaczek napisał(a):
Ok to słuchaj go dalej i czekaj aż ci zaćwierka o tym, że "możesz już pomagać w kociarni". Mam nadzieję, że gdy ten dzień wreszcie nadejdzie, zostanie jeszcze jakiś kot do uratowania. Mój pomysł Cię rozbawił, a ja uważam, że jest przynajmniej konstruktywny i dałby wymierne efekty w postaci wyprowadzenia z K. choćby kilku psów. Jeśli ja bym była na miejscu VIVY tak bym właśnie postąpiła.

Jesteś mi winna za płyn do monitora. Zaplułam go albowiem... :)

Posted

nicolaczek napisał(a):
A czy Ty rozumiesz, że dopóki VIVA nie może tam wejść konstruktywniejsze jest postępowanie gagaty, która pojechałka i zabrała jedno zwierzę od dziesiątków Twoich postów, w których nawołujesz "pozwólcie VIVIE wejść"? Czy rozumiesz, że dopóki VIVA nie znajdzie sposobu na wejście do K. (co JA TEZ MAM NADZIEJĘ, że wreszcie się stanie), trzeba postępować tak jak gagata i wyciągać choćby po jednym zwierzaku? Bo dla tego jednego to jest uratowanie życia. I to się liczy. I absolutnie nie powinno się takich działań deprecjonować, jak to próbuje robić tomtom pisząc do gagaty.

Na koniec ponowię pytanie, które już zadałam, ale pozostało bez odpowiedzi:
Tu się zgadzam...też uważam, że zamiast czekac az MSZ łaskawie zgodiz się albo nie zgodzi na wejscie VIVY i wyadoptowanie setek psów, warto uratować choćby jednego. Wiem, pytanie- ktorego? Na to nie odpowiem. Dla mnie nie ma znaczenia. Każdy pies jest ważny. Więc lepiej jeden, niz zaden, prawda? Bo może tak być, że VIVa w ogóle nigdy nie wejdzie i co? Pewnego dnia pojedzie, zastanie pusty obiekt a psy? W ziemi? W Niemczech? Ta niemieckei schroniska śnią mi się po nocach jako horrory. Drże na samą myśl:(

Ada-jeje napisał(a):
Roznica pomiedzy mowieniem a dowodem jest ogromna. Ja osobiscie nie wierze w tak cudowna zmiane przez kogos kto przez dlugie lata znecal sie nad zwierzetami.
Ja osobiście też nie wierzę. Wierzę , że to, co tam było, to okrucieństwo,brud, głód itp. Dlatego cięzko mi uwierzyc w nagłą przemianę o której pisze gagata. A jej opisów to schronisko jest przyzwoitym miejscem..Zacytuję więc siebie poniżej,żeby się nie powtarzać.

malizna78 napisał(a):

Gagato, Twoje zdjęcia z Korabiewic chętnie obejrzę. Czy byłabyś tak uprzejma? Kocuarni też jestem bardzo ciekawa. Od razu uprzedzę, zebys nie pisała, ze jak chce zobaczyć, to moge jechać. Nie mogę. Dlatego proszę o zdjęcia, bo chyba nie są tajemnicą, skoro każdy może je robić.PO przeczytaniu opisów, to wyglada na super zajefajne schronisko. No, może bez luksusów, ale tak całkiem, całkiem , niczego sobie.

.


nicolaczek napisał(a):

Gagato: bardzo się cieszę z twojego posta, w końcu jakieś wiarygodne info \o/
Z tym sie jednak nie zgodzę. Wiarygodne, dlaczego? Nie jedyna gagata tam była a jednak relacje z tego miejsca czytałam zgoła odmienne. Dlaczegóż to niby akurat opis gagaty miałby być wiarygodny? Poproszę o dowody- zdjęcia.

Posted

malizna: ja szczerze powiedziawszy wierzę gagacie, bo podobne info odnośnie aktualnej sytuacji w K. pochodzi od tripti - osoby której ufam w 100%. Oczywiście potrafię zrozumieć, że Ty i inne osoby nie wierzycie i chcecie dowodów w postaci np. zdjęć i nie odbieram Wam tego prawa. Nie mam też zamiaru Was za to krytykować.

Zofia.Sasza: od dalszych komentarzy dot. Twojej osoby się powstrzymam, w myśl zasady: "nie rozmawiaj z pewną kategorią ludzi, bo sprawdzą cię na swój poziom i przebiją doświadczeniem".

Posted

Wiem ile nam czasu zajęło uczynienie warunków w Boguszycach znośnymi a brama otworem stała i ogromna rzesza ludzi nam pomagała. Gdybyśmy tak pojedyńczo psy wyciągali to dzisiaj niewiele byłoby ich mniej jak 800 zważywszy na te które przybyły. Zgadzam się z powiedzeniem ratując jednego psa nie zmieniasz świata, ale dla tego psa zmienia się cały świat. Niemniej idąc taką drogą jaką proponuje nickolaczek po cichu, skrycie, daleko nie zajdzie. Iwono , niestety jakoś trudno mi uwierzyć w to sielsko anielsko w Korabiewicach, przy takich działaniach a za moment miną 3 lata , nadal nie jesteśmy zadowolone bo jeszcze daleka droga to słów ; no jest dobrze w Boguszycach. A tu dwa miesiące i jest ok ?

Posted

Nie mówię, żeby całe życie iść taką drogą. Mówię, żeby działać tak do czasu uzyskania możliwości legalnego i otwartego prowadzenia działań. Przecież to jest proste jak drut, wystarczą chęci: można skrzyknąć się w kilkanaście osób i pojechać do K. Każdy powie, że chce adoptować psa. Potem wszystkie te psy można oddać pod opiekę VIVIE czy innej organizacji, która tylko będzie chciała je wziąć.

Posted

[quote name='nicolaczek']Nie mówię, żeby całe życie iść taką drogą. Mówię, żeby działać tak do czasu uzyskania możliwości legalnego i otwartego prowadzenia działań. Przecież to jest proste jak drut, wystarczą chęci: można skrzyknąć się w kilkanaście osób i pojechać do K. Każdy powie, że chce adoptować psa. Potem wszystkie te psy można oddać pod opiekę VIVIE czy innej organizacji, która tylko będzie chciała je wziąć.

O rany faktycznie!!! Ze tez nikt na to nie wpadl.... /Agnieszka

Posted

nicolaczek napisał(a):
Nie mówię, żeby całe życie iść taką drogą. Mówię, żeby działać tak do czasu uzyskania możliwości legalnego i otwartego prowadzenia działań. Przecież to jest proste jak drut, wystarczą chęci: można skrzyknąć się w kilkanaście osób i pojechać do K. Każdy powie, że chce adoptować psa. Potem wszystkie te psy można oddać pod opiekę VIVIE czy innej organizacji, która tylko będzie chciała je wziąć.

Nicolaczku, psie Sabo - nie idźcie tą drogą! :eviltong:

Posted

Nom. Widzę, że najwyższy czas, żeby i do Ciebie Agnieszko zastosować maksymę dot. Zofii.Sasza.Także wybaczcie: dziewczę "boguszyckie" oraz dziewczę "ja będę pomagać w kociarni, jak będzie można wejść do K.", ale nie będę się już odnosić do waszych postów w tym temacie.

Posted

nicolaczek napisał(a):
Nom. Widzę, że najwyższy czas, żeby i do Ciebie Agnieszko zastosować maksymę dot. Zofii.Sasza.Także wybaczcie: dziewczę "boguszyckie" oraz dziewczę "ja będę pomagać w kociarni, jak będzie można wejść do K.", ale nie będę się już odnosić do waszych postów w tym temacie.

Brawo dla tej pani!

Posted

nicolaczek napisał(a):
Nom. Widzę, że najwyższy czas, żeby i do Ciebie Agnieszko zastosować maksymę dot. Zofii.Sasza.Także wybaczcie: dziewczę "boguszyckie" oraz dziewczę "ja będę pomagać w kociarni, jak będzie można wejść do K.", ale nie będę się już odnosić do waszych postów w tym temacie.


Trzymam za slowo, zycze Ci abys kiedykolwiek zrobila tyle co Zofia.Sasza w Boguszycach... nie, 1/3 to i tak bedzie duzo./Agnieszka

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Czy wy naprawde nie rozumiecie ze wyciagnie po jednym zwierzaczku to jest godzenie sie na umieranie setek zwierzat?


Ada-jeje zaraz tez bedziesz niegodna dyskusji, bo nie promujesz idyllicznego obrazka Korabiewic /Agnieszka

Posted

Wyciąganie pojedynczych zwierząt jest niemożliwe przede wszystkim ze względów logistycznych - ani Viva! ani PdZ, ani tym bardziej żadna inna organizacja nie dysponują odpowiednim zapleczem, czyli 500 osobami które dysponują czasem i transportem. Wydawanie pojedynczych zwierzaków w schronisku, które leży na końcu świata, a psy nie są obfotografowane, mają pełno pasożytów i chorób to dobra taktyka, wiadomo że wiele nie zniknie, a co głupsi uwierzą, że "jest już dobrze". Ale jeśli zdecydowaliby się na taką akcję wyciągania zwierzaków w tajemnicy, przez podstawionych ludzi, w momencie gdy napisaliby tutaj o tym - zwierzaki nie byłyby już wydawane tym podstawionym osobom i tyle. Skąd wiesz, nicol, czy tego nie robimy, tylko po prostu nie piszemy o tym, bo patologia w Korabiewicach jest tak wielka, że po jednym naszym słowie takie adopcje się urwą? Skąd wiesz, może gdybyś - zamiast kłapać dziobem na forum - zaoferowała nam swoją pomoc, to teraz byś tam właśnie jechała uratować jednego psiaka, dla którego znaleźlibyśmy dom? Patrz, ile niewygodnych pytań - i na żadne nie można publicznie odpowiedzieć, bo wrogowie tych zwierząt czytają...

Nigdy nie robiłem żadnej tajemnicy z mojej tożsamości, po prostu naprawdę nie widziałem żadnego powodu, dla którego miałbym pisać kim jestem - wydawało mi się, że w tym wątku piszemy o problemach zwierząt z Korabiewic, a nie snujemy spiskowe teorie i plujemy na siebie nawzajem, nawet nie przyszło mi do głowy, żeby się przedstawiać, bo po co to komu? Jestem webmasterem Vivy, nazywam się Tomasz Wilicki, to ja robiłem m.in. te stronki z adopcjami z Korabiewic i nimi zarządzam. Wkład pracy niewielki.

Nikt tu nie pisze o tym, żeby pojedynczych zwierząt nie wyciągać, przez ostatnie kilka lat wyciągnęliśmy stamtąd w ten sposób setki. Ale - w przeciwieństwie do niektórych - w pełni zdajemy sobie sprawę, że obecne przyzwolenie na wydawanie pojedynczych sztuk to zasłona dymna, taktyka na przeczekanie i ogłupienie ludzi, tak żeby nie protestowali za mocno i żeby nie doprowadzili do masowych adopcji. To już przechodziliśmy w przeszłości, gdy Szwarcowa też zgadzała się na pojedyncze adopcje parę lat temu, wtedy - jak już pisałem - opór pewnych osób, którym wydawało się, że "już będzie dobrze" w Korabiewicach doprowadził do horroru, który miał miejsce parę miesięcy temu. Jedyna naprawdę sensowna rzecz, jaką można zrobić w tej sytuacji, to dążenie do wejścia na teren ośrodka ludzi, którzy doprowadzą do uwolnienia wszystkich zwierząt.

Posted

ostatniaszansa napisał(a):
Ada-jeje zaraz tez bedziesz niegodna dyskusji, bo nie promujesz idyllicznego obrazka Korabiewic /Agnieszka

Staram sie byc taktowna i tlumaczyc ale widze ze jak trafisz na beton to go nie przebijesz.

Posted

gagata napisał(a):
Powiem tak:zwierzeta nie sa głodne, nie sa chude, maja budy, pojemniki z wodą. W kociarni włączony piecyk gazowy a koty dysponuja półkami wyłożonymi kocami itp oraz styropianowymi budkami, maja karme, wodę i kuwety. Spotkałam tam weta, który leczy te koty na świerzb i niektóre na grzybka. Część kotów jest wykastrowana i wysterylizowana. Koty sa odrobaczone i zaszczepione na wściekliznę. Jednego kota adoptowałam (umową adopcyjną dysponuję) i zawiozłam do swojego weta. Ten okreslił jego stan jako całkiem przyzwoity - owszem, wymaga doleczenia świerzbowca, trzeba zakraplac mu oczy tobrexem ale jest w duzo lepszym stanie niz kot, który trafił do mnie po zaliczeniu pobytu na Paluchu. Wirusówki zaszczepimy po doleczeniu zwierzaka.
Miałam tez okazje poznac pania M.Sz., z która nawet zamieniłam kilka słów na temat warunków, w jakie trafic ma adoptowany przez mnie kot.W żaden sposób nie starała się uniemozliwic mi adopcji.


Gagata...sorry, ze zapytam...ale i co z tego??? Jak my mówilismy, że źle w Dyminach to nikt nam nie wierzył, kontrole PLW, NIK i wszystkich mozliwych nie wskazywały na np. zabicie i zutylizowanie ponad 5 ton zwierzaków w ciągu tylko!jednego roku....Jak zaczęła się burza to też "odmalowali" boksy, udawali, ze jest cacy - no i????i dobrze wiesz jak to wszystko się skończyło....

To, że teraz będąc pod obstrzałem M.K. i jej poplecznicy starają się jak mogą nie zmaże jej WINY!!! nie zamaże śmierci, która tam zbierała żniwo...To trwało latami!!! a nie tylko w ostatnim czasie....lata cierpień okupowanych śmiercią zwierzaków...


To samo było w Boguszycach, i w wielu innych miejscach....nie powiem kto przez te wszystkie lata tego nie widzial, za to widział wszystko gdzie indziej....nie powiem, kto stawal w obronie tych UMIERALNI, a za mniejsze niedopatrzenia gotów był w ogniu piekielnym smażyć co niektórych...i to jest właśnie chore - wszyscy wszystko widzą, tylko nie na swoim podwórku!!! najłatwiej? najprościej? bo znajomi? układziki?

jeden syf po prostu....

Posted

No już. Przewaliłem wątek. Miałem duże zaległości to prawda. Wiele rzeczy już widziałem, zwrotów akcji, zmiany barw - ale takich rzeczy jak tu to nie ma nigdzie.
Kopara mi opadła, a klawiatura jeszcze dzwoni drobnymi. Cóż za niektórych pysk mnie pali nie do wytrzymania.
W Wojtyszkach, tamtejszego 'bossa' bronili jego podwładni, wiele zatem można było zdzierżyć - tu się nie da, co się dzieje ludzie ??????

Posted

Widac każdemu chodzi o cos innego i każdy co innego potrafi wyczytac z postów.
Byłam, widziałam, wiem co widziałam - nikt mi nie powie że nadal psy sa w Korabiewicach głodzone itp. Pewnie, że nie jest cudnie , bo wieloletnie zaległości w dwa miesiace sa nie do odrobienia. Trzeba pomóc w adopcjach i tyle.
Nie wiem jak sobie te masowe adopcje wyobraża Tomtom666...Przyjada organizacje "zawodowo trudniace sie adopcjami" jak sam napisal i co? Zabiora powiedzmy 50 psów jednorazowo i gdzie je wepchną? Do Niemiec? Do innych schronów? A jesli tak, to do jakich? Jakos nie widziałam zbyt wiele wieści o zwierzakach juz zabranych z Korabiewic...

EDIT: w sterylkach też pomoc potrzebna

Posted

Kurna. Drapię się po łbie, durnym jak się okazuje, i ni diabła jednak nie ogarniam. Na FB jest wydarzenie Korabiewic. Jedno z wielu, ale akurat rzuciło mi się w oczy:

http://www.facebook.com/events/179596085468398/?ref=ts

Czyli, że niejaka Pani Aleksandra Majchrzak kręci, kłamie i ściemnia, a panu Lesinowi do tego stopnia leży na sercu zdrowie staruszka, że woli zostawić go w schronisku??
Doprawdy, to wszystko zaczyna się robić paranoją.

Posted

mala_czarna napisał(a):
(...)
Czyli, że niejaka Pani Aleksandra Majchrzak (...).
A to nie jest przypadkiem wetka, która wystepowała w reportazu o Korabiewicach?

Posted

gagata napisał(a):
A to nie jest przypadkiem wetka, która wystepowała w reportazu o Korabiewicach?


Powiem szczerze: nie wiem.
Czy to jest jakaś różnica, czy wetka, czy elektryk, albo listonosz?
Czyli, że jednak nie każdy ma możliwość adoptować psa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...