Jump to content
Dogomania

gagata

Members
  • Content Count

    7,813
  • Joined

  • Last visited

About gagata

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. [quote name='Nutusia']I kolejna światła myśl! Ze zwierzętami trochę jak z dziećmi - czy nie lepiej mieć tyle, na ile nas stać, by im zapewnić odpowiednie warunki, zagwarantować byt i przyszłość niż nie móc ich obdzielić jednym bochenkiem chleba?... Całego świata i tak nie da się zbawić, ale jeśli już się podejmujemy opieki nad jego kawałkiem, niech będzie to opieka efektywna. Najpierw psy, które są u mnie, a potem te "zza płotu".[/QUOTE] I to jest cała prawda...Tylko tyle i aż tyle.
  2. Bonsai, oczywiście, że jestem nieobiektywna, bo patrzę przez pryzmat moich dotychczasowych doświadczeń ale nie czuje się związana z żadna ze stron tego konfliktu. To są moje osobiste spostrzeżenia i osobiste refleksje wysnute na podstawie tego co widziałam i co słyszałam na własne oczy i uszy. Nie jest ważne, czy część tej posesji należała do jej mamy czy też stanowiła własność sąsiadki. Wystarczy, że widziałam, jak ta cudza własność ( cudza, bo przecież nie należała do yumanji) została potraktowana. Na temat sytuacji rodzinnej yumanji tez sie nie wypowiadam, bo nie mam ku temu podstaw. Poruszył mnie ogromny rozziew pomiędzy tym, co widziałam a usmiechniętą focią na fb, co automatycznie skojarzyło mi się ze zdjęciami psów nijak nie mającymi się do rzeczywistości. A więdnące wdzięki? To tylko unaocznienie upływającego czasu, który nie oszczędza nikogo, mnie również, więc dlaczego "ad personam"? Dodam, że ciężko mi będzie uwierzyć w jakiekolwiek zapewnienia yumanji - widziałam, z jaka łatwością przychodziło jej kłamanie w żywe oczy, chocby w tak łatwej do sprawdzenia sprawie jak książeczki psów...
  3. [quote name='memory']Gorzki ten post. ........ Część wypowiedzi jednak wydaje mi się niespójna i niesmaczna. Widziałaś spiętego nastolatek ze spuszczoną głową i ten widok Cie poruszył. Dlaczego? Bo był spięty i miał spuszczona głowę? Był nieszczęśliwy? Czytałaś, że synowie yumanji zagądając mamie przez ramię, krztusiły sie ze śmiechu z dowcipkowania userek. Ten tekst Cię poruszył. Dlaczego? Bo miały czelność się śmiać? Widzisz rodzinne słitfocie na fb i oceniasz na ich podstawie życie rodzinne matki i jej dwóch synów jako pokazówkę i pitu-pitu. Poruszyły Cię te słitfocie. Dlaczego? Bo powinni być nieszczęśliwi, albo chociaz tak wyglądać? [B] Czy przypadkiem nie posuwasz się za daleko?[/B] ...... [/QUOTE] Memory , w moim poście nie ma niespójności. Sa za to niedomówienia, bo uważam, że każdy powinien sam sobie odpowiedzieć na niektóre pytania. I nie dopisuj mi, proszę, czegoś, czego ja nie powiedziałam i nie napisałam. Bo w tym przypadku akurat ty posuwasz się za daleko. Zresztą, zycie samo wszystko zweryfikuje. Chcecie pomagac yumanji i jej psom? Pomagajcie. Zacznijcie od zakupu wystarczającej ilości wiader, bo lato tuz, tuż... Jesli mogę coś zasugerować, oczywiście...
  4. Napatrzyłam się w swoim życiu wiele na krzywdę zwierząt, na krzywdę ludzi. Wiem, co widziałam u yumanji, a wiem, na co patrzeć, na co zwracać uwagę, głupot bym się nie czepiała.Widziałam niesprzątane miesiącami goowna, brak jakiejkolwiek karmy w zapasie, brak wody. Ba! Brak odpowiedniej ilości pojemników na wodę. Widziałam spiętego nastolatka ze spuszczoną głową wykonującego polecenia matki i słyszałam brednie, które yumanji opowiadała wetom i policjantom. Teraz widzę nowe zdjęcia z nowego miejsca... Wiader na wodę nadal nie ma, trawa w nowych boksach za chwilę zostanie wydeptana, bud ani śladu a palety ułożone na kupkę. Być może do jesieni zdoła z tym coś zrobić, być może nie...Skoro tam nie mieszka? Widzę rodzinne słitfocie na fb i przypomina mi się wpis z tego wątku jak to dzieci krztusiły sie ze śmiechu zaglądając matce przez ramię...Zwykła pokazówka i pitu-pitu, jak fota psa na smyczy przy łóżku i zdjęcia psów w trawie sugerujące codzienne baraszkowanie na spacerach. Czytam ostatnie wpisy yumanji i stwierdzam: tyle tupetu i arogancji, kompletnej nieodpowiedzialności, lekceważenia cudzego życia, braku szacunku dla cudzej własności w jednym miejscu dawno już nie spotkałam. Czas szybko płynie, wdzięki więdną, dzieci rosną, psy umierają...Co zrobisz, yumanji za lat 10, 15? Wynajmiesz kolejne miejsce i jak Biedrzycka będziesz trzymała psy w stodole? To marna emerytura, wymagająca codziennej, mozolnej pracy, jeśli kocha się bezdomne zwierzęta. Bo są tacy, którzy kochają ale tylko swoje. Na szczęście to nie mój problem i nie moje życie.Jeszcze masz czas, yumanji coś z tym zrobić, bo za chwile tego czasu ci zabraknie i juz nie będzie nikogo, kto dałby sie wykorzystywać.
  5. Zgodziłabym sie z opiniami niektórych, że sytuacja yumanji przerosła, że przeprowadzka, brak funduszy itp gdyby nie jedno ale bardzo poważne ale: [B]kolosalna różnica w stanie między prywatnymi psami yumanji a pozostałymi[/B]... I z tym się nie mogę pogodzić. Tak samo jak nie mogę pogodzic się ze stałym na dogo :"chciałam dobrze ale mi nie wyszło"...
  6. [quote name='gameta']A nie, to się zgadza. To idzie tak: o cholera, jak je oddam, to wszyscy zobaczą, w jakim są stanie! Nie oddam więc![/QUOTE] [quote name='aida']Przecież to Yumanji zgłosiła kradzież psów[/QUOTE] [quote name='bric-a-brac']Miałam już nie pisać, ale nie potrafię w świetle takich słów. Yumanji pisała otwarcie o tym, że zgarnięty z ulicy ast nie radzi sobie z warunkami kojcowymi i wygryzał sobie rany. Pisała też, że był wychudzony. Nikt nie zjawił się z magiczną różdżką. Pisała też wielokrotnie o Skinnim, że wymaga opieki behawiorysty, sama też zwracałam na to uwagę na wątku psa, na co fundacja była głucha i nawet nie odpisywała na ten temat na wątku, mimo wyraźnych sygnałów.[/QUOTE] Byłam biernym świadkiem rozmowy yumanji z wetami, gdy ZwP przyjechały odebrać Skinniego. Słyszałam na własne uszy argumenty, jakich yumanji uzywała. Jednym z ważniejszych, bo kładła na niego nacisk był taki: nie oddam psów w takiej scenerii, bo jestem groomerem/fryzjerem/technikiem wet i nikt mi psa nie powierzy. A w podtekście:" nie wydam psów, bo będa mieć na mnie dowody"Reszte relacjonowałam wczesniej. Zgłoszenie przez yumanji kradzieży psów z kojców to nic innego jak jej linia obrony.-Wy mnie z uoz to ja was z kk.- Wybacz bric a brac ale w moim odczuciu napomknięcia yumanji na wątkach o problemach służyły raczej pobudzeniu czytających do wzmożenia ich chęci zasilania jej konta niż szukaniu faktycznej pomocy dla zwierząt.(vide sprawa Skinniego) Nie wiem, jak było wczesniej, może i dobrze. Ale w tej chwili jej postawa jest taka sama jak niektórych "hodoffców" posiadających po 30 i wiecej suk różnych ras w byle jakich warunkach. Pieski kochaja ale warunki to pryszcz, byle biznes sie kręcił. Do tego cała sprawa z dawstwem krwi.NIE WIERZĘ, ZWYCZAJNIE NIE WIERZĘ, BY YUMANJI TE PSY WOZIŁA do Cendrowic. Wet musiał przyjeżdżać do niej, MUSIAŁ widzieć stan tych zwierząt i warunki w jakich były trzymane i jakos mu to nie przeszkadzało. Ani wielotygodniowy gnój, ani wychudzenie ani brak wody czy ewentualne pasozyty... A jesli nawet by te psy do weta na krew woziła to co? Nie ważył ich? Nie wąchał? Nie widział gnoju na sierści? Pazurów nie widział? Wszyscy wiemy ile kosztuje jednostka psiej krwi... To teraz jeszcze wiemy z jakich miejsc się ją pozyskuje, bo przecież jumanji nie jest jedyna. I nie mówie o dawcach wypasionych , zadbanych...
  7. Bonsai, o ile wiem, psy nie zostały skradzione, tylko odebrane w trybie 7.3 uoz w stanie wyższej konieczności. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Zabrano trzy najsłabsze psy, które dłużej czekać nie mogły. I to z kojców, nie z domu.
  8. [url]https://plus.google.com/photos/112086272007107033840/albums/6003856205891889585[/url]
  9. Te zapyziałe schody i drzwi prowadzą własnie do apartament ów yumanji. W środku jest gorzej. Dużo gorzej.
  10. Wprawdzie to powinni napisać ZwP a nie ja, ale napiszę. Z całą pewnościa potrzebne będą miejsca dla tych psów, bo gdzie je zabrać? Są dwie pojedyncze kaukaziaste suki, jest pseudolabek, dwa duże szorściaki, kilka mniejszych szczotek, chyba 4 niezsocjalizowane duże podrostki , trochę wilkowatych...Z pewnoscia tez trzeba jakoś zacząć organizować zaplecze, bo karma, transport, leczenie itd to będą sporo kosztować. Nie sadzę , by ZwP udżwignęli taki ciężar... Nie wiem, jak sprawa się rozwinie ale jesli psy uda się po ich odebraniu yumanji pozostawić na tym terenie, to będzie mozna sukcesywnie je stamtąd zabierać...Byle zdobyć środki na karmę i opłacenie kogoś, kto by je doglądał.Psy z domu przenieść do boksów , dogadać z właścicielką w sprawie wody i [B]odkreslić to co było grubą kreską.[/B] Nie mpatrzeć, kto komu kiedys mwierzył i dlaczego, bo to juz nieważne. Taki mógłby byc początek pomocy dla psów po yumanji.
  11. [quote name='Kudłaty Smok'](...) Ona nigdy się tego nie nauczy, bo nie umie wyciągać wniosków z porażek - a właściwie wnioski wyciąga, ale bardzo pokrętne. Po drugie - miałam sporo okazji zaobserwowania działań sąsiadki Aśki. I po tym, co widziałam, nie uwierzę w dobrą wolę jej koleżanki, która nakręciła całą tą aferę. Wam nie chodzi o dobro tych zwierząt. Nie chodzi o dobro zwierząt komuś, kto potrafił stać i spokojnie patrzeć, jak staję pomiędzy moim małym terierem, a należącym do tej sąsiadki atakującym mastiffem. W dużym stopniu to ta osoba jest odpowiedzialna za to, co tam się teraz dzieje. [B]Wam chodzi o załatwienie własnych porachunków, a te zwierzęta są tylko kartą przetargową. Żałosne, że własne interesy śmiecie przykrywać łatką troski.[/B] Miało być kilka słów, wyszła cała rozprawka... Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale ta godzina i emocje nie sprzyjają składaniu myśli. [B.][/QUOTE] Nie wiem, po co dalej roztrząsać konflikt miedzy yumanji a właścicielką całego terenu.Od tego są sądy. Nie mniej do głowy by mi nie przyszło jechać do schronu czy DT albo hoteliku z własnym psem.Albo żądać od właścicielki posesji zamknięcia gdzieś swoich psów dlatego, że się przyjechało w gości do jej skonfliktowanej i niechcianej lokatorki.Pytałam tej kobiety, dlaczego wodę odcięła akurat w takim a nie innym czasie. Powiedziała, że powinno to zrobic już bardzo dawno temu ale zawsze żal jej było zwierząt siedzących u yumanji. Odcięła, bo nie było jej już stać na płacenie rachunków za yumanji a wodociągi i elektrownia by się nie cackały tylko odcięły media do całej posesji.Ponoć ma całą górę pismo do yumanji o uiszczenie zaległych rachunków. Trudno odmówić jej racji. Miała zakładać STOENom sprawę o stalking? Pewnie też ciężko jej patrzeć na postępującą dewastację części domu, za który nadal spłaca kredyty bankom. Albo słuchać conocnego wycia głodnych, spragnionych i nie wyprowadzanych psów, którym nie może pomóc. Jeśli więc psy sa tu dla kogoś karta przetargową, to raczej dla yumanji. Z posesji w końcu się usunęła, ale psy zostawiła, choć wszyscy dobrze wiemy, że mogła poprosić o pomoc w ich przekazaniu gdzie indziej. Zresztą asta przyjęła do siebie już w czasie, gdy dawno tu nie mieszkała. Czyli w zasadzie wsadziła właścicielce do boksu kolejnego psa bez jej zgody, tak? Właścicielka powiedziała mi też, że chętnie udostepniłaby dostęp do wody dla psów w sytuacji, gdyby te psy zaczęłyby sukcesywnie opuszczać jej teren i gdyby miała gwarancje, że yumanji z pewnością tu nie wróci. Nie oceniam ale rozumiem pobudki właścicielki. Pobudek yumanji nie rozumiem. Dom nie jej, posesja nie jej, nad psami sprawować opieki nie jest w stanie, zwierzęta cierpią ale to wszystko nie jest ważne...
  12. [quote name='edek']Mi chodzi o nieudolność naszego systemu.... Przyjeżdża wet, stwierdza, ze warunki są nieodpowiednie, psy zaniedbane, policja wkracza i psy są zabierane. Wiem, w Polsce to nierealne :shake:.[/QUOTE] Realne... Kiedyś. Jak ludzie naucza się w końcu, że pensje biorą za pracę a nie za podpisywanie listy obecności. Ta spr5awa też powinna mieć dalszy ciąg. Zgłoszenie było ponoć obszerne, dotyczyło wszystkich zwierząt więc jesli nie z 7.3 to z 6.uoz powinno sie toczyc i psy powinny być odebrane. Jesli władze uznaja, że są "właścicielskie" to odebrane na koszt właściciela. Tylko, że to bedzie trwac...
  13. Tu sa foty. Marne, bo tylko taki mam sprzęt a w boksach bardzo ciemno. Tam nie ma pustych boksów. Fot starałam sie nie opisywać, żeby nikomu niczego nie sugerować. [url]https://plus.google.com/photos/112086272007107033840/albums/6003856205891889585[/url]
  14. [quote name='agaga21']czy do tej pory nikt inny nie wiedział co tam się dzieje? czyli, że od jesieni nikt tam nie podjechał?[/QUOTE]To chyba trzeba pytać panie z tego wątku i tych, którzy maja tam psy...
  15. [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/v/t1.0-9/p296x100/10154904_10203690726135693_744272574859154283_n.jpg?oh=2ce8c5321cd9de9bb478262eadeabc1e&oe=53C19986&__gda__=1407069517_c96e4c68b264307ecc882409d38b5bf2[/IMG] Aścik na codzień... I już wiem, od czego ma rany na łapach na tym ślicznym zdjęciu w polu...:-( [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/10003135_10203690837498477_2183995694693738147_n.jpg[/IMG] Poznajecie pieseczki? [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/gCbQDbishKnM1ifiuv5W2PvGhq8XCp6nhdUP07KWZV4=w512-h384[/IMG] Magazynek z karmą?
×