Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przeczytałam smutną historię Majki i trzymam za nią kciuki. Kilka stron wcześniej pisałyście o kłopotachz zębami - mam 3/4 butelki Vet aquadent ważne do lutego 2011 ( moje koty nie chcą tego pić ). Jeżeli może się przydać, to chętnie podeśę - proszę tylko o adres na pw. I nr konta - po pierwszym postaram się wyskrobać kilka zł.

  • Replies 217
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziś wykupiłam Majce leki. zapłaciłam 30,36 zł

Na dzień dzisiejszy wyłożyłam na Majkę:
150 zł wizyta wet. w Tychach
5 zł brakujące do Synergalu
30,80 zł leki

Majka jest jedną z moich 9 tymczasowiczów. Niestety, więcej nie dam rady na nią założyć.



Uploaded with ImageShack.us

Posted

Mam jeszcze trochę rzeczy na bazarek, zrobiłabym wspólny na Majkę i Grizabellę - tylko czas, czas, czas... (od piątku pracuję i w tym miesiącu już mieć wolnego nie będę...) Postaram się coś przygotować.

Posted

Informuję, że "mój" dry bed o wymiarach 70x120 wysechł po 2,5 godz. Jest podgumowany, a wirowałam tylko na 1000 obr. , bo bęben by tego nie wytrzymał.
Co za cholera? Jakaś podróba?

Posted

Zapraszam na bazarek dla Majki i Oskara:

http://www.dogomania.pl/threads/195287-**-Na-staruszki-u-Jaagi.-Myd%C5%82o-i-powid%C5%82o.-DO-8.11.10-do-10-rano.-ZAPRASZAM-%29

Dzis z Majką jest fatalnie. Już nie sika na spacerach, bo cały czas wysikuje się pod siebie. Jest mokra na całej polowie ciała, na której lezy. Wg zalecenia p. doktor dostała Incurin, żeby sprawdzić, czy to nie sikanie na tle hormonalnym, niestety, nie załapało. Po sterydach będzie więcej sikac, ale normalnie, nie pod siebie, więc to równiez nie ta przyczyna.
Nie wchodza w grę żadne pieluchy, bo ona i tak z trudem łapie równowage, więc zapaczkowana w ogóle nie stanie.

Do tego Mydocalm, jedyny lek, który może jej pomóc przy zapaleniu mięśni i ich rozluźnieniu, ma chyba skutki uboczne w postaci zaburzenia równowagi. Majka nie jest w stanie iść do przodu, tylko porusza się w bok, jak krab, zakładając łapy i plącząc je. Co chwile sie przewraca, potem nie potrafi sie pozbierac i wstać. Wygląda to tragicznie. Na ulotce jest wiele skutków ubocznych wypisanych i te niestety również. Jutro zadzwonię do p. neurolog. Trudno patrzec, jak cierpi.
W domu praktycznie nie jest w stanie wstać z legowiska. Zamiast napić się wody, wpada w miskę, nogi plączą się tak, że nie potrafi wejść do legowiska.
Miała rokowac dużo lepiej od Krecika, a pogorszenie jest bardzo widoczne, natomiast Krecik jest raczej stabilny.

Posted

Sarze przechodzi moczenie się po kilku godzinach od podania, więc myślałam, że wszystkim tak samo. No to czekam, ale coś nie podoba mi się to. czemu tak nagle pojawilo się to sikanie? Pytałam, czy steryd nie mógł zaburzyć na tyle hormonów, żeby spowodować takią reakcję, jednak p. neurolog zdecydowanie wykluczyła takie powiązanie.
Krecik ma złe wyniki, ale trzyma sie jakoś, natomiast Majka to chodząca tragedia. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, do jedzenia i picia musi sie czołgać. Nie dam rady dawać jej miski pod pyszczek, bo ma wysztywnione nogi i nie miesci się miska miedzy nmi. Mydocalm pomógł w rozluźnieniu mięśni i dziś w nocy majka spała z przekręconą na bok głowa, ale co z tego, jak nie potrafi ustac na nogach, a ten lek jest jej jedyna szansą.
Jest bardzo źle :-(.

Posted

Właśnie Sara zaczęła sikac po poł roku niebrania Incurinu. W sumie wzięła kilka tabletek w ciągu roku.
Steryd może wywołać taką diurezę, ale w normalny sposób powinna sikac. Czyli często i normalnie, a z niej sączy się bez przerwy. Tak ma łatka, ale ona ma wrodzoną wadę nerek i pecherza, a na to nie ma rady. Tu problem pojawił sie nagle. Przed podaniem Mydocalmu, wiec na pewno nie jest skutkiem ubocznym.
Wieczorny spacer był koszmarem. o ile przewracała się na trawie, to pół biedy, ale jak na kamieniu, to nie była w stanie nawet ustać z moja pomoca nie potrafiła.

Posted

Dziś jest jeszcze gorzej. Do kupy musiałam ją podnieść i trzymać, bo robiła na leżąco. Upadła na kamienną płytę biodrem i sie potłukła. Chodzi nadal bokiem tylko w lewą stronę, stawiając dwie lewe łapy, potem dwie prawe. Dalej cała w sikach.

Przychodnia czynna jest od godz. 10, ale nie dałam jej porannej porcji Mydocalmu, bo te zaburzenia ma od czasu, jak to dostaje. potem tam zadzwonię.

Posted

Masz rację, jest bardzo źle.
Niestety, jedynym wyjściem, żeby ulżyć Majce w cierpieniu jest eutanazja.
Okazało się, ze to, co brałam za skutki uboczne leku, nimi nie mogą być i nie są. Majce z nadciścienia musiało pęknąć jakies naczynko i dlatego porazilo jej jedną polowę ciała. Z tego powodu przewraca się na lewo i chodzi w lewo.
Jeszcze wczoraj kupiłam jej szybko lek na nadciśnienie, ale efekt był taki, że leżała plackiem kilka godzin.
W jej sytuacji nie da się już nic zrobić.
W nocy wyszła z legowiska, jak się obudziłam, to lezała na zimnej podłodze w kałuży moczu. Jest totalnie zdezorientowana. Ciało odmawia jej posłuszeństwa. Na wieczornym spacerze było najgorzej. Potem, w domu leżała w legowisku, ja ją głaskałam, a ona wreszcie sie uspokoiła. Picie, jedzenie musze dawać jej do legowiska, bo porażona polowa ciała plus zmiany w mieśniach i kręgach jakie ma, wykluczyły ruch. W domu może jedynie przesuwać się przerwacając ciałem.
Wczoraj rozmawiałam z APSĄ, dzwoniła również do p. neurolog. Najpierw dałam czas (glównie sobie) na ewentualna poprawę do piątku. Potem jednak stwierdziłam, że w takim stanie nie ma co męczyć psa, jesli lekarz nie rokuje poprawy i dziś pojedziemy uśpić Majkę.
Nie bardzo na razie sobie to wyobrażam, bo dotąd tylko jednemu mojemu psu pomogłam odejść, ale wiem, że to konieczne i nie ma co odwlekać decyzji.

Myslałam, że Krecik bedzie uspiony z powodu guza, a tu on ma szansę na życie, a Majka, która miała być zdrowym, zwyczajnym, tylko dzikawym psem, tak szybko odchodzi.

Posted

Tak sobie Majke podczytuje, moze nie jakos regularnie, ale mniej wiecej. Z tego co piszesz to masakra jej sie zrobila...I chyba rzeczywiscie jak nie rokuje na jakakolwiek poprawe to jedyna sluszna decyzja. I jak zwykle w takich sytuacjach pisze, napisze i tu - Majka dostala na sam koniec milosc, opieke, przytulanki. Nie odejdzie jako NN, kolejny w schronisku, a jako Majka, ta Majka co sie udalo ze schroniska wyciagna, ta Majka co ma swoj watek na dogomanii, ta Majka na ktora nawet bazarek jest robiony. Bedzie juz Majka, ktora ma szanse odejsc w humanitarny sposob otoczona ludzmi ktorzy ja pokochali i ktorym na niej zalezalo. I szkoda ze tak krotko, ale przeciez moglo to jej sie wcale nie przydarzyc...Wiec w calej tej niefajnej i trudnej sytuacji nalezy myslec o pozytywach. A Jaaga za Ciebie trzymam kciuki, bo to naprawde trudne zadanie....Chyba ze sie cos zmieni, ja bede zagladac.
Tymczasem trzymaj sie dzielnie...Pomysl o tym co jej dalas, a nie o tym co zabierasz....

Posted

Dzięki Gosiu za wsparcie, bo jest trudno. Teraz jakby ciut lepiej się czuła. Dałam więc jej zestaw leków łacznie z tym obnizającym ciśnienie. Oczywiście chodzi w bok, ale nie przewracała się tak obłędnie, w domu nadal nie wstaje. Tych zmian, jakie zaszły nie da się cofnąć, ale może nie będzie się pogarszać. Zobaczę dziś. Najwyżej pojedziemy jutro. To bardzo trudna decyzja i człowiek czepia się wszystkiego, czego może.

Posted

Przy wszelkich zaburzeniach neurologicznych liczy się czas reakcji.
Majkę jak najszybciej powinien zobaczyć lekarz.
Moim zdaniem przy tego typu gwałtownych zmianach w stanie zdrowia psa, konsultacje telefoniczne z weterynarzem nie mają sensu.
Przynajmniej żaden ze znanych mi wetów nie podjąłby się stawiania diagnozy w tego typu przypadku tylko na podstawie opisu podanego przez opiekuna.

Wiadomo, że w przypadku starszego i tak zaniedbanego psa jak Majka, rokowania są bardzo pesymistyczne, a jej stan - z opisów przekazanych zarówno tu na wątku, jak i telefonicznie, przedstawia się źle.
Ale nie ma co czekać, aż jej stan poprawi się samoistnie w 2 doby.
Neurolog po dokładnym obejrzeniu psa powinien wiedzieć, czy sunia ma dostać zestaw leków i odczekać standardowe 2 tygodnie - czy szanse są na tyle znikome, że należy pomóc jej w przejściu za TM.
Rozumiem trochę niechęć do wizyty u weterynarza - ze względu na to, że takie wyjazdy bardzo Majkę stresują i zwłaszcza teraz może jej to dodatkowo zaszkodzić.
Ale jeśli istnieje jakakolwiek nadzieja, że Maja przeżyje - trzeba jej teraz pomóc odpowiednio dobranym leczeniem.

Wiem, jak strasznie wygląda i zachowuje się pies w takim stanie - jeden z naszych staruszków miał wylew, drugi zespół przedsionkowy - obaj byli sparaliżowani, nie byli w stanie nawet próbować się podnieść z posłań.

Jaaga - bądź silna, walcz o Maję, jeśli jest jakaś nadzieja, jeśli nie - pomóż jej odejść w spokoju.
Bardzo trudna sytuacja, współczuję :(

Posted

Ta p. neurolog widziała Majkę dwa dni wcześniej, więc nie jest to diagnoza z księzyca. Wtedy już mówiła o eutanazji, jesli nie bedzie poprawy. Nie ma leków, które jeszcze może dostać. Nie czekam na samoistną poprawę, przecież dostaje całą baterię leków. Wczoraj musiałam sprawdzać jej oczy, ulozenie, czy nie ma oczoplasu, umiejętność podnoszenia głowy.
Albinka, która miała zator w rdzeniu kręgowym po sterylce została na początku tak samo telefonicznie skonsultowana na podstawie objawów. Tomografia potwierdziła słuszna diagnozę, mimo ze lekarze w Kielcach powiedzieli, ze to bzdura, bo zator w takim miejscu nie może powstać. Podali jednak wg zaleceń p. neurolog leki przeciwzakrzepowe i uratowali jej tym zycie, zanim dotarła do nas.

Nie widze sensu w wożeniu leżącego, spanikowanego, zdezorientowanego psa po to, zeby usłyszeć, że zmiany starcze w jej wieku są czymś normalnym i nie da się ich odwrócić. Umówiłam się początkowo na piątek. Nie dam rady jeździć co dzien do Tychów. Dzis jestem w ogóle bez mozliwości transportu, bo TZ się rozchorował.
Wszyscy mi mówią, że to i tak nie ma sensu, ale chcę mieć czyste sumienie, że zrobiłam co mogłam. W takim stanie, jak jest, na pewno nie męczyłabym jej dwa tygodnie, bo to nieludzkie. Ten kolejny dzień daję raczej sobie w oczekiwaniu na cud.

Posted

Jakie leki przyjmuje Majka teraz, po tym gwałtownym pogorszeniu ?

Fakt, że wet raz wystawił słuszną diagnozę przez telefon, nie jest dla mnie argumentem, że zawsze ma rację, diagnozując w ten sposób.
Ale skoro jest to Wasz zaufany weterynarz - a doświadczenie w opiece nad staruszkami macie - nie widzę powodu, by podważać jego opinię.
Weź pod uwagę, że nie wspomniałaś na wątku, iż 2 dni temu byłaś z Majką u weta - jest opis wizyty z 21 października.
Wówczas wyniki badań były złe - ale stan Majki nie był tak tragiczny, jak teraz.
Doszłam do wniosku, że w kolejnych dniach konsultowałaś się telefonicznie.

Nie napisałam, że masz czekać 2 tygodnie - tylko, że doświadczony lekarz jest w stanie ocenić, czy jest szansa na poprawę czy też nie.
Jeśli taka szansa istnieje - w przypadku np. zespołu przedsionkowego, zalecana jest oberwacja psa przez minimum 2 tygodnie, gdyż wszelkie zmiany typu skręt głowy, skręt ciała, paraliż itd. ustępują bardzo powoli.
Nie widzę nic nieludzkiego w walce o życie własnego psa - której nie należy mylić z walką za wszelką cenę i kosztem przedłużania agonii zwierzęcia.

W przypadku Majki - biorąc pod uwagę opisy jej dolegliwości, wyniki ostatnich badań, fakt, że od tygodnia jej stan fizyczny drastycznie się pogarsza, i przede wszystkim jej stan psychiczny i brak motywacji - obawiam się, że cud nie nastąpi.
Nie odbieraj więc moich wypowiedzi jako złośliwych - każdy z nas widzi, że sytuacja wygląda bardzo źle.
Dlatego też byłam zdziwiona, że pies, który z każdym dniem cierpi coraz bardziej, od tygodnia nie widział lekarza.

Posted

Dada M, zaproponowałam APSIE, że jesli chcece Majke diagnozować u swojego lekarza, to weźcie ją. Przeciez nie będę jeździć co dzień z psem, skoro słyszę, że to nie ma sensu, bo ma dostawac zalecone leki i nic nie da się zrobić. Nie ma leku na starość. Wszystkie leki, jakie dostaje tu sa wypisane. Chcesz ją męczyć dalej, to przyjedź po nią. Ja nie moge za bardzo na to patrzec, a naprawdę staram się, jak mogę, zrobić wszystko, żeby nie cierpiała. Piszesz tak, jakbym sobie siedziała i patrzyła, jak pies coraz bardziej cierpi. To ja musze ją taszczyć wszędzie tam i z powrotem po schodach, ciągle prać zasikane rzeczy, wycierać ją z moczu, masowac mięśnie, poić i karmić w legowisku, trzymać do sikania i robienia kupy, zbierać po niej, jak jej się zdarzy załatwić w domu. Naprawdę się staram. Podaję wszystkie zalecone leki. Myslisz, że robiłabym to, gdyby mi nie zależało? Mam 30 innych zwierząt, a Ty masz pretensje, ze z nią nie siedzę ciągle u lekarza. Wizyta w Tychach to dla mnie kilka godzin, mam chore dziecko i męża. Jesli lekarz mówi, że ma dostawac leki i tyle może zrobic, to co, mam jeździć z nia po kolejnych przychodniach? To jest biedny stary, zestresowany pies. Chciałam jej pomóc, miała sobie żyć u nas spokojnie. Nie było mowy o tym, że mam na siłę utrzymywać przy życiu niesprawne zwierzę. Ja fizycznie nie jestem w stanie tego zrobić.
Nie czuje się coraz gorzej od tygodnia. Zobacz na daty postów, kiedy sie jej pogorszyło.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...