Jaaga Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Zamówiłam Krecikowi tylko 50 cm dry bed senior. Fajnie, jakby był 1 m, bo byłyby dwa na wymianę. Idzie zima, przez noc na pewno nie wyschnie. 17 zł kosztuje przesyłka. Decydujcie, co robić, bo wtedy nic nie zostanie, wyjdzie 102 zł. Quote
malibo57 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Zamów ten 1m. Dla Krecika zamówię karmę. Intestinal już w drodze - masz maila. Wątek Krecika bym chciała:roll: Quote
Jaaga Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Domówię jeszcze te 50 cm, żeby miał na zmianę. To wątek Krecika u mojej mamy: http://www.dogomania.pl/threads/191080-Umieraj%C4%85cy-staruszek-Krecik-czy-zd%C4%85%C5%BCymy. malibo57, jak chcesz poznać moich innych tymczasowiczów, to zapraszam do odwiedzenia. Kazde odwiedziny wątków mile widziane :lol:. Dzis jeszcze dojechała mamuska z 5 małymi, tylko nie maja wątku. http://www.dogomania.pl/threads/193480-PSY-na-plebanii-bez-jedzenia-i-schronienia.1-w-DT-u-Jaagi-1-zostal-sam.-Potrzebne http://www.dogomania.pl/threads/190426-Konieczna-nast%C4%99pna-operacja-%C5%82apy!-Brak-w%C5%82a%C5%9Bciwej-diagnozy!-D%C5%82ugi!-Pom%C3%B3%C5%BC-Oskarowi!!! http://www.dogomania.pl/threads/180559-m%C5%82oda-du%C5%BCa-sunia-lubi%C4%85ca-dzieci-szuka-domu-sta%C5%82ego-i-kasy-na-DT http://www.dogomania.pl/threads/192780-Ratunku!-Sunia-i-szczeniaki-%C5%BCyj%C4%85-w-norze-pod-deskami! Quote
malibo57 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 A, dzięki za zaproszenie:) Rozumiem, że do zamówienia dla Krecika namiary te same, co dla Majki? Quote
Jaaga Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Tak, mama mieszka pode mną. Pięknie dziękuję za pomoc także krecikowi. Quote
Jaaga Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Oskar ma taki sam łojotok przy chorej wątrobie. Do tego ma łupież i bardzo nieprzyjemny, charakterystyczny zapach. Nic z tym się nie zrobi, szampony wiele nie pomoga, jeśli nie zlikwiduje sie przyczyny. Oskar jest już ponad miesiąc na Hepaticu i jest znacznie lepiej. Z włosów wyczesywałam łuski naskórka, po kilku dniach były gotowe kolejne. Teraz jeszcze ma łojotok, ale skóra jest całkiem czysta i przestała się osypywać. APSA, próbowałam odczytac wynik z USG, ale nie bardzo mi wychodzi. Możesz napisac, czy wszystko w porzadku? Quote
Jaaga Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 APSA, ale po tych badaniach pieniędzy nie wystarczy Ci chyba na preparat na stawy, bo one wszystkie są bardzo drogie? Sara, ta po 9 latach w schronie nie umiała w ogóle wstawać. Najpierw miała kurację Metacamem, potem dostała Caniviton i teraz smiga bez problemu. Metacam bardzo pomógł. Zapytaj może o mozliwość jego stosowania, tylko oczywiście tez jest drogi. Albinka u mojej mamy dostawała Scanodyl i bardzo jej sieknął po watrobie. Szelki przydałyby się, zwłasza ze jest płochliwa i będzie musiała chodzić na smyczy nawet w ogrodzie, az się przyzwyczai. Sarze od tyłu podnosiłam pupę, ale to trwało niedługo, bo jej szybko poprawiło się. Może zmień tytuł, bo już w schronie nie umrze, na cos zaczynajacego sie "11 lat w schronisku...". Może kogos wzruszy i nazbierałoby się na kuracje przeciwzapalną i te kontrolne USG. Dla mnie taki czas jest wprost niewyobrażalny. Prawie całe zmarnowane życie. Quote
Dada M Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Metacam aktualnie kosztuje ok. 180 zł za 50 ml zawiesiny doustnej. Mój owczar przyjmował to przez 9 miesięcy, początkowo na zasadzie: 5 dni przyjmowania zawiesiny, 5 dni przerwy, później mieliśmy obserwować jego stan i wydłużać przerwy. Działał rewelacyjnie, nie wpłynął w negatywny sposób na stan wątroby i nerek (choć 9 miesięcy to stosunowo niedużo). Z kolei Lennon, który spędził w schronisku 10 lat, przyjmuje od jakiegoś czasu Caniviton Forte. On miał stosunkowo drobne problemy ze stawami, ale od miesięcy nie dają już o sobie znać. 90 tabletek Canivitonu kosztuje ok. 110 zł. W kwestii tytułu - te zaczynające się od "x lat w schronisku" już się opatrzyły. Wątek Lennona ma właśnie początek "10 lat w schronisku" i jeśli nie zaproszę kogoś przez PW, to nikt nowy się nie pojawia. Nawiasem mówiąc Lennon po tych 10 latach też miał prawie modelowe wyniki badań krwi. Skoro wetka sugerowała trocoxil, to pewnie Majce przydałby się bardziej lek typu metacam niż caniviton. Różne są opinie o metacamie, ale w przypadku moich owczarków - Rufusa i Lorda - sprawdził się w 100%. Tylko że każdy z nich przyjmował go przez kilka miesięcy, więc może z tego powodu nie było żadnych skutków ubocznych. Quote
Jaaga Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Ja też zawsze dostaję Metacam i nigdy nie bylo problemów. To lek przeciwzapalny, a Caniviton tylko pozwala utrzymac stawy w dobrej kondycji, cyt. z opakowania: "preparat odzywczy wspomagający funkcje chrząstki stawowej". Czyli co najwyżej mozna podawać go później, jak się już stan ustabilizuje. Teraz chyba bez zaproszeń to na wszystkich wątkach jest podobnie. Wiele osób wchodzi tylko przez swoje subskrypcje na forum. Quote
Jaaga Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Nie mam Metacamu, bo otwarty mozna przechowywać 3 tygodnie. Jesli możesz, to weź jeszcze te nastepne porcje, bo ja musiałam kupić całe opakowanie, a niezuzytą część wyrzucić, co przy takiej cenie jest bez sensu. Quote
savahna Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Wreszcie jestem.:oops: Czy mogłabym prosić o konto na pw, ale jeśli można to z adresem banku, bo jak chyba wczesniej wspominałam moja młodzież twierdziła,ze bez tego ponoć nie wchodzi.:razz:Głaski dla Majki.Fajnie tak zobaczyć ją wykąpaną, na kocyku...:loveu: Quote
Jaaga Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 APSA, czy tyle zostało po odliczeniu badań i leków? Myślałam, że wszystko drożej wyjdzie. Jeśli możesz, to trzymaj te pieniądze na koncie, a ja się zgłoszę do Ciebie jak będzie potrzeba. Savahna, już wysyłam konto. Quote
Jaaga Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Jeszcze chciałam zapytac, jak Majka radzi sobie na schodach? Quote
savahna Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Dzięki za nr konta Jaaga.Jutro pójdzie kasiorka, bo to mi chrześniak wysyła:razz: Ja niestety lewa jestem a zresztą...trzeba młodzież angażować.:evil_lol: Quote
Jaaga Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Savahna, dziękuję. Majka juz u nas. Straszek z niej ogromny. Andrzej zaprowadził ją do zagródki i od razu wcisnęła się w budę. W domu umarłaby na zawał po dwóch godzinach, bo chaos ogromny. Ona nawet patrzeć na ludzie sie boi. Wlazłam jej do budy, wygłaskałam, radosci z kontaktu nie miała. Chudzienka taka, że wszystkie kosteczki widoczne, blizny paskudne. Rzeczywiście poparzeniowe, bo inne chyba tak nie moga wyglądać. Miałam kiedys na DT sunię polana kwasem i takie same miała. Wczesniej planowałam ją wziać do dziecinnego pokoju, ale to chyba kiepski pomysł ze względu na jej stan psychiczny. Ona jest sparalizowana ze strachu. Tak sobie myslę, czy nie ma jakiegoś środka, który trochę zrelaksowałby ją? Wiem, że jest ziołowy Stresnal, a np. dla kotów specjalna karma. APSA, mozesz zapytać lekarza, który ją badał, czy taki syrop mozna podawać lub coś innego, zeby złagodzić jej stres? Dziś w nocy pewnie wyjdzie zjeść, napić się i załatwic. Jak pozna otoczenie, to może bedzie mniej bac się. Żal biedulki bardzo. Musi się troszkę oswoic, bo jak zrobi się naprawdę zimno, to trafi i tak do domu i wazne, żeby dała sobie psychicznie radę. Jutro poznam ją z dziećmi. Quote
savahna Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 No biedna, biedna:roll: ale bezpieczna i pod dobrą opieką.Szkoda tylko,że tego nie wie.Też sobie myślę, czy dla niej nie lepiej gdyby była tam gdzie więcej spokoju skoro taka zestresowana.Co się dziwić,ludzie niby mądrzejsi a ze stresem sobie nie radzą.:shake:No, ale będzie dobrze 100x lepiej niż w schronisku.:loveu::lol::loveu: Quote
Dada M Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Ja jednak uważam, że lepiej byłoby ją zabrać do domu - od razu, rzucić na głęboką wodę. Przypomina mi się Marcel, który pierwszy miesiąc u nas spędził w szczelinach pomiędzy meblami a ścianą :roll: Poza tym trochę się martwię, czy nie będzie jej zbyt zimno. Temperatura w geriatrium jest znośna nawet przy otwartych drzwiczkach na wybieg, a po 16 są one zamykane, więc jest w miarę ciepło. A Majka dodatkowo spędziła prawie tydzień w naprawdę gorącej łazience APSY. Jeśli chodzi o bliznę - Grubcio ma taką samą. To pamiątka po wyjątkowo brzydkim pogryzieniu, i to chyba dwukrotnym - najpierw rana zdążyła mu się zagoić i zabliźnić, potem znów pechowo dopadł go kolejny pies. Quote
Jaaga Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Dada M, od czasu jak czekam na Majkę trafiły do mnie 3 suki matki, w tym jedna z 5 dzieci. Dwie są ulokowane własnie w dziecinnym pokoju, trzecia jest agresywna, więc zwlekamy, ale nie wiem jak długo da sie grzejnikiem podgrzewac byłe lokum kóz, żeby malce nie zmarzły. Od wtorku zaczynamy sterylki. Do tego przebywa tam 6 kotów, bo ze wzgledu na wszechobecne w innych pomieszczeniach psy, mają tam drapak i stołówkę. Mam dwoje 3 i 5,5 l. dzieci, które wiadomo, czasem biegają, piszczą i wrzeszczą, jak to dzieciom zdarza się. Nie sądzę, że Majka czułaby się tam lepiej, niż w budzie. Buda jest wpuszczona do garażu obłozona styropianem. W środku wyłozona słoma, a na to dane koce. Zagródka cała zadaszona. Ma spokój i ciszę. Do tego tylko Oskara i Teri za siatką do towarzystwa. Juz wczoraj Oskar chciał się z nia przywitać, ale Majke raczej to nie obchodziło. Siedział z nosem w siatce licząc, ze do niego wyjdzie, a tu nie podziałało. Wyglądają podobnie, tylko on jest duzo wiekszy. Za to ma nogę w opatrunku po szyciu, w przedniej łapie wenflon, też przetłuszczający sie z chorej watroby włos i siwy pysio. Pasują jak ulał. mam nadzieje, ze w końcu zaprzyjaźnią się, bo jego wzór pomógłby jej może nawiazać lepsze relacje z ludźmi, zobaczyłaby, że mimo leczenia, zastrzyków, nie ma co się wiecej bać ludzi. Quote
savahna Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 No Jaaga jest wyjątkowo obłożona psiakami i innym zwierzem,dzieciaków nie licząc. Żarełko Maja dostanie dobre, może jakoś z Oskarem zakumpluje, może się powtulają i dodatkowo ocieplą nawzajem...Psiaki na polskiej wsi siedzą w budach na krótkich łańcuchach o chlebie i wodzie często do póżnej starości:shake:Maja trafiła w dobre ręce, ale rzeczywistość ogranicza działanie.:roll: Wiadomo na pewno,że będzie miała tak dobre warunki,jakie tylko będą możliwe.:loveu:Trzymajmy za nią kciuki, by zdrówko dopisywało,żeby się trochę wyluzowala i cieszyła nowym domkiem jak najdłużej!!!:lol: Quote
Jaaga Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Nikogo nie interesuje, co słychac u Majki :razz:? Quote
savahna Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Jak to nie interesuje?!:mad:Interesuje, interesuje, ale ja to nie śmiem Ci gitary zawracać.:roll: Żyję nadzieją,że jak będziesz miała chwilę luzu, to coś naskrobiesz. Nie ukrywam,ze zdjęcia tez by się chętnie obejrzało:evil_lol: Tak tu weszłam na chwilę, bo ogłoszonka tłukę właśnie. Teri i Albi mają na tydz. a teraz Sonię wklepuje. Buziaki Majeczko.:bye: Musze mojego chrześniaka ścignąć,bo chyba kasy nie przesłał. Zapomniał, czy co ?! :oops: Jak patrzę na zdjęcia psiaków,które wreszcie są bezpieczne to cieplej na sercu, chociaz przelatuje taka myśl, jak wiele jeszcze tego bidactwa.:shake: No to jak tam Maju na nowej chacie?:siara: Quote
Jaaga Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Dobrze w nowej chacie. Jak wczoraj rano poszłam do Majki, to miała takie zimne łapki, że żal mi sie jej zrobiło i wzięłam ją do domu. Może nie zdecydowałabym sie tak szybko, ale Majka jest głuchawa, wiec doszłam do wniosku, że chociaz tak szybko zawał jej nie grozi. Maja załatwiła się na spacerze. Ma trudności z chodzeniem, ale z powodu zaniku miesni. Jej wszystkie łapy wygladają jak ta gwoździowana i nieużywana u Oskara. Nic dziwnego, że jej drżą i co chwile przysiada. Problemem była jej kupy. Od początku były brzydkie, cuchnące, w dziwnym kolorze, o konsystencji budyniu. Intestinal wsuwa, aż jej sie uszy trzęsą. Wieczoram zaczęła robić kupy jedną po drugiej, aż nie zdązyłam jej wynosić na dwór. Jelita dalej miała wzdęte i bulgoty. Dałam jej Synergal. Po antybiotyku wszystko minęło do tego stopnia, ze dzis jeszcze nie robiła wcale kupy. Czyli to bakterie nękały jej przewód pokarmowy. Bałam się przyjazdu Majki, bo dzikawa i całkiem niezsocjalizowana. Nie wiedziałam, jak to bedzie w domu. Tym bardziej obawiałam się, jak czytałam, ze siedziała w łazience w kącie, tylko nocą jadła. Zamierzałam dać jej budke również w łazience, ale miałaby trudności z poruszaniem się po plytkach, więc zapytałam dziewczyn, czy może jeszcze ona u nich zamieszkać. Oczywiscie mojej Minii nigdy psów za wiele ;). Powiedziała, że Majka jest naprawdę słooodka i może u nich być. Majkę na spacerze wyczesałam, zmieniłam obróżkę na taka "królewską" (zdaniem Minii). Odsunęłam szafeczke, wstawiłam legowisko na przeciwko łózka i Majka stała się domowym psem. Wygladał to tak. Majka o dziwo odnalazła się w domu bez problemu. Obserwowała Lori i Melę wywalone w łóżku. Po jakimś czasie wyszła z legowiska napić sie i zjeść. Robi to bez lęku, kiedy ma ochotę. Wieczorem była kolejna niespodzianka. Wzięłysmy poduszki pod kominek. Leżałysmy sobie w ciepełku, czytałam dzieciom bajki, one rysowały, aż tu podchodzi niepewnie Majka. Najpierw z dystansem: a potem już pewniej. Dla mnie to sukces, bo znaczy, że sama szuka kontaktu z nami. Lubi głaskanie, byle nie wyciągac do niej reki od przodu. No i boi sie mężczyzn. Podobno Krecik ma to samo, też ucieka z głowa przed wyciagniętą ręką. Poza tym na razie wszystko jest w porządku. Zastrzyki dostaje, tabletki zjada w serku topionym, polubiła dzieci, nie zwraca uwagi na koty i zgrała sie z dwoma pozostałymi suczkami. Oby tak dalej. Quote
Dada M Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 O tym właśnie wczoraj rozmawiałam z APSĄ - że jeśli Majce da się szansę, ona po pewnym czasie odnajdzie się w domowych warunkach. Bardzo się cieszę, że przebywa w domu :) Zrobiła naprawdę ogromne postępy. Pamiętam nasz któryś z kolei spacer, którego zwieńczeniem było wylegiwanie się na trawie - Maja była zadowolona i w miarę zrelaksowana. I to zaledwie kilka tygodni po pierwszym, niezbyt udanym spacerze. Myślę, że za miesiąc nie poznamy na zdjęciach tej suni :) Większość psiaków z długim schroniskowym stażem (a nawet te, które były w schronisku tylko kilka miesięcy) boi się mężczyzn - i ciemnozielonych uniformów, takich, jakie noszą pracownicy. Dlatego na ogół znacznie łatwiej jest wolontariuszkom dotrzeć do lękliwego czy nieśmiałego psa. Pamiętam, że mój TZ, który jeździł ze mną do schroniska, często spotykał się z niechęcią lub strachem ze strony niektórych psiaków. W tych najgorszych przypadkach - np. suni Alusi, która była zdecydowanie bardziej lękliwa niż Majka - musiałam wykluczyć Norberta z pomocy przy wyprowadzaniu boksu, bo sunia na jego widok zamierała z przerażenia i wszystkie wcześniejsze postępy w socjalizacji szły na marne. Nasz Pastel - znajda, po którym widać było, że miał ciężkie życie i nieraz oberwał kopniaka - dopiero po 3 miesiącach pobytu u nas przestał bać się wyciągniętej ręki. Ale jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o Majkę. Będzie u Was bardzo szczęśliwa :) Quote
savahna Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Nooo szok!!!:multi: Psy potrafią jednak zaskoczyc. Kto by pomyślał, że tak szybko i bezbolesnie przystosuje sie do domowego zycia:roll: I całe szczęście. Niech choc przez końcówkę poczuje się jak w raju. A dziewczynki niezłe...he,he takie trochę zwierzolubne:evil_lol::evil_lol: Kociak w tle tez słodziutki, domyślam się ,że to ten brytyjczyk...:wolfie: Glaski Majeczko!:loveu::loveu::loveu: Quote
Jaaga Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Właśnie wróciłyśmy ze spaceru. Siusiu i kupa były. To drugie już wzorcowe. Myślę, ze biegunka nie wróci. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.