Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ależ ja myślę od momentu kiedy Ewa do mnie zadzwoniła - i właśnie tych dt brak całkowity. W zanadrzu jest jeszcze ponad 10 kotów do wyciągnięcia i 7 kociaków ma znajoma do odebrania....
Wszyscy znajomi kociarze są zakociakowani - taki sezon.
Będzie NAPRAWDĘ ciężko - tym bardziej że to zaczynają być już spore kociaki......

  • Replies 187
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kociaki coraz rzadziej się pokazują:-) Jest za dużo ludzi i w ciągu dnia kryją sie gdzieś. Na szczęście wieczorami są w komplecie i rzucają się na jedzenie. Zrobiłam już duże zakupy i zostawię im jedzenie do 7 sierpnia. Przyjeżdżam tu jeszcze raz. Może uda mi się przywieźć szczepionki od weta i jak koło 15 sierpnia przyjedzie Jacek, zaszczepimy i odrobaczymy je przynajmniej. Tu o wecie można pomarzyć:-( Nadal nikt sie nie zgłosił po kociaki, ale wiem, że pod koniec sezonu przyjedzie tu pilnować campingu pan Włodek, który opiekowal się kociakami, kiedy przyszły na świat. Może byłaby szansa, żebym mu zostawiła dużo karmy i dosyłala kolejną w zamian za opiekę. To wariant ostateczny, ale lepszy, niż zostawienie ich bez jedzenia.
Rozmawiałam dzisiaj z panią z piekarni w jastarni, która ma 2 psy i 4 koty. Mówi, że tu większość psów, to znajdy poprzywiązywane do drzewa. Ona wszystkie zwierzaki ma właśnie po turystach, którzy postanowili pozbyć się swoich podopiecznych:-( Aż mi się wierzyć w to nie chce, wyobrażałam sobie raczej, że to turyści ratują zwierzęta z tragicznych warunków...
Kociaki przez to chowanie nie bardzo chca podchodzić, chociaz ja uparcie biorę je na ręce, przytulam i staram się przyzwyczajać do człowieka.

Posted

Wczoraj dzwoniła "moja" Teresa jest w Zakopcu. Są dwa kociaki ponoć dziewczynki ok 4 tygodniowe. Jedna biało - ruda bardziej zaradna, przychodzi pod domy, gdzie dostaje coś do jedzenia.
Druga szara - ktoś litościwy wsadził na jakąś kupę drewna + wysypał suche zarcie. Suchego jeść nie umie, cały czas miauczy rozpaczliwie. Teresa rzecz jasna nakarmiła. Podejrzewa, ze z jednego miotu - nie wie co robić......jak to drugie zlezie z kupy drewna to psy zagryzą...
Inna sprawa, ze to pierwsze swoją zaradnością tez moze guza zarobić.

Mnie już totalnie ręce opadły. Teresa jutro wraca do domu.........

CO ROBIĆ?

Posted

Dziewczyny dajcie spokój, ja za tydzień jadę nad morzę i modlę się żeby "czegoś" nie znaleźć. Niestety z DT nie pomogę mój pies akceptuję tylko jednego kota- mojego ( swoją drogą też przywiezionego 2 lata temu z urlopu nad morzem, kruszynka miała ze 2 miesiące i biegała samotna po lesie, dokarmiana przez dzieci )

Posted

I dlatego ja nigdzie nie wyjeżdżam :) Staram się też nie za dużo ruszać z domu - wystarczy mi widoków psich pochodów za wiejskimi suniami z cieczką :( Po prostu nie idzie ogarnąć całego nieszczęścia tego świata...

Posted

Przepraszam za spam - ale sprawa jest drastyczna!
Uwaga na użytkowniczkę o nicku IKA6 z Rudy Śląskiej. Imię Krystyna. Przedstawia się jako koci DT od 25 lat ze specjalnością w odchowie kociąt. W rzeczywistości trzyma w niewielkim, jednopokojowym mieszkaniu wielką liczbę kotów, nie zapewnia im właściwej opieki medycznej. Przyjęła kotkę na DS, a następnie oddała ją do schronu. Podłożyła wycieńczonej kotce karmiącej kolejny miot - część kociąt nie przeżyła. Długo by wyliczać - poczytajcie sami:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=110981&hilit=IKA6

Podobno teraz szuka kotów do swojej "kolekcji" przez PW na dogomanii :(
I taki news - jeszcze ciepły :( http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113145&start=59

Posted

Achaś.......w poniedziałek skoro świt wyjezdzam na tydzień, ale to ABSOLUTNIE nie znaczy, że zapomniałam o kociakach..........cały czas myślę. I tak jak napisałam dla jednego od końca sierpnia mam tymczas...
Ale to jest w sumie 1/4 czyli tyle co nic....cholera

Posted

W nocy wyjeżdżałam z campingu i serce mi się krajało, kiedy o 2 w nocy widziałam wszystkie kociaki biegające przy ulicy:-( Mają na szczęście jakiś instynkt samozachowawczy i całe dnie, kiedy jest duży ruch, przesypiają w swoim kąciku. Za to w nocy ruszają do zabawy o harców. Wyszłam z samochodu i chciałam do nich podejść. Niestety tak, jak tolerują mnie w swoim kąciku kiedy przynoszejedzenie i pozwalają nosić na rękach, tutaj śmignęły i nie było szansy na zbliżenie się do nich nawet:-( Mama znikła ostatnio na 3 dni, ale już sie pojawiła. Bałam się, że je zostawiła, ale nie - jest.
Zapas karmy zopstawilam bratowej i dostalam przyrzeczenie, że 2 razy dzoennie będzie do nich chodzić, dawać jeść i pić.
Aga, lepiej jest uratować jednego malucha, niż żadnego. Tyle, że serce mi pęknie w razie czego, kiedy będe musiała wybierać który dostanie szansę-( Napisz coś o tym tymczasie...

  • 4 weeks later...
Posted

Dalszy ciąg jest taki, że udało mi się odrobaczyć kociaki i ich Mamę. Jedna czarna koteczka pojechała do domku, dwie pozostałe czekają. Dołączyły się do pozostałej trójki (Mamy i dwóch córeczek) dwa inne dorosłe kociaki i cdziennie wychodzą w porze jedzenia do misek. Pomimo karmienia polują również poza campingiem, więc o dorosłe tak się nie martwię.
Od 15 minut wiem, że dla jednej malutkiej mam domek!!!!! Od 1 września może ją zabrać do siebie koleżanka z pracy. Druga niunia pojechałaby narazie do DT załatwionego rzez Neigh:-) Jedyny problem, to transport maluszków tutaj.
Mój wet - kochany doktor Czajka proponował mi, że w razie czego przetrzyma u siebie maluszki do czasu znalezienia im domu. Rozmawialiśmy też o próbie złapania mamy i przywiezienia jej do niego na sterylkę, a potem ewentualnego szukania domu lub wypuszczeniu jej tam, gdzie żyła rok. Niestety ona nie daje się złapać. Podchodzi i je z ręki, pozwoliła mi nawet dotknąć futerka, ale każdy ruch choćby o milimetr powoduje, że zwiewa pod kontener.
Kociaki zostały niestety wyrzucone z posłanka, które im zrobiłam. Przygotowanie suchego miejsca spowodowało, że właściciel campingu wstawił tam worki z cementem:-( Kociaki mieszkają więc pod dużym kontenerem kawałek dalej.

Może słyszeliście o kimś kto jest na Helu albo w okolicach i niebawem będzie wracał do domu i mógłby kociaki przywieźć do Warszawy? Problem jest tylko taki, że tam nie ma kontenerka dla nich. Musiałabym go załatwić jakoś... W łapaniu ktoś mógłby pomóc, to mogłabym załatwić.
Ja jadę tam 6 września, ale nie mam jak zabrać maluchów, bo jadę z TZ, który zejdzie podczas podróży jadąc z kociakami, na które jest uczulony. Nie mówiąc o tym, że moje psy agresywnie reagują na koty:-(
Zapłaciłabym za transport, gdyby się taki znalazł. Inaczej te maluchy zginą tam:-(

Teoretycznie mam obietnicę od jednej dziewczyny, że pod koniec września może maluchy przywieźć, ale DS dla jednej nie będzie tyle czekał:-(

W tej chwili karmieniem kociaków zajmuje sie... kmurdz z dogo:-) Poznałyśmy sie tam zupełnie przypadkiem, a jest to tym bardziej niesamowite, że to dziewczyna, która pomagala mi finansowo w utrzymaniu mojego podopiecznego Idolka, który niedawno odszedł za TM. Pisałyśy do siebie maile, ale nie znałyśy się osobiście. Tam poznałyśmy sie dzięui moim psiakom:-) Świat jest jednak mały:-)

Posted

Świat jest maleńki - a dogomaniaków całe rzesze! :) Cudna historia!
Ja co prawda na Hel się nie wybieram, ale mogę pożyczyć 2 kontenerki - jeden mniejszy, drugi większy (na co najmniej 2 dorosłe koty). W razie czego daj znać, Ewuś... Nieustająco trzymam kciuki!

Posted

A wiesz jakie to było wzruszające Nutusiu? Od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że obie pomagamy psiakom:-) Pytam Kmurdz gdzie pomaga, ona mówi, że jest takie forum dogomania..... Ja się smieję i pytam, jaki ma nick. Kiedy usłyszałam, że Kmurdz... powiedziałam tylko "Ja jestem Ewa Marta i bardzo Ci dziękuję za pomoc dla Idolka" Po czym wyściskałyśmy się i poleciało trochę łez... Od razu pokazałam jej zdjęcie Idolka, które mam zawsze przy sobie....

Być może skorzystam z jednego kontenerka, dzięki za propozycję. Z tego większego pewnie, żeby dwie kotki miały wygodną podróż. A może udałoby mi ię złapać ich mamę? W to jednak wątpię niestety:-(

Posted

Dziewczynki przyjeżdżają do warszawy w sobotę w nocy:-) Od niedzieli zamieszkają czasowo u doktora Czajki w Boliłapce. Zostaną zaszczepione, odpchlone, odrobaczone jeśli będzie taka potrzeba i wysterylizowane:-) A 2 września jedna pojedzie do swojego domku, a druga narazie na tymczas, ale mam nadzieję, że szybko znajdzie dom...
Trzymajcie kciuki, żeby maluchy dały się złapać, bo od tego zależy ich przyjazd. Mnie poznawały i nie było problemu z braniem na ręce.
Potwierdziłam dzisiaj możliwość przetrzymania ich w klinice. To najlepsze rozwiązanie. Będą miały codzienną opiekę weterynaryjną:-)

Posted

Trzymiem nieustająco! Ewuś, kontenerek w garści mojego TZ-a czeka na Twoje hasło :) Szmatek niestety nie znalazłam, bo wszystkie wyszły przy tośkowym posikiwaniu :(

Posted

Nutusia napisał(a):
Trzymiem nieustająco! Ewuś, kontenerek w garści mojego TZ-a czeka na Twoje hasło :) Szmatek niestety nie znalazłam, bo wszystkie wyszły przy tośkowym posikiwaniu :(


Kontenerek jest juz u mnie w samochodzie. Dzięki Nutusiu!!!!! Szmatki znajdę, a jak nie, to podskoczę do sklepu z używana odzieżą i kupię za grosiki:-)

Posted

Ewunia, ja mentalnie jestem z Wami. Poza tym PILNIE jak tylko będzie to możliwe poproszę zdjęcia kociaka poszukującego domu..........nic nie mowie...............ale pewna pozytywnie zakrecona młoda dziewczyna postanowiła stanac na głowie i znaleźć dom dla tego kota. ( bo ja wszystkim znajomym znjomych zatruwam życie;-) ) .........nooo a jak powszechnie wiadomo każda nowa grupa ludzi posiada jakiegos człowieka bez kota. A powszechnie wiadomo, ze człek bez kota jak sierota:-)

Posted

Jak dobrze, że prawie wszystkie kociaki znalazły domem.
U mojej babci na podwórku pojawiła się kotka a z nią 2 małe czarno-białe kociaki :(. Proces oswajania idzie cięzko i powoli...
Pojawił się też foksterier - nie znacie jakiegoś miłośnika foksterierów?? Mama namawia sąsiada pod którego domem psinka leży, żeby psiaka przygarnął, ale on jest jak beton... poza tym większość czasu przebywa w Niemczech. Wakacje są do bani!! :(

Posted

Z niecierpliwością czekam na wieści jak przebiegła akcja.
A przy okazji zapraszam na wątki dwóch znajdek spod naszego płotu z wieeeeelką prośbą o ich propagowanie, bo oboje szukają domu.
Nie jest potrzebna karma, nie są potrzebne pieniądze - potrzebny jest TYLKO DOM. Ale żeby go znaleźć przydałaby się reklama wątków, jakaś chętna Ciocia do zrobienia banerów i cierpliwy wolontariusz do ogłoszeń, bo ja niestety ciemna masa jestem i nie umiem :(
Piesek
[FONT=&quot]http://www.dogomania.pl/threads/191249-Z-muchami-wygra%C5%82em-%E2%80%93-teraz-walcz%C4%99-o-dom!?p=15226181#post15226181[/FONT]
Sunia
[FONT=&quot]http://www.dogomania.pl/threads/191250-Gryz%C5%82am-%C5%82a%C5%84cuch-%E2%80%93-teraz-chc%C4%99-%C5%BCy%C4%87-tak-jak-na-to-zas%C5%82uguj%C4%99!?p=15226236#post15226236[/FONT]

Posted

Mój pierwszy pies w życiu nazywał się Gaj i był foksterierem............dawaj Ania zdjęcia i wszystkie info - chłopak, przypuszczalny wiek, stosunek do ludzi - noooooooo jak leci..........
Kurna moze kogoś ze znajomych wzruszę....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...