Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 563
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mąż pojechał... wrócił cały zabeczany... ja młodego żegnałam codziennie bo nie wiedziałam, czy jak wstanę rano to będzie oddychał... skurczybyk taki był fajowski, łaził za mną jak.. Freya. Gdy go zostawiałam z domu, a szłam z dziećmi na pole to biegł do pierwszego uchylonego okna i tak miauczał, że w 3 sek byłam w domu po kota, bo ten koci wrzask był nie do zniesienia ;) cudowny przyjaciel...

...Freycia dzisiaj wykąpana i wypsikana, obróżka Contra-tix założona, zestaw leków podany. Ranki ładnie się goją, swędzi ją ciałko, tarzała się dziś w trawie, nastrój miała bardzo zabawowy.. łapcie czerwone... ale ogólnie "na plus". W niedzielę kolejna kąpiel w Sebowecie i psikanie na grzybka...

zmykam do spania, dzięki za wszystko Ciotki...

dziekuję również za wpłaty na Freycię, podopisuję wszystko jutro..

Posted

Biedny kocina - chociaż wygrzał sobie futerko w ostatnich dniach. Sporo mieliście w tym roku do przeżycia, może to już koniec trudnych czasów.

Posted

dopisałam wszystkie wpłaty na pierwszej stronie, muszę jeszcze wrzucić rozliczenie wydatków, ale muszę to posklecać, zazwyczaj na bieżąco pisałam Wam co ile kosztowało, ale zbiorę to razem na pierwszą stronę..
narazie zmykam bo domek i dzieci wzywają...

Posted

u nas dwa kotki miały FIP... niestety :( jeden odszedł, męczył się, bo weterynarz nas robił w balona, że można mu przedłużyć życie, że może się poprawi czy coś... po ponad pół roku koteczka wzięta z ulicy.. ona na szczęście nie cierpiała bo inna wetka rozpoznała no i od razu TM. Współczuję z powodu kotka :(

Jak tam Freyunia? Mam nadzieję, że już lepiej. Delikatne mizianko dla niej, żeby nie urazić nigdzie skórki :)

Posted

a ta panienka znowu choruje... jak mi przykro :( kiedyś trafiłam na wątek a tam było takie piękne Jej zdjęcie i umaszczenie futerka takie ciekawe... a teraz na nowo :( mimo tego całego cierpienia to ma na pewno kochającą rodzinkę. Życzę Wam szybkiego powrotu do zdrowia!!!

Posted

u nas.. nie wiem jak..
Freyka już rozwaliła "kapelusz" tzn da się to jeszcze zapiąć, ale jak się młoda zaprze to to ściągnie i się rozlizuje.. na szczęście dużo do rozlizywania nie ma, ranek na tyłku jest trochę "punktowych" i "kreskowych", no i na całym ciele pojawiło się (niestety nadal nowe wyłazi) parę miejsc, ale niewielkich.. łapy zarastają ale są czerwone..
Dalej smrodek łojotokowy włóczy się za nią..

Dzisiaj druga kąpiel na łojotok i spryskanie grzybka... już jesteśmy po, młodej chyba lepiej... łuszczenie skóry zdecydowanie mniejsze, ale to jeszcze nie "to"... nadal jest to bardzo chora sunia :(

jutro wieczorem wizyta u weta (20.15 plus standardowy poślizg dr Orła, pewnie w domu będe ok 22)... męża już nie będzie... muszę babcię uprosić żeby posiedziała z dzieciakami...

przepraszam za małą aktywność na wątku, ale jeszcze dopakowuję męża, a swoje przy domu i dzieciach i zwierzakach i tak trzeba odrobić...

Posted

skóra wygląda kondycyjnie lepiej po tych kąpielach... niestety :( tam gdzie się zagoiło, robią się nowe "jakby pęcherze" pod skórą, które młodą strasznie swędzą, gdzie dosięgnie to się drapnie, oczywiście do krwi... co prawda nie ma już ran o ogromnej powierzchni, ale dalej ten syf toczy jej ciało... porozmawiam dzisiaj z doktorem, czy to tak ma być.. bo niepokoi mnie fakt, że nadal coś wyłazi, a nie tylko znika.

Dzisiaj łapki ciepłe, ale nie czerwone, zniknęły już charakterystyczne nużycowe "buttony", nie ma też ropnych krostek...

Rana na tyłku dużo lepiej, aczkolwiek Freyka i tak ciągle na nowo ją rozdrapuje...

Marzę żeby jej ściągnąć "kapelusz", ale myślę, że młoda zrobiłaby z siebie potworka w mgnieniu oka... patrząc co potrafi zrobić ze sobą z kapeluszem...

wizyta wieczorem.. mąż pojechał.. mi smutno..

aaaa...
wczoraj wpadli do nas znajomi z synkiem i chłopak chciał sobie pokopać piłkę... Freyka mu nie dała :))) łapała ją miedzy łapy i sama z nią biegała ;) nie dała się oszukać drugą piłką, musiała mieć tą co chłopiec.. fajnie było ją zobaczyć radosną... :)

Posted

Znalazłam świetna rzecz na leczenie ran i innych świństw skórnych. Wprawdzie dla koni ale na Oskara działa świetnie :evil_lol::lol: On prawie jak kon :razz: Nazywa sie to DERBYMED - puder -spray do pielegnacji skóry przeznaczony jest do lokalnej pielegnacji skóry ."Wyszukane skladniki produktu lagodza podrazniona i uszkodzona skóre, dzialaja dezynfekujaco, zmiekczaja skóre i usmierzaja swiad i otarcia. Sklad:
[LIST]
[*]Tlenek cynku
[*]stearynian wapnia
[*]olejek z oregano
[*]olejek rumiankowy
[*]olejek z arniki
[*]olejek z drzewa herbacianego
[*]olejek nagietkowy."
[/LIST]
Rewelacja. Jeden ból - cena ok 50 zł ale warto.

Posted

nina hmmm.. Freyka miała psikane pudrem w tej cenie przy wizytach w Krak-vecie, ale nie jestem pewna czy to to.. nie znam składu, a nazwy też nie zapamiętałam... miałam go kupić gdy skończyło się pierwsze sreberko, ale wtedy był nagłębszy dół finansowy i kupiłam znowu sreberko (25 zł)... bo tego na młodą duuużo schodziło gdy miała jeszcze rany na całym ciele...

Wczorajsza wizyta... masakra czasowa;) byłam przedostatnia i czekałam.. i czekałam.. i czekałam ;) weszłyśmy po 21 i w sumie na 3 minuty może ;) doktor obejrzał, powiedział, że jest poprawa - leczenie utrzymane tj kąpiele co 3 dni, ostatnie psikanie Imaverolem... pielęgnacja ran... tabletki te co były..
plus dowpaszczowo wracamy z Encortonem... (narazie działał ten steryd z zastrzyku, od czw dostaje tabletki)..
kapelusz nadal musi mieć...

doktor nic nie skasował :) niestety nie mogę się cieszyć że wizyta całkiem za darmo, bo paliwko paliwkiem :(
kolejna wizyta w poniedziałek za tydzień, ale umówiłam się na 15 jako pierwsza, żeby nie musieć znosić jajek w poczekalni gdy jest poślizg...

cieszę się, bo jest lepiej.

Ale jestem za przeproszeniem "posrana" bo to że teraz jest git, nie znaczy że tak będzie gdy odstawię 1) antybiotyk, 2) encorton...
wcześniej też mi ślicznie "zarosła" i biegała na lekach....... ehhh

no ale co tam :) NARAZIE jest dobrze, trzymajcie kciuki żeby już tak zostało........

Posted

dzięki..

Freyka skubana znowu ściągnęła kapelusz.. włożyła łeb w nim między pręty od furtki po czym wyjęła głowę a kapelusz został... nieźle się musiała przy tym nagimnastykować franca ;)
oczywiście zdążyła tyłek wylizać zanim zobaczyłam że biega bez ronda... ale na szczęście dużo szkód już nie może zrobić, bo dużo do lizana nie ma :multi: no ale boki pyska jeszcze sobie trzasnęła łapami do krwi :roll:
...
jutro kąpanie.. to dobrze, bo niestety nowe ranki są i ciężko to punktowo przemywać bo są na całym ciele :(
najpierw myję magicznym ;) mydełkiem z Aleppo i zostawiam na 10 min (odkaża i robi swoje czary-mary), a potem Sebowetem i znowu 10 min (ten ma w składzie dziegieć, siarkę i kwas salicylowy)..

młoda ładnie wszamała jedzonko - z tym nie ma kłopotu...
powoli mówi "NIE" pasztetowi z tabletkami - znacie jakiś inny sposób przemycania tabletek??? coś co by jej nie zaszkodziło, a było na tyle atrakcyjne żeby łykała w 3 sek?

Posted

serek biały "zielona łąka" kupowany w biedronce
bardzo smaczny dla całej rodzinki i można w nim upchnąć tabletkę pod warunkiem że psina lubi nabiał

jednak jesli masz problem z podaniem tabletek w pokarmie to łapiesz delikatnie dolną szczękę jedną ręką i otwierasz pyś a w drugą w dwa palce (wskazujący i ten obok) bierzesz tabletkę i wsuwasz głęboko na koniec języka

Posted

fioneczka napisał(a):
serek biały "zielona łąka" kupowany w biedronce
bardzo smaczny dla całej rodzinki i można w nim upchnąć tabletkę pod warunkiem że psina lubi nabiał

jednak jesli masz problem z podaniem tabletek w pokarmie to łapiesz delikatnie dolną szczękę jedną ręką i otwierasz pyś a w drugą w dwa palce (wskazujący i ten obok) bierzesz tabletkę i wsuwasz głęboko na koniec języka

u nas tabletka w masełku jest połykana, ewentualnie w smalcu.
niestety lecterek(*) nie chciał jeść niczego i wciskałam do gardła tak jak pisze fioneczka, tyle, ze ja otwierałam pysk łapiąc za górną szczękę i delikatnie naciskając na policzki. tabletka bardzo głęboko na język i przytrzymać zamknietą paszczę, bo psiska potrafią po chwili wypluć. tablete najlepiej i tak wymazać w jakimś tłuszczu to łatwiej pies połknie, bo niektóre lepią się do języka.

czy jednak freycia nie powinna być na mono diecie weterynaryjnej? jesli tak, to i pasztecik i masełko i serek nie wchodzą w grę, nawet w minimalnej ilości. wtedy pozostaje wciskanie do gardła.

Posted

Fioneczka dobrze mówi - ten serek z biedronki jest super, bo jest mielony i kleisty (rewelacja na naleśniki, bo nie go długo ugniatać :p Poza tym bardzo dobrze sprawdza się serek topiony i pasztetowa (polecam wątróbkową - psy za nią przepadają - ta z biedronki jest superowa, ale zapomniałam jaki to producent robi :roll: Taka w folijce, jest pasztetowa firmowa i drobiowa. Zawsze tą kupowałam Hienie, żeby zjadła witaminki ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...