Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Fides, Energy... dzięki! :lol: ... dobra, a teraz na serio: piłyście coś dzisiaj? :roflt: ...

to jeszcze kilka zdjęć :p


Balbina - Obiekt uczuć Arona - prawda, że piękna :cool3:



to ciało... te proporcje... :razz:



zawsze z nienagannym makijażem... :eviltong:



na bieżąco z modą, w kwestii ubioru ...;)



jak i fryzury :lol:

Posted

Witaj Filo! :multi:

filodendron napisał(a):
czy to nie przylądek Rozewie w tle?


tak! wszystkie zdjęcia zrobione na plaży w Chłapowie - 8 km od Rozewia, to moje ukochane miejsce :loveu: uwielbiam samotne spacery plażą, wielokrotnie z psami pokonywałam trasę z Chłapowa do Rozewia albo i dalej do Jastrzębiej Góry... zwykle po takim spacerku Aron padał, a kudłate maupy nadal nie miały dość :evil_lol:
Naprawde kocham to miejsce, spędziłam tam bardzo wiele szczęśliwych chwil :p

Posted

O kurteczka, ale ja jestem spostrzegawcza:crazyeye:przecież do Chłapowa i w te okolice też właśnie z psiakami jeździłam:evil_lol:
Tylko my częściej na plażę jeździliśmy w okolice Kuźnic, tam jest psia plaża, wtedy była pusta. Byliśmy tam kilka razy, tylko ostatnio w Dębinie:lol:

Posted

Oj, ja też bardzo lubię ten kawałek Polski - konkretnie to do Władysławowa jeździliśmy. Ale ostatnio byłam tam jeszcze w nieupsionych czasach. Poza sezonem można tam super pospacerować - i do Jastrzębiej Góry i w drugą stronę. Najdalej doszliśmy do Jastarni - to dawno było, jeszcze takie siermiężne czasy - cała Jastarnia chyba siedziała akurat na mszy w kościele a w pobliskim barze nie chcieli nam sprzedać piwa póki się msza nie skończy. W barze byli tylko rybacy, którzy czekali aż im ryby uwędzą - częstowali nas szprotami prosto z gazety :D

Posted

Energy napisał(a):
My mieszkaliśmy w Chłapowie:lol:


a gdzie? gdzie?

Wiecie co, ja się tak dopytuje bo Chłapowo znam jak własną kieszeń. Mój tata pochodzi z Chłapowa, urodził się tam i mieszkał pół swojego życia...
Przez półtora roku mieszkaliśmy tam wszyscy, a potem co roku jeżdziliśmy do mojej Babci... mam sentyment do tego miejsca, do tych ludzi, do gwary, ba... w końcu w moich żyłach płynie kaszubska krew!

Posted

To już przecież nie gwara tylko język z własnym kodem wg normy ISO :) Jak się jest tam lipiec-sierpień to miejscowi się przestawiają i nie ma kłopotu z porozumieniem, ale w takim kwietniu na przykład to za każdym razem w sklepie najpierw musiało się wyjaśnić, że my przyjezdni - nic a nic nie rozumiałam :)

Posted

jambi_ napisał(a):
a gdzie? gdzie?

Wiecie co, ja się tak dopytuje bo Chłapowo znam jak własną kieszeń. Mój tata pochodzi z Chłapowa, urodził się tam i mieszkał pół swojego życia...
Przez półtora roku mieszkaliśmy tam wszyscy, a potem co roku jeżdziliśmy do mojej Babci... mam sentyment do tego miejsca, do tych ludzi, do gwary, ba... w końcu w moich żyłach płynie kaszubska krew!


Ale Ci fajnie:multi:
Byliśmy 5 razy w Chłapowie:lol:2 razy w pensjonacie Antalya, 2 razy w wynajmowaliśmy pokój na ul. Maszoperii(?), a raz okazało się, że coś, co wynajęliśmy z internetu nie nadaje się do niczego i wynajmowaliśmy w różnych miejscach na 2-3 dni. Był upał i oczywiście dłuższych terminów nie było:razz:odpoczęliśmy wtedy:diabloti::evil_lol:wtedy 1 raz byliśmy w pens. Antalya, ale tylko 2 doby.

Posted

w lipcu-sierpniu miejscowi się przestawiają - jak piszesz, ale nie do końca, jak chcą sobie pogadać o letnikach na przykład to nawijają po kaszubsku, między sobą też raczej nie po polsku - chociaż to starsi, wśród młodych niestety panuje tendencja to zapominania kaszubskiej mowy.ha, widzisz, a ja rozumiem, tylko gadać nie umiem (nad czym ubolewam) :)

kilka lat temu, w czerwcu byłam na plaży z psiakami, przyszła jakaś miejscowa kobita z dziećmi, które non stop biegały w te i nazad, w końcu moja Mia nie wytrzymała i wyskoczyła z jazgotem, dzieciaki uciekły z wrzaskiem, babka do mnie "mogłaby pani te psy trzymać?" ja jej grzecznie "owszem" a po chwili usłyszałam jak babka przez telefon komórkowy relacjonuje komuś, że tu jest jedna taka z psami co biegają cały czas i szczekaja na jej dzieci, a jeden to jej nawet chciał dzieciaka pogryźć... no więc wstałam, spokojnym krokiem podeszłam do babki i poprosiłam, żeby może bzdur nie pletła i nie wyolbrzymiała... babie szczena opadła... bo ona przez ten telefon po kaszubsku mówiła... nie przyszło jej do głowy, że taki "letnik" jak ja może coś zrozumieć ;)

ale właśnie bo ja jestem taki troche letnik, a troche miejscowy... przyjeżdzam do Chłapowa tylko czasami, ale nie jestem typowym wczasowiczem, mam tam rodzinę, korzenie...

Mój tata, cały czas posługuje się kaszubskim. Od małego przywykłam więc do języka. Teraz też często on mówi po kaszubsku, a ja mu odpowiadam po polsku. Rozumiem wszystko, mówię tylko kilka słów, zdań, wyrażeń, ale zdaję sobie sprawę, że dla innych może to brzmieć egzotycznie :lol:

Poszukam w domu jakichś fotek znad morza i z Chłapowa ;)

Posted

jambi_ napisał(a):

Mój tata, cały czas posługuje się kaszubskim. Od małego przywykłam więc do języka. Teraz też często on mówi po kaszubsku, a ja mu odpowiadam po polsku. Rozumiem wszystko, mówię tylko kilka słów, zdań, wyrażeń, ale zdaję sobie sprawę, że dla innych może to brzmieć egzotycznie :lol:

Poszukam w domu jakichś fotek znad morza i z Chłapowa ;)

To trochę tak, jak ja ze śląskim. Tato jest Ślązakiem i pięknie mówi po śląsku. Ale kiedy byłam dzieckiem to były takie czasy, że za ten śląski trochę ścigano, nie był mile widziany, więc tato go w domu nie używał wcale (bo równie sprawnie mówił po polsku). Jeżdżąc z wizytami do rodziny ojca trochę się osłuchałam i rozumiem (choć jako dziecko miałam kłopoty, żeby dogadać się z babcią), ale prawidłowo też potrafię wymówić tylko kilka zwrotów. I bardzo żałuję - bardzo lubię słuchać, jak tato się "przestawia" na śląski rozmawiając z bratem. Jedyne, co mi zostało, to to, że potrafię w skeczach telewizyjnych odróżnić prawdziwego Ślązaka od takiego, co ino fandzoli, że Ślonzok ;)
To ja czekam na te fotki :)

Posted

Energy napisał(a):
Balbina miodzio:loveu:
Ładnie to tak defektów się doszukiwać?:evil_lol:


ale w kwestii tych "defektów" to pytasz w temacie Balbinki, czy mówisz o zębach Arona?

Ja się nie doszukuję. "Defekty" zostały mi wielokrotnie wytknięte przez tzw. znawców rasy.
Ok, nie neguję bynajmniej ich "znawstwa", jednakowoż, wielokrotnie zostało mi to uświadomione bez pytania z mojej strony.
Dowiedziałam się po kolei, że:
Aron:
- jest za długi,
- ma zbyt szeroką głowę,
- ma strome kątowanie,
- ma 5 siekaczy, aczkolwiek do tego ostatniego doszłam sama, ucząc się na moim psie anatomii na egzamin asystencki, olśniło mnie wtedy, że normalnie pies powinien mieć 6 siekaczy, a moje ciele ma ich 5. Nieopatrznie podzieliłam się tą wiadomością z pewną osobą, która później obwieściła tę wieść szerszemu gronu, jednocześnie stwierdzająć, że "przecież widać, że to kundel..."

Balbina:
- zbyt spadzisty zad,
- źle osadzony ogon,
- kiepski włos,
- rozjaśniona czerń,
- no i te uszy - nieważne, że wzorzec stwierdza na tym polu jedynie to, że uszy mają być symetryczne...

Mia:
- zbyt drobna, zbyt mała
- kiepska kość
- kiepskie uszy
- ogólnie do kitu, bo jak to orzekł pewien słynny kynolog " prosze spojrzeć jak NIE powinna wyglądać miniatura..."

Nio. To by było na tyle w kwestii "defektów" ale...
zauważcie proszę, czy gdziekolwiek tutaj jest mowa o psychice? o charakterze? a skąd! nikt z tych "znawców" nigdy nie powiedział nawet słóweczka na temat tych cech moich psów... co niestety, w moich oczach dyskredytuje ich jako znawców, a czyni ich jedynie miłośnikami eksterieru.
Bo czyż ja się pcham z moimi psami na okładki? czy ja startuje z nimi w jakichś konkursach na idealną sylwetkę? gdzieżby!
To są moje psy i je kocham. Takie jakie są. Kocham właśnie za to jakie są: posłuszne, czasem łobuzerskie, wesołe, skore do zabawy... kocham za to jak na mnie patrzą, kocham za to jak na mnie reagują. I za to, że są.
A czy ja sama jestem idealna? no skąd! też mam "defekty"
- za dużo ciałka,
- nie takie kątowanie,
- nieprawidłowy zgryz,
i różne inne :eviltong:

Posted

mnie tylko zastanawia czemu tacy krytykanci czuja sie zobligowani do wyluszczenia opinii ...

to jest chore - malam onka z hodowli z papierami a tez slyszalam, ze to kundel bo ,,wilczasty" a nie czarny podpalany = tylko taki mogl byc wedlug ,,znafcofff"

a ja i tak mialam to gdzies bo mnie wystawy zupelnie nie ciagna ...
tylko czlowieka wkurzaja - robia usta w ciup i z lekkim obrzydzeniem komentuja ...



mialam kiedys fajna przygode z komentarzem takim zwiazana

pewna starsza pani ma psa - kocha go strasznie, wszedzie z nim chodzi. Stoimy sobie kiedys w malutkim sklepiku w kolejce a jej pies uwiazany przed sklepem - doslowanie dwa kroki bo to maciupki sklepik. Stanely nad tym psem dwie damessy wyfiokowane i debatuja. Jedna oczywiscie wielka znawczyni drugiej wyklada, ze to jest jakis tam owczarek australijski czy jakis, bardzo drogi bo rzadki ... Stoja i podziwiaja - w koncy wlascicielka psa zrobila zakupy, wychodzi a tamte - gdzie go kupila itd taki piekny egzemplarz i mlodziutki ...
\
pani popatrzyla na nie i mowi tak: mam go juz 11 lat - maz go ze smietnika kiedys w swieta przyniosl i tak juz zostal .... :diabloti:

no trza bylo widziec miny owych dam wszechwiedzacych :evil_lol:

Posted

Ale przystojniak- piękny:lol::loveu:[quote name='jambi_']Dawno nie było żadnych zdjęć... a że ostatnio dużo było o Aronie, oto i on:

(należy oglądać z podkładem muzycznym*...)

Jestem przystojny, ja to wieem! :razz:



i z profiiiilu to widać oł jeeeeee!




jestem przystojny, jestem przystojny



fotoszop nie dla mnie bo jestem przystojnyyyyy....




...... ja to wieeeeeeeeeeemm!




(* na melodię: We are the champions Queen :evil_lol: )

Posted

Nic dziwnego że to obiekt uczuć Arona-słodka[quote name='jambi_']Fides, Energy... dzięki! :lol: ... dobra, a teraz na serio: piłyście coś dzisiaj? :roflt: ...

to jeszcze kilka zdjęć :p


Balbina - Obiekt uczuć Arona - prawda, że piękna :cool3:



to ciało... te proporcje... :razz:



zawsze z nienagannym makijażem... :eviltong:



na bieżąco z modą, w kwestii ubioru ...;)



jak i fryzury :lol:

Posted

oo zuza! jak miło :) strasznie dawno do mnie nie zaglądałaś! :)

a właśnie, czy ktoś z Was próbował odśpiewać Piosenke Przystojniaka, która przypomniała zuza? powiem Wam szczerze, że natchnęła mnie piosenka, odśpiewywana w pewnym filmie, który moje dziecko od kilku dni namiętnie ogląda... "Kurczak Mały"... oglądał ktoś? on tam odśpiewuje przeróbkę z Queenów "Jestem Zwyciezcą, jestem zwycięzcą, nie dla mnie porażka bo jestem zwycięzcą.... ja to wieeeeeeeeeeem" .... chodzi mi to po głowie od poniedziałku....

Posted

jambi_ napisał(a):

To są moje psy i je kocham. Takie jakie są. Kocham właśnie za to jakie są: posłuszne, czasem łobuzerskie, wesołe, skore do zabawy... kocham za to jak na mnie patrzą, kocham za to jak na mnie reagują. I za to, że są.


Całe szczęście ja nie robiłam asystenta:eviltong:Twoje psiaki są piękne a i charakter mają na pewno wspaniały:loveu:Najważniejsze jest jednak to co napisłaś powyżej:lol:ja też moje suńki za to właśnie kocham, choć nie bardzo mogę napisać, że za to, że są posłuszne:eviltong::evil_lol:

jambi_ napisał(a):
A czy ja sama jestem idealna? no skąd! też mam "defekty"
- za dużo ciałka,
- nie takie kątowanie,
- nieprawidłowy zgryz,
i różne inne :eviltong:


Kątowanie powiadasz:evil_lol:ciałka za dużo? ciekawe:cool3:może nie dowidzę, ale na zdjęciu, które wstawiłaś to jakoś defektów nie ma wcale:multi:

Posted

[quote name='Energy']Kątowanie powiadasz:evil_lol:ciałka za dużo? ciekawe:cool3:może nie dowidzę, ale na zdjęciu, które wstawiłaś to jakoś defektów nie ma wcale:multi:

mówisz? bo to umiejętnie zrobione foty były :eviltong: a serio - widziałas fotki w miare aktualne - te z wilczarzem (włosy mi sie zmieniły reszta prawie nie) no to ja Ci wstawię tak dla porównania fotkę sprzed kilku lat :cool3:(dokładnie 6 lat) - i dolicz na każdy rok po 2 kg ... ale włosy mam takie same :)




a co do kątowania - mam wade wrodzoną kolan, sędziowie by mnie uwalili :grins:

Posted

O ja cieee ale się poopierniczałam w robocie :D No ale się braki miało, a poza tym jak się tu wejdzie to wciąga i wsysya i trzeba wszystko przecztać :)
Historyjki superowe! Powiem ci że też podobne przerabiałam na moich dość już licznych sznaucerach, które przez moje życie zdążyły się przewinąć. Skok z pierwszego piętra zaliczył mój pierwszy sznaucer - średniak Uzi. Wykonał skok za kotem - wariat! Bunia była z tych co jakbym jej powiedziała skocz na pomoście to też by skoczyła no bo jak pańcia mówi to trza!
Tarzanie w świństwach przerabiam od zawsze, no tylko Uzi się nie tarzał.
Złodziejstwo jest niestety też dobrze znane. Zwiewkę wykonałam kiedyś nad Wisłą jak Forsa ukradła wędkarzom chleb który mieli na przynętę :D
Jak widać wszystkie mają ze sobą coś wspólnego i za to (a może pomimo tego) je kochamy.

I powiem ci również, że też uwielbiam takich "znawców" i "przyjaciół" co podchodzą i wypowiadają się na temat twojego psa zupełnie nie proszeni o opinię. Mam na ten temat swoją teorię i dość bogate doświadczenia, a niestety zdobywam ciągle nowe.

Posted

No, ja to się dopiero poopierniczałam... :roll: a oto i wytwór mojej dzisiejszej pracy:

A jeśli nie sznaucer, to co?


To, że pies w moim domu będzie zawsze to pewne. :p I bez znaczenia jest to, czy będzie to tylko jeden pies, czy będzie to kilka psów, faktem jest, że „posiadanie” psa traktuję jako niezbędny element mojego życia i na tym polu jest to sprawa całkowicie bezdyskusyjna. Wie o tym cała moja rodzina a i mój osobisty mąż został o tym fakcie uprzedzony jeszcze zanim tym mężem został, i co ważniejsze zaakceptował to.
(Nie powiem, iż ten drobny szczegół nie miał wpływu na to, że spojrzałam na niego nieco przychylniejszym okiem, oczywista rzecz, że w obliczy gdy ja sprawę postawiłam jasno, kategoryczne „nie” byłoby równoznaczne z natychmiastowym „spuszczeniem na drzewo” – mimo wszelkich ewentualnych dodatkowych cech pozytywnych).
Tak więc pies być musi i basta. :p
Ewentualne dywagacje dopuszczalne są jedynie w temacie: jaki to ma być pies, choć i tu moje zdanie zdecydowanie przeważa, ponieważ wiadomo, że to i tak będzie „mój” pies. Od najmłodszych lat przywykłam do tego że moje psiejstwolubstwo nieogranicza się jedynie do głasków i okazjonalnego lansowania się na pobliskim skwerku z fajnym pieskiem, jak to niestety czynią niektórzy posiadacze psów. Zdaję sobie sprawę, że życie z psem to nie tylko radości, ale nierzadko także i smutki, zgryzoty, koszty. Nieobce mi jest pojęcie „bycia odpowiedzialnym za to co się oswoiło”, jak i nieco trywialnego acz jakże prawdziwego „bez pracy nie ma kołaczy”. Jednak dla mnie to właśnie jest tym, co w „posiadaniu psa” rajcuje mnie najbardziej.
Nauka, wychowanie, pokonywanie problemów, zdobywanie szczytów małymi kroczkami, sukcesy ale i porażki. To fantastyczna sprawa, gdy z małego, nieokrzesanego szczeniaka, który oprócz pewnych wrodzonych właściwości prezentuje sobą zachwycający wręcz brak ogłady, umiejętności czy zdolności, po pewnym czasie wyrasta grzeczny, ułożony, posłuszny pies, któremu można zaufać i na którym można polegać. :razz: Oczywiście, można by polemizować co do tej grzeczności, ułożenia czy posłuszeństwa, faktem jest jednak, że... posłużę się tu kolejnym przysłowiem „jak sobie pościelesz tak się wyśpisz”. :cool1:

Lubię psy o tzw. silnym charakterze, mające własne zdanie, ale jednocześnie psy chętne do współpracy z człowiekiem i skłonne do nauki. Dla mnie, idealny pies musi odznaczać się cechami takimi jak: odwaga, zrównoważenie, umiejętność właściwej oceny sytuacji, co oznacza m.in. umiejętność odróżnienia rzekomego zagrożenia od faktycznego. Samodzielność, szybkość reakcji, a przy tym chęć do pracy i nauki, ukierunkowanie na człowieka – to jest to co uważam za istotne, przy czym przez „samodzielność” nie mam bynajmniej na myśli „niezależności” bo to jednocześnie skreślałoby tą ostatnią cechę.
Tak więc mój idealny pies musi mieć w miarę silną osobowość, ale jednocześnie umiejętność podporządkowania się – te dwie cechy nie są bynajmniej sprzeczne, pod tymi pojęciami rozumiem psa, który będzie w stanie sam „stawić czoła światu” ale jednocześnie taki, dla którego człowiek jest ważny; musi umieć dokonywać wyborów (może to dziwnie brzmi w przypadku psa, ale chodzi tu właśnie o ocenę sytuacji, a jednocześnie pewne samodzielne działania), musi być odważny ale i rozważny, a nade wszystko musi wykazywać chęć do pracy i współpracy.

Jakiś czas temu, rozważając to wszystko przypadkowo wzięłam do ręki książkę o rasach psów. Pomyślałam – a może by tak? No bo w sumie dlaczego ograniczać się tylko do sznaucera? Dajmy szanse innym, zwłaszcza, ze wśród „rasowców” jest wiele, które lubię i które mi się podobają. :lol:
W sumie wcale nie wiem, czy kiedy zdecyduję się na następnego psa będzie to wogóle pies rasowy, jednakże na wypadek, gdyby jednak miał to być rasowy pies, należałoby się dobrze przygotować.
Wzięłam zatem do ręki książkę o rasach i zabrałam się do jej przeglądania. Podeszłam do tego metodycznie, Książkę przeglądałam zgodnie z grupami FCI, a przy rasach, które „ewentualnie mogę wziąć pod uwagę” przyklejałam karteczki marki „Post-it”. Przy niektórych rasach zatrzymywałam się na dłużej, najpierw czytając opis – jeśli opis mi nie pasował przeskakiwałam dalej, jeśli natomiast wg opisu dana rasa odpowiadała w miarę moim oczekiwaniom na dłużej wpatrywałam się w wizerunek psiaka... Nie, nie wygląd jest najważniejszy, jednak, jeśli już mam wybór w postaci prawie 360 psich ras mogę być nieco wybredna prawda? :lol: Skoro świadomie miałabym wybrać rasę, która miałaby być tą moją, niechże oprócz oczekiwanych cech charakteru odznacza się również wyglądem miłym dla oka. Dla mojego oka.

Jednak to nie wygląd zewnętrzny jest cechą priorytetową! Jest kilka ras, które szalenie mi się podobają, ale właśnie ze względu na ich typowy dla rasy charakter, nigdy bym sie na nie nie zdecydowała. :shake: Niestety wiem, że wielu ludzi przy wyborze rasy kieruje się przede wszystkim wyglądem, o cechach czy psychice danej rasy nie mając kompletnie pojęcia, później bardzo często dochodzi do przykrych sytuacji, kończących się zwykle źle dla psa, będących wynikiem nieporozumienia na tle „różnic charakteru” czy „mylnych oczekiwań”.
Powracając do mojego wyboru. Oglądałam, czytałam, niektóre karteczki przeklejałam, kilka ras, ba, nawet całe grupy całkowicie ominęłam. I tak doszłam do końca.

Początkowo wybrałam 12 ras... część z nich odrzuciłam momentalnie, z uwagi na niemożliwość kupienia takiego psa w Polsce, zbyt szalone koszty, czy też zwyczajnie z uwagi na realne podejście do tematu. Pozostało mi tych ras 7... i kolejna selekcja po zadaniu sobie pytania „czy aby rzeczywiście ja...” z różnymi zakończeniami tego pytania. I cóż mi zostało? Zostały mi 3 rasy, które ustawiłam sobie jak w wyborach miss... 3 miejsce i nagrodę publiczności otrzymuje – bokser; 2 miejsce i tytuł pierwszej vice miss wędruje doooo... nowofundlanda , zaszczytne miejsce 1 zaś przypada w udziale.... cholera.... to sznaucer...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...