jambi Posted September 4, 2010 Author Posted September 4, 2010 [quote name='Energy'] A jak łapki, po Artrofleksie lepiej?[/QUOTE] myślę, że napewno dzięki temu specyfikowi jest lepiej :p ... Artroflex podaję mu już od kilku miesięcy, od momentu kiedy pojawiła się bolesność stawów i po raz pierwszy zauważyłam że idzie na sztywnych nogach; chodzenie na sztywnych nogach zdarzało mu się już wczesniej wielokrotnie, ale było to raczej spowodowane pojawieniem się na horyzoncie jakiegoś antagonisty :evil_lol: , jednak od późnej wiosny ten styl chodzenia to niestety normalka... Aron nie jest juz młodym psem, cudów nie oczekuję, zdarzają się lepsze i gorsze dni, wet stwierdził, że podawanie mu Artroflexu napewno mu nie zaszkodzi, a powinno złagodzić problem stawów I witam kolejnego Gościa! :multi: a teraz, zabawmy się w polemikę ;) [quote name='Saththa']Witam :) [B][COLOR=blue]Witaj Saththa! :)[/COLOR][/B] Musze przyznac, że w każdej wolnej chwili od dnia wczorajszego siedziałam i czytałam Twoją galerię :lol::lol: [B][COLOR=blue]Miło mi to czytać, mam nadzieję, że nie kolidowalo to z Twoimi zajęciami - jak np. Javena, która jak sama stwierdziła przypaliła przez mnie obiad[/COLOR][/B] :evil_lol: Przeczytałam, czas świetnie spożytkowałam i bardzo się cieszę, że tutaj trafiłam :) Zdjęcia przednie, ale... :hmmmm: [B][COLOR=blue]"ale" ??...[/COLOR][/B] ale historyjki bądź też dialogi do tych zdjęć to no naprawdę brak mi słów :roflt: [B][COLOR=blue]aaa, takie "ale" :lol:, wiesz, jak się nie ma wybitnych psów, ani talentu do zdjęć to trzeba jakoś nadrabiać ;)[/COLOR][/B] A z takim posłusznym psem to trzeba kurde uważać co się chce bo się jeszcze spełnić może. [COLOR=blue][B]taa :roll: teraz to już wiem... ale spoko, obecnie posłuszeństwo rzeczonego spadło, a to dzięki zaawansowanemu defektowi zmysłu słuchu, spowodowanego wiekiem :p mówiąc wprost - głuchy pień :evil_lol:[/B][/COLOR] szczerze podziwiam za zwierzyniec w domu, tak jak większej ilości psów zazdroszczę tak już do tego cała reszta trochę mię przeraża :crazyeye: [B][COLOR=blue]czy ja dobrze myślę, kogo masz na myśli :razz: czyżbyś podobnie jak zerduszko wykazywała awersję do białych myszek?[/COLOR][/B] [B][COLOR=blue]a co do tej większej ilości psów - zdradzę Ci sekret - zaczyna się od jednego :cool3: potem już łatwo[/COLOR][/B] :lol: Nie wiem jak to się stało ale zarejestrowałam tylko małą wzmiankę o włosiu i strzyżeniu, może jakoś źle strony przerzucałam, hmmm :???: :hmmmm: [B][COLOR=blue]to było w ramach ogólnej pielegnacji... poszukam, a może rozszerzę temat...?[/COLOR][/B] W każdym razie ostrzegam/obiecuję, że już się mnię stąd nie pozbedziecie. Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze :loveu::loveu: [B][COLOR=blue]ostrzeżenie przyjęłam i zapraszam :p ale, jeśli piszesz że nie czytałaś to znaczy, że być może nie trafiłaś jeszcze na galerię [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]M@d[/COLOR][/B][B][COLOR=blue] :cool3: Fides może zaświadczyć, że ten to dopiero ma talent![/COLOR][/B] Pozdrawiam ;) [B][COLOR=blue]Pozdrawiam Ciebie i Twojego cudownego futrzaka :loveu: ... ech... jak to dawno było... gdy patrzyłam na Twoje Czarne Szczęście aż mi się łezka zakręciła :p jest boooski![/COLOR][/B] [/QUOTE] Quote
Saththa Posted September 4, 2010 Posted September 4, 2010 :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: Kurdę, nikt jeszcze nigdy nie pofatygował się aby tak "rozłożyć na czynniki pierwsze" mojej wypowiedzi a do tego jeszcze do każdej kwestii się ustosunkować :oops::oops: Moje czytanie w każdej wolnej chwili znaczyło, że czytałam w wolnej więc z niczym mi nie kolidowało :cool3: (mus pisania pracy mgr się nie liczy :evil_lol: ) Do swoich zdjęć proszę się nie przyczepiać, ani tym bardziej do psów swych własnych czarnych bo są świetne ;) Każde z własnych charakterem jak ludzie ;) jedno lubi biegać za piłka drugie kopać :razz: A co do zdjęć to u mnie zazwyczaj jest coś obcięte ;) Głowa albo łapy albo wogule na zdjęciu jest sam ogon :grin: Mój tez jest głuchy w momencie jak bardzo mi zależy aby natychmiast do mnie przyszedł głuchnie... :shake: Co do ilości zwierzat w domku zaszło małe nie zrozumienie mnie, chodziło mi raczej o ilość a nie rodzaj :) J zasadniczo wszystko zniosę ale węże mnie trochę przerażają (to pewnie przez zjadanie myszek... ŻYWYCH na moich oczach... :mad:) Chodziło mi o dużą liczbę zwierząt i rozkładanie czasu na zajęcie się wszystkimi. Jak wzięłam psa miałam rybki, które po miesiącu wylądowały u koleżanki gdyż całą uwagę na futrze skupiłam a akwarium zielone sie robiło. Może za szybko sie poddałam ale... akwarium było po to abym mogła zająć czymś ręce jak marzyłam o osobistym psie :) A strzyżenie i włos- czekam na rozwinięcie jeśli będzie "w typie" charakteru sznaucera :multi::multi::multi: M@d'a galerie również czytałam, ale dawno. Ostatnio nie rzuciło mi się w oczy aby był nowy post stąd stwierdzenie, że "Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze " :eviltong: Nooo to teraz ja się trochę rozpisałam, aż się nie poznaję ;) Więc kończę ale najpierw proszę pogłaskać ode mnie Aresa, Balbinę i Mię (Miję? eee :???::???:) oraz Myszkę i hmmm co się robi Nimfą? E nasypac ziarna? A i Kociaki jeszcze :cool3: Pomruczeć do nich prosze ode mnie :loveu::loveu: Quote
Javena Posted September 5, 2010 Posted September 5, 2010 Mam tu tyle zaległosci do czytania. Nie wiem, od czego zaczać. Moze narazie zaprosze wszystkich na bazarek ,gdzie można kupić książeczkę z dobrym humorem ,napisaną przez jedną z dogomaniaczek. JAMBI ,proponuję zrobic to samo.:) [url]http://www.dogomania.pl/threads/191408-Ostatni-dzie%C5%84-ostatnie-6-sztuk!!!-Dobrohumorowe-ksi%C4%85%C5%BCeczki-do-5.09.10-do-24.00[/url] Quote
Fides79 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 :crazyeye::crazyeye: nie wierzę w to co przeczytałam, Aron to pies - kaskader, może to stąd teraz kłopoty z chodzeniem? a gdzie pozostałe historyjki ??:mad: Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 [quote name='Fides79']:crazyeye::crazyeye: nie wierzę w to co przeczytałam, Aron to pies - kaskader, może to stąd teraz kłopoty z chodzeniem? a gdzie pozostałe historyjki ??:mad:[/QUOTE] aj, aj, już już sie biorę do pisania! :oops:... tylko... to wszystko przez mój nowy "biznes", otworzyłam księgarnię i sklepu muszę pilnować :p zaglądałaś? :razz: [quote name='malawaszka']aaaaa szaleniec! Aron SZALENIEC! kocha Cię bezwarunkowo - był gotów się utopić byle tylko zwrócić Twoją uwagę na siebie![/QUOTE] nooo - szaleniec mój kochany :loveu: nie jestem pewna czy to bezwarunkowa miłość, czy raczej bezwarunkowe zaufanie... [SIZE=1]które chyba zawiodłam :oops:[/SIZE]... wiem jedno, Aron to typowy przedstawiciel swojej rasy, w książce o sznaucerach Krassowskiej jest takie zdanie: sznaucery są odważne, wręcz nieustraszone. Są. :p nie mogłam sobie odmówić :evil_lol:: [quote name='Saththa'] Kurdę, nikt jeszcze nigdy nie pofatygował się aby tak "rozłożyć na czynniki pierwsze" mojej wypowiedzi a do tego jeszcze do każdej kwestii się ustosunkować :oops::oops: [B][COLOR=blue]bo ja z reguły staram się odpowiadać, a pozatym zasadniczo zwykle riposty same mi się cisną w palce[/COLOR][/B] :lol: Moje czytanie w każdej wolnej chwili znaczyło, że czytałam w wolnej więc z niczym mi nie kolidowało :cool3: (mus pisania pracy mgr się nie liczy :evil_lol: ) [B][COLOR=blue]no tak, przy pisaniu pracy mgr to ma się same wolne chwile[/COLOR][/B] :evil_lol: [COLOR=blue][B]ja sobie robiłam przerwy średnio co 3 minuty...[/B][/COLOR] Do swoich zdjęć proszę się nie przyczepiać, ani tym bardziej do psów swych własnych czarnych bo są świetne ;) [B][COLOR=blue]iii tam, tak sobie napisałam, chociaż nie wszyscy podzielają moje zdanie mi osobiście się moje zdjęcia podobają (choć cierpię na Kompleks Erii... ta to umie focić, a co lepsze umie zrobić zdjęcie czarnemu psu.... też bym chciała umieć :roll:) [/COLOR][/B] Mój tez jest głuchy w momencie jak bardzo mi zależy aby natychmiast do mnie przyszedł głuchnie... :shake: [B][COLOR=blue]a to akurat normalne u młodych psów - nadchodzi taki moment w życiu każdego młodego psa, gdy pomimo, że w wieku kilku miesięcy doskonale wykonywał komendy i wykazywał się niebywałym posłuszeństwem, to nagle w wieku 1 - 1,5 roku opada je wybiórcza głuchota... niektórym przechodzi[/COLOR][/B] :evil_lol: Co do ilości zwierzat w domku zaszło małe nie zrozumienie mnie, chodziło mi raczej o ilość a nie rodzaj :) [B][COLOR=blue]aaa, no właśnie - czas... a Ty myślisz, że po spacerach, karmieniu, zabawie, oporządzeniu, mam czas jeszcze na cokolwiek :lol: ale ja to lubię, dzięki temu jest wesoło, dziecko od małego uczy się jak opiekować się zwierzakami, co prawda na prozaiczne rzeczy jak: sprzątanie, pranie itp zostaje niewiele czasu, ale kto by tam narzekał ;) [/COLOR][/B] A strzyżenie i włos- czekam na rozwinięcie jeśli będzie "w typie" charakteru sznaucera :multi::multi::multi: [B][COLOR=blue]nie podpuszczaj[/COLOR][/B] :evil_lol: M@d'a galerie również czytałam, ale dawno. Ostatnio nie rzuciło mi się w oczy aby był nowy post stąd stwierdzenie, że "Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze " :eviltong: [B][COLOR=blue]uwielbiam opowieści [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]M@d`a[/COLOR][/B][B][COLOR=blue]! Mimowolnie stał się sprawcą upadku mojego wizerunku w mojej pracy... czytając jego opowieści oplułam monitor, co chwila parskałam, chichotałam, aż w końcu współłpracownicy zaczęłi na mnie podejrzliwie patrzeć i obchodzić mnie szerokim łukiem...[/COLOR][/B] [/QUOTE] Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 zgodnie z obietnicą - ciąg dalszy opowieści o największych numerach mojego psa :p na podstawie dwóch wcześniejszych mozna by pomyśleć, że mój pies należy do typów bardzo "ekstremalnych", a do tego bezgranicznie posłusznych; poniższe historyjki natomiast jasno wykażą, że jest to typ bezwzględny, kombinator i ... będzie wesoło, ale i obrzydliwie :evil_lol: [COLOR=darkorchid][U][B]Numer numer 3: Wszystko ma swoje granice.[/B][/U][/COLOR] Gdy Balbina trafiła do naszego domu, Aron miał już prawie 2 lata, był dorosłym psem, silnym, z poczuciem własnej wartości i jedynym psem w rodzinie. Nie od razu zapałał więc miłością do tego nowego stworzenia, które w pewien kwietniowy poranek wtargnęło w jego życie. Stworzenie obwąchał, acz odnosił się do tegoż z wyraźną dezaprobatą, przy każdej próbie kontaktu ze strony rzeczonej ukazując piękny garnitur białych zębów i wydając z siebie krótkie acz treściwe "wark". Nie spotykało się to jednak z aprobatą reszty rodziny, zatem Aron nauczył się okazywać niechęć Balbinie stając tyłem do nas i bezgłośnie unosząc tylko górną wargę, po tym że coś takiego zaszło można było się zorientowac jedynie z reakcji Balbiny... rodzące się pomiędzy nimi uczucie wymagało czasu :razz: Po kilku dniach jednak, Aron najwyraźniej doszedł do wniosku, że to już chyba tak zostanie i zapszestał swoich technik zastraszających, od czasu do czasu okazując nawet "nowej" pewne zainteresowanie. Z czasem zaczęli nawet razem się bawić, wymieniać smakołykami. Balbina miała posłanko w kształcie budki, mogła się tam schować, tam też znosiła ukradzione Aronowi kości, wystawiając tylko pyszczek, żeby w razie czego bronić "swego" :cool3: Pewnego dnia a było to już w kilka tygodni po pojawieniu się Balbiny, gdy zwierzaki żyły we względnej komitywie, całą rodziną zasiedliśmy na świeżo wyremontowanym balkonie, gdzie przy stoliczku zajadaliśmy ciasto popijając herbatką. Aron oglądał świat ze swojego stałego miejsca na balkonie, Kot Michał wylegiwał się na parapecie, pomyślałam więc, że do pełni sielanki i w myśl zasady "jak wszyscy to wszyscy" przyniosę na balkon budkę Balbiny ze śpiącą Balbiną w środku. Tak też zrobiłam. Postawiłam budkę obok owczej skóry, na której wylegiwał się Aron (a było to jego ulubione miejsce) i powróciłam do herbatki. Mniej więcej po kilku minutach, Aron podniósł się leniwie ze swojego posłania, złapał w zęby daszek od domku z Balbiną w środku i spokojnym krokiem wszedł do pokoju - ja poszłam za nim, bo szczerze mówiąc - zamurowało nas. Pies spokojnie przeszedł przez pokój, wszedł do przedpokoju i wtedy... pirzgnął domkiem z Balbiną na miejsce, na którym zwykle stał, po czym... odwrócił się i równie spokojnym krokiem powrócił na balkon, gdzie się położył. I niech mi ktoś powie, że psy nie mają czegoś takiego jak: granice wytrzymałości :evil_lol: Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Numer numer 4: Nie wszystko złoto co się świeci... będzie obrzydliwie... Moje psy należą do w miarę przyzwoicie wychowanych zwierząt, o czym dobrze wiedzą moi znajomi, z tego też względu niejednokrotnie jesteśmy zapraszani razem z nimi. Tak było i tym razem. W pewien wiosenny dzień, wybrałam się z moją Matką Rodzicielką do znajomej mieszkającej na Tarchominie, w towarzystwie psów. Jako, że pogoda była piękna, zostawiłam "starsze Panie" pogrążone w rozmowie, a sama poszłam z psami na spacerek na pobliskie Wały (niedaleko jest rzeka Wisła). Pogoda była naprawdę nastrajająca, spacerowiczów mało, szliśmy więc sobie spokojnie, kontemplując okolicę. Spokojnie, to znaczy - ja szłam spokojnie, psy urządzały sobie galopady po wałach. Szliśmy więc tak sobie w kierunku rzeki, psy z rozwianymi grzywami, ja z uśmiechem na ustach, zapowiadał się bardzo miły spacer. W pewnym momencie zobaczyłam jak Aron śmiga z górki a u jej podnóża pada rzutem przez bark i zaczyna się tarzać. Pomyślałam sobie z rozczuleniem, że piesio poczuł świeżą trawkę, niech się tarza misiulek! zima była długa, piesiowi brakowało świeżej trawki... moje słoneczko :loveu: patrzyłam i patrzyłam a ten szeroki uśmiech nie schodził z mojej twarzy... , w końcu zaczęłam się powoli zastanawiać, co też on się tak tarza? i ... zaraz... w czymże on? co to... piasek? no to napewno nie trawa... żółte jakieś... ale czemuż on się tak tarza bez opamiętania?! przyspieszyłam kroku i zanim jeszcze dobrze przyjrzałam się dotarł do mnie zapach.... ... wydarłam się jak kibic na meczu, co spowodowało nagłą przerwę w poczynaniach mojego psa i czym prędzej przybiegł do mnie. Im bliżej był tym mniej pragnęłam żeby do mnie przyszedł. Kazałam cholerze usiąść a sama podeszłam bliżej, w celu sprawdzenia obiektu zainteresowania mojego psa, przeczucia miałam jak najgorsze... niestety właściwe. Oczom moim ukazał się makabryczny widok rozkładających się zwłok psa, którego pochowano zapewne zdecydowanie za płytko, a Wisła, przy wiosennych roztopach odkryła je... Co się stało, to się nie odstanie, ten akt zbeszczeszczenia zwłok, najwyraźniej nie zrobił wrażenia na moim psie, za to prezentował sobą widok niezwykle osobliwy... cały grzbiet miał oblepiony jakąś substancją, śmierdział przy tym niemożliwie! i ja z takim psem miałam wrócić do znajomych ?! ... coś trzeba było zrobić, zaciągnęłam więc paskudnika nad rzeke i próbowałam choć trochę zmyć z niego efekty tarzania. Byłam przy tym pewna, że oboje przypłacimy to co najmniej przeziębieniem, woda w Wiśle była naprawdę zimna...:shake: niestety, zimna woda chyba niedobrze działa na takie...ee...substancje, z braku lepszego wyjścia postanowiłam więc wrócić do znajomych, uprzedzając ich jednak przez komórkę, żeby przygotowali mi wejście do łazienki bo będę prać psa. Odmówiłam kategorycznie powiedzenia "o co chodzi" z obawy przed tym, że nie wpuszczą mnie do mieszkania wogóle. W drodze powrotnej starałam się schodzić z drogi gdy tylko widziałam ludzi, Ci z nich, którzy nieszczęśliwie pojawili się od nawietrznej, czym prędzej odwracali się od nas ze wstrętem wypowiadając przy tym jakies teksty o menelstwie, trupach, zarazie ... W końcu dotarłam do mieszkania znajomych, psa skierowałam do wanny a od gospodyni zażadałam kolejno dostarczenia: szamponu, płynu do naczyń usuwającego tłuszcz, a na końcu proszku do prania... stwierdziłam, że trudno, Aron zapewne parchów dostanie, ale ja zdecydowanie wolę zapach proszku OMO niż........ zeszło... po godzinie prania... w myślach gratulowałam sobie, że zdołałam go ostrzyc zaledwie tydzień wczesniej. Strach pomyśleć, jakie byłyby efekty, gdyby on to tarzanie odstawił w zimowej szacie...:mdleje: Quote
ludwa Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 No to pozazdrościć Ci mogę jedynie, że chłopak wychowania nieco posiada;) Mój nie posiadał i po takowych ekscesach musiał niezwykle wylewnie okazywać mi uczucie radości skacząc na mnie i się ocierając. A że łapki krotkie mam, to prowadzenie go na napiętej smyczy na odległość mojej ręki sprawy nie załatwiało;) Quote
Fides79 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 jambi_ napisał(a):aj, aj, już już sie biorę do pisania! :oops:... tylko... to wszystko przez mój nowy "biznes", otworzyłam księgarnię i sklepu muszę pilnować :p zaglądałaś? pewnie, że zaglądałam, ale jakoś nie specjalnie znalazłam coś dla siebie, może to przez moją dziurę budżetową ;) a teraz udaję się na lekturę opowiastek nr 3 i 4 PS. uwielbiam opowieści M@d`a! Mimowolnie stał się sprawcą upadku mojego wizerunku w mojej pracy... czytając jego opowieści oplułam monitor, co chwila parskałam, chichotałam, aż w końcu współłpracownicy zaczęłi na mnie podejrzliwie patrzeć i obchodzić mnie szerokim łukiem... ha ha ha ja reagowałam tak samo, chociaż i wzruszenia nie brakowało, ale wybrałam na czytanie okres wakacyjno-urlopowy i tak sie złóżyło, że siedziałam sama więc jakoś mnie nie omijają, ale i tak patrzą podejrzliwie, gdy widzą, że się niekiedy uśmiecham do monitora :lol::razz: Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Fides79 napisał(a): ale i tak patrzą podejrzliwie, gdy widzą, że się niekiedy uśmiecham do monitora :lol::razz: no moi już przywykli... :roflt: ludwa napisał(a):No to pozazdrościć Ci mogę jedynie, że chłopak wychowania nieco posiada;) "wychowania nieco posiada" mówisz... taaak, no to czas na opowieść numer 5 :p Quote
Fides79 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 przeczytałam opowieść nr 3 przypomina mi historyjkę M@da, o "wychowywaniu" kota Kamyka przez Lumpa :lol: czy Balbina wyszła z tego zdarzenia bez szwanku ?? a opowieść 4 zmroziła mnie totalnie :-o w pierwszej chwili myślałam,że Aron wytarzał, się w odchodach, ale profanacja zwłok to już przegięcie:nono:, niezły z niego agent :gent: Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Nadszedł czas na ostatnią historyjkę , oczekiwaną przez Fides i Middledream a zainspirowana przez weszkę ;) Numer numer 5: Sam potrafię o siebie zadbać. Kiedy Aron był jeszcze małym sznaucerem, czasem chodziłam z nim w ramach odróżnienia nie na Pola Mokotowskie, lecz na pobliską Królikarnię - również miejsce spacerowe, lecz znacznie mniejsze niż Pola. Są tam 3 ogromne, owalne stawy i sieć alejek spacerowych. Owego dnia, gdy miało miejsce to zdarzenie byłam tam jednakże ostatni raz... Aron miał wówczas około 7 - 8 miesięcy, rzecz jasna więć że było to jeszcze przed Balbiną i Mią. Spacerowaliśmy sobie alejkami, korzystając z resztek słonecznej pogody, Aron szalał w zeschniętych liściach, biegał za patykami, a ja ćwiczyłam przy okazji przywoływanie go, co z resztą całkiem nieźle mu wychodziło. Moje zadowolenie rosło coraz bardziej, ze szczęściem w sercu obserwowałam mojego "Mądrego Psa", jak pięknie, bez opieszałości przybiega "do nogi". Moje szczęście i duma wzrosły jeszcze bardziej, gdy przechodziliśmy obok ławeczki, na której grupka mężczyzn urządziła sobie suto zakrapiany piknik, cmokali i wołali mojego psa a on grzecznie kroczył u mojego boku. Kątem oka obserwowałam rozbawione towarzystwo, które oprócz napojów wyskokowych zgromadziło na ławeczce również porządną zagrychę, w postaci wielkiego pieczonego kurczaka i ogóreczków małosolnych. Aron przeszedł obok nich całkowicie obojętnie, obrzuciwszy ich raptem jednym spojrzeniem. Pochwaliłam mojego doskonałego psa i poszliśmy dalej. Gdy byliśmy dokładnie po przeciwnej stronie stawu, mój pies nagle przystanął, wykonał błyskawiczny obrót i... poleeciaaał! Wołałam, krzyczałam - nic! ogłuchł kompletnie! zastanawiałam się - co tez on mógł tam zobaczyć, lub usłyszeć? gdzie on leci?! i nagle zobaczyłam go po przeciwnej stronie stawu jak dobiega do ławki gdzie zasiadywało piknikujące towarzystwo. Zaczęłam zawracać, żeby go stamtąd zabrać, ale nagle zobaczyłam, że mój pies odskakuje i pędzi spowrotem, a za nim wrzeszcząc leci trzech facetów. Bardziej niż zobaczyłam, domyśliłam się skąd ten nagły rejwach i... zwiałam jako i mój pies :oops: wiadomo, że biegłam wolniej, więc wkrótce mnie dogonił dzierżąc w pysku ... pieczonego kurczaka... I niech mi ktoś powie, że pies nie myśli i nie potrafi byc samodzielny! koniec Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Fides79 napisał(a):przeczytałam opowieść nr 3 przypomina mi historyjkę M@da, o "wychowywaniu" kota Kamyka przez Lumpa :lol: czy Balbina wyszła z tego zdarzenia bez szwanku ?? ha! bo M@d ma też olbrzyma - widać, one mają to we krwi :lol: a Balbinie nic sie nie stało - była wszak w domku, a domek porządny, mieciutki, z gąbki :evil_lol: po "zajściu" co prawda wyszła z domku i się otrzepała, ale może zwyczajnie się obudziła? ;) Fides79 napisał(a): a opowieść 4 zmroziła mnie totalnie :-o w pierwszej chwili myślałam,że Aron wytarzał, się w odchodach, ale profanacja zwłok to już przegięcie:nono:, niezły z niego agent :gent: phi - "odchody" to mały pikuś! Aron ma na koncie również kilkutniowe resztki rybne, który jakiś wędkarz był uprzejmy pozostawić nad wodą po oprawianiu ryb... gdy ja stałam nad wodą podziwiając widok Zatoki Puckiej, mój pies za drzewem zabawiał się w ichtiologa, poznając dogłebnie anatomię ryby... wracając z nim do domu, musiałam jechać z otwartymi wszystkimi szybami i głową wystawiona za okno... ale to i tak było nic w porównaniu do tych zwłok... i tak jak napisałam - sam akt profanacji nie zrobił na nim większego wrażenia... no chyba, że w ten sposób oddawał mu cześć... Quote
Paula03 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 Przeczytałam wszystkie historie! Bardzo mi się podobały :) Po tych historyjkach, trochę cieszę się mój pies nie jest taki posłuszny ;) Nie chciałabym, żeby Kati wytarzała się w zwłokach psa, raczej jest to niemożliwe z racji, że ona nie umie się tarzać :D Quote
jambi Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Paula03 napisał(a): Nie chciałabym, żeby Kati wytarzała się w zwłokach psa, raczej jest to niemożliwe z racji, że ona nie umie się tarzać :D nie bądź tego taka pewna :razz: wszak jak mawia malawaszka - w każdym dżemie wilk :diabloti: Quote
malawaszka Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 hahahahah opowieść z domkiem RULEZ :roflt: hahaha bosska kocham Arona! aaa nr 4 już słyszałam bleeeeeee wolę kupy haha nr 5 - wow! szacun dla szczyla :klacz: wykombinował nieźle Quote
Fides79 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 ha ha ha opowieść nr 5 jest ekstra udowadnia, ze Aron ma duże poczucie estetyki i przyzwoitości i nie pozwoli, żeby jego kochana Pani musiała oglądać jak jacyś osobnicy w miejscu publicznym spożywają alkohol, zadziałał bardzo prewencyjnie i należą mu się brawa za szerzenie profilaktyki uzależnień :klacz::klacz::klacz::Cool!::turn-l::turn-l::roflt: Quote
ludwa Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 No i po piątej historii stwierdzić muszę, iż mój Fafinio niestety nie jest taki cffaniak jak Aron, mój w parku siadywał przed jedzącymi coś spacerowiczami i zawsze coś wyżebrał:) Bardzo ładnie to robił. Jak wiadomo również, podobno psy dzielą się na te tarzające się w różnych rzeczach i te spożywające owe wpaniałości. Potwierdzam to w całej rozciągłości tematu. Poprzedni się tarzał, obecne spożywają;) Nie wiem co gorsze. Takie dwa wypadające z zarośli psy z czekoladowymi uśmiechami.... Smród też długo trzyma a jeszcze czują się zobowiązane dać buziaka w niedługim czasie;). Aron cwana bestia jest. Historia z domkiem mnie rozbroiła, moje tego typu atrakcji mi jeszcze nie dostarczyły;) więc miło się zapoznać z możliwościami czterołapów:) Quote
ludwa Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 Fides79 napisał(a):ha ha ha opowieść nr 5 jest ekstra udowadnia, ze Aron ma duże poczucie estetyki i przyzwoitości i nie pozwoli, żeby jego kochana Pani musiała oglądać jak jacyś osobnicy w miejscu publicznym spożywają alkohol, zadziałał bardzo prewencyjnie i należą mu się brawa za szerzenie profilaktyki uzależnień :klacz::klacz::klacz::Cool!::turn-l::turn-l::roflt: No...ja nie wiem czy owi spożywający podzieliliby zdanie o profilaktyce. Na pewno za to oskarżyliby o kradzież. A to już jest karalne;) i co wtedy? Jambi by musiała paczki słąć za kratki;) Quote
malawaszka Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 ludwa napisał(a):Jak wiadomo również, podobno psy dzielą się na te tarzające się w różnych rzeczach i te spożywające owe wpaniałości. noo to moja Luna jest dwa w jednym :shock: reszta ogranicza się do konsumpcji :shake: boszz jak ja tego nienawidzę.... Quote
eria Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Jak wiadomo również, podobno psy dzielą się na te tarzające się w różnych rzeczach i te spożywające owe wpaniałości.Foxi tak do 7 roku życia była tylko pochłaniaczem... A teraz już dwa w jednym:angryy:,choć robi to dość okazjonalnie całe szczęście. Za to czarny raz poszedł do 'marketu' bo mu Foxi pokazała i raz spróbował, więcej tego nie zrobił:loveu: Quote
zerduszko Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 jambi_ napisał(a):I niech mi ktoś powie, że pies nie myśli i nie potrafi byc samodzielny! Kogoś mi on w tego rodzaju samodzielności przypomina :mad:Ino raz mu się zdarzyło? :razz: Quote
Saththa Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Mój wcześniejszy pies i jadł i się tarzał :shake: Człowiekowi się słabo robiło jak się wytarzał w zwłokach ptaka (uwielbiał :placz:) teraźniejszy Tazz "tylko" je. Za to wszystko co mu w zęby wpadnie. Często ze spacerów wracam z czarną ręką od grzebania mu w pysku w celu wyciągnięcia. Niestety nie zawsze działa metoda zamiany. Zresztą na dobrą sprawę mu się nie dziwie jeśli chodzi o objętość tego co on ma w pysku a co ja mu proponuję :shake: Opowieści jak zwykle piękne ;) To jak będzie z tym włosiem i strzyżeniem?? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
jambi Posted September 7, 2010 Author Posted September 7, 2010 malawaszka napisał(a):hahahahah opowieść z domkiem RULEZ :roflt: hahaha bosska kocham Arona! żałuj, że nie widziałaś z jak stoickim spokojem on szedł do pokoju z tym domkiem w zębach i równie obojętnie wrócił na balkon.... nas wszystkich zatkało na jakieś pół minuty :lol: aaa nr 4 już słyszałam bleeeeeee wolę kupy haha no słyszałaś, nawet teraz pamiętam Twoją reakcję... nr 5 - wow! szacun dla szczyla :klacz: wykombinował nieźle ... nie podzielił się... :diabloti: Fides79 napisał(a): nie pozwoli, żeby jego kochana Pani musiała oglądać jak jacyś osobnicy w miejscu publicznym spożywają alkohol, zadziałał bardzo prewencyjnie i należą mu się brawa za szerzenie profilaktyki uzależnień ee ja wiem? myślisz, że to zajście oduczyło ich od biesiadowania pod chmurką? ja myślę, że zaczęli raczej bardziej pilnować zagrychy i nie wołali juz psów... ale na szczęście długo go nie gonili (mnie chyba wogóle nie zauważyli :evil_lol:), darli się tylko długo "wracaj kundlu!" itp. ludwa napisał(a):mój w parku siadywał przed jedzącymi coś spacerowiczami i zawsze coś wyżebrał:) Bardzo ładnie to robił. Jak wiadomo również, podobno psy dzielą się na te tarzające się w różnych rzeczach i te spożywające owe wpaniałości. Potwierdzam to w całej rozciągłości tematu. Poprzedni się tarzał, obecne spożywają;) Nie wiem co gorsze. no widzisz, moje nie żebrzą... za to kradną...nie wiem co gorsze, chociaż, muszę przyznać, że taka kradzież zdarzyła się Aronowi tylko jeden jedyny raz. Balbina za to nie rąbnęła nigdy nic .. jak do tej pory :cool3:, ale Mała Żmija kiedyś w nocy zdołała opierniczyć całą miseczkę czekoladek, wieczorem jeszcze były a rano już nie... wiadomo, że Żmija bo Aron by czegoś takiego w życiu nie zrobił, a Balbina po stole chodzić nie umie :eviltong:, a poza tym, Mia rano odmówiła spożycia śniadania a bambol miała jak ciężarna... co do tarzania czy tez konsumowania - tarzają się wszyscy, konsumują też choć rzadko... Balbina na przykład konsumuje tylko jeden ... rodzaj... dlatego też należy na nią uważać na łąkach gdzie pasą się krówki :eviltong:, pozatym wszyscy reaguja na komendę "wypluj to!" ludwa napisał(a):No...ja nie wiem czy owi spożywający podzieliliby zdanie o profilaktyce. Na pewno za to oskarżyliby o kradzież. A to już jest karalne;) i co wtedy? Jambi by musiała paczki słąć za kratki;) ale on był wtedy nieletni!! najwyżej dostał by kuratora ;) eria napisał(a):Foxi tak do 7 roku życia była tylko pochłaniaczem... A teraz już dwa w jednym:angryy:,choć robi to dość okazjonalnie całe szczęście. Za to czarny raz poszedł do 'marketu' bo mu Foxi pokazała i raz spróbował, więcej tego nie zrobił:loveu: no widzisz, dziewczynka dojrzała, gust jej się zmienił :lol:... a Kreon - mąąądry psiak! :loveu: zerduszko napisał(a):Kogoś mi on w tego rodzaju samodzielności przypomina :mad:Ino raz mu się zdarzyło? :razz: mówisz o kradzieży? z ręką na sercu - ino raz! :p a wogóle - Witaj!!! Ułaskawili Cię??? Saththa napisał(a): Tazz "tylko" je. Za to wszystko co mu w zęby wpadnie. dam Ci radę: MUSISZ nauczyć go, że nie wolno! Aron kiedyś zjadł coś co mu w zęby wpadło... pisałam o tym, mało go wtedy nie straciłam... Saththa napisał(a): To jak będzie z tym włosiem i strzyżeniem?? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Bedzie! musze tylko wene złapać ;) Quote
ariss Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 dlaczego ja tu dopiero teraz trafiłam:crazyeye: no nic, trzeba nadrobić stracony czas;) Witam się serdecznie:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.