Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wierze w to, że gdy Brutek ucieka i biegnie w stronę człowieka to może wywolywac strach u człowieka. Nie dziwię się.

Usłyszalam wczoraj, że przez rok Brutus byl super. Ale potem cos Mu odwaliło. podobno przez jeden miesiąc jest super, nie ucieka (czyli wedlug mnie jest wtedy po prostu pilnowany, nie zostawiany na pastwe losu na ogrodzie itd), a nastepnego miesiąca ucieka, skacze na ludzi itd...
Ważne jest to, że gdy Brutek podbiegnie do człowieka, to nie dostaje piany itp, czyli nie podbiega po to, aby ugryźc... znam psa, który musi ugryźc, dostaje przy tym piany.. a po ugryzieniu grzecznie wraca jakby sie nic nie stało. .

Brutus w domu zachowuje sie super. Nie niszczy, nie gryzie, nie wywraca domu do góry nogami. Swoje potrzeby zalatwia na dworze.

  • Replies 3.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Obraczus jaka Twoja porażka?
Oni są nic nie warci jako ludzie.
Adoptują psa, pies ucieka, znajduje się, bardzo go chcą, potem milczą, następnie dzwonią po latach i opisują fatalne zachowanie psa, a to ucieka, a to ugryzł i każą zabierać.
Popaprani są równo.

Tylko czemu dwa lata czekali?
Zmarnowali psa, a teraz oddają.
Chory psychicznie?
W chorym domu, pies normalny też nie będzie.

Nie chcą szkoleniowca, bo by zobaczył w czym problem, zobaczył prawdę.
Wolą nie ryzykować, po co oni i Wy macie się dowiedzieć, że oni coś źle zrobili,
oni wg siebie są w porządku, to pies jest felerny.
Szkoda tych dwóch lat.

Posted

Sledze watek i cioteczki maja racje, to Ci ludzie sa jacys popaprani. Pewnie im sie piesek znudzil albo przeszkadza w planach zyciowych wiec wymyslaja rozne historyjki.
Gdzie go zabrac , to natrudniejsze pytanie !

Posted

Być może przez misiąc troszczą się o psa, spaceruja z nim i pies jest wybiegany i nie ucieka, a potem nie chce im się albo nie maja czasu to pies szuka sobie rozrywki. Ja może też nie codzinnie mam czas na spcery z psami, ale i Tz z nimi wychodzi, no i maja bardzo duży teren ogrodzony wysoka siatką, a że są 4 to też się naganiają, bo one ładnie się bawią ze sobą i gonitwy tez w tym są.
Są ludzie, którzy nie powinni mieć psa, a już w szczególności dużego i po przejścicach. nawet kupienie psa z hodowli nie daje gwarancji, że bedzie się zachwowywał tak jak sobie wymarzylismy, bo taki obraz rasy mamy, to indywidualności. Poza tym pies ma zeby, pazuy, sierść, musi jeść (czasem dość dużo), załatwiać potrzeby, bywa że się ślini, baki puszcza, a to znaczy, że decydując się na zycie z psem musimy liczyć się kosztami, jakimiś stratami (pogryzie, podrapie, rozkopie) i pogodzić, że nie będzie sterylnych warunków w domu, bo albo kłaczek, albo piaseczek itp.....
Przerowadzając się na wieś 25 lat temu wiedziałam, że będę miała psy i mieszka z nami od tamtej pory zawsze kilka, prawie wszystkie po przejścicach. Podrzucone, takie które do nas się przybłąkały, wykupione z łańcucha, wzięte od kogos po przejściach (rasowe i kundelki) wiem ile trzeb włożyć trudu w takiego psa, ale potem jego miłość i przywiązanie są bezcenne. Mieliśmy suńkę charcicię polską, którą karmiąc przez pół roku zagładałam grube rekawice i jakiś kubrak, bo była w takim stanie, że rzucała się z zębami na własny cień, a potem zrobiła się z niej przytulanka, obcym nidgy nie ufała. Mamy prawie 8 letniego doga (no z mała domieszką) znudzony prezent gwiazdkowy, którego jak miał 3 miesiące chciano oddać na łańcuch albo uspić. Był tak psychiczne wycieńczony, że sikał na każde podniesienie ręki prze ponad pół roku, do tej pory na gwałtowny ruch ręki przykuca, ale juz nie sika i jest najlepiej chyba ułożonym psem jakiego mieliśmy, mamy też adoptowanego 2 letniego doga, ale ten miał szczęście w życiu bo jako szczeniaka wzięłiśmy go z kochającego domu (takie adopcje też się trafiają, ktoś przypadkiem ma nieplanowany miot i szuka psiakom dobrych domów) mamy ze soba kontakt i miałam dużą pomoc bo wiedziałam wszystko o psie jego rodzicach i dziadkach i jak były watpliwości to mogłam dzwonić po poradę i właśnie ten "maluszek" wymagała więcej cierpliwości w ułożeniu bo Tosiu zawsze uważał, że świat jest fajny i należy do niego, a Gerald jakby każdym swoim zachowaniem pokazuje wdzięczność, że go wzieliśmy, bo Tosiu kocha nas, ale dla niego kochanie psa jest normalne, więc bywa bardziej bezczelny i uparty czasami, może to też nasza wina, bo przywożąc go wiedziałam, że musi byc operowany i trchę wtedy go rozpuszczalismy. Po tych wszystkich latach wiem jedno jak będę jeszcze keidyś szukała psa, to nie kupionego w hodowli, ale właśnie takiego, który jest po przejściach i szuka domu.
Nie wiem co kieruje ludźmi, że biorą a nawet kupują psa, a potem znudził się, nie dajemy rady. Poza losowymi wydarzeniami, choroba, smierć inna tragedia, nie wyobrażam sobie, ze można oddać psa.

Posted

Ja też sobie nie wyobrażam, jak można oddać psa i to nieważne, czy po kilku dniach czy latach. Ja bym żadnego zwierzaka nie oddała. Czy niektórzy są totalnie odmóżdżeni, myślą, że pies to zabawka, że on nie ma uczuć, ani potrzeb. Jeśli ktoś nie lubi psów ok. ale niektórzy twierdzą, że lubią, biorą psa, a potem się go po pozbywają. Lalunia z banerka poniżej została wyrzucona, bo dziecko było ważniejsze. Jak się potem okazało przez kilka tygodni wałęsała się po osiedlu drapała w drzwi "swojego" mieszkania i była przepędzana i bita. U mnie była niecałe dwie doby - przed wyjazdem do hoteliku i zdążyłam ją pokochać. Czemu jest tylu popaprańców?

Posted

Ja mimo, ze może warunki bym miała ni proponuje dt, bo nie wiem czy potrafiłabym się rozstać, raz juz przerabiałam 10 psów i 15 kotów w domu, co prawda psy były moje i koleżanki, która musiała służbowo wyjechać za granicę, a koty przywozili do nas znajomi z Warszawy, bo jak znaleźli to się litowali i do mnie na wies przywozili, bo tutaj to ja im dom znajdę, koty nie chciały odchodzić, wracały a ja miałam w domu sajgon, bo to oczywiście domowe było wszystko, na podwórko wychodziły jak chciały. Kiedy przyjechali do mnie z kolenym kotem i psem bo się biedny błakał w Warszawie i kazałm im z tymi zwierzakami wracać, znajomość się skonczyła, obrazili się, że ja serca nie mam, ale musiałam tak zrobic , bo nie ograniałam już całości, że o kosztach nie wspomnę.

Posted

Ds na pewno kocha Brutka, przywiązali się do Niego. Jest to miłość na ich sposób. Sąsiadom się nie dziwię, że się boją biegającego poza ogrodem Brutka.
Już nie wspomnę o tym, że Brutus miał dużo szczęścia, że nie zginął pod kołami samochodu itp...
Ja wiem, że Brutus nie był łatwym psem. To nie był wesoły szczeniaczek, który pragnął kontaktu z człowiekiem.
Wiem, że Państwo musieli się napracować, aby Brutus nabrał do Nich zauafnia.. ja to wszystko wiem...

Posted

Kochani, teraz już mogę napisać, bo psiak jest bezpieczny u LILUtosi.

Dzisiaj LuGosiak pojechała do DS. Brutek na Jej widok dostał trzęsiawki, zaczął się ślinić....
Brutusa zgodziła się przyjąć LILUtosi, za co Jej bardzo dziękuję. Dziękuję też Gosi za pomoc w szukaniu miejsca dla Brutka.

Dzisiejsze wizyta Gosi potwierdziła to, że psa trzeba zabrać jak najszybciej. Jak najszybciej Brutus musi być poddany socjalizacji.

Na szczęście DS zawiózł Brutusa do LILU, za co dziękuję. Musiałam ich do tego przekonywać.. mówili po raz kolejny, że się bardzo starali, że zrobili wszystko co w ich mocy. Obiecali, że pójdą z Brutusem na szkolenie... ale ja w to nie wierzę. Ta przemowa była tłumaczeniem się itd.
Nie stać ich na hotel, więc płacić nie będą.

Jeśli Brutus stanie się normalny (pozbędzie się, jak to mówią, choroby psychicznej) to chcą Go z powrotem. Jeśli nie będzie poprawy to Go nie chcą.... :angryy:

Miesiąc pobytu w hotelu kosztuje 400zł. Bardzo proszę o pomoc w szukaniu pieniędzy (deklaracji, fantów na bazarek), bo sama nie dam rady :roll: nigdy w życiu nie wzięłam do hotelu psa bez kompletu deklaracji.. ale tutaj nie było innego wyjścia.

Posted

obraczus87 napisał(a):

Jeśli Brutus stanie się normalny (pozbędzie się, jak to mówią, choroby psychicznej) to chcą Go z powrotem. Jeśli nie będzie poprawy to Go nie chcą.... :angryy:


Pies w normalnym otoczeniu będzie normalny. Co z tego jak się go "wyleczy", skoro wśród idiotów znów by "popadł w chorobę psychiczną"?

Postaram się jakoś pomóc.

Posted

Bonsai napisał(a):
Pies w normalnym otoczeniu będzie normalny. Co z tego jak się go "wyleczy", skoro wśród idiotów znów by "popadł w chorobę psychiczną"?

Postaram się jakoś pomóc.


Dzięki Ola.

Ehhhh szkoda gadać. Dobrze, że Brutek jest już bezpieczny. Mam nadzieję, że chłopak się otworzy i zaufa LILUtosi.

Niestety teraz nie można Mu szukać domu. LILUtosi musi Go poznać. Musimy wiedzieć jaki teraz jest Brutek.

Ależ On wydoroślał, kawał psa....

Kochani, czy ktoś z Was mógłby być skarbnikiem Brutka?
Ja ze względu na prowadzenie Kundelkowej Skarbonki nie dam rady prowadzić finansów Brutusa.

Posted

Bjuta napisał(a):
Obarczus - Tobie się nie da odmówić, ale ja cienko piszczę finansowo. Dam tylko piątaka stałej, dobrze? Poproszę o nr konta na PW


Kochana :oops: dziękuję Ci bardzo!
Numer konta wyślę, jak już zgłosi się ktoś chętny na skarbnika....

Posted

obraczus87 napisał(a):


Kochani, czy ktoś z Was mógłby być skarbnikiem Brutka?
......


kurcze...no ja bym mógł i chciał:) ale ...w dniach 09-17 czerwca na urlopie nie będę mial dostępu do neta....Ale mogę spróbować a ktoś w tym czasie dostanie"upoważnienie" na rozsyłanie nr konta,oki?

Posted

Obraczus, jestes niesamowita i LuGosiak tez i Lilutosi. Naprawde !
Jak ogarne sie finansowo w przyszłym miesiacu, ( mam nadzieje ) to tez postaram sie pomoc.

Posted

Nikus napisał(a):
kurcze...no ja bym mógł i chciał:) ale ...w dniach 09-17 czerwca na urlopie nie będę mial dostępu do neta....Ale mogę spróbować a ktoś w tym czasie dostanie"upoważnienie" na rozsyłanie nr konta,oki?


Bardzo dziękuję :) nie tylko za to ;) oczywiście ja będę wysyłać numer konta gdy będziesz się urlopował. :)

bela51 napisał(a):
Obraczus, jestes niesamowita i LuGosiak tez i Lilutosi. Naprawde !
Jak ogarne sie finansowo w przyszłym miesiacu, ( mam nadzieje ) to tez postaram sie pomoc.


Dziękuję Bela! Obecność na wątku też jest bardzo ważna :)

Posted

Proszę o dopisanie do listy deklaracji stałych
Livka 25 zł
Nikus 25 zł
;););)

Brutek zaczynasz nowe życie, a na fotkach taki smutny jesteś - czekam na zdjęcia z uśmiechem :razz:

Posted

gameta napisał(a):
strasznie wystraszony na tych fotach... Kawał psa, bardzo duży kawał psa... Na czym według tego "ds" polega choroba psychiczna Brutusa?


Na tym, że Brutek ucieka i skacze na ludzi....

Nikus napisał(a):
ok...no to po "zatwierdzeniu" wysyłam PW do zainteresowanych:)


Dzięki :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...