kora78 Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Pol roku temu Totik blakal sie po jednym ze slaskich miast. Nie wiedzial wtedy, ze to dopiero poczatek jego ciezkiej i dlugiej drogi zyciowej, jego tulaczki z domu do domu, z kąta w kąt... Totik zostal zabrany do schroniska. Tam wolontariuszki zauwazyly, ze boksio jest slepy. Istniala obawa, ze zostanie z tego powodu uspiony. Minela dwutygodniowa kwarantanna, nie zglosil sie wlasciciel tego pieknego psa. Wiec Totik zostal zabrany do domu tymczasowego, gdzie mial bezpiecznie czekac, az wolontariusze z Fundacji Sos Bokserom, znajda mu nowy dom. Jednak Totik okazal sie tak wspanialym psem, ze osoba oferujaca mu schronienie powiedziala, ze nie moglaby go nigdy oddac... Totik zyskal nowy dom :) Radosc jednak nie trwala dlugo... Nowa wlascicielka Totika zaplanowala wyjazd za granice, gdzie nie ma mozliwosci zabrania ze soba psa. Jednak mogla sie z nim rozstac... I znow powierzyla go pod opieke Fundacji. W tej chwili Totik mieszka w nowym domu tymczasowym. To jednak nie koniec jego tulaczki, bo wciaz czeka na dom tak bardzo staly, ze bardziej staly i pewny byc nie moze zaden dom. Osoba, ktora bedzie chciala adoptowac Totika musi miec calkowita pewnosc, ze nigdy, przenigdy nie bedzie musiala, nie bedzie w stanie go oddac. Ze dozyje u niej sedziwej starosci, szczesliwy i kochany tak bardzo, jak na to zasluguje! Bo Totik to kochany, cudowny pies. Jego wiernosci i milosc jest tak ogromna, ze juz dlugi czas w drugim domu tymczasowym teskni za domem, w ktrym zyl ledwie pol roku. To bardzo wrazliwy pies, delikatny nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Moze rozlake z obecnym dt Totik zniesie dzielnie, jesli szybko znajdzie ten dom na zawsze. Ale rozstania z jeszcze kolejnym domem, on poprostu nie przezyje..... Totik jest pieknym, wysokim bokserem. Ma niestety bardzo krotko obciety ogon, naturalne uszy. Ma maly krawacik. Jest boksiowym aniolkiem, kocha wszystkie psy, jakie spotyka na swojej drodze, kocha dzieci male i duze. Jest normalnym bokserem, dokladnie odpowiadajacym opisowi rasy. Jest niepowtarzalnym bokserem, z powodu swojej slepoty. Totik byl na wizycie u specjalisty, psiego okulisty. Badanie nie przynisolo niestety, dobrych wiadomosci. Totik jest nieodwracalnie slepy. Ma tez poczatki zacmy. Nieznana jest przyczyna zaslepniecia??? oraz czas, w jakim....... Z tego powodu Totik wymaga wiekszej uwagi ze strony opiekuna, niz zdrowy pies. Zwlaszcza na poczatku przebywania w nowym domu i na nowym terenie. Wzrok u psa jest dopiero trzecim, w hierarchii waznosci, zmyslem. Najwazniejszy jest wech i sluch. U psa slepego, pozostale zmysly wyostrzaja sie na tyle, by zastepowac niedomagania...?? niedo...ciagniecia... niedo....cos tam. Pies slepy najbezpieczniej i calkiem swobodnie czuje sie w znanym terenie. Poznawanie nowego domu powinno przebiegac spokojnie i powoli. Pies powinien byc prowadzony na smyczy przez opiekuna, przepraszam , wysiadam.....na dzis korygujcie moze niech ktos o slepym napisze, kto ma dlugo psa slepego? taki zlepek teorii z praktyka, jak wyglada takie zycie. Quote
Kapsel Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Dobrze Koruś, tylko możesz dopisać, że specjalista u którego Totik był, żeby zbadać wzrok, stwierdził też, że utrata jego wzroku mogła być spowodowana WIELKIM STRESEM jaki w swoim życiu przechodził. Kto to wie jakie miał dzieciństwo? Może był tak źle traktowany, ze faktycznie ze stresu oślepł? :-( Quote
Jagoda1 Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 "kora78", oczy mi zwilgotniały... Toticzku, tyle razy twoje serduszko boksiowe pękało z bólu:shake: ... Quote
sylwuś Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 [quote name='Kapsel'] Sylwuś, czemu się nie odzywasz?:roll: Jestem, jestem :-) Czytam na bierząco i mocno trzymam kciuki za Totika!!! Quote
Nadziejka Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Za Totunia z caluskich sil :thumbs:cudne sa twe opowiesci! Quote
Kapsel Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Koruś zwracam się do Ciebie jako do specjalistki logistyki. Potrzebujemy transport dla boksi na trasie Jelenia Góra- Łukowa- koło Chęcin /Kielce/ lub odwrotnie :-( Pani nie może jechać po boksie do schronu bo jej mąż cukrzyk i w taka trasę nie da rady :shake: Przepraszam Totika :loveu: Quote
marta0731 Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Sorry Kora ale tym razem wena Ci nie wyszła:roll: Pierwszy raz:crazyeye::crazyeye: Za długie to i jałowe, ani smutek nie straszny, ani radość nie wesoła......... Za mało optymizmu (który zawsze przecież od Ciebie bije) i za dużo suchych faktów Nie da rady (choć by się chciało, jak człowiek jest emocjonalnie związany) opisać całego życia Totka, za dużo szczegółów z wcześniejszego czasu, za mało z tego jak jest u Ciebie Takie moje zdanie Chyba pogoda działa;) poczekamy na lepszy moment i wtedy tekst bedzie jak malowany:evil_lol: Quote
kora78 Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 ale to jest dopiero poczatek. nieskonczone. pisalam wyraznie. ze wymieklam. potem mialo byc o zyci uze slepym i o tym, jaki on jest u mnie. ok, skroce historie, ale to,ze sie wciaz tula z kata w kat jest zaje... a dzis sobie pobiegalismy rano i poszczekalismy. dzis zostal sam, jak wrcilismy to sie cieszyl po boksiowemu ;) teraz wietrze po gotowaniu tcy oblesnych kurzych serc- nigdy wiecej! Quote
Kapsel Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Koruś, to kurze serca śmierdzą? :evil_lol: Nie czułam nigdy... a może ja ma węch juz nie taki. Co do tekstu, to dobrze jest tez pisać w pierwszej osobie, to bardzo działa na czytelnika... .... pan mnie porzucił, chciałem mieć swój domek... itd serce czytelnika bardzo mięknie, mnie już na samą myśl płacz się zbiera :-( Quote
sylwuś Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Ja się tak naczytałam jak gotujecie faflakom że przedwczoraj Lolce upichciłam ;-) ryżyk z marchewą i wątróbką. Zrobiłam na 2 dni. Wsunęła aż miło! 1 dnia było wszystko cacy a po wczorajszej porcji miała juz bieganko ... A bąki do dziś takie że w drugim pokoju słychać, czasem nawet i czuć ;-) Dlaczego pierwszego dnia było ok a drugiego juz nie? Gotujecie na 2 dni? Czy mój ulubieniec już po spacerku?? Quote
Kapsel Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Ja gotuję na 2 czasami na trzy dni, tylko po wątrobie mojego Kapsla mdli i wymiotuje, dlatego wątróbki nie gotuję. Moje po karmie mają bąki po normalnym jedzeniu znacznie ich mniej ;) Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 totik ma po kazdym jedzonku baki :) choc przyznam, ze wczoraj jakos spokojniej. zawsze najgorzej wieczorami, zawsze na glos. pod nosem tza, ktory sie wscieka, ze smierdziuch :D smierdza te serca, smierdza. beee tak, juz po spacerku :) ale wczora nocny ograniczylismy. bo byl o 20.stej pozniej ogladalam sama horror i sie juz balam isc o 23ciej na dwor.... dzis jestesmy sami w nocy, tz wyjezda i wroci jutro w nocy dopiero. synka bede do sasiadki dawala, jak na sacerki edziemy chodzic, a u sasiadki dzieci lekko chore.... no, ale nie moze zostawac sam tyle razy, nie bede go tez zrywac co 3 godziny i brac ze soba na dwor. dzis w nocy pewnie tez nie bedziemy slzi tak pozno, bo sie bede bala wracac do pustego domu... Quote
Jagoda1 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Będziemy Was ochraniać, posyłam wzmacniające myśli.;) Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 dzieki :) ochrona potrzebna!!! teraz na spacerek az sie prosil. bo wychodzilam na zakupy, on zostal, krecilam sie do papug, do kota, do piwnicy, a Totik czekal pod drzwiami wciaz i piszczal, jak do domu wchodzilam. ledwo wyszlismy przed brame- moja dokarmiana kocica czmychnela, ale jej Totek nie zuwazyl. 2m dalej druga kocica czmychnela, totik juz je wyczul a zostal jeszcze kocur, cwaniak wredny, najezyl sie i czekal. jak totik podchodzil, to kot czmychnal na drzewo. duzo halasu bylo i rozgardiaszu. wkolo drzewa Totik wachal, ale nie wachal w gore, nie wiedzial,ze on na drzewo uciekl. nie wiem,czy juz to pisalam... niedawno pisalam,ze mnie sasiadka przed lisem ostrzegala. a wczesniej pisalam,ze na naszym malutkim polu niedaleko, totik jakby 2 razy rzucil sie do ucieczki. pozniej pomyslalam,ze moze tego lisa tam czul?????? moze ma tam nore?????? nie chodze tam z nim, zeby go nie denerwowac. Wczoraj rano na spacerku spotkalismy 6miesiecznego retrivera, skakac chcial na Totika, pewnie go podrapal, totik 2 razy groznie na niego nawarczal. ale poza tym radosc byla, obwachiwanie, chec zabawy. Totik czasem warczy na psy, jak skacza wkolo siebie na smyczach. jest mniej pewny siebiel niz widzacy pies, pewnie dlatego tak reaguje. nie wie, co jest grane, ktos go podraie, ktos chce go zgwalcic to sie nie daje. teraz na drugim spacerku zakonczylismy na rundce w ogrodzie calym, bez smyczy, pierwszy raz. biegalam, a Totik za mna w podskokach i szczekal :) dzis mroz, ale slonko sliczne. pozniej postaram sie foty zrobic w ogrodzie takie ladne. teraz m isie po aparat ie chcialo wracac. Quote
Jagoda1 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Jak lubię czytać Twoje opowieści, tyle w nich serca i troski.:loveu: Quote
Kapsel Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Czekamy na foteczki. Dużo tam u Was psiaków i kociaków ;););) Totik ma zajęcie :kiss_2: Juz sie otwiera na Was Koruś, juz otwiera :loveu::loveu::loveu: Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Jagoda1 napisał(a):Jak lubię czytać Twoje opowieści, tyle w nich serca i troski.:loveu: dziekuje :) dodam, ze tz bawi sie z Totikiem dosc brutalnie, jak na moj gust. ale lepsze to, niz mialby kazac go zabierac, gdyby go nie lubil, itp. bo go atakuje na kolanach siedzac, szarpie, ciagnie, lapie w objecia blokujac go. Totik wtedy warczy tez. a no razem sobie warcza na siebie :) ale mi sie to nie podoba i bronie Totika. bo z nim trzeba delikatnie. Quote
Kapsel Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 To mozemy sobie podac ręce. Mój TZ też tak głupio się z moim bawi :mad::mad::mad: Ech te chłopy, zero delikatności:cool3::cool3::cool3: Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 no wlasnie. ale lepiej,zeby sie Tz z Totikiem bawil, niz mialby go olewac i nigdy nawet nie poglaskac. tak pokazuje, ze go lubi. kiedys tak z nasza Korą szalal....oj to byly czasy, jak kochal psy... Quote
Kapsel Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 kora78 napisał(a):no wlasnie. ale lepiej,zeby sie Tz z Totikiem bawil, niz mialby go olewac i nigdy nawet nie poglaskac. tak pokazuje, ze go lubi. kiedys tak z nasza Korą szalal....oj to byly czasy, jak kochal psy... Koruś,:calus: on może kocha psy, tylko przestał to okazywać odkąd macie Gabrysia... Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 kochal kiedys na pewno, teraz moze to tlumi, zeby mi na zlosc zrobic. opowiem Wam cos smiesznego... wlasnie TZ moj wymyslil wczoraj.. .:) myslelismy, jak tu dziecku mikolaja urzadzic. i Tz wymysli, zeby moj ojciec kupil stroj Mikolaja, jako prezent dla wnuka i sie przebral. przevierze sie w ogrodzie, z tylu, da znak. My wezmiemy Gabrysia na okno, ojciec bedzie szedl ulica przebrany.... a Lord bedzie mial zalozone takie rogi renigera z Castoramy :) i bedzie nasze sanki czerwone ciagnal z prezentami!!!!!!! na smyczy z Mikoajem.... super, co??????????????????????? hahahahahahaha Quote
Kapsel Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 kora78 napisał(a):kochal kiedys na pewno, teraz moze to tlumi, zeby mi na zlosc zrobic. opowiem Wam cos smiesznego... wlasnie TZ moj wymyslil wczoraj.. .:) myslelismy, jak tu dziecku mikolaja urzadzic. i Tz wymysli, zeby moj ojciec kupil stroj Mikolaja, jako prezent dla wnuka i sie przebral. przevierze sie w ogrodzie, z tylu, da znak. My wezmiemy Gabrysia na okno, ojciec bedzie szedl ulica przebrany.... a Lord bedzie mial zalozone takie rogi renigera z Castoramy :) i bedzie nasze sanki czerwone ciagnal z prezentami!!!!!!! na smyczy z Mikoajem.... super, co??????????????????????? hahahahahahaha Super, super!!!!!Cudowny pomysł!!!!!!!!! :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::D:D:D Jesli dojdzie do skutku duzo zdjęc musisz zrobić :smile::smile::smile: Quote
kora78 Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 no mi sie to bardzo smieszne wydaje :D tylko, zeby juz snieg byl :) oczywiscie ojciec, z Lrda debila robic nie pozwolil...... moze wiec Totik sie nada ;) bo i tak i tak, ich dwoch u mnie w domu na Mikolaja nie moze byc.... wiec padnie chyba na Totika ;) p.s. co z ta karma???? mam komu ja wysylac? do siedziby Sos, czy do jakiegos domu konkretnego psa na dt? cala pietnaska i drugi wor, mniej, niz pol. ja totikowi nawet nie daje juz tego. wlasnie doszla Josera od sylwuś. dziekujemy slicznie!!!!!! Totik juz chodzi i węszy :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.