Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A.R.S. napisał(a):
I nie przyszłam tu na niczyje zlecenie (a Ty komuś zlecasz żeby wszedł na wątek??).

Tak. Kiedy powstał ten wątek rozesłałam masę privów z prośbą o wejście tu i pomoc dla psów (bo miała być jeszcze sznaucerka).

A.R.S. napisał(a):
Pisałam tu wcześniej to mam zapisany w subskrypcjach... Zaraz będę wciągnięta w jakiś spisek :roll:

W takim razie przepraszam.
Zmyliło mnie to, że weszłaś tu prawie równocześnie z Greven. Myślałam, że Cie o to prosiła.

A.Matyja-Mierzecka napisał(a):
zamiast marnować energię na słowne przepychanki, lepiej zaproponować sensowne rozwiązanie...jak czytam ,że pies znowu trafi do samochodu , to mnie zatyka dość intensywnie...o schronisku nawet nie wspomnę :(

Rozwiązania możemy sobie proponować... Bez współpracy z Greven nic nie zdziałamy.

A.Matyja-Mierzecka napisał(a):
mam nadzieję, że wszyscy mają na uwadze, ze aktualnie psem zajmuje sie dziewczyna w ciąży, trzeba być nieczułym by w takim momencie zamiast pomóc, wypisywać pyskówki

Ciąża nie choroba ;)
Tylko rozwiązanie coraz bliżej i to naprawdę mnie przeraża...

LAZY napisał(a):
Sandra prosiła mnie o transport psa w weekend. Niestety nie dałam rady tego uczynić. Już pomijam kwestię wątpliwości co do miejsca pobytu Bastera o czym napisałam Sandrze. W każdym razie jeśli będzie dokładnie wiadomo gdzie Baster ma trafić od Cudak to w następnym tygodniu mam kilka dni wolnego i jeśli będzie to konieczne to jak zawsze w transporcie pomogę.

Czyli jednak ma wrócić do samochodu...? :-(

LAZY napisał(a):
Przy okazji czy Ty Cudak pomocy w transporcie kotów już nie potrzebujesz? W następnym tygodniu powinnam mieć kilka dni wolnych, wiec jakby co to numer znasz.

Zaraz wyślę Ci pw, żeby nie zaśmiecać już wątku Bastera kotami ;)

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ARS nie chcę kłotni. Komu i czemu ma Ona służyc? Wiem ,ze jestem winna smierci tego psa o którym wspominasz, bardzo żałuje ale czasu nie potrafię cofnąc.
Mam również u siebie psa adoptowanego i wiesz mi cieszy się dobrym zdrowiem tak fizycznym jak i psychicznym. Ale ten watek nie ma służyc temu co zrobilam dobrze a co zle. Chće pomóc a jedynę co mogę to zadeklarowac pomoc finansową , posredniczyc w adopcjach nie umiem i jak wiesz zle mi to wyszło wiec nie próbuję a ,że próbuję doradzic no cóz chyba mogę.
Cały czas optuję za hotelikiem, jednoczesnie deklaruję pomoc finansową na utrzymanie psiaka. I myslę ,ze jednak powinno mu się nadal szukac DS.

Posted

Wiecie co? Ja mam jeszcze taki pomysł.
Większośc z nas mieszka na wioskach, małych miasteczkach. Znamy ludzi i praktycznie wiemy komu możnaby spokojnie powierzyć psiaka. Może pogadać z takimi którym sie nie przelewa i zaproponować odpłatną opiekę?

Posted

ksenka1 napisał(a):
Wiecie co? Ja mam jeszcze taki pomysł.
Większośc z nas mieszka na wioskach, małych miasteczkach. Znamy ludzi i praktycznie wiemy komu możnaby spokojnie powierzyć psiaka. Może pogadać z takimi którym sie nie przelewa i zaproponować odpłatną opiekę?


Ale to do budy go na łańcuch znowu? Czy do domu z ogrodem, gdzie mógłby sobie swobodnie biegać?

Posted

Widzisz przeciez, że nie mówię o niczym konkretnym, tylko o alternatywie.
Mówisz "do budy go na łańcuch znowu"- nawet i to jeśli nie ma wyboru. No chyba, że masz dla niego dom z ogrodem...

Posted

Baster został dziś zawieziony do domowego DT. Cena 20zł/dzień (bez karmy).
Zapłacona została symboliczna zaliczka 100zł i zostawione 10kg karmy.
Gdyby ktokolwiek chciał wspomóc deklaracją lub jednorazową wpłatą nr konta jest w pierwszym poście i tam też będzie rozliczenie.

Mam na swoim aparacie dosłownie parę zdjęć, jutro wstawię.

Posted

:multi: ciszę się ogromnie ,że pies trafił do Dt a nie do samochodu. Niestety o ile Cudakowi proponowałam pomoc finansową tak z róznych względów Sandrze nie pomogę. Szkoda więc ,że wiedzać o tym Sandra nie pozwoliła Cudakowi oddac psa do hoteliku. Mocno psu bedę kibicowac,jesli podacie mi adres Dt chętnie przekaże tam karmę.

Posted

Faza napisał(a):
Szkoda więc ,że wiedzać o tym Sandra nie pozwoliła Cudakowi oddac psa do hoteliku.

Domowy DT jest o wiele lepszy niż hotelik z kojcem :multi:

600zł/mies + karma to trochę dużo, ale chyba z kasą nie będzie problemu, skoro przed umieszczeniem go w DT Greven nie zbierała deklaracji, a nawet chciała zapłacić mi za pobyt Bastera u mnie ;)

Posted

Cudak napisał(a):
Greven przyjechała po psa. Nie wiem, gdzie go zabiera. Najprawdopodobniej do auta, choć mogę się mylić.

Siejesz ploty, aż mdli. Dokładnie tak samo, jak w privach, tylko tu jesteś bardziej asekuracyjna.

Nie kłam, że privami ściągałaś do wątku ludzi mogących pomóc. Ściągałaś tych, o których wiesz, że mnie nie lubią. Nie działałaś na korzyść psa, tylko na moją niekorzyść. Osiągnęłaś taki efekt, że mój PR jest gorszy, a Ciebie uważa się za cierpiętnicę pełną poświęcenia. Zła Greven podrzuciła biednej Cudak w 8 mies. ciąży kłopotliwego psa i zerwała kontakt. Tak to odmalowałaś, a wiele osób to kupiło. KŁAMAŁAŚ, że dzwoniłaś, a ja nie odbieram. Widziałaś doskonale, że nie wchodzę na fora, albo wchodzę sporadycznie, ale zamiast napisać maila, smsa - Ty pisałaś do mnie na dogo. I co widzieli inni? Zła Greven nie odpisuje!!!! Ma biedną Cudak i biednego Bastera w doopie!!!!!!! Szok, biedna Cudak w ciąży i pies z ADHD, co teraz?!

Ja może napiszę, jak było - dla tych niezorientowanych i wprowadzonych w błąd przez Cudak.

Woziłam koty ze Stepnicy na sterylizacje. Sterylizacje ja zorganizowałam i dowiozłam na nie kilkanaście kotów ze Stepnicy. Ja je przechowywałam w garażach, w aucie, obsrane, obszczane, ja organizowałam ludzi do pomocy na terenie Szczecina (serdeczne podziękowania dla Kaśki, Stacha oraz Izy), ja zbierałam zjeby, gdy Cudak nie zorganizowała przez dwa dni do odbioru wysterylizowanych kotów, siedzących w maleńkich klatkach-łapkach, ja ze swojej kieszeni płaciłam za paliwo, którego zwrot publicznie na forach obiecywała Cudak (dostałam na razie tylko 100 zł zwrotu), ja jeździłam po mieście po klatki wystawowe, dowoziłam łapki, dźwigałam aż mi w plecach trzeszczało, pakowałam do samochodu, wypakowywałam, przenosiłam, paprałam się w kocich odchodach, ja wykonałam kilkadziesiąt telefonów, żeby znaleźć kogoś, kto odbierze koty i w końcu zrobił to Tomek od transportu koni - jemu też płaciłam z kieszeni. Na szczęście mój samochód zepsuł się definitywnie (z kotami pomogły inne osoby, za co jestem im bardzo wdzięczna), bo strach pomyśleć, ile nakładów finansowych bym jeszcze poniosła.

W tym czasie Cudak wysyłała pierwszą serię privów pt. "Sandra jest zła, obiecała sterylki i się nie wywiązała", a następnie drugą "Sandra jest zła, porzuciła u mnie Bastera".

Cudak doskonale wiedziała, dlaczego zostawiłam u niej Bastera i wyraziła na to zgodę. Miał u niej zostać do zakończenia akcji wożenia kotów. Dla tych, którzy nie rozumieją, spieszę z wyjaśnieniem: pies mieszkał w moim samochodzie, na pace. Ta paka była potrzebna do przewozu klatek z kotami oraz do przechowywania tam kotów pomiędzy transportami. Na jednej pace nie mógł mieszkać pies (pomijając jego agresję w stosunku do kotów - po prostu było za mało miejsca) oraz dzikie, przerażone, zestresowane koty przed -po zabiegach. Zanim zakończyła się akcja sterylizacji (wg mnie nadal się nie zakończyła, tylko z jakiegoś bliżej mi nienznanego powodu została przerwana), moje auto przestało działać. Nie mogłam jechać po psa. Cudak dobrze o tym wiedziała. Obiecałam zorganizować transport najszybciej, jak się da. W międzyczasie byłam już ta zła, bo porzuciłam Bastera.

Ile privów wysłałaś do osób zajmujących się huskimi, ogólnie zaprzęgowcami, BOSami?
Ile wysłałaś do osób tymczasujących psy w całej Polsce?

Pytania są oczywiście retoryczne - zajmowałaś się czymś zupełnie innym.


A.Matyja-Mierzecka napisał(a):
f.ck............................

Rozwiń myśl.


A.R.S. napisał(a):
Baster został dziś zawieziony do domowego DT.

Dziękuję Wam serdecznie za transport Bastera.


Faza napisał(a):
Niestety o ile Cudakowi proponowałam pomoc finansową tak z róznych względów Sandrze nie pomogę.

Nikt Cię nie prosi o pomaganie Sandrze. Ten wątek dotyczy pomocy Basterowi.

Faza napisał(a):
Szkoda więc ,że wiedzać o tym Sandra nie pozwoliła Cudakowi oddac psa do hoteliku.

Tego zdania niestety nie rozumiem.

Faza napisał(a):
Mocno psu bedę kibicowac,jesli podacie mi adres Dt chętnie przekaże tam karmę.

Wyślę na PW, o ile pan Grzegorz nie będzie miał nic przeciwko.

Baster je suchą karmę, obecnie Royal, ale została końcówka i na tymczasie zostawiłam pół worka Brita od A.R.S.

Cudak, po co te krętactwa o głodzeniu się Bastera? Już na stawach, w obecności Ani, dałam mu suche jedzenie, które jadł bez problemu. O jego jedno-dwu dniowych głódówkach uprzedzałam Cię. Zgłodnieje, to zje. No ale Ty musiałaś zrobić makaronową aferę...


Cudak napisał(a):
600zł/mies + karma to trochę dużo, ale chyba z kasą nie będzie problemu, skoro przed umieszczeniem go w DT Greven nie zbierała deklaracji, a nawet chciała zapłacić mi za pobyt Bastera u mnie

Nie chciałam płacić Ci za pobyt Bastera, tylko zwrócić pieniądze za to, czym go karmiłaś - cokolwiek to było. Powinnam zostawić dla niego jedzenie, ale zapomniałam i przeprosiłam Cię za to już na samym początku.

Na co miałam zbierać deklaracje? Na pobyt Bastera w aucie, czy na pobyt Bastera przy budzie na stawach?
Zresztą gdy pies był u mnie, prosiłam o wsparcie finansowe na karmę, na weterynarza.

O deklaracje poprosiła A.R.S. wczoraj, po odwiezieniu psa do DT.
Ja za chwilę umieszczę tę prośbę w tytule i w pierwszym poście.

Posted

Greven, Danuta S.J, a wlasciwie Henryka Danuta S-J na pierwszej stronie to ja. Wplacilam na sterylke suni, ale oczywiscie jak sunia nie ma sterylki, to prosze wez to na Bastera. Pisze tez o tym, bo w tym samym wpisie na pierwszej stronie jest moja deklaracja tej wplaty i nie chce, zeby ktos pomyslal, ze jestem prosie (przepraszam prosieta) i nie wywiazuje sie ze zobowiazan.

Posted

Greven napisał(a):
Siejesz ploty, aż mdli. Dokładnie tak samo, jak w privach, tylko tu jesteś bardziej asekuracyjna.

Zacytuj te privy - chyba będziesz miała z tym problem, bo ciężko zacytować, coś czego nie było/nie ma ;)

Nie wiem, co sobie ubzdurałaś, ale cokolwiek by to nie było - UDOWODNIJ. Pokaż te privy z dogo z plotami.

Greven napisał(a):
Nie kłam, że privami ściągałaś do wątku ludzi mogących pomóc. Ściągałaś tych, o których wiesz, że mnie nie lubią. Nie działałaś na korzyść psa, tylko na moją niekorzyść.

Ludzi na wątek ściągałam, kiedy on powstawał.
Na Twoją prośbę zresztą i zanim jeszcze pies przyjechał.
Nie wiem w jaki sposób zadziałałam na twoją niekorzyść? W taki, że zbierałaś deklaracje/kasę na sterylkę suki, która do ciebie nie dojechała?

Która z tych osób cię nie lubi?
Hesia, która wpłaciła ci 100 zł na rzekomą sterylkę suki i które przekazała na Bastera?
http://www.dogomania.pl/members/4519-hesia - masz, mój wpis w Jej profilu z zaproszeniem do wątku Bastera, z dn 27.03. br - popatrz sobie po innych profilach, u kogo są wpisy ode mnie, bo nie mam czasu szukać i wskaż, kto cię nie lubi z osób ściągniętych przeze mnie na wątek :evil_lol:

Wiem, że Faza cię nie lubi, ale jej linku nie wysłałam - była tu już wcześniej, czytała wątek, trafiła tu przez czyjś banerek z wątku szczeniaków Andrzeja i nawet zastanawiała się nad adopcją Bastera, ale ze względu na posiadany przez siebie drób i koty oraz sprzeciw Rodziny nie proponowała ci tego.


Greven napisał(a):
Osiągnęłaś taki efekt, że mój PR jest gorszy, a Ciebie uważa się za cierpiętnicę pełną poświęcenia. Zła Greven podrzuciła biednej Cudak w 8 mies. ciąży kłopotliwego psa i zerwała kontakt. Tak to odmalowałaś, a wiele osób to kupiło. KŁAMAŁAŚ, że dzwoniłaś, a ja nie odbieram. Widziałaś doskonale, że nie wchodzę na fora, albo wchodzę sporadycznie, ale zamiast napisać maila, smsa - Ty pisałaś do mnie na dogo. I co widzieli inni? Zła Greven nie odpisuje!!!! Ma biedną Cudak i biednego Bastera w doopie!!!!!!! Szok, biedna Cudak w ciąży i pies z ADHD, co teraz?!

Zacytuj proszę moje kłamstwa - nie wyprę się żadnego słowa, które tu padło.

Udzielałaś się na innych forach, miałaś dostęp do internetu - jaki więc problem zajrzeć na dogo?

Byłaś obrażona na dogo, bo nawaliłaś ze ślepym Mietkiem, a później z Enigmą i dostałaś zjoby, musiałaś odpocząć?

Mnie możesz mieć w doopie, ale jeśli uważasz, że to co zrobiłaś z Basterem jest w porządku - to wybacz, ale moim zdaniem nie powinnaś zajmować się zwierzakami.

A może masz do mnie tak ogromne zaufanie, że nie musiałaś kontrolować/pytać o psa?
Też mogłam go olać, a ty przejechałaś się już nie raz na osobach, którym powierzałaś zwierzaki, więc powinnaś być teraz bardziej ostrożna.
(Może, gdybyś to ty ucierpiała, a nie one, wyciągnęłabyś jakieś wnioski...a tak jak zwykle zrobiłaś z siebie ofiarę i zapomniałaś.)

Wytatuuj sobie na czole słowo "OFIARA", wstaw swoje zdjęcie w avatar i nie będziesz musiała ciągle od nowa jej z siebie robić.


Zostawiłaś mi na działce psa przywiązanego łańcuchem do drzewa, nie sięgającego do budy, rzuciłaś mu tylko trochę mięsa na jeden posiłek i miałaś w doopie to, czy będę miała go czym karmić, czy ktoś dostawi mu budę, czy ktoś będzie go odplątywał, kiedy się zaplącze, będzie brał choćby na krótki spacer, dolewał wodę...
Pomijając już to, że pies miał zostać tylko na jedną noc, a był u mnie 13 dni i nie obchodziło cię to, czy nie mam na ten czas innych planów, czy ma się kto nim zajmować i czy z psem wszystko ok.


Na moją wiadomość, że pies nie rusza suchej karmy, już któryś dzień kolei, odpowiedziałaś: "Nie chce, niech nie żre. U mnie też robił sobie głodówki".
Ugotowałam mu mięso z makaronem - rzucił się na to, więc raczej głodówki sobie nie robił... I od tamtej pory jadł już u mnie tylko mięso gotowane lub z puszki z ugotowanym makaronem.


Greven napisał(a):
Woziłam koty ze Stepnicy na sterylizacje. Sterylizacje ja zorganizowałam i dowiozłam na nie kilkanaście kotów ze Stepnicy.


Załatwienie sterylizacji obiecywałaś już w styczniu/lutym. Kiedy przyszła na nie pora - zrobiło się wystarczająco ciepło, a kocice miały już brzuchy do ziemi i przywiozłam klatki-pułapki ze Szczecina przestałaś się do mnie odzywać - olewałaś maile, smsy, wiadomości na gg i w wątku kotów na twoim forum. Nie odbierałaś też telefonów.
Poprosiłam twoich znajomych o pomoc (A.R.S. i myszę) - okazało się, że jeszcze nic nie jest załatwione i że nie jest pewne na 100% czy w ogóle się to uda!


W międzyczasie jedna z kocic się okociła, a ja załatwiłam sterylki gdzie indziej i pojechało tam 5 pierwszych kotów.

Wtedy też obudziłaś się - zaczęłaś do mnie pisać, nalegać, żeby wozić koty tam, gdzie jednak tobie w końcu udało się załatwić - po to tylko, żeby teraz się wychwalać, jak pomogłaś. Wiedziałam, że robisz to na pokaz, ale dobro kotów było dla mnie ważniejsze, tym bardziej, że posypał się transport, a ty obiecywałaś przewozić koty, więc przystałam na twoją propozycję.
Gdyby tamten transport się nie posypał, nie chciałabym cię już wtedy widzieć na oczy, po tym co mi zafundowałaś.


Greven napisał(a):
ja ze swojej kieszeni płaciłam za paliwo, którego zwrot publicznie na forach obiecywała Cudak (dostałam na razie tylko 100 zł zwrotu)

W Stepnicy, po koty byłaś 2 razy.

W jedną stronę jest ok 60 km * 2 = 120 km (w obie strony)
Byłaś 2 razy, więc pomnożymy to jeszcze przez 2. Wychodzi 240 km, ale zaokrąglimy ci to do 250 km, bo ty lubisz zaokrąglać swoje wydatki.

Wg raportów spalania, twoje auto powinno palić na trasie 6.4 l do 9 l (nie wiem jaką masz pojemność silnika?), więc policzymy ci w zaokrągleniu te 9 litrów na 100 km.

9 l * 4,50 zł= 40,50 zł na 100 km, czyli na 250 km wychodzi 101,25 zł (maksymalnie).
Na jeden przejazd 50,62 zł.

Ty chciałaś 150 zł, czyli 75 zł za jeden przejazd.
Dostałaś 100 zł, bo akurat tyle pieniędzy miała przy sobie osoba, która miała zwracać za paliwo, przy czym skutecznie zniechęciłaś ją do dalszego finansowania transportu kotów na sterylki!

Mogę dorzucić od siebie brakujące 1,25 zł , które to miałaś dołożyć z własnej kieszeni :D (choć kwoty liczone są w zaokrągleniu i wątpię, żeby aż tyle ci wyszło)

Ale naprawdę przesadziłaś z tą kwotą, albo zwyczajnie chciałaś sobie zarobić, a mowa była o zwrocie za paliwo, nie za utracony przez ciebie czas, papranie się w gównach, czy za co tam sobie policzyłaś...


TŻ Tysiek, który również był w Stepnicy 2 razy, za jeden przewóz kotów policzył sobie za paliwo 25 zł, więc w sumie wyszło mu 50 zł - u ciebie 150 zł.
Wniosek narzuca się sam i naprawdę śmieszna jesteś, że jeszcze użalasz się na forach, że musiałaś dokładać do paliwa.


Greven napisał(a):
Ja je przechowywałam w garażach, w aucie, obsrane, obszczane,


Dziękuję, że przechowałaś je w garażu przez weekend, oraz później jeszcze przez jedną noc.
Tyle, że chyba, gdzieś po drodze zapomniałaś, że są to bezdomne koty i zaczęłaś traktować je jak moje prywatne :roll:
Zrobiłaś to dla nich, nie dla mnie, więc dziękuję w ich imieniu - zresztą dziękowałam już ogólnie, na ich wątku - czego jeszcze oczekujesz? Dyplomik ci wydrukować, żebyś mogła go sobie powiesić na łóżeczkiem i wmawiać sobie, jaka jesteś wspaniała?
Biedna, niedoceniona, niedowartościowana Greven...

Greven napisał(a):
ja organizowałam ludzi do pomocy na terenie Szczecina

...bo też ty nawaliłaś - zepsuło ci się auto i nie miałaś jak dowieźć kotów ze swojego garażu do lecznicy.
Dziwne, żebym to ja załatwiała nie znając dokładnego adresu przebywania kotów oraz twojego rozkładu dnia (pomijając już twoją tendencję do nieodbierania telefonów) - pomijając już to, że kontakt z tobą już wtedy był trudny, bo miałaś już dość kotów, myślałaś że ta pokazówka będzie łatwiejsza i że nie będziesz musiała się poświęcać w żaden sposób.. a tu trzeba było rączki pobrudzić, żeby kotom posprzątać...

Musisz się nauczyć, ze zwierzakom (tym bezdomnym) pomaga się bezinteresownie i czasem jeszcze trzeba ponieść jakieś koszty, za które nikt ci grosza nie zwróci, a i dziękuję nie usłyszysz, bo mówić nie potrafią.


Greven napisał(a):
ja zbierałam zjeby, gdy Cudak nie zorganizowała przez dwa dni do odbioru wysterylizowanych kotów, siedzących w maleńkich klatkach-łapkach,

I tu jak wyżej - miałam organizować transport kotów z lecznicy do ciebie, nie wiedząc gdzie dokładnie mają jechać? Nie wiedząc, gdzie w danej chwili jesteś i czy jeśli kogoś udałoby mi się załatwić odbierzesz tel i akurat będziesz miała czas na odbiór kotów?
To ty byłaś na miejscu nie ja, to ty mieszkasz w Szczecinie i masz tam znajomych. Oczekiwałaś, że będę szukała pomocy na forach internetowych i pośredniczyła w transporcie na te kilka km?
Dlaczego nie pomyślałaś o tym rano, kiedy koty jechały do lecznicy?

Zresztą próbowałam na forach, pytałam na pw - ale niestety wiadomości zostały odczytane dopiero wieczorem, bo wyobraź sobie, że niektórzy ludzie pracują i nie mają wtedy dostępu do internetu/nie zaglądają na fora.

Wiedziałaś wtedy, że transport nie jest jeszcze załatwiony.

Ty wzięłaś bezdomne, wolnożyjące koty z miejsca ich bytowania i tobie zepsuło się auto. Twoim psim obowiązkiem było załatwienie im powrotnego transportu.

Swoją drogą - nie wiedziałam w jakich warunkach przebywają koty i do kiedy trzeba je odebrać, bo nie informowałaś mnie o tym. Myślałam, więc że wszystko jest z nimi w porządku i że jakoś to wszystko zorganizowałaś będąc na miejscu.


Szkoda, ze nie wspomnisz o tym, że złapane w środę koty, które obiecywałaś zabrać na drugi dzień rano - zabrałaś dopiero w piątek pod wieczór. Też siedziały w ciasnych klatkach, a ja musiałam się tłumaczyć za ciebie pracownikom, bo koty darły się jak głupie i szalały w tych klatkach, rozbijały sobie nosy do krwi i do końca nie było wiadomo, czy po nie przyjedziesz... Ludzie zaglądali do portu i pytali, co się dzieje (Szkoda, że nie zaglądali zimą, kiedy głodne, chore koty zamarzały przy 20 st mrozach, tyle, że one umierały w ciszy...a te które tyle na ciebie czekały wydzierały się w tych klatkach najgłośniej, jak potrafiły, jakby były obdzierane ze skóry...)


Greven napisał(a):
ja jeździłam po mieście po klatki wystawowe, dowoziłam łapki, dźwigałam aż mi w plecach trzeszczało, pakowałam do samochodu, wypakowywałam, przenosiłam

Klatki wystawowe załatwiłam ja, ty tylko przewiozłaś je kilka km z Dąbia na Słoneczne, dokąd po nie przyjechałam. Z jednej strony żałuję, że nie pojechałam po nie prosto do Dąbia - nie miałabyś mi co wypominać, ale z drugiej - to ty pokwitowałaś ich odbiór (z czego BARDZO się cieszę, bo jeśli "przepadną" - a są to klatki z wypożyczalni, ty będziesz za to odpowiadać) i mam nadzieję, że nie będziesz robiła teraz problemów z ich zwrotem, o ile uda mi się zorganizować dla nich transport, od ciebie do Dąbia? Bo niestety są potrzebne "na wczoraj", a że nie ty je załatwiałaś (czym się teraz przechwalasz), to ja się muszę tłumaczyć, dlaczego jeszcze nie zostały zwrócone.

Zapakowałaś je tylko raz - potem na parkingu pomogli nam panowie ze straży miejskiej, na miejscu rozpakowałam je sama, jakoś w plecach mi nie trzeszczało, mimo, ze faktycznie ciężkie - kilkanaście kg jedna, a było ich 4.

Nie wiem dokąd dowoziłaś łapki, bo to ja po nie przyjechałam ;)..... a faktycznie - przewiozłaś jedną na terenie Szczecina, chyba nie zapomniałam wtedy podziękować?


Greven napisał(a):
w końcu zrobił to Tomek od transportu koni - jemu też płaciłam z kieszeni.

(No to jesteśmy kwita, bo chyba przepłaciłam za transport Horki - a raczej zapłaciłam przy okazji za odwiezienie twojego kuca do Wieńkowa, prawda? ;)
Liczyć potrafię, wiedziałam, że mnie wtedy oszukujesz, nawet p. Tomkowi było głupio, ale było minęło - fajnie, że już jesteśmy kwita.)

Greven napisał(a):
Na szczęście mój samochód zepsuł się definitywnie (z kotami pomogły inne osoby, za co jestem im bardzo wdzięczna), bo strach pomyśleć, ile nakładów finansowych bym jeszcze poniosła.

Na własne życzenie.
Pomijając już to, ze trochę kasy na te koty zebrałaś.... i przepadła.
Więc nakładów nie poniosłaś, a raczej jeszcze sobie na nich zarobiłaś i naprawdę żałosne jest teraz twoje skomlenie o kasę, którą to podobno wyłożyłaś z własnej kieszeni...

Greven napisał(a):
W tym czasie Cudak wysyłała pierwszą serię privów pt. "Sandra jest zła, obiecała sterylki i się nie wywiązała"

Jeśli widziałaś privy wysłane do A.R.S. lub myszy, to wiesz, że było to jeszcze zanim załatwiłaś te sterylki i chciałam wtedy dowiedzieć się, czy w ogóle coś załatwiasz, bo ty unikałaś kontaktu, co wskazywało na to, że jednak nic nie załatwiłaś.
Zanim wysłałam privy do Dziewczyn - pytałam jeszcze na twoim forum, kilka razy, co też olewałaś, aż w końcu odpowiedziałaś, bardzo lakonicznie i sytuacja nadal nie była jasna - bo po moich pytaniach, co ze sterylkami, napisałaś, że wszystkiego ci się odechciało.

Greven napisał(a):
a następnie drugą "Sandra jest zła, porzuciła u mnie Bastera".

O tym pisałam już tu na wątku. Nie trzeba było robić z tego tajemnicy, tak jak w przypadku obiecywanych przez ciebie sterylek :lol: ale dla porządku - udowodnij i pokaż te privy ze słowami, które umieściłaś w cudzysłowie. Chętnie poczytam.


Greven napisał(a):
Cudak doskonale wiedziała, dlaczego zostawiłam u niej Bastera i wyraziła na to zgodę. Miał u niej zostać do zakończenia akcji wożenia kotów.

Zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Za pół godz miałaś być u mnie i kazałaś mi coś zorganizować dla psa na JEDNĄ NOC. Nie miałam gdzie go zostawić, o czym wiedziałaś (za niskie ogrodzenie na podwórku + koty).
Jedyne wyjście to była to była działka, bo wiadomo, że w pół godziny nie załatwiłabym mu żadnego DT... Na działce tylko buda - bez kojca, bez łańcucha, więc po drodze kupiłaś łańcuch. Reszta jest opisana wcześniej, nie będę się powtarzać.
Potem jeszcze na weekend, bo zgodziłaś się zabrać jeszcze jedną partię kotów.

Greven napisał(a):
Zanim zakończyła się akcja sterylizacji (wg mnie nadal się nie zakończyła, tylko z jakiegoś bliżej mi nienznanego powodu została przerwana)

Nie wiesz, czy się zakończyła, czy nie zakończyła i nie musisz wiedzieć. Chyba, że chcesz pomóc?
Tylko skąd wziąć sponsora... bo twoje ceny za pomoc bardzo zawyżone ;) i bardzo zniechęcają.

Greven napisał(a):
Obiecałam zorganizować transport najszybciej, jak się da. W międzyczasie byłam już ta zła, bo porzuciłam Bastera.

Nie obiecałaś zorganizować transportu najszybciej jak się da - tylko odp, że przecież wiem, że masz zepsute auto. Nie znałam twoich planów. Nie wiedziałam, czy masz zamiar je naprawiać (później doczytałam na miau, że kupujesz nowe...). Nie wiedziałam, ile to potrwa. Napisałam o tym na jego wątku i poprosiłam o pomoc w jego ewentualnym transporcie, co bardzo cię wtedy zbulwersowało - mogłabyś wyjaśnić dlaczego?


Greven napisał(a):
Cudak, po co te krętactwa o głodzeniu się Bastera? Już na stawach, w obecności Ani, dałam mu suche jedzenie, które jadł bez problemu. O jego jedno-dwu dniowych głódówkach uprzedzałam Cię. Zgłodnieje, to zje. No ale Ty musiałaś zrobić makaronową aferę...

Krętactwa?
U mnie suche spróbował tylko na początku, później nie ruszał - dlaczego miałam go głodzić, skoro inne żarcie zjadał z apetytem?
Jaki miałabym mieć interes w kłamaniu, że nie je suchego? Zarobiłam coś na tym?
Raczej straciłam, bo te kilka zł musiałam wydać na mięso i puszki, zamiast rzucić mu suche, które akurat miałam i którego nie musiałabym kupować.
To, że ty masz talent do pisania bajek i na tym zarabiasz, nie oznacza, że wszyscy w ten sposób działają. Nie mierz wszystkich swoją miarą - nie wszyscy ludzie pomagający zwierzakom mają w tym jakiś interes, jak ty.
Na szczęście są jeszcze uczciwe Fundacje, którym można zaufać ;)

Greven napisał(a):
Na co miałam zbierać deklaracje? Na pobyt Bastera w aucie, czy na pobyt Bastera przy budzie na stawach?
Zresztą gdy pies był u mnie, prosiłam o wsparcie finansowe na karmę, na weterynarza.

Na pobyt psa w hoteliku. Zwykle deklaracje zbiera się zanim umieści się w nim psa, żeby było pewne, że kasa będzie.
Widocznie w tym wypadku nie było takiej potrzeby.

Posted

Dobrze że to domowy hotelik, bo będzie wiadomo jak sie zachowuje w domu. Mam nadzieje że niedługo będą jakieś informacje jak psiak sobie radzi, a moze raczej jak jego opiekunowie radza sobie z nim :)

Posted

magdola napisał(a):
Na pewno jest w DT?????????


Yyy...no z tego co pisze Greven i A.R.S. to wnioskuję, ze tak. A mamy jakieś wątpliwości?

Posted

Nie wiem, co sobie ubzdurałaś, ale cokolwiek by to nie było - UDOWODNIJ. Pokaż te privy z dogo z plotami.


Ludzi na wątek ściągałam, kiedy on powstawał.

Na Twoją prośbę zresztą i zanim jeszcze pies przyjechał.
Nie wiem w jaki sposób zadziałałam na twoją niekorzyść? W taki, że zbierałaś deklaracje/kasę na sterylkę suki, która do ciebie nie dojechała?

Która z tych osób cię nie lubi?
Hesia
, która wpłaciła ci 100 zł na rzekomą sterylkę suki i które przekazała na Bastera?
http://www.dogomania.pl/members/4519-hesia
- masz, mój wpis w Jej profilu z zaproszeniem do wątku Bastera, z dn 27.03. br - popatrz sobie po innych profilach, u kogo są wpisy ode mnie, bo nie mam czasu szukać i wskaż, kto cię nie lubi z osób ściągniętych przeze mnie na wątek :evil_lol:

Wiem, że Faza cię nie lubi, ale jej linku nie wysłałam - była tu już wcześniej, czytała wątek, trafiła tu przez czyjś banerek z wątku szczeniaków Andrzeja i nawet zastanawiała się nad adopcją Bastera, ale ze względu na posiadany przez siebie drób i koty oraz sprzeciw Rodziny nie proponowała ci tego.




Zacytuj proszę moje kłamstwa - nie wyprę się żadnego słowa, które tu padło.


Udzielałaś się na innych forach, miałaś dostęp do internetu - jaki więc problem zajrzeć na dogo?


Byłaś obrażona na dogo, bo nawaliłaś ze ślepym Mietkiem, a później z Enigmą i dostałaś zjoby, musiałaś odpocząć?


Mnie możesz mieć w doopie, ale jeśli uważasz, że to co zrobiłaś z Basterem jest w porządku - to wybacz, ale moim zdaniem nie powinnaś zajmować się zwierzakami.


A może masz do mnie tak ogromne zaufanie, że nie musiałaś kontrolować/pytać o psa?

Też mogłam go olać, a ty przejechałaś się już nie raz na osobach, którym powierzałaś zwierzaki, więc powinnaś być teraz bardziej ostrożna.
(Może, gdybyś to ty ucierpiała, a nie one, wyciągnęłabyś jakieś wnioski...a tak jak zwykle zrobiłaś z siebie ofiarę i zapomniałaś.)

Wytatuuj sobie na czole słowo "OFIARA", wstaw swoje zdjęcie w avatar i nie będziesz musiała ciągle od nowa jej z siebie robić.



Zostawiłaś mi na działce psa przywiązanego łańcuchem do drzewa, nie sięgającego do budy, rzuciłaś mu tylko trochę mięsa na jeden posiłek i miałaś w doopie to, czy będę miała go czym karmić, czy ktoś dostawi mu budę, czy ktoś będzie go odplątywał, kiedy się zaplącze, będzie brał choćby na krótki spacer, dolewał wodę...

Pomijając już to, że pies miał zostać tylko na jedną noc, a był u mnie 13 dni i nie obchodziło cię to, czy nie mam na ten czas innych planów, czy ma się kto nim zajmować i czy z psem wszystko ok.


Na moją wiadomość, że pies nie rusza suchej karmy, już któryś dzień kolei, odpowiedziałaś: "Nie chce, niech nie żre. U mnie też robił sobie głodówki".

Ugotowałam mu mięso z makaronem - rzucił się na to, więc raczej głodówki sobie nie robił... I od tamtej pory jadł już u mnie tylko mięso gotowane lub z puszki z ugotowanym makaronem.




Załatwienie sterylizacji obiecywałaś już w styczniu/lutym. Kiedy przyszła na nie pora - zrobiło się wystarczająco ciepło, a kocice miały już brzuchy do ziemi i przywiozłam klatki-pułapki ze Szczecina przestałaś się do mnie odzywać - olewałaś maile, smsy, wiadomości na gg i w wątku kotów na twoim forum. Nie odbierałaś też telefonów.

Poprosiłam twoich znajomych o pomoc (A.R.S. i myszę) - okazało się, że jeszcze nic nie jest załatwione i że nie jest pewne na 100% czy w ogóle się to uda!


W międzyczasie jedna z kocic się okociła, a ja załatwiłam sterylki gdzie indziej i pojechało tam 5 pierwszych kotów.


Wtedy też obudziłaś się - zaczęłaś do mnie pisać, nalegać, żeby wozić koty tam, gdzie jednak tobie w końcu udało się załatwić - po to tylko, żeby teraz się wychwalać, jak pomogłaś. Wiedziałam, że robisz to na pokaz, ale dobro kotów było dla mnie ważniejsze, tym bardziej, że posypał się transport, a ty obiecywałaś przewozić koty, więc przystałam na twoją propozycję.

Gdyby tamten transport się nie posypał, nie chciałabym cię już wtedy widzieć na oczy, po tym co mi zafundowałaś.



W Stepnicy, po koty byłaś 2 razy.


W jedną stronę jest ok 60 km * 2 = 120 km (w obie strony)

Byłaś 2 razy, więc pomnożymy to jeszcze przez 2. Wychodzi 240 km, ale zaokrąglimy ci to do 250 km, bo ty lubisz zaokrąglać swoje wydatki.

Wg raportów spalania, twoje auto powinno palić na trasie 6.4 l do 9 l (nie wiem jaką masz pojemność silnika?), więc policzymy ci w zaokrągleniu te 9 litrów na 100 km.


9 l * 4,50 zł= 40,50 zł na 100 km, czyli na 250 km wychodzi 101,25 zł (maksymalnie).

Na jeden przejazd 50,62 zł.

Ty chciałaś 150 zł, czyli 75 zł za jeden przejazd.

Dostałaś 100 zł, bo akurat tyle pieniędzy miała przy sobie osoba, która miała zwracać za paliwo, przy czym skutecznie zniechęciłaś ją do dalszego finansowania transportu kotów na sterylki!

Mogę dorzucić od siebie brakujące 1,25 zł , które to miałaś dołożyć z własnej kieszeni
:D (choć kwoty liczone są w zaokrągleniu i wątpię, żeby aż tyle ci wyszło)

Ale naprawdę przesadziłaś z tą kwotą, albo zwyczajnie chciałaś sobie zarobić, a mowa była o zwrocie za paliwo, nie za utracony przez ciebie czas, papranie się w gównach, czy za co tam sobie policzyłaś...



TŻ Tysiek, który również był w Stepnicy 2 razy, za jeden przewóz kotów policzył sobie za paliwo 25 zł, więc w sumie wyszło mu 50 zł - u ciebie 150 zł.

Wniosek narzuca się sam i naprawdę śmieszna jesteś, że jeszcze użalasz się na forach, że musiałaś dokładać do paliwa.




Dziękuję, że przechowałaś je w garażu przez weekend, oraz później jeszcze przez jedną noc.

Tyle, że chyba, gdzieś po drodze zapomniałaś, że są to bezdomne koty i zaczęłaś traktować je jak moje prywatne :roll:
Zrobiłaś to dla nich, nie dla mnie, więc dziękuję w ich imieniu - zresztą dziękowałam już ogólnie, na ich wątku - czego jeszcze oczekujesz? Dyplomik ci wydrukować, żebyś mogła go sobie powiesić na łóżeczkiem i wmawiać sobie, jaka jesteś wspaniała?
Biedna, niedoceniona, niedowartościowana Greven...


...bo też ty nawaliłaś - zepsuło ci się auto i nie miałaś jak dowieźć kotów ze swojego garażu do lecznicy.

Dziwne, żebym to ja załatwiała nie znając dokładnego adresu przebywania kotów oraz twojego rozkładu dnia (pomijając już twoją tendencję do nieodbierania telefonów) - pomijając już to, że kontakt z tobą już wtedy był trudny, bo miałaś już dość kotów, myślałaś że ta pokazówka będzie łatwiejsza i że nie będziesz musiała się poświęcać w żaden sposób.. a tu trzeba było rączki pobrudzić, żeby kotom posprzątać...

Musisz się nauczyć, ze zwierzakom (tym bezdomnym) pomaga się bezinteresownie i czasem jeszcze trzeba ponieść jakieś koszty, za które nikt ci grosza nie zwróci, a i dziękuję nie usłyszysz, bo mówić nie potrafią.




I tu jak wyżej - miałam organizować transport kotów z lecznicy do ciebie, nie wiedząc gdzie dokładnie mają jechać? Nie wiedząc, gdzie w danej chwili jesteś i czy jeśli kogoś udałoby mi się załatwić odbierzesz tel i akurat będziesz miała czas na odbiór kotów?

To ty byłaś na miejscu nie ja, to ty mieszkasz w Szczecinie i masz tam znajomych. Oczekiwałaś, że będę szukała pomocy na forach internetowych i pośredniczyła w transporcie na te kilka km?
Dlaczego nie pomyślałaś o tym rano, kiedy koty jechały do lecznicy?

Zresztą próbowałam na forach, pytałam na pw - ale niestety wiadomości zostały odczytane dopiero wieczorem, bo wyobraź sobie, że niektórzy ludzie pracują i nie mają wtedy dostępu do internetu/nie zaglądają na fora.


Wiedziałaś wtedy, że transport nie jest jeszcze załatwiony.


Ty wzięłaś bezdomne, wolnożyjące koty z miejsca ich bytowania i tobie zepsuło się auto. Twoim psim obowiązkiem było załatwienie im powrotnego transportu.


Swoją drogą - nie wiedziałam w jakich warunkach przebywają koty i do kiedy trzeba je odebrać, bo nie informowałaś mnie o tym. Myślałam, więc że wszystko jest z nimi w porządku i że jakoś to wszystko zorganizowałaś będąc na miejscu.



Szkoda, ze nie wspomnisz o tym, że złapane w środę koty, które obiecywałaś zabrać na drugi dzień rano - zabrałaś dopiero w piątek pod wieczór. Też siedziały w ciasnych klatkach, a ja musiałam się tłumaczyć za ciebie pracownikom, bo koty darły się jak głupie i szalały w tych klatkach, rozbijały sobie nosy do krwi i do końca nie było wiadomo, czy po nie przyjedziesz... Ludzie zaglądali do portu i pytali, co się dzieje (Szkoda, że nie zaglądali zimą, kiedy głodne, chore koty zamarzały przy 20 st mrozach, tyle, że one umierały w ciszy...a te które tyle na ciebie czekały wydzierały się w tych klatkach najgłośniej, jak potrafiły, jakby były obdzierane ze skóry...)




Klatki wystawowe załatwiłam ja, ty tylko przewiozłaś je kilka km z Dąbia na Słoneczne, dokąd po nie przyjechałam. Z jednej strony żałuję, że nie pojechałam po nie prosto do Dąbia - nie miałabyś mi co wypominać, ale z drugiej - to ty pokwitowałaś ich odbiór (z czego BARDZO się cieszę, bo jeśli "przepadną" - a są to klatki z wypożyczalni, ty będziesz za to odpowiadać) i mam nadzieję, że nie będziesz robiła teraz problemów z ich zwrotem, o ile uda mi się zorganizować dla nich transport, od ciebie do Dąbia? Bo niestety są potrzebne "na wczoraj", a że nie ty je załatwiałaś (czym się teraz przechwalasz), to ja się muszę tłumaczyć, dlaczego jeszcze nie zostały zwrócone.


Zapakowałaś je tylko raz - potem na parkingu pomogli nam panowie ze straży miejskiej, na miejscu rozpakowałam je sama, jakoś w plecach mi nie trzeszczało, mimo, ze faktycznie ciężkie - kilkanaście kg jedna, a było ich 4.


Nie wiem dokąd dowoziłaś łapki, bo to ja po nie przyjechałam
;)..... a faktycznie - przewiozłaś jedną na terenie Szczecina, chyba nie zapomniałam wtedy podziękować?



(No to jesteśmy kwita, bo chyba przepłaciłam za transport Horki - a raczej zapłaciłam przy okazji za odwiezienie twojego kuca do Wieńkowa, prawda?
;)
Liczyć potrafię, wiedziałam, że mnie wtedy oszukujesz, nawet p. Tomkowi było głupio, ale było minęło - fajnie, że już jesteśmy kwita.)


Na własne życzenie.

Pomijając już to, ze trochę kasy na te koty zebrałaś.... i przepadła.

Więc nakładów nie poniosłaś, a raczej jeszcze sobie na nich zarobiłaś i naprawdę żałosne jest teraz twoje skomlenie o kasę, którą to podobno wyłożyłaś z własnej kieszeni...


Jeśli widziałaś privy wysłane do A.R.S. lub myszy, to wiesz, że było to jeszcze
zanim załatwiłaś te sterylki i chciałam wtedy dowiedzieć się, czy w ogóle coś załatwiasz, bo ty unikałaś kontaktu, co wskazywało na to, że jednak nic nie załatwiłaś.
Zanim wysłałam privy do Dziewczyn - pytałam jeszcze na twoim forum, kilka razy, co też olewałaś, aż w końcu odpowiedziałaś, bardzo lakonicznie i sytuacja nadal nie była jasna - bo po moich pytaniach, co ze sterylkami, napisałaś, że wszystkiego ci się odechciało.


O tym pisałam już tu na wątku. Nie trzeba było robić z tego tajemnicy, tak jak w przypadku obiecywanych przez ciebie sterylek
:lol: ale dla porządku - udowodnij i pokaż te privy ze słowami, które umieściłaś w cudzysłowie. Chętnie poczytam.



Zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Za pół godz miałaś być u mnie i kazałaś mi coś zorganizować dla psa na JEDNĄ NOC. Nie miałam gdzie go zostawić, o czym wiedziałaś (za niskie ogrodzenie na podwórku + koty).

Jedyne wyjście to była to była działka, bo wiadomo, że w pół godziny nie załatwiłabym mu żadnego DT... Na działce tylko buda - bez kojca, bez łańcucha, więc po drodze kupiłaś łańcuch. Reszta jest opisana wcześniej, nie będę się powtarzać.
Potem jeszcze na weekend, bo zgodziłaś się zabrać jeszcze jedną partię kotów.


Nie wiesz, czy się zakończyła, czy nie zakończyła i nie musisz wiedzieć. Chyba, że chcesz pomóc?

Tylko skąd wziąć sponsora... bo twoje ceny za pomoc bardzo zawyżone ;) i bardzo zniechęcają.


Nie obiecałaś zorganizować transportu najszybciej jak się da - tylko odp, że przecież wiem, że masz zepsute auto. Nie znałam twoich planów. Nie wiedziałam, czy masz zamiar je naprawiać (później doczytałam na miau, że kupujesz nowe...). Nie wiedziałam, ile to potrwa. Napisałam o tym na jego wątku i poprosiłam o pomoc w jego ewentualnym transporcie, co bardzo cię wtedy zbulwersowało - mogłabyś wyjaśnić dlaczego?




Krętactwa?

U mnie suche spróbował tylko na początku, później nie ruszał - dlaczego miałam go głodzić, skoro inne żarcie zjadał z apetytem?
Jaki miałabym mieć interes w kłamaniu, że nie je suchego? Zarobiłam coś na tym?
Raczej straciłam, bo te kilka zł musiałam wydać na mięso i puszki, zamiast rzucić mu suche, które akurat miałam i którego nie musiałabym kupować.
To, że ty masz talent do pisania bajek i na tym zarabiasz, nie oznacza, że wszyscy w ten sposób działają. Nie mierz wszystkich swoją miarą - nie wszyscy ludzie pomagający zwierzakom mają w tym jakiś interes, jak ty.
Na szczęście są jeszcze uczciwe Fundacje, którym można zaufać ;)



Na pobyt psa w hoteliku. Zwykle deklaracje zbiera się zanim umieści się w nim psa, żeby było pewne, że kasa będzie.

Widocznie w tym wypadku nie było takiej potrzeby.


Bo znowu coś zmieni...

Posted

Nie lubię tych offów, ale szlag mnie trafia jak czytam co pisze Cudak!
BTW, powód edycji literówka ;)- nawet tu kłamiesz, czytałam ten post ok 14, widzę, że wpadły Ci przez te godziny nowe pomysły i teksty do główki.. żenada..

Cudak napisał(a):
W taki, że zbierałaś deklaracje/kasę na sterylkę suki, która do ciebie nie dojechała?


Ale przecież to Ty pierwsza założyłaś ten wątek i to Ty zaczęłaś na to zbierać pieniądze :roll:. Bo jak widać Ty jesteś mistrzynią zbierania deklaracji PRZED.

Cudak napisał(a):
Liczyć potrafię, wiedziałam, że mnie wtedy oszukujesz, nawet p. Tomkowi było głupio, ale było minęło - fajnie, że już jesteśmy kwita.)

To czemu żeś do razu Tomka nie zapytała, jeśli miałaś jakieś wątpliwości skoro przy tym był :roll: przecież jesteś taka wygadana i słowem się nie odezwałaś?? A teraz po roku robisz jakieś wypominki.

Z resztą odważna to Ty jesteś tylko na forach. Bo pisać wszystko można i łatwo to przychodzi, a ludzie albo kupią albo nie.

Tylko ciekawe dlaczego jak byłyśmy po Bastera to żeś się słowem nie odezwała i tak szybko się zmyłaś? Bałaś się czegoś? PRAWDY?
Nie... lepiej obrzucić kogoś błotem na forum, niż wyjaśnić osobiście...

Ja też Ci teraz mogę wypomnieć, że jak wiozłam budki dla kotów, to nawet żeś się nie spytała czy coś na paliwo potrzeba. Też Ci teraz mogę wyliczyć tak pięknie za wszystko, a moje auto pali 15l/100km z przyczepką ze 20l.
Ty mądra zbierałaś przez net szafki na budki i nic więcej.
To Ty zaczęłaś akcję z kotami i to twoim psim obowiązkiem było się zainteresować żeby je przerobić i przewieść. Mój mąż siedział parę godzin żeby je przerobić, a potem je zawieść przy takiej pogodzie, gdzie człowiek o zdrowych zmysłach na drogi nie wyjeżdżał..
I nawet się nie zainteresowałaś ile kasy poszło na materiały, paliwo.. i tak bym nic nie wzięła bo było to dla kotów, ale nawet dziękuję nie usłyszeliśmy...
Aaaaaa to te niczyje koty powinny nam podziękować!!! Ale nie pomagaliśmy tylko im, ale także Tobie, która chciałaś tym kotom pomóc... I ludzie też mają uczucia..
a Ty nas potraktowałaś.. szkoda gadać..

Cudak napisał(a):
Pomijając już to, ze trochę kasy na te koty zebrałaś.... i przepadła.


Co Ci znowu przepadło??

Greven napisał(a):

Boże, jak dobrze, ulżyło mi. Zapłacę za transport.


Cudak napisał(a):

Miałaś 80 zł wpłat? Bo potrzebne jest 50 zł (mój nr konta: 77 1140 2004 0000 3902 5846 7840) + ewentualnie 30zł dla Marty z miau


Greven napisał(a):

Ania prześle Ci pieniądze ze swojego konta, a ja jej oddam, gdy się spotkamy.

Ja wpłaciłam na twoje konto, a Greven mi oddała.
A Ty żeś na miau zrobiła tak, że to Ty zapłaciłaś:
martaslupsk napisał(a):
Pieniazki na paliwo zadeklarowane:) dziekuję Cudak1
OBŁUDA!

I chyba zapomniałaś, że przed wyjazdem zrobiłyśmy zakupy w Selgrosie, Sandra zapłaciła 260zł
Greven napisał(a):
W drodze do Stepnicy zatrzymaliśmy się w Selgrosie i zrobiliśmy zakupy za 260 zł.


cytaty z wątku o kotach z dogo i miau




Nie wiem czy było więcej wpłat. Najprawdopodobniej nie, choć mogę się mylić.
;)

Cudak napisał(a):
Jeśli widziałaś privy wysłane do A.R.S.

Przecież już raz pisałam, że nie widziała. Sugerujesz, że kłamię czy to tylko tak dla podkręcenia twoich kłamstw.

Tylko ciekawe dlaczego dopisałaś w PW "Tylko nic nie mów Sandrze, że do Ciebie pisałam"
Już wtedy przegotowywałaś się do tej intrygi? A może jeszcze wcześniej??
Pisałaś mi, że Sandra nie odbiera od Ciebie telefonów. Od Sandry wiedziałam, że nie dzwoniłaś- kłamiesz.


Jeśli chodzi o Bastera to nie rozumiem tej makaronowej afery :shake:
Był najpierw u Greven jadł suche, wczoraj jadł suche- karmiłam go. Dziś DT mówi, że pies nie ma z tym problemu. TYLKO U CIEBIE NIE CHCIAŁ.

Cudak napisał(a):
Na szczęście są jeszcze uczciwe Fundacje, którym można zaufać ;)

Taaa.. tylko jak poprosiłam tą fundację z miau o nr konta, dostałam na PW, prywatny numer konta, "bo tak będzie szybciej" ;)

Wiem Cudak, że jesteś dobra w biciu takiej piany, pamiętam jak się kłóciłaś z Fazą jakieś pół roku temu i to jak publicznie napisałaś, że cieszysz się, że złamała nogę, bo jej się należało.. :roll:
zazdroszczę, że masz na to tyle czasu i energii..

I wszyscy tu się użalają nad kobietą w ciąży, a mnie dziwi, że to właśnie ona, nosząca pod sercem nowe życie jest zdolna do takich kłamstw, intryg i ma w sobie tyle nienawiści.. smutne.

Posted

LAZY napisał(a):
Dobrze, ze Baster już na w DT. Cholernie drogo, ale bezpiecznie.

Czy wiadomo jak on zachowuje się w domu???


Nie jest źle, skoro p. Grzegorz nie złożył reklamacji ;)
Potem opiszę, chyba że Greven będzie szybsza, bo teraz mnie się ciśnienie podniosło :angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...