a_niusia Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 dlatego ja sie troche dygam sterylizowac moja suke. ona jest strasznie czystym pieskiem i takie rozne rzeczy stresuja ja na maksa. powaznie-jak sie w zeszlym roku latem zatrula jakas bakteria i zdarzylo jej sie zrobic w domu, to nikt nie mogl na ten temat powiedziec ani slowa:))) a ona na pewno bedzie miec szczeniat. na razie odwleklismy te decyzje do drugiej cieczki. pierwsza dostala w 18 miesiacu zycia, wiec moze nastepna dostanie za rok, co jeszcze odwlecze te skomplikowana decyzje... pierwszy raz u zu i odrazu o szczaniu-sorry:)))
sacred PIRANHA Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 tamponik?:-) a dla młodego kaganieć? :-) oczywicie zart, ale macie przewalone na powaznie;-) to ja juz chyba wole zeby suka zawodziła za kazdym razem jak z domu wychodze (niezaleznie od tego czy zostaje sama, czy z całym domem ludzi) niz by mi miała sikać nie wiadomo czemu, lub pożerać wszystko co jej w zęby wpadnie:-)
evel Posted March 12, 2012 Author Posted March 12, 2012 A Młody jest wszystkożerny? Ja jak zostawiam samą Zu to jej daję gazetki do "poczytania", ale ona nie zjada papieru, tylko sobie "przegląda" ;) Aniusia - spox, tutaj albo o szczaniu, albo o kupach, albo o patologiach typu "nie pozwalam pieskowi dobrowolnie rezygnować z czegoś tam, kiedy on chce", "nie karmię pieska rojalkanin", "nie pozwalam pieskowi gonić kotków ani sarenek" i w ogóle :cool3: Rozgość się, hahaha :) PIRANHA - łudzę się, że może jednak jej przejdzie, bo jak nie, to mnie czeka sparing z doktorem G. z racji jeszcze uważniejszego kontrolowania serducha (Propalin miewa mało fajne skutki uboczne) i kolejna dyskusja o barfie :evil_lol:
sacred PIRANHA Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 pan G jest ogólnie fajny, tylko to jego podejście do barfu....już by się człowiek młody przekonał i nie utrudniał nam wizyt no!
panbazyl Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 no jest wszystkożerny :) Tylko klatki nie rusza. Nie wiem jak z kagancem, ale Bazyl za mlodu też był wszystkożerny i nawet kaganiec pożarl (nakladałam cholerze podczas nieobecności aby sobie kuku nie zrobił np kablem pod napięciem, a on ten kaganiec od środka wymymlał.... w Hiszpanii pożarl plantację maryśki, bez doniczek na szczęście...) a Młody - teraz obrabia gnaciora, jakoś nie zwrócil buły i chleba. Ciekawe co w nocy wymyśli - i co obrzyga jesli już.... Bo swoje poslanie, i dywaniki załatwił w nocy i rano - piorą się teraz. ale żeby poduszkę pożreć???? Taką brązową z Jysku, bardzo fajną.... ech. ale takie labradory sa - potworne patologiczne pożeracze wszystkiego. Potem im pzrechodzi. Więc nie rozumiem po co ludzie chcą małego śłitaśnego szczylka - ja wolała bym od razu takiego 2-3 letniego - w tym wieku tylko wybitne jednostki jeszcze coś niszczą, reszta jest NORMALNA!
Amber Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Sterylizacja ma same plusy, zero minusów :p Moje suki całe szczęście nie popuszczają... Jeszcze :eviltong: 2 lata? Dopiero? ;) Myślałam, że masz Zu dużo dłużej... Z drugiej strony mnie ogarnia coś na wzór przerażenia jak sobie uświadamiam, że za kilka dni Jariemu stuknie 2 lata :lying: Szczególnie biorąc pod uwagę długość życia dobków... Dziś na forum odeszła suczka... Rocznik 2009... Nie chce o tym myśleć, nic, a nic... :shake:
makot'a Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Amber napisał(a):Sterylizacja ma same plusy, zero minusów :p Moje suki całe szczęście nie popuszczają... Jeszcze :eviltong: 2 lata? Dopiero? ;) Myślałam, że masz Zu dużo dłużej... Z drugiej strony mnie ogarnia coś na wzór przerażenia jak sobie uświadamiam, że za kilka dni Jariemu stuknie 2 lata :lying: Szczególnie biorąc pod uwagę długość życia dobków... Dziś na forum odeszła suczka... Rocznik 2009... Nie chce o tym myśleć, nic, a nic... :shake: U dobermanów tak kiepsko z długością życia? Zawsze zaliczałam je do psów, ktore zyją mniej więcej te 10 lat... ...aż idę poczytać o rasie :roll:
Amber Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Szczerze rzadko który dobek teraz dożywa 10 lat. Najczęściej odchodzą psy 6-8 letnie, a nawet i wcześniej. Nowotwory, serce i skręty żołądka są główna przyczyną zgonów. Niestety w pewnym momencie hodowcy zaczęli zwracać uwagę na eksterier, nie na zdrowie no i wyszło jak wyszło... Starają się to odkręcić, ale wiadomo, nie jest to łatwa sprawa... Mówi się, że dobki szybko żyją i tak samo szybko odchodzą... Cieszę się każdym dniem jak mogę, i tylko tyle...
Vectra Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Amber napisał(a): Mówi się, że dobki szybko żyją i tak samo szybko odchodzą... Cieszę się każdym dniem jak mogę, i tylko tyle... i tego Ci życzę z własnego doświadczenia ... Kano zabrakło 2 tygodni , by dożyć 11 lat ... i tak podobno był rekordzistą ;) a krzyżyk na nim kładli weci od 5 roku jego życia ... Z siusianiem kastratek , nie mam problemu. Evel , a nie możesz powiedzieć wetowi , że Zu je NORMALNIE ? :diabloti: skoro ten barf taki straszny ? jeśli pan doktor będzie sie lepiej czuł i postawi diagnozę , w świadomości rojalkanin .. to nie psuj mu zabawy.
gops Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 co do krótkiego życia psów. suczka cioci 70kg podhalanka z dobrą 10kg nadwagą, 12 letnia codziennie wchodzi na 4 piętro bo tak mieszkają (o dziwo stawy ma zdrowe). żyje i ma się dobrze, dopiero pół roku temu stwierdzono u niej raka płuc ale jak na razie dalej ma się dobrze, pewnie w końcu ją zaatakuję ale 12 lat to i piękny wiek na tak dużego psa . mój pudels żyję ponad normę , większość miniatur żyję 12-14lat mój już ma ponad 14 , w dobrej formie nie jest ale żyję i pewnie jeszcze z rok mu został , smutne ale takie jest życie żaden pies nie żyję wiecznie. i bardzo bardzo bym chciała bym moja suka dożyła tak pięknego wieku, starości , jak myślę że mojej zaraz stuknie 4 lata ... nie wiem co ten czas tak szybko leci .
evel Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 [quote name='sacred PIRANHA']pan G jest ogólnie fajny, tylko to jego podejście do barfu....już by się człowiek młody przekonał i nie utrudniał nam wizyt no! No nie? :) [quote name='panbazyl']no jest wszystkożerny :) Tylko klatki nie rusza. Nie wiem jak z kagancem, ale Bazyl za mlodu też był wszystkożerny i nawet kaganiec pożarl (nakladałam cholerze podczas nieobecności aby sobie kuku nie zrobił np kablem pod napięciem, a on ten kaganiec od środka wymymlał.... w Hiszpanii pożarl plantację maryśki, bez doniczek na szczęście...) a Młody - teraz obrabia gnaciora, jakoś nie zwrócil buły i chleba. Ciekawe co w nocy wymyśli - i co obrzyga jesli już.... Bo swoje poslanie, i dywaniki załatwił w nocy i rano - piorą się teraz. ale żeby poduszkę pożreć???? Taką brązową z Jysku, bardzo fajną.... ech. ale takie labradory sa - potworne patologiczne pożeracze wszystkiego. Potem im pzrechodzi. Więc nie rozumiem po co ludzie chcą małego śłitaśnego szczylka - ja wolała bym od razu takiego 2-3 letniego - w tym wieku tylko wybitne jednostki jeszcze coś niszczą, reszta jest NORMALNA! Może ta maryśka nadal gdzieś tam tkwi i przeszła na syna? :evil_lol: A ta poducha to z pierzem była? Bo jak tak, to może Młody myślał, że to taka zakamuflowana kura? :lol: [quote name='Amber']Sterylizacja ma same plusy, zero minusów :p Moje suki całe szczęście nie popuszczają... Jeszcze :eviltong: Sterylizacja ma wiele plusów i wiele minusów, coś za coś :smile: W sumie liczyłam się z taką możliwością, od dawna wiadomo, że lejących suk nie jest 2% a na pewno więcej (gdzieś widziałam, że bliżej 20%), ale znając nasze szczęście Zu byłaby potworem przed, w trakcie i po cieczce :diabloti: Generalnie życie z popuszczającym psem jest upierdliwe, ale da się jakoś ogarnąć, jeśli leki działają. Gorzej jeśli nie ;-) [quote name='Amber']2 lata? Dopiero? ;) Myślałam, że masz Zu dużo dłużej... No dwa lata, jakoś szybko poszło :smile: Mam nadzieję, że na dzień dzisiejszy się dotarłyśmy do tego stopnia, że nasza egzystencja idzie w miarę gładko ;-) Ciężko jest wychować zwichrowaną małą mózgownicę, zwłaszcza jak właściciel popełnia tyle błędów, co ja, zwłaszcza na początku, ale kocham Zu najbardziej na świecie... W sumie to pewnie jest psem mojego życia :smile: [quote name='Amber']Z drugiej strony mnie ogarnia coś na wzór przerażenia jak sobie uświadamiam, że za kilka dni Jariemu stuknie 2 lata :lying: Szczególnie biorąc pod uwagę długość życia dobków... Dziś na forum odeszła suczka... Rocznik 2009... Nie chce o tym myśleć, nic, a nic... :shake: Jedyna opcja to chyba cieszenie się każdą chwilą, jaką macie daną razem. Ja Ciebie w ogóle podziwiam, bo tyle przechodzić z psem rasowym z podobno dobrej hodowli to niejeden człowiek by się chyba poddał, rzucił wszystko, odwiózł psa do hodowczyń i tyle by z tego było. Widać byliście sobie pisani po prostu, mimo tych wszystkich trudności ;) makot'a;18818207 napisał(a):U dobermanów tak kiepsko z długością życia? Zawsze zaliczałam je do psów, ktore zyją mniej więcej te 10 lat... ...aż idę poczytać o rasie :roll: [quote name='Amber']Szczerze rzadko który dobek teraz dożywa 10 lat. Najczęściej odchodzą psy 6-8 letnie, a nawet i wcześniej. Nowotwory, serce i skręty żołądka są główna przyczyną zgonów. Niestety w pewnym momencie hodowcy zaczęli zwracać uwagę na eksterier, nie na zdrowie no i wyszło jak wyszło... Starają się to odkręcić, ale wiadomo, nie jest to łatwa sprawa... Mówi się, że dobki szybko żyją i tak samo szybko odchodzą... Cieszę się każdym dniem jak mogę, i tylko tyle... To jest właśnie jeden z czynników, które mnie odwodzą od posiadania dobermana... Moja suka może nie jest jakimś wyznacznikiem, bo ona bezpapierowiec, ale niecałe 8 lat życia to strasznie mało... W ogóle przeglądałam sobie ostatnio stronki różnych hodowli i podstrony "za TM" wraz z datami narodzin i odejścia poszczególnych psów są trochę przygnębiające :roll: [quote name='Vectra']i tego Ci życzę z własnego doświadczenia ... Kano zabrakło 2 tygodni , by dożyć 11 lat ... i tak podobno był rekordzistą ;) a krzyżyk na nim kładli weci od 5 roku jego życia ... Kano dożył pięknego wieku. Ech, gdyby tak wszystkim dobermanom było pisane żyć co najmniej 10 lat... [quote name='Vectra']Evel , a nie możesz powiedzieć wetowi , że Zu je NORMALNIE ? :diabloti: skoro ten barf taki straszny ? jeśli pan doktor będzie sie lepiej czuł i postawi diagnozę , w świadomości rojalkanin .. to nie psuj mu zabawy. No taki miałam zamiar generalnie :evil_lol: ale... dzisiaj też sucho na podkładzie. Naprawiło się samo z siebie, czy co? :cool1: [quote name='gops']co do krótkiego życia psów. suczka cioci 70kg podhalanka z dobrą 10kg nadwagą, 12 letnia codziennie wchodzi na 4 piętro bo tak mieszkają (o dziwo stawy ma zdrowe). żyje i ma się dobrze, dopiero pół roku temu stwierdzono u niej raka płuc ale jak na razie dalej ma się dobrze, pewnie w końcu ją zaatakuję ale 12 lat to i piękny wiek na tak dużego psa . mój pudels żyję ponad normę , większość miniatur żyję 12-14lat mój już ma ponad 14 , w dobrej formie nie jest ale żyję i pewnie jeszcze z rok mu został , smutne ale takie jest życie żaden pies nie żyję wiecznie. i bardzo bardzo bym chciała bym moja suka dożyła tak pięknego wieku, starości , jak myślę że mojej zaraz stuknie 4 lata ... nie wiem co ten czas tak szybko leci . O matko, to niezłe ma geny suczyna :) Generalnie życie to śmiertelna choroba, na coś trzeba umrzeć, ale gdy odchodzi młody pies, to jakoś trudniej jest się z tym pogodzić. Zu w tym roku jakieś 5 lat będzie kończyła. Siwa jest na dziobie jak stara koza, ale taki jej urok widocznie ;)
sacred PIRANHA Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 tylko jakby co powiedz doktorowi G. że ona na suchej karmie od dawna, bo jak powiesz ze wrocilas do suchej to ci zaraz powiem ze pewnie jeszcze za krotko na suchej jest;-) on ma obsesje po prostu,a taki fajny doktor jest no;-)
a_niusia Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 wlasnie ja tego strasznie nie lubie u weterynarzy-nie wszyscy znaja sie na zywieniu psow, wcale nie maja tego na studiach. polki wypchane royalem i hillsem, wiec to polecaja. co wiecej-wiekszosc hodowcow tez sie na tym nie zna i laduja w psy straszne swinstwa. my na szczescie mamy takiego weterynarza, ktory pyta "co je?" i to nie znaczy "jaka marka karmy karmicie?" tylko "czy dostaje stosowne do wieku i potrzeb zarcie" w skrocie "czy dobrze je i dobrze sra":)))
panbazyl Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Amber - z jakiej hoowli masz dobka - mozesz na pv wysłać. Pytam z czystej ciekawości bez żadnych podtekstów czy jakiś tam. Ja miałam zawsze psy z second handu. Albo z bidulca albo z ulicy albo uratowane od kogos z potwornych warunków. Więc praktycznie nigdy nie wiedziałam ile mają lat, oprócz jednego onka - takiego w starym typie, bo to dawno temu było. Biedaczek pożył może z 5-6 lat, byl wyjątkowo chorowity a chorowal w czasach jak w Pl nie bylo suchych bobków (tak, byly takie czasy!) a weci leczyli upuszczaniem krwi. Teraz pewnie by pożył dłużej. Mialam też od szczylka mixa onka z ????? - też żyl bardzo szybko i krótko To był Bazyl Pierwszy... Po jego odejściu postanowiłam - nigdy więcej pojedyńczego psa w domu! Po nim pojawila się Czarna Mamba (przyplatała sie do nas - ktoś musial ja wywalic z domu bo popuszczała po sterylce i pierdziala koszmarnie) potem przyleciał Bazyl labrador,a za nim Pirania i teraz Panbazyl. Czarna Mamba pozyla u nas ze 3 lata, nie wiem ile miala lat, ale bylo to stworzenie bardzo łapczywie żarłoczne i jak wlączał się jej szwędalski to szła na wieś - zwlaszcza przed świetami i po świniobiciu i pożerała wszystko co bylo na jej drodze. I chyba pożarla coś czego pożreć nie powinna.... Dla niej nie było siatki czy bramy - potrafila przejśc przez wszystko. I ona też nie mieściła sie w tych podobno 2% suk co tylko popuszczają.... To takie pierniczenie - więcej suk popuszcza dużo więcej. Najprawdopodobniej byla wycięta w najbardziej złym z możliwych czasów do wycięcia. Piranię jak ciachałam to w najbardziej optymalnym czasie - z tego co wiadomo aktualnie. Być moze za kilka lat nauka zmieni zdanie na temat kiedy najlepiej ciachać sucze. a na czarnych psach szybciej widać siwe klaki. taki ich urok :) choć mój Bazyl tez posiwiał na pyszczydle.
dagg Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 [quote name='gops'] mój pudels żyję ponad normę , większość miniatur żyję 12-14lat mój już ma ponad 14 , w dobrej formie nie jest ale żyję i pewnie jeszcze z rok mu został , smutne ale takie jest życie żaden pies nie żyję wiecznie. . Moja miniaturka żyła 16 lat :) a była to sunia z pseudo :)
Vectra Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 a ja uczciwie mówię/piszę , że moi weci nigdy nie wnikali czym moje psy są karmione ... jedynie było analizowane ;) przy nużycy u Marysi i jadłowstręcie Frania ... ale to tylko po to by dopracować dietę ... Nigdy też nie mieli ALE , że psy dostają surowe , całe gnato-mięcha ... raz Emila nażarła się ... jak się okazało po wydaleniu -drewna :diabloti: zrobione było USG .. analiza co żarła i co mogło zalegać ... wyszło że może być kość ... bo takowe jadła w tym czasie .... wet zalecił kleik i parafinę ciekłą , kefir i przegląd stolca ... dodając że czasem kość potrafi zalegać i dramatu nie ma ... dlatego jestem trochę zdziwiona , że czepiają się diety ... a może Zu się podziębiła ? Bo Lalka czasem , jak wyleży się na betonie ;) szczególnie latem ... gdzie pół psa leży na zimnym , pół skwierczy ... to potrafi się potem posisiać ... ale rutinoscorbin i urosept czy podobny wynalazek ... w mig to naprawiają ... Nawykowe zapalenie pęcherza , to taka paskudna dolegliwość ... ja też na nią cierpię ;)
sacred PIRANHA Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 no suka u mnie tez ostatnio zaczęła posikiwać, jakby była po sterylce to pewnie bym się już zdażyła zastrzelić, ale że nie jest to dawałam rutinoscorbin i urosept i przeszło:-) A co do diety, to ja znam JEDNEGO weta, który uważa że skoro mojemu psu mimo tego ze jest niespełna 3 kilogramowym wypierdkiem pasuje żarcie surowych DROBIOWYCH kości i mięsa, to niech żre - cała reszta włosy z głowy rwie lub patrzy na mnie jakbym swojego psa celowo chciała zabić kośćmi...na nic moje tłumaczenie,że ja kilka ładnych miesięcy użerałam się z jego niby delikatnym przewodem pokarmowym i ciągłymi ciągłymi biegunkami mimo roznych polecanych suchych karm i gotowanego... Barf dla mnie jest....niewygodny;-) i nie karmiłabym tak psów, gdyby nie to co przeszłam z Ajusiem na wielu roznych suchych karmach, najchętniej bym znalazła taką suchą wygodną bobkową karmę, którą sypne i mam kuźwa z głowy...tylko nie udało mi się takiej znaleźć;-) i na samą myśl że znowu miałabym szukać i przechodzić te same biegunkowe noce na dworze płakać mi sie chce...niestety tylko jeden wet to zrozumiał jak dotąd...
makot'a Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Ano, hodowcy wielu ras niestety postawili na eksterier, a teraz są same problemy :( Nie wiedziałam, że u dobków tak kiepsko ze zdrówkiem :shake: Ja nigdy nie miałam psa, który dożyłby szczególnie sędziwego wieku niestety. Pierwszy - pseudo owczarek niemiecki bardzo nam uciekał. zadne ogrodzenie nie stanowiło ogrodzenia - tak jak pisze panbazyl o Czarnej Mambie - Baster też jak tylko nadarzyła się okazja, to szedł w długą. Raz zaginął nam na dwa miesiące, ślad po nim zaginął pomimo poszukiwań (oczywiście poszukiwania na miarę możliwości wczesnych lat 90-tych, czyli kilka ręcznie wypoisanych ogłoszeń i wydzieranie się po wsi wołając psa...). Ale wrócił. Wyglądał, jakby ktoś trzymał go na łańcuchu, bo sierść miał bardzo ubitą od obroży, a sam był dość dobrze podtuczony. Niestety pewnego razu nie wrócił, nie wiem co się z nim stało, a miał wtedy nie więcej niż 5 lat... ....Baster nauczył uciekania również mojego drugiego psa - Fredka, który przez całe życie urządzał sobie wędrówki po okolicy. Po ogrodzeniach nie chodził, ale wystarczyło, że ktoś chciał wejść na podwórko, a on prześlizgiwał się między nogami ze zwinnością kota.. Do końca zycia był w bardzo dobrej kondycji, ale nie dane było mu dożyć późnej starości, bo w wieku 11 lat wpadł pod samochód :( No, a moje obecne...Łati ma teraz 7-8 lat i trzyma się bardzo dobrze. Baście w tym roku idzie 5-ty roczek, też zaczyna już lekko siwieć na pyszczku, ale póki co trzyma się bardzo dobrze. Choć o jej zdrowie obawiam się najbardziej, bo bądź co bądź, ale z ONem to ona ma sporo wspólnego :roll: No a Nitka to szczyl, bo prawdopodobnie ma dopiero 2 latka, więc nią sobie jeszcze nie zawracam głowy :evil_lol:
Vectra Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 co do żywotności , to mogę napisać , że moje staffiki pochodzą z długowiecznej rodziny :) średnio tak 15-17 lat :) Rekina babcia ta od strony mamy , ma 12 lat jest jak szczeniaczek , tata Frania ma 11 lat , trzyma się super ... pradziadek żył 15 lat , prababcia 15 lat , prapra 16 lat ... od drugiej strony rodowodu .. tam gdzie i Marysia ... to samo ... długość życia ok 15 lat ... 12 letni pradziadkowie , 14 letni pra pra ... w świetnej kondycji :) Sporo psów znam osobiście , temu mogę na ten temat skrobnąć. Z Emili rodziny podobnie.Jej tata ma 12 lat , nadal śmiga w doskonałej kondycji.
Amber Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Jedyna opcja to chyba cieszenie się każdą chwilą, jaką macie daną razem. Ja Ciebie w ogóle podziwiam, bo tyle przechodzić z psem rasowym z podobno dobrej hodowli to niejeden człowiek by się chyba poddał, rzucił wszystko, odwiózł psa do hodowczyń i tyle by z tego było. Widać byliście sobie pisani po prostu, mimo tych wszystkich trudności ;-)Teraz kiedy tak na to patrzę, to miałam po prostu drobny problem z doborem karmy ;). Z drugiej strony nie jest to normalne, że pies karmiony jedną z najlepszych karm na runku waży 33 kg ;). Teraz walczymy cały czas o sierść, bo jest tak wyliniały, że strach :shake: Mój mądry TŻ ostatnio nakarmił całą trójkę Pedigree u siebie :diabloti: oczywiście jamnicom nic nie było, natomiast Jari jak zwykle ;) Ale i tak jestem pod wrażeniem, bo oprócz gazów zabójców i jednej luźnej kupy nic się nie stało. Gastro czyni cuda :p To jest właśnie jeden z czynników, które mnie odwodzą od posiadania dobermana... Moja suka może nie jest jakimś wyznacznikiem, bo ona bezpapierowiec, ale niecałe 8 lat życia to strasznie mało... W ogóle przeglądałam sobie ostatnio stronki różnych hodowli i podstrony "za TM" wraz z datami narodzin i odejścia poszczególnych psów są trochę przygnębiające :roll: Tak, to jest szokujące. Tym bardziej, że jak się wejdzie na stronę jakiejś starej hodowli i porówna długość życia psów z początku i z końca... Kiedyś dobki dożywały spokojnie lat 13... Były może nie tak piękne, ale przynajmniej zdrowe.... Ja to dostaje świra praktycznie przy każdym objawie. W zeszłym roku po zimie, pies miał trochę gorszą kondycję (w tym pewnie też ;) ) więc po wysiłku dyszał ciężko, a ja od razu w ryk, że ma chore serce. To samo ze skrętem - tylko napije się więcej wody, potarza się, czy ma wzdęcie od razu rwę włosy z głowy. Raz się napił i zwymiotował od razu - chciałam pędzić do weta, a jemu się chyba tylko odbiło ;). Z drugiej strony nie podaje samej suchej karmy, wolę namoczyć i obowiązkowo 2 godz. po posiłku żadnego biegania, skakania itp. No i muszę mu w końcu zrobić prześwietlenie bioder i łokci, ale teraz przyszła pora na szczepienia całej trójki na zakaźne... Mam już w planach wysępienie jakiejś zniżki u weta, jako, że leczę tam regularnie 3 psy i dobre kilka tysięcy już im zostawiłam :p ale znając nasze szczęście Zu byłaby potworem przed, w trakcie i po cieczce Nie zauważyłam zmian charakteru w czasie cieczek. Zauważyłam natomiast wzrost agresji u Finki po sterylce. Teraz tylko czekam na Cortinę. Mam szczerą nadzieję, że się suki nie zaczną gryźć :p
sacred PIRANHA Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 z tą agresją u suk po sterylce jest podobnie jak z posikiwaniem, niby rzadkie a jednak zdarza się;-) dlatego ja cały czas dumam ciachac czy nie...
omry Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Mój Iwanek już 11 lat, a tak koło ośmiu nawet rottki odchodzą.. Tori ma 12 i jeszcze pożyje spokojnie, jednak jak patrzę na Iwana, to w pewnych momentach widzę w nim tego staruszka. Ciężko się z tym pogodzić, chciałoby się, żeby żyły o wiele dłużej, ale niestety..
Vectra Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 sacred PIRANHA napisał(a):z tą agresją u suk po sterylce jest podobnie jak z posikiwaniem, niby rzadkie a jednak zdarza się;-) dlatego ja cały czas dumam ciachac czy nie... gorsze są w cieczce , zaufaj mi :evil_lol:
a_niusia Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 ja bym nie zniosla, gdyby mojej suce po sterylce zmienil sie charakter. naprawde, to by bylo gorsze niz lanie. ale ona jest generalnie malo hormonalnym stworzeniem...cieczka jej nie obeszla, przez jeden dzien jakos bardziej podobali jej sie chlopcy, ale srednio szedl jej podryw, bo mlody yeti nauczony, ze adoratorow sie goni, wszystko jej przeploszyl. i to wszystko. po cieczce po prostu odrazu wrocila do normalnego zycia-z dnia na dzien. naprawde mnie przeraza wizja wyciecia jej. gdyby nie to, ze wiem na pewno, ze nie bedzie suka hodowlana, to nawet, gdyby miala nie miec szczeniakow, to bym odwlekala te decyzje, bo "moze jednak, moze kiedys", a tak to klamka musi zapasc...
sacred PIRANHA Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Vectra napisał(a):gorsze są w cieczce , zaufaj mi :evil_lol: o tym nie pomyślałam...jak patrze na swoją zaraze teraz, to chyba nie chce pozna jej humorków cieczkowych;-)
Recommended Posts