majuska Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Laszczyny - mała wieś podkarpacka za Przeworskiem. Przypadkiem dowiedziałyśmy sią o rozgrywającym sie tam dramacie grupy zwierząt. Pojechałyśmy ten sygnał sprawdzić, rzeczywiście to co ujrzalyśmy na miejscu to jakiś koszmar. W skrócie: Domostwo bardzo ubogie i zaniedbane, położone w zagajniku leśnym, mieszka tam dwoje ludzi - rodzeństwo - brat i siostra w średnim wieku , a oprócz nich kilkanaście psów, dodatkowo wewnątrz domu dużo kotów.... Już na pierwszy rzut oka widać, że zwierzeta te mają cięzki zywot , są skrajnie zaniedbane , wygłodzone i chore. *Przykute łańcuchami do czego się da - drzew, a nawet maszyn rolniczych pod gołym niebem.Próżno szukać wokół nich miski z wodą, a co dopiero z jedzeniem, część psów w stajni , łańcuchami przypięta do ścian, siedzą w towarzystwie krowy, która praktycznie nie ma wymion z zagłodzenia...Psy siedzą tam non stop w ciemnicy nie widząc światła dziennego, bo drzwi są wciąż zamknięte, a okna brak. Niektóre już pewnie wzrok straciły lub powoli go tracą, psy załatwiają się pod siebie... *Przywiezione przez nas jedzenie znika w tempie błyskawicznym, woda nalana do porozstawianych przez nas misek jest natychmiast wypijana, na pytanie dlaczego nie maja psy nawet wody ( którą wystarczy pobrać ze studni ), pani odpowiada: [bo ja kawy im ugotuję potem:-o:shake: * Co najmniej kilka psów wymaga natychmiastowej pomocy weterynarza, wszystkie zwierzęta są zapchlone, zarobaczone, maja zapalenie skóry i łyse, zaognine ze strupami placcki po ciele..Na zdjąciach widoczny jest stan psów, można ocenić... *Kontakt z " opiekującymi " się zwierzętami jest utrudniony. Są to ludzie wychowujący się w ciężkich warunkach, wręcz ubóstwie, ociężali umysłowo. To dobrzy ludzie, nie radzący sobie jednak z otaczająca ich rzeczywistością, bezalkoholowi tylko jakby zagubieni we własnym świecie, pojmujący pomoc i miłośc bliźniego w innym wymiarze. Wg nich tu psom jest dobrze bo poza ich gospodarstwem świat jest zły i wszystkie zwierzęta nieszczęsliwe. Gdy wspomniałysmy o szukaniu domów - Pani powiedziała że na gruźlicę / czytaj.smalec/ psów nie odda. Zwierzęta gromadzi p. Stanisława, z rozmów we wsi wiemy że po prostu potrafi zgarniać je z drogi , przywiązuje ich łańcuchem gdzie się da, fundując im horror i cierpienie myśląc , że robi słusznie. Chora, patologiczna, krzywdząca miłość. *Byłyśmy w tym strasznym miejscu juz 3 razy, poprzez Stowarzyszenie Nadzieja z Przemyśla interweniowano w gminie o pomoc, jakąkolwiek, przede wszystkim o zabranie części psów, o zapewnienie tym chorym, zabiedzonym pomocy weterynaryjnej, bo one muszą bardzo cierpieć, o jakąś pomoc rzeczową w postaci karmy, o cokolwiek... Dzisiejsza wizyta uzmysłowiła nam jak nieporadne i nieskuteczne jest działanie gminy, obiecali pomoc i owszem, trochę pomogli, jakas karma znajduje sie w domu, podobno psy zostały zaszczepione ( nie wiemy tego na pewno ) zrobiono 6 bud dla psów...ale co z tego jak żaden z nich nie zamieszkał w tej budzie. Nikt tego nie dopilnował, aby Ci ludzie przepięli trzymane w ciemnej stajni psy na zewnątrz .... * W tej chwili psów jest 12, ile kotów nie wiemy dokładnie, ale to podobna liczba. Sa tam suki, które zapewne rodzą małe, podejrzewamy, że jedna z nich jest obecnie w ciąży, nie wiemy co Ci ludzie robią ze szczeniakami, trudno czegokolwiek sensownego się od nich dowiedzieć, być może one po prostu umierają A zwłaszcza niezrozumiały i karygodny ( być może to kwestie finansowe ) jest też dla nas fakt, iż nie udzielono pomocy lekarskiej tym psom, (spójrzcie na zdjęcia) , niektóre ogromnie cierpią. Ale cierpią w imię chorej, krzywdzącej miłości. Żadne ze zwierząt nie znalazło sie tu z własnej woli... trzeba ratowąc ich życie, a to jest jednoznaczne z zabraniem ich stamtąd. Przynajmniej części z nich, tych najbardziej potrzebujących i chorych. Tylko dokąd ? Prosimy pomóżcie !!!! uwaga, niektóre foty drastyczne: Psy potrzebują pomocy!!! Nie wiemy tak do końca jak najskuteczniej zadziałać, jesteśmy mobilne i dyspozycyjne, mieszkamy w Rzeszowie i podjechać tam zawsze jakoś damy radę. Z tego co wiemy, gmina nie ma za bardzo jak psów odebrać, ponieważ nie ma gdzie ich umieścić, kontaktowali się z podkarpackimi schroniskami, ale w każdym przepełnienie i brak podpisanej umowy... Dlatego wołamy o jakąkolwiek pomoc na dogo!!! potrzebujemy tymczasów , domów stałych, nawet zwykłych porad jak działać, czegokolwiek.... Prosimy pomóżcie, bez dogomaniaków sprawa ucichnie , przyschnie, a zwierzaki wciąż będą cierpieć... w razie czego kontakty : majuska tel. 600 401 564 becia66 tel. 606 262 450 [SIZE="5"]Aktualizacja Sprawą zajmie się Fundacja Emir Są w stanie zabrać wszystkie psy na razie na temat kotów i krowy nic nie wiadomo.. Na pewno ze względu na ciężki stan zdrowia kilku psów , odpchlanie, odrobaczanie, szczepienia i sterylki - będzie potrzebna pomoc finansowa, potem także inna - pomoc w szukaniu domów , ogłaszaniu UWAGA!!! [SIZE="3"]Jesli chcesz wspomóc naszą akcję wesprzyj Fundacje Emir Bank Śląski O/Grodzisk Maz. 88 1050 1924 1000 0022 6878 6056 koniecznie z dopiskiem Akcja Laszczany.... Chętnie przyjmiemy również pomoc w postaci bazarków, liczy się każdy grosz, leczenie będzie kosztowne, do tego dojdą koszty sterylek zarówno psów jak i kotów i koszty utrzymania, z góry bardzo dziękujemy 4.03.2010 - pierwszy i mamy nadzieję, że nie ostatni etap ratowania zwierząt z Laszczyn http://ww6.tvp.pl/6967,20100304963502.strona Udało sie wyrwac z tego koszmaru tylko 8 psów i jednego kota, niestety cztery psiaki wciąz tam sa, krowa w oborze nie widząca światła dziennego pewnie nigdy, oraz stadko dzikich kotów. Psy trafiły szybko do warszawskiej kliniki, stan wszystkich zwierząt jest powazny, suki są młode ale wyeksploatowane na maksa, po kilka razy rodziły, wszystkie zwierzęta zapchlone, zakleszcone z zapaleniem skóry, małe białaski zwłaszcza ten bez oka w stanie tragicznym, właściwie wskazującym na ogromny stan zapalny i zakażenia wewnętrzne, martwica ogona, nie wiadomo czy przeżyje... [SIZE="4"]Obszerna relacja z całej akcji - pisana przez dziewczyny z EMIRa ( dodatkowo wiele fot z akcji oraz kliniki dla zwierząt) na stronach 26 - 28 posty 257-274 [SIZE="5"]EMIR dziękujemy za wszystko!!! [SIZE="2"]Można wspomóc psiaki z Laszczyn na bazarku: http://www.dogomania.pl/threads/181472-Nowe-kolorowe-koszulki-i-galotki-damskie-na-psy-wyciAE-gniAE-te-z-piekA-a-Do-14-03-2010?p=14261633#post14261633 Zapraszamy!!! [SIZE="5"]Uwaga!!! Uwaga!!! Aukcja charytatywna na rzecz psiaków z Laszczyn http://www.allegro.pl/item952985998_...rytatywna.html [SIZE="5"]Prosimy o wsparcie!!! Wdzięczni będziemy za porozszyłanie linku do aukcji gdzie tylko się da!!! [SIZE="3"]Wpłaty od dogomaniaków na konto fundacji Emir wpływy 12.03 - 15.03.10 20,- Marcin G. 5,- VALKIRIA 10,- SAVIOLA - LA 25,- ZULKA !$ 20,- SyLa1205 10,- arus-84 15,- dariasp 10,- PAWLO0665 25,- krakowanka jedna 30,- Bartosz R. 25,- BJTA _____________ 195,- razem [SIZE="3"]Dziękujemy bardzo!! Quote
Ulka18 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Kolejna masakra i zbieralnia. Zadnego psa nie przyjma schroniska? Ani jednej sztuki? Moze za niska stawke postawila gmina. Ten bialy na ostatnim zdjeciu powinien szybko znalezc dom, gdyby go pooglaszac. Quote
majuska Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 Biały psiak - przybity na łańcuchu do ściany w ciemnej stajni - katastrofa, chore oko, pewnie do amputacji, spowodowane zapchleniem zapalenie skóry, łyse placki na ciele - to nasza bardzo szybka i oględna ocena stanu zdrowia, laik widzi, że pomoc potrzebna na gwałt, wet z gminy musiał to widzieć i nic....takich biqałasków jest 3 , top małe i śliczne pieski, ale zniszczone, przez chora miłośc i ciemnotę.... Quote
majuska Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 Ulka18 napisał(a):Kolejna masakra i zbieralnia. Zadnego psa nie przyjma schroniska? Ani jednej sztuki? Moze za niska stawke postawila gmina. Ten bialy na ostatnim zdjeciu powinien szybko znalezc dom, gdyby go pooglaszac. podobno gmina pytała w Rzeszowie i Przemyślu, nie ma podpisanej umowy to raz , a dwa wszędzie przepełnienie...chociaż nie wierzę, że nie zmieściłby sie tak potrzebujący pies Quote
Becia66 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 To jest masakra, trzeba tam naprawdę być aby pojąc ogrom całej tragedii. Patrzeć w oczy tych strasznie skrzywdzonych zwierząt i nie wiedzieć jak pomóc. One wołają o pomoc. Bezsilnośc zabija. Quote
GoniaP Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Majuska, proszę podaj mi swój numer telefonu na pw. Quote
gagata Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Ile tam jest piesków? I jak wyglada sprawa z kotami? One wychodza z domu,, widziałyscie je? Jak daleko do najblizszego weta? Quote
Becia66 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Ten mały piesek tak wyglądał kilka tygodni temu. Nie wiem co się stało z jego oczkiem, w ogóle wygląda fatalnie i widać że bardzo cierpi....:-(:-(:-( A dzisiaj tak.....:-(:-(:-( Quote
Dzika_Figa Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Jestem... banerki zrobię. Jak jeszcze mogę pomóc? Quote
Florentynka Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Brak słów... Gmina ma zdaje się ustawowy obowiązek zajmowania się zwierzętami na własnym terenie. To chyba nie jest kwestia wyboru, czy chcą czy nie chcą podpisać umowę ze schroniskiem - chyba muszą. Ale to na marginesie - póki co nie mają, a psy cierpią i nie można ich tak zostawić! Quote
Dzika_Figa Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Tylko co zrobić? Nie wiem... Interwencja z mediami? Quote
Dzika_Figa Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Trzeba kombinować, gdzie te psy zabrać. Im WSZĘDZIE będzie lepiej niż tam... Quote
Florentynka Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 To strasznie trudna sprawa...Psom trzeba pomóc natychmiast. A jednocześnie wystąpienie przeciw gminie może spowodować wybuch nienawiści do psiarzy i różne związane z tym problemy... Ale może mediami należy tu postraszyć? Urzędy uwielbiają załatwiać sprawy przez rozkładanie rąk i mówienie że chcieliby, ale nic nie mogą. Z drugiej strony - niedawno gdzieś widziałam taki reportaż - w jakiejś wsi stado psów, na wpół zdziczałych, ludzie dokarmiali i molestowali sołtysa, wójta i kogo się dało, żeby coś z tym zrobić. I ktoś zrobił - kilkanaście psów zostało otrutych, nikt się nie przyznaje. To drastyczny przypadek, ale dowodzi, że ludzie są zdolni do wszystkiego. Dlatego jeśli się da, to wydaje mi się , żeby wstrzymać się od otwartej wojny z gminą - raczej stanowczość i trochę straszenia, na zasadzie albo coś z tym zrobicie, albo będzie rozpierdówa w mediach i sprawa w sądzie. Quote
EVA2406 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Myślę Florentynko, że masz rację. I tak boję się, że gmina cichaczem będzie chciała pozbyć się problemu i pousypiają te psy. Quote
UBOCZE Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Zgroza!!!:angryy: Trzeba chyba na wątku zrobić większy ruch. Zaraz postaram się pomóc w rozsyłaniu... Quote
Becia66 Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 To stodoła w której siedzi kilka psów. Siedziały tez tam w te największe mrozy kiedy hulał przenikliwy wiatr, a tam wszystko dziurawe. Byłysmy wtedy - rozpacz. Dzisiaj padał deszcz i lało sie nam w tej stodole na głowy.... Quote
Florentynka Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Dlatego nie można gminy rozdrażnić ani wejść na wojenną ścieżkę - chyba, ze nie zostawią innego wyjścia. Dla bezpieczeństwa - sprawę trzeba opapierkować ile wlezie. Zgłaszać, nudzić i żądać na wszystko potwierdzeń na piśmie. A policja? Czytam sobie właśnie ustawę o ochronie zwierząt: Art. 7. 1. Zwierzę, które jest rażąco zaniedbywane lub okrutnie traktowane, może być odebrane, czasowo lub na stałe, właścicielowi bądź innej utrzymującej je osobie, na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) podjętej z urzędu lub na wniosek organu Policji, lekarza weterynarii albo inspektora Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce lub upoważnionego przedstawiciela innej organizacji społecznej o podobnym statutowym celu działania i przekazane do schroniska dla zwierząt albo pod opiekę innej osoby lub instytucji. 2. Decyzja, o której mowa w ust. 1, podlega natychmiastowemu wykonaniu. 3. W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce lub upoważniony przedstawiciel innej organizacji społecznej o podobnym statutowym celu działania może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. 4. W przypadkach, o których mowa w ust. 1 i 3, kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia obciąża się jego dotychczasowego właściciela lub opiekuna. 5. Do należności z tytułu kosztów określonych w ust. 4 stosuje się przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. 6. Jeżeli zwierzę zostało odebrane z powodu rażącego zaniedbywania go lub okrutnego traktowania przez właściciela lub przez inną osobę za przyzwoleniem właściciela, z dniem uprawomocnienia się decyzji o odebraniu wygasa jego prawo własności do tego zwierzęcia i staje się ono własnością gminy. W takim przypadku wójt (burmistrz, prezydent miasta) rozporządza zwierzęciem stosownie do okoliczności, w szczególności oddaje je do schroniska, sprzedaje lub nieodpłatnie przekazuje na własność odpowiedniej osobie albo instytucji. Art. 9. 1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. 2. Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu. Quote
Florentynka Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Proponuję tak: - gmina jak rozumiem została zawiadomiona i coś tam niby zrobiła - na piśmie złożyć zawiadomienie, że stan zwierząt uległ pogorszeniu, zażądać dowodów na to, że weterynarz tam był, widział, zaszczepił. - zgłosić sprawę na policję - w razie próby olania postraszyć mediami jednych i drugich Quote
EVA2406 Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Tyle przepisy.......................a życie , sobie.........................:razz:. A może niech gmina wyasygnuje jakąś kasę na leczenie i DT, bo oni sami tym się nie zajmą. Quote
Dzika_Figa Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Banerki na szybko. Biorę jeden i lece spamować dalej... Quote
polubek Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 o kuźwa jestem i aż mnie zatkało. już miałam wyłączyć sprzęta i położyć się ale przeczytałam. nic mi nie przychodzi do głowy z daleka jak wrzucić wszystko na nk i pisać pisma do gminy. ale niestety to już jak wstanę. (jeżeli byby jakiś wzór pisma pod którym można by się podpisać). padam na twarz. Quote
Asior Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 mam wieści od Majqi.... Asiu, podpowiedz dziewczynom, że należy: - podjechać do ludzi i stamtąd wprost wezwać policję na miejsce, wyjaśniając czemu etc. Muszą przyjechać, zgłoszenia są nagrywane. Poczekać, przyjadą, poza tym, że mają sprawdzić, co w trawie piszczy muszą, czego należy żądać sporządzić protokół, musi być ślad interwencji na piśmie. - kolejno należy wystąpić w roli świadka takiego traktowania zwierząt i złożyć od siebie osobne doniesienie na policji, które musi zostać spisane - dalej - wyłącznie pisemnie zgłosić sprawę w urzędzie miasta - powiadomić pisemnie i telefonicznie (na wszelki wypadek) powiatowego weta wg mnie sensowne działanie to podstawa.. NIEWOLNO ICH ZOSTAWIĆ NA PASTWĘ LOSU.. Dla tych psiaków każdy dzień zwłoki to może być śmierć!!!!!!!! Quote
Dzika_Figa Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Asior, bardzo dziękujemy za konstruktywne uwagi! Quote
Florentynka Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Tak, też mi się to wydaje sensowne. (Miałam na myśli to co Asior przekazała od Majqi, ale ze dwa posty wskoczyły przed mój komentarz) Quote
Ulaa Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Z tego co się orientuje, najlepiej aby zajęła się tym jakaś org. prozwierzęca i wystąpiła jako pokrzywdzony-oskarżyciel posiłkowy. Najlepiej by było nastraszyć tych ludzi i jak najszybciej wydębić zrzeczenie wszystkich psów, może być zbiorcze. Inaczej staną się one dowodami w sprawie, nie do adopcji... No i przy policji każdy pies i jego stan musi zostać opisany! Oczywiście obdukcje wet. to także podstawa oskarżenia. Co z kotami? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.