Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 819
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Kochane, napiszę Wam tak: W chwili obecnej jest ALERT, ale na szczęście nie sytuacja patowa. Jak pisałam wcześniej Grafit jak zostaje sam już nie szczeka, tylko popłakuje i ..... DRAPIE W DRZWI. I to jak drapie - tak naprawdę nie ma większego znaczenia wydrapana dziura w drzwiach kuchennych i w ścianie w kuchni, oraz podarta wykładzina pcv w kuchni również. Największe znaczenie ma niestety hałas, kiedy Grafit drapie z całych sił w drzwi kuchenne. Dziś Grafit był w domu - w kuchni, bo pogoda upalna i mieszkająca pode mną sąsiadka mnie poinformowała, ze Grafit cały dzień drapał w drzwi i to było już naprawdę nie do zniesienia. Poza tym koleżanka mnie poinformowała, że ktoś komuś mówił, że to nie może tak być, żeby pies był cały dzień w samochodzie i należałoby zawiadomić jakąś ochronę zwierząt. Więc nie namyślając się wiele wsadziłam Grafita do samochodu i zawiozłam go do znanego mi hoteliku ( był tam 8 dni Grafit kiedy wyjechałam na urlop ).
Plan mam taki : Na dni robocze zawożę Grafita do hoteliku, a w piątek po południu zabieram go do domu na weekend. Bo problemem jest to ,że nie mam z nim co zrobić jak jestem 8 godz. w pracy. Ponieważ jestem na etapie kupowania i remontowania domu na wsi ( ale może przeprowadzimy się tam dopiero zimą ) sytuacja taka może potrwać kilka miesięcy. Dni roboczych jest w miesiącu ok 20 * 20 zł. doba = ok. 400 zł. Połowę mogę zapłacić ze swoich, ale o tę drugą połowę muszę was prosić, bo sama nie dam rady tego dźwignąć. Kocham bardzo Grafita i chcę żeby został z nami, ale tak naprawdę będzie to możliwe, jak cała operacja z domem się uda.
Bardzo proszę o jakieś komentarze z waszej strony, no i w ogóle o jakiś odzew.

Posted

[quote name='Bambino']Kochane, napiszę Wam tak: W chwili obecnej jest ALERT, ale na szczęście nie sytuacja patowa. Jak pisałam wcześniej Grafit jak zostaje sam już nie szczeka, tylko popłakuje i ..... DRAPIE W DRZWI. I to jak drapie - tak naprawdę nie ma większego znaczenia wydrapana dziura w drzwiach kuchennych i w ścianie w kuchni, oraz podarta wykładzina pcv w kuchni również. Największe znaczenie ma niestety hałas, kiedy Grafit drapie z całych sił w drzwi kuchenne. Dziś Grafit był w domu - w kuchni, bo pogoda upalna i mieszkająca pode mną sąsiadka mnie poinformowała, ze Grafit cały dzień drapał w drzwi i to było już naprawdę nie do zniesienia. Poza tym koleżanka mnie poinformowała, że ktoś komuś mówił, że to nie może tak być, żeby pies był cały dzień w samochodzie i należałoby zawiadomić jakąś ochronę zwierząt. Więc nie namyślając się wiele wsadziłam Grafita do samochodu i zawiozłam go do znanego mi hoteliku ( był tam 8 dni Grafit kiedy wyjechałam na urlop ).
Plan mam taki : Na dni robocze zawożę Grafita do hoteliku, a w piątek po południu zabieram go do domu na weekend. Bo problemem jest to ,że nie mam z nim co zrobić jak jestem 8 godz. w pracy. Ponieważ jestem na etapie kupowania i remontowania domu na wsi ( ale może przeprowadzimy się tam dopiero zimą ) sytuacja taka może potrwać kilka miesięcy. Dni roboczych jest w miesiącu ok 20 * 20 zł. doba = ok. 400 zł. Połowę mogę zapłacić ze swoich, ale o tę drugą połowę muszę was prosić, bo sama nie dam rady tego dźwignąć. Kocham bardzo Grafita i chcę żeby został z nami, ale tak naprawdę będzie to możliwe, jak cała operacja z domem się uda.
Bardzo proszę o jakieś komentarze z waszej strony, no i w ogóle o jakiś odzew.



Kasieńko, szczerze ci zazdroszczę tego domu na wsi i mocno trzymam kciuki, żeby sie udało. A znając ciebie , uda sie na 100%. Na koniec opluj te sąsiadke z dołu. I drugi raz ode mnie.

Posted

Kurcze faktycznie sytuacja patowa. Kasiu niby jest wyjście z sytuacji, ale tak na prawdę wymaga ono od Ciebie niesamowitego samozaparcia. Termin przeniesienia się do domku na wsi odległy, a życie wymaga działania na 'już'. jeżeli nie będzie jakiś deklaracji w pomocy finansowej odnośnie utrzymania Grafita w hoteli, kiedy pracujesz , to może ktoś zorganizuje jakieś bazarki lub akcję cegiełkową tu na Dogo typu "pomóż Grafitowi przetrwać dni do życia w centrum miłości"

Posted

marysia55 napisał(a):
Kurcze faktycznie sytuacja patowa. Kasiu niby jest wyjście z sytuacji, ale tak na prawdę wymaga ono od Ciebie niesamowitego samozaparcia. Termin przeniesienia się do domku na wsi odległy, a życie wymaga działania na 'już'. jeżeli nie będzie jakiś deklaracji w pomocy finansowej odnośnie utrzymania Grafita w hoteli, kiedy pracujesz , to może ktoś zorganizuje jakieś bazarki lub akcję cegiełkową tu na Dogo typu "pomóż Grafitowi przetrwać dni do życia w centrum miłości"


Miałabym trochę gratów na bazarek. Ciuchy, książki, może cośtam jeszcze. Tylko nie wiem, czy umiem zrobić. Albo może porobię zdjęcia i opisy, a ktoś z większym doświadczeniem by umieścił? I wtedy ja bym wysyłała do kupujących (żeby nie ponosić niepotrzebnych kosztów za paczkę z wszystkimi rzeczami).

Posted

Bambino , czy możesz dać trochę nowych fotek Grafitka .
Isadorka ma bazarek z ogłoszeniami , zamówię wypasione allegro i całą resztę , ale będą potrzebne zdjęcia i nowe wiadomości .

Posted

paulinken napisał(a):
Miałabym trochę gratów na bazarek. Ciuchy, książki, może cośtam jeszcze. Tylko nie wiem, czy umiem zrobić. Albo może porobię zdjęcia i opisy, a ktoś z większym doświadczeniem by umieścił? I wtedy ja bym wysyłała do kupujących (żeby nie ponosić niepotrzebnych kosztów za paczkę z wszystkimi rzeczami).


Nie wiem czy mam większe doświadczenie, ale chętnie bazarek zrobię.
Czasowo niestety dopiero przyszły tydzień:shake:. Gdyby ktoś mógł wcześniej, to OK, a jeżeli nie, to się zgłaszam.
Tylko błagam, przygotuj dokładne opisy i przypomnij mi na pw, mam czasami total sklerozę:oops:.

Posted

irenaka napisał(a):
Nie wiem czy mam większe doświadczenie, ale chętnie bazarek zrobię.
Czasowo niestety dopiero przyszły tydzień:shake:. Gdyby ktoś mógł wcześniej, to OK, a jeżeli nie, to się zgłaszam.
Tylko błagam, przygotuj dokładne opisy i przypomnij mi na pw, mam czasami total sklerozę:oops:.


To ja porobię fotki i opisy i będę Cię molestować :razz:

Posted

Dziewczyny a ja tak sobie pomyślałam, że może zamiast hoteliku można by poszukać kogoś do opieki nad Grafitem, kiedy Bambino jest w pracy. Może Bambino już tą opcję rozważała, bo problem trwa dość długo, ale warto zapytać.
Czy Grafit drapie w drzwi i płacze przez cały czas jak jest sam? Może wystarczy,żeby ktoś do niego zajrzał kilka razy dziennie? Może jakaś starsza osoba z sąsiedztwa,albo zaufany nastolatek? Myślę, że koszty będą sporo mniejsze.

Posted

joanna83 napisał(a):
Dziewczyny a ja tak sobie pomyślałam, że może zamiast hoteliku można by poszukać kogoś do opieki nad Grafitem, kiedy Bambino jest w pracy. Może Bambino już tą opcję rozważała, bo problem trwa dość długo, ale warto zapytać.
Czy Grafit drapie w drzwi i płacze przez cały czas jak jest sam? Może wystarczy,żeby ktoś do niego zajrzał kilka razy dziennie? Może jakaś starsza osoba z sąsiedztwa,albo zaufany nastolatek? Myślę, że koszty będą sporo mniejsze.


Dobry pomysł. Może jakieś drukowane ogłoszenia, że potrzebny petsitter? :razz:
A tu są chętni chyba http://mapapomocy.dogomania.pl/cat.php?id=28

Posted

Smyku napisał(a):
Bambino , czy możesz dać trochę nowych fotek Grafitka .
Isadorka ma bazarek z ogłoszeniami , zamówię wypasione allegro i całą resztę , ale będą potrzebne zdjęcia i nowe wiadomości .

Wspaniały pomysł Smyczku. :loveu: To, o czym piszesz jest ważne. Nowe zdjęcia i kolejny rzut ogłoszeń, bo psina się mocno zasiedziała.

Posted

Kochani jestem! Sorry, że dopiero teraz ale, ostatnio miałam dość mobilny czas i jak już byłam wolna, to .... szłam spać.
Więc po kolei:
To, o czym pisała joanna83 - z Grafitem to jest tak: czasem płacze od razu jak wychodzisz, a czasem dopiero po 5 godz. - on po prostu nie lubi być sam. Pani Kasia z hoteliku mówi, że to wspaniały pies-lubi jak koło niego coś się dzieje, ale on może sobie popatrzeć na to z boczku. Poza tym w upały świetnie mu jednak robi przebywanie prawie cały czas na świeżym powietrzu. W sąsiedztwie starsze osoby są takie, że chętnie zagadają na chodniku albo na cmentarzu, ale w życiu nie przyjdą do mieszkania gdzie są ( wprawdzie zamknięte ) 4 psy. Poza tym mieszkam na 4 piętrze i każdy kto wchodzi sapie jak lokomotywa. Po drugie każdy mi powie, że to jest spory obowiązek przychodzić parę razy, a on woli sobie spokojnie żyć. Część tych, którzy nie chodzą do pracy ma ogródki działkowe, więc prawie cały boży dzień spędzają na tym ogródku. Młodzież natomiast woli skate park lub boisko orliki lub też ma ogólnie dość szeroko zakrojone plany dzienne. I co najważniejsze chyba - Grafit jest czasem dość zaskakujący w odruchach - na początku łasił się do każdego, a teraz potrafi do obcej osoby przyskoczyć i wygląda to jakby chciał przyskoczyć do nogawki. Widzę, że ludzie mają trochę stracha, bo on może nie jest duży, ale w sumie dość masywny. Poza tym obawia się, że gdyby ktoś niechcący go wypuścił z pokoju czy kuchni, to miałby problem, żeby go tam z powrotem zaciągnąć.
Tak, że w chwili obecnej nie widzę w swoim otoczeniu nikogo, kto mógłby być petsitterem dla Grafita. Z dobrych wieści - uzgodniłam z panią Kasią z hoteliku, że jeśli Grafit będzie hotelowany u niej dłużej niż miesiąc, to opłata za dobę będzie 15 zł. * 20 dni = 300 zł. Zawsze, to 100 zł. mniej.
Na razie Grafit był w hoteliku:
2 dni robocze * 20 zł. = 40 zł.
5 dni roboczych * 20 zł. = 100 zł.
Poza tym byłam z nim u wetki, bo od lewej dziurki od nosa aż pod pysk zrobiła mu się różowa skóra. Wetka powiedziała, że to od ciągłego oblizywania.Powiedziała, że to oblizywanie, to albo ma katar, albo jakieś zmiany nowotworowe. Zapisała mu marbocyl na 7 dni ( 35 zł.- faktury jeszcze nie wystawiła, bo leczenie trwa dalej ), w piątek kuracja marbocylem się skończyła - podobno wygląda to lepiej i zmian nowotworowych raczej nie widać. Teraz zapisała atecortin, ale niestety w aptekach nie było i pani aptekarka dała w zamian sulfarinol. Smaruję mu ten nochal, choć trochę mam utrudnione zadanie, bo zaraz próbuje sobie to zlizać.
Poza tym Grafuś ma trochę przystrzyżony kołnierz pod pyskiem i ładnie wyrównane włosy na ogonie i łapach. Zdjęcia mam już porobione z początku czerwca, jak chodziliśmy na pole. Prześlę w tygodniu - tylko komu je wysłać ???

Nevio już skończył kurację zastrzykową - i całe szczęście, bo kilka ostatnich zastrzyków musiała mu dawać wetka, bo mi próbował odgryźć igłę albo palce :mad::mad:.

Poza tym radzimy sobie. Jak przywiozę Grafita w piątek, to praktycznie przez te 2 dni ( poza nocą ) jest on ciągle ze mną. Pozostałe koniki muszą ustąpić miejsce Grafitowi.Ale odbiją sobie przez kolejne 5 dni.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Byłabym wdzięczna jakbyś te zdjęcia wysłała do mnie (wstawię też na wątek). Prośba aby były surowe, nie obcinane, nie przerabiane... surowe. Mój mail: [email protected]


Będą jak najbardziej surowe, bo choćbym i chciała to i tak nic z nimi nie potrafiłabym zrobić.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...