Cudak Posted May 1, 2010 Author Posted May 1, 2010 Tyle, że NAPRAWDĘ nie ma, gdzie go umieścić na czas ewentualnego leczenia :( a łapać go i wypuszczać z powrotem nie ma sensu. W taki sposób się go nie wyleczy - leki + stres związany z transportem i wizytami u weta jeszcze bardziej go osłabią. Myślę, jak mu pomóc...ale naprawdę nie wiem, jak :( Obserwować go będę... mam nadzieję, że będzie silny i da radę. Quote
Cudak Posted May 1, 2010 Author Posted May 1, 2010 Spróbuję mu jutro dać (mam witaminy dla kocicy na wzmocnienie, jej smakują). Oby tylko przyszedł... on zawsze pierwszy przychodzi do jedzonka. Quote
Cudak Posted May 2, 2010 Author Posted May 2, 2010 Z kocurem na szczęście dziś już lepiej Przybiegł i nawet mruczał, jak dostał mięsko. Obejrzałam trochę dokładniej ranę - wygląda, jakby to jakieś zwierzę go zaatakowało (podejrzewałam też potrącenie), są ślady pazurów lub zębów. Z jednej strony jest oderwany spory płat sierści i z drugiej strony mniejszy. Skóra jest uszkodzona - ma to taki żółty kolor, miejscami czerwony. Jest zeschnięte i nic się nie sączy. Oddycha głośno i raz kichnął, więc to jakieś choróbsko go dodatkowo męczy We wtorek pojadę do weta i kupię mu leki (Synergal). Dobrze, że jest poprawa, bo naprawdę się o niego martwiłam. Quote
__Lara Posted May 3, 2010 Posted May 3, 2010 Ufff, to dobrze ;) dzięki, że do niego zajrzałaś Cudak ;) Quote
Cudak Posted May 3, 2010 Author Posted May 3, 2010 Mam klucz od portu, pożyczony od Karmicielki, więc w wolne dni (kiedy jest zamknięte) muszę tam zaglądać i dawać im jeść ;) Quote
__Lara Posted May 3, 2010 Posted May 3, 2010 Ahaaa ;) a one dalej takie przestraszone, uciekają na Twój widok? Quote
Cudak Posted May 4, 2010 Author Posted May 4, 2010 Większość jest przestraszona. Generalnie sypię im trochę więcej jedzenia, tak, że jak przychodzę, to mają jeszcze w miskach i żaden nie jest bardzo głodny :) Tylko ten poturbowany i chory kocurek zawsze wychodzi się przywitać i zagląda do każdej miski. Sprawdza, co dobrego im przyniosłam ;) Quote
Cudak Posted May 4, 2010 Author Posted May 4, 2010 Generalnie rana wygląda z dnia na dzień lepiej. Niestety kot coraz gorzej oddycha, w zasadzie to już charczy, nie oddycha [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_neutral.gif[/IMG] i jest coraz słabszy. Większość czasu przesiaduje w budce. Wiem, że kocur chorował już na koci katar. Może pod wpływem osłabienia i stresu po pogryzieniu choroba się odnowiła (zakładając, że jest jej nosicielem)? W każdym razie często kicha - ma katar, ma problemy z oddychaniem, jest osowiały, apetyt też mu się pogarsza (dziś już nie zjadł tabletki z witaminami i obawiam się, że będziemy mieli problem z podawaniem leków). Oczy nie są zaropiałe, ale łzawią. Nie wiem, co to za choroba (na pewno układu oddechowego), ale bardzo szybko postępuje. Nie wiem, czy bez weta się obejdzie :shake: A na weta nie ma kasy, no i w tym momencie brak transportu... Nie mówiąc już o tym, że powinien na czas leczenia przebywać w DT, a nie na wolności... (chociaż na szczęście nie wychodzi już poza ogrodzenie i żaden pies go teraz nie dopadnie, ale jak poczuje się lepiej, pewnie znów będzie wyłaził. O ile poczuje się lepiej, bo na razie jest tylko gorzej :-() Quote
Cudak Posted May 5, 2010 Author Posted May 5, 2010 Jesteśmy już po wizycie u weta. Kocur ma bardzo rozwiniętą [B]Chlamydiozę[/B]. Poszło mu już na płuca. Z nosa leci mu już krwista wydzielina [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_neutral.gif[/IMG] Jest bardzo osłabiony. Generalnie jest z nim źle. Dostał 2 zastrzyki i wet oczyścił mu trochę nos (polał mu najpierw wodą utlenioną i leciała mu wtedy sama krew). Jutro kolejna wizyta i zastrzyki. Później już, co 2 dni (chyba, że nie będzie widać poprawy - wtedy codziennie). Tabletkami wg weta nie ma szans tego leczyć w obecnym stadium choroby. [B]Koszt dzisiejszej wizyty to 30 zł + 20 zł zapłaciłam za transport. [/B] Nie wiem, ile ogółem wyjdzie wizyt, ale całe leczenie wyjdzie drogo [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_sad.gif[/IMG] Teraz kocur siedzi w klatce wystawowej, żeby nigdzie nie polazł i dostał lepsze jedzonko (przynajmniej będę miała jakąś kontrolę nad tym, ile je i czy w ogóle je...). Tyle, że ta choroba jest zaraźliwa dla ludzi, a ja jestem w 9. mies ciąży, więc w zasadzie w ogóle nie powinnam mieć z nim teraz kontaktu. Nie mówiąc już o sprzątaniu jego kuwety itp... Druga sprawa to problem z transportem - dzisiaj jakoś się udało go załatwić, ale nie jest pewne, czy przez te min 2 tygodnie będziemy mieli, jak dojeżdżać do weta na zastrzyki. Może, jak mu się polepszy będzie można mu samemu je robić, ale nie wiem, czy wet na to pójdzie. I potrzebna byłaby wtedy osoba, która by je robiła, a nie będzie to łatwe, bo dziś kocur bardzo się wyrywał (mimo, że jest słaby). Jak poczuje się lepiej, to już całkiem będzie ciężko je robić [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] [COLOR=Indigo] [/COLOR][SIZE=3][COLOR=Indigo][B]PROSIMY O WSPARCIE FINANSOWE, BAZARKI NA LECZENIE KOCURKA! [/B][/COLOR][/SIZE] Quote
__Lara Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 :( Cudak, trzeba Ci jakoś pomóc!!! spróbuję coś zdziałać. Quote
ilon_n Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Jestem. A gdzie kocurek aktualnie przebywa? czy wet nie przyjąłby go na czas leczenia do lecznicy?? karmę dla kota można dostarczyć wraz z kocurkiem .. to by znacznie uprosciło sytuację i pewnie byłoby z korzyścią dla kota .. I jeszcze jakieś dane do przelewu poproszę na PW. Quote
marysia55 Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Jestem na zaproszenie Lary. Poczytam wątek, ale i tak na dzisiaj jestem wstanie pomóc tylko finansowo niewielkim grosikiem. Przelew zrobić na konto jakie jest wpisane w 1 poście ??? Quote
Cudak Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 [quote name='ilon_n'] A gdzie kocurek aktualnie przebywa? czy wet nie przyjąłby go na czas leczenia do lecznicy?? karmę dla kota można dostarczyć wraz z kocurkiem .. to by znacznie uprosciło sytuację i pewnie byłoby z korzyścią dla kota .. Stepnica (zachodniopomorskie). W chwili obecnej szukamy mu DT w Szczecinie, na czas leczenia - ok 2 tyg (tam byłaby możliwość darmowego leczenia....). Tyle, że naprawdę ciężko kogoś znaleźć, wszystkie DT zapchane kociakami, więc wątpię, żeby to się udało :shake: Lecznica jest niestety mała i nie prowadzi szpitaliku/hoteliku :( Jesteśmy już po wizycie u weta. Koszt to 10 zł + 20 zł (dojazd), czyli w sumie 30 zł. Z kocurkiem jest o wiele lepiej niż wczoraj :) Nosek już wyglądał na czysty, oczka nadal trochę łzawią i ciężko oddycha, ale widać po nim, że lepiej się czuje. Dostał tylko jeden zastrzyk - Penicylinę krystaliczną połączoną z czymś tam (wiedziałam, że nie zapamiętam :oops: ). Następna wizyta pojutrze (w sobotę). Zrobiłam mu w końcu kilka zdjęć (po powrocie z lecznicy - odzyskał apetyt i zajadał puszkę Kitekata): i ślady po sobotnim pogryzieniu (to ta większa rana, z drugiej strony jest jeszcze mała i na nodze, ale goją się w miarę ładnie): Na dojazdy wydajemy już teraz więcej niż na weta :shake: Quote
Cudak Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 [quote name='marysia55']Jestem na zaproszenie Lary. Poczytam wątek, ale i tak na dzisiaj jestem wstanie pomóc tylko finansowo niewielkim grosikiem. [/quote] Dziękuję :loveu: Larze też dziękuję za zapraszanie na wątek :) [quote name='marysia55']Przelew zrobić na konto jakie jest wpisane w 1 poście ???[/QUOTE] Wysłałam nr konta na pw. Fundacja KD prowadzi zbiórkę TYLKO na suchą karmę i pośredniczy w jej zakupie. Quote
ilon_n Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 masakra z tymi dojazdami!! a szczecin to takie duże miasto!! - chociaż jeden domek powinien się jeszcze znaleźć .. tylko ja osobiście nikogo stamtąd nie znam :/ .. nie wiem gdzie uderzyć .. dostałam dane konta, dzięki, zaraz zrobię przelew na koteczka .. Quote
Cudak Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 Dziękuję :loveu: Z dojazdami jest tragedia. Marzy mi się własne, ekonomiczne autko, żebym nie musiała się nikogo już prosić w takich sytuacjach... No i druga sprawa, że paliwo też kosztuje - w tej chwili więcej niż wizyta u weta. Może doczekamy się kiedyś weta na miejscu... Kilka lat temu był. Z DT dla kocura ciężko - jedno, że może zarażać, bo to choroba wirusowa, a druga sprawa, że trzeba z nim do weta latać na zastrzyki, czyścić oczka, nosek... Nie każdy ma na to czas, nawet jakby chciał pomóc :( Quote
__Lara Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Dziękuję kochani, że zajrzeliście i chcecie pomóc :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: uściski dla Was :calus::calus::calus::calus::calus::calus::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Quote
Jolanta08 Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 I ja melduję się na zaproszenie Lary.W sobotę poczytam wątek (mam nadzieję ,że dogo przestanie mulić) i pomyslę jak pomóc Quote
__Lara Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 [quote name='Jolanta08']I ja melduję się na zaproszenie Lary.W sobotę poczytam wątek (mam nadzieję ,że dogo przestanie mulić) i pomyslę jak pomóc[/QUOTE] Dzięki :D :D :D :D :D Quote
Livka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Jestem na wezwanie _Lary ;) jak tylko dostanę fanty od Syli wystawię bazarek dla kocurka :) Quote
__Lara Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 [quote name='Livka']Jestem na wezwanie _Lary ;) jak tylko dostanę fanty od Syli wystawię bazarek dla kocurka :)[/QUOTE] Dzięki kochana :D :D :D :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.