Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 450
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

małą karmię tak jak kazał Pan Mirek pokruszone mięso z kurczaka zalewam ciepłą wodą i Sara zajada sama bez karmienia. Kiedys lubiła surowa marchewke teraz chętnie wcina gotowaną zmiksowaną z mięsem jeśli coś jej smakuje potrafi zjeść całą miseczkę bez problemu. W nocy jak zwykle około 2 hrabianka przywołuje mnie do siebie i tak do 3 w nocy zabawiam ja rozmową i głaskami potem w swojej łaskawości pozwala mi się oddalić . O godz. 5 30 ponownie mnie przywołuje widać nie chce coby słuzba za długo posypiała bo to prowadzi do zbytniego rozpasania . We wtorek odwiedzinki Pana MIrka ...

Posted

Wiec w poniedziałek mam nadzieje ze juz nam nic nie przeszkodzi i do weta z wizytą pojedziemy. Ze względu na skomplikowaną sytuację życiową Helgi, nasza mała hrabianka musi wrócic do pana Mirka. Prawdopodobnie bedzie to juz we wtorek. Mam nadzieje ze pan Mirek da sobie rade, nie zostanie oczywiscie bez pomocy. Wszelkie konsultacje weterynaryjne nadal będziemy prowadzic i wsparcie finansowe jak najbardziej nadal potrzebne,bo pan Mirek to raczej taki skromny staruszek.

Posted

Czy sunia dotarła wreszcie do tego ciągle zajętego ;-) weterynarza? Czy wszystko z nią w porządku :???: Strasznie mi jej żal, tyle się już maleńka nacierpiała.

Posted

Dopiero wróciłyśmy. Było robione ponowne rtg zeby zobaczyc jak to sie wszystko trzyma. W łapce znów sie wszystko poluzowało i było korygowane,ale wszystko wygląda dobrze. Natomiast niestety śruba w miednicy nie utrzymała wiercenia się małej i wszystko się poprzesuwało. Jednakze nic narazie nie będzie z tym robione. Ogólnie proces zalewania się kości trwa bardzo powoli,ale co się dziwić, sunia nie jest zbyt młoda. Takze musimy cierpiliwie czekac az wszystko sie pozrasta i dopiero wtedy bedziemy korygować tak żeby było dobrze. Następna wizyta za dwa tygodnie, chyba ze cos bedzie sie działo.
Faktura wystawiona na kwote 214 zł.

Ogólnie rzecz biorąc mała Sarcia miała duzo szczescia w nieszczesciu. Nie zostały uszkodzone żadne narządy wewnętrzne. Dzisiaj do lecznicy przyjechała malutka sunia - szczeniak przejechana takze przez samochód. Wyglądała całkiem normalnie, złamana tylko nóżka. Ale krwawiła z dróg rozrodczych. Obrażenia wewnętrzne nie dały jej szansy na przeżycie ['].

Posted

Lekarz jak narazie nic nie może powiedziec. Narazie trzeba czekac i trzymać kciuki zeby kosci jak najszybciej sie zrosły. Mysle ze kolejna operacja raczej nie wchodzi w gre, raczej będą to narazie tylko korekty zeby wszystko zrastało się w miare prosto. Sarcia jest bardzo ruchliwą suczką,co niestety w jej sytuacji nie jest dobre, bo wszystko sie poluzowuje i źle zrasta.

Jutro Sara wraca do pana Mirka. Relacje będą wieczorkiem.

Posted

nasza hrabianka zajada aż miło bez problemu wcina puszeczki których Pan Mirek nie jest zwolennikiem ale jej naprawdę smakują. Sara ma wiele naprawdę wiele szczęścia a ta wczorajsza kruszynka psie dziecko to wielka tragedia , że tak szybciutko zgasła ... śpij spokojnie malutka [ * ]

Posted

Sunia zawieziona do wlascicela.
Niestey oprócz dobrych wiesci o tym, ze Sara przypomniala sobie, ze to jej dom, sa rowniez niestety w wiekszosci złe informacje.
Bedziemy prawdopodbnie musieli prosic was o pomoc.

Szukamy na gwałt alternatywy tymczasu dla suni.
Niestety obawiamy sie, ze Pan Mirek nie podoła opiece, a wlasciwie ze wszystkie zabiegi, cala operacja moga pojsc na marne.

Sytuacja wyglada nastepująca.
Pan Mirek bardzo kocha Sare i to nie podlega zadnej dyskusji, ale wlasnie tu pojawiają sie problemy.
Nie do konca słucha tego co sie do niego mówi i nie do konca chyba zdaje sobie powage z sytuacji,
Sunia nie moze sie ruszac, powinna jak najwiecej lezec.
Tymczasem sunia pomyka, ciagnac za soba tył po calym domu i obawiamy sie, ze Pan Mirek jej nie bedzie powstrzymywal.
Chcial ja dla wygody polozyc na łózku, co absolutnie nie jest wskazane w jej wypadku.

Niestety z milosci tez mozna zrobic krzywde, a bardzo trudno jest przekonac starszego czlowieka, ze tak poprostu nie mozna.
Wstawilibysmy klatke, ale obawiam sie, ze nie bedzie jej tam trzymał.
Rodzina sugerowala uspienie, nie sadze zeby Pan Mirek wogole bral to pod uwage,
W jego glowie obraz Sary to nadal obraz psa, ktory wymaga spacerów i oczywiscie padł taki pomysł z jego strony.

Ania starała mu sie wytłumaczyc, ze nie wolno, starala sie przekazac jak najwiecej informacji, ale niestety obawiam sie, ze nie zastosuje sie do naszych zalecen. Wiem jak trudno zmienic myslenie starszym ludziom.
Chcial ja połozyc na łózku, nie pomyslał ze moze spasc i.... nawet nie chce o tym pisac.

No niestety musimy myslec za niego i dla dobra Sary musimy szukac tymczasu. Nie wiem tylko, jak ta sprawe załatwic tak zeby nie poczuł sie niepotrzebny albo co gorsza, ze nie nadaje sie do opieki nad sara.

Za duzo pracy wlozyli lekarze zeby teraz poszło to na marne.

Obawiam sie ze wszystko moze pojsc na marne.

Dlatego bardzo pilnie szukamy tymczasu, nawet płatnego, niestety anjlepiej na terenie Łodzi, domu w ktorym w wiekszosci ktos jst obecny.
I niestety zdajemy sobie sprawe ze to raczej graniczy z cudem.

Posted

Byłam dzisiaj znowu u pana Mirka,bardzo się martwiłam czy daje sobie rade. Otóż nie daje :-(
Niewiem juz co robić, jestem troche podłamana tym wszystkim. Wczoraj wieczorem pan Mirek dał Sarci tabletke na uspokojenie (taką ziołową) i do wpółdo 1 było nieźle,ale potem co pół godziny wyła,bo chciało jej sie kupke. Gdy pan Mirek sie obudził sunia była na srodku pokoju i sie załatwiała. Ona poprostu niechce sie załątwiac tam gdzie lezy,przez całe zycie załatwiała sie na dworzu. Potem sie uspokoiła. Jednakże to jej samowolne poruszanie sie tylko jej szkodzi, czego pan Mirek nie jest w stanie poprostu upilnować. Jak to starszy cżłowiek, jego pojęcie o czystości i higienie jest juz troszke inne. Niezręcznie mi o tym pisać,ale sunia leżała dzisiaj na tym samym podkładzie co wczoraj, upackana w gównie...ehhhh. Pan Mirek chciał jej w żółtku od jajka rozpuscic tabletke bo nie wiedizał jak ją podac. Otworzyłam jej pysk i wepchnełam do gardła. Wczoraj jakis sąsiad powiedział mu żeby Sare uspic,ze tak bedzie lepiej, pan Mirek sie tylko popłakał, przy mnie tez dzisiaj płakał. To taki dobry człowiek, tak bardzo kocha swoją malutką Sarcie. Zycie jest takie niesprawiedliwe ze własnie im musiało sie to przytrafić.
Sara musi wstac na nogi i wyzdrowieć, dla pana Mirka. Ale my musimy jej w tym pomóc. Błagam, popytajcie znajomych, może ktoś mógłby wziasc sunie na jakis czas do siebie i zaopiekowac się nią tak jak powinna wyglądac opieka nad połamanym psem. Inaczej wszystko pójdzie na marne,a Sarcia będzie sie tylko męczyc :-( To silna sunia, ona chce zyc,tylko trzeba jej to ułatwić.

Posted

Niech ten sąsiad takie rady z uśpieniem suni wsadzi sobie w buty.
Nie po to tyle ludzi składało grosz do grosza na ratowanie życia Sary, żeby ją teraz uśpić.
Dziewczyny zmieńcie tytuł i podnoście watek , bo widać, ze wchodzi na niego coraz mniej ludzi.
Od pierwszej w nocy do Twojego wpisu Aniu nie było nikogo u Saruni.
DOM TYMCZASOWY DLA SARY PILNIE POTRZEBNY

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...