ladyiga Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 mru napisał(a): spokojnie, Star pewnie niełdugo ogarnie swoją pozycję w stadzie :eviltong: on jest mały więc pewnie myśli, że musi nadrabiać ;)pozą jeśli chcecie, to my możemy na dniach wpaść ale myślę, że trzeba dać im trochę czasu Wpaść możecie swoją drogą :) to sie umowimy na pw. A on chyba właśnie tak na wszelki wypadek warczy. Ale moim zdaniem na pewno się to ułoży, bo inaczej rzucaliby się na siebie cały czas, a tak nie jest. Właśnie wyrzuciłem małego do ganku parę minut temu za burdy i kiedy wrócił, najeżył się na Pikusia, ale nie warczał, więc obyło się bez zęboczynów. Teraz obchodzą się dokoła. Gdzieś pzreczytałem, że psy stają się stadem dopiero, kiedy razem wychodzą. Oni razem wychodzą do ogródka, ale wydawało nam się, że spacery naszych psów są dla niego za dalekie. Dzisiaj jednak spróbujemy, najwyżej weźmie się go na ręce, jak się zmęczy. Staruś jest bardzo ciekawy świata, dzisiaj długo zwiedzał ogródek, dreptał, wąchał i w ogóle, obsikuje wszystko, co się da i robi ładne kupki. Duża zmiana po biednym Mozarcie, który z trudem stał na nogach, a kupka była wydarzeniem, godnym conajmniej tablicy pamiątkowej. Quote
mru Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 no Mozart był bardzo biedny :( ehh... Star w lecznicy codziennie miał na pewno 2 spacery po 10-15 minut :) więc nie tak znów bardzo geriatrycznie plus jest na pewno taki, że właśnie można go wziąć na rączki :cool3: ah no i z tym sikaniem wszędzie to prawda :lol: hehe jeszcze postrafi być bardzo uparty na smyczy - jak chce coś wąchać to ani prośby ani groźby nie pomogą :eviltong: Quote
ladyiga Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 mru napisał(a): Star w lecznicy codziennie miał na pewno 2 spacery po 10-15 minut :) więc nie tak znów bardzo geriatrycznie To super. On w ogóle jest chyba w dobrej formie tak na codzień, ale jeszcze musimy go dokładnie przebadać, serce itp. On ma jakiś taki tyłeczek przygięty trochę, wiec moze mieć coś z kręgosłupkiem. My zwykle wychodzimy z naszymi tak na 20 minut wieczorem, a weekendy do lasu na 30 min. Poza tym wiele razy dziennie do ogródka. Właśnie mały był tam z Pikusiem. Nie bili się tylko jeżyli, jakby mówili "wkurzasz mnie" :) Quote
idusiek Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 kurcze, ja jade w środe z moim Romkiem do mojej dobki i się boję jak cholera, że go zje - jakies rady jak tak już roprawiacie o dogadywaniu?Tina ma na koncie 3 uśmiercone czyjeś koty i 1 pogryzionego psa ( ale wrzucono mi go przez płot, to raczej zrozumiałe...:/). Quote
mru Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 dobkę na smycz (oboje na smycze nawet lepiej) i karać jak sie szczerzą lub warczą - krzykiem (ale tak porządnie FEEE głośno i wyraźnie hihi) lub szarpnieciem (szybkim szarpnięciem - nie wolno naprężać smyczy, bo to będzie ją nakręcało) smyczy jeśli sam krzyk nie działa (i wtedy tez krzyczeć) a to drugie to co to? no i niech się obwąchają - najlepiej na zewnatrz - powoli i spokojnie tylko niech na siebie nie warczą :) mogą się przepychać, kłaść sobie łapy na grzbiecie itd. ale nie tolerujcie żadnych agresywnych zachowań - szybko reagujcie karceniem jak już widzisz, że dobka nie zje tego drugiego to możesz je puścić ale np. dobce możesz zostawić smycz, żeby się za nią ciągnęła ;) no Star może mieć jakiś ucisk gdzieś lub zwyrodnienie :( nie wiadomo gdzie on mieszkał, skąd się wziął itd... Quote
ladyiga Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Ja tu się nie będę mądrzył, bo sami jesteśmy trochę bezradni. Nasze dwa chuligany właśnie się pogryzły, tzn. Pikuś dziabnął lekko małego, bo został obwarczany. Nie zdążyłem wyrzucić małego na czas. Trza refleksu. Quote
idusiek Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 no Roman- dupel stary i ślepy i kochający wszystkie zwierzęta..kurdę:/ Quote
mru Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 to Romana nie szarp :) pewnie nie będzie warczał w ogóle. ale weź go na smycz, żeby mieć kontrole (żeby nic mu sie nie stało) no niestety trzeba bardzo szybko w tych pierwszysch dniach reagować u mnie jak przyszedł Hazmat do domu (a są oprócz niego jeszcze 3 psy) to też musiałąm co i rusz drzeć mordę na Dego... i ciagle tylo łaziłam i feeee i feeee i zrozumiał :P chociaż zdarza się mu jeszcze nawarczec jak Hazmat na niego wpadnie czy usiądzie na nim :P Quote
kakadu Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 zawsze mnie zastanawia jedno: jesli my jestesmy w domu to my rzadzimy i mozemy wrzasnac fe! ale co sie dzieje kiedy nas nie ma? strach mnie czasem oblatuje na sama mysl... Quote
mru Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 to trzeba juz wyczuc :) czasem trzeba psy dla pewnosci izolowac jak wychodzimy generalnie one sie lubia klocic o człowieka - czasem takie psy same sie lepiej dogadaja, bo nie maja o co walczyc :) no ale dobki bym z Romanem nie zostawiła :) Quote
ladyiga Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Człowiek uczy się całe życie. Pies pewnie też. My uczymy się, jak czuje się niewidomy, mały, psi staruszek, który po mnóstwie wydarzeń w ostatnim czasie - agonia w przydrożnym rowie, odratowanie przez obcą panią, zamieszkanie w lecznicy, gdzie obcy ludzie ciągle obmacywali, kłuli i miętosili, a obce psy wyły i szczekały po nocach - a więc po tym mnóstwie wydarzeń, w końcu przewożą go kolejni obcy ludzie do kolejnego obcego miejsca, gdzie są jeszcze dwa duże psy... ni stąd ni zowąd kocyk, głaskanie, jakiś miękki fotel... nawet stary, doświadczony łazęga, jakim jest Staruś, może od tego wszystkiego dostać zawrotu głowy... Zwykle było tak, że jeśli jakiś pies podchodził za blisko, za chwilę były kłopoty. Jedyny ratunek dla małego ślepaczka to burczeć i warczeć, pokazująć resztki zębów... może się przestraszy ten duży i sobie pójdzie... to w tym nowym domu też tak zrobiłem, ale chyba coś poszło nie tak, bo najpierw to psisko ugryzło mnie w bok, na szczęście nic mi nie zrobiło, tylko trochę sierści poszło, a potem ten fajny duży człowiek złapał mnie za kark i wyrzucił do ganku, gdzie musiałem za karę siedzieć sam. Może całe szczęście, bo tamte psy szczekały za drzwiami, aż ktoś im kazał iść na dwór i zrobiło się spokojnie... ja nie jestem łobuzem, tylko nie jestem przyzwyczajony, żeby obcy pies nie był moim wrogiem... No więc chyba jednak tamten jest ważniejszy ode mnie...no dobra, przecież ja nic nie mówię... już będę grzeczny i postaram się nie będę więcej warczał na nikogo w domu... Cały dzień nie wychodziłem z ganku, chociaż zostawili mi otwarte do mieszkania drzwi. Raz tylko wyszedłem parę kroków do środka, ale nie miałem odwagi wejść dalej... potem z powrotem się schowałem do ganku, bo najwyraźniej tam mi wolno było być. Czasami chyba mnie wołali, ale jestem nie tylko półślepy, ale i słabo słyszę, więc do końca nie jestem pewny, o co im chodziło. W końcu wieczorem, kiedy się rozsiedli w salonie na kanapach, mój pan sam po mnie przyszedł do ganku, wziął mnie na ręce i zabrał ze sobą na kanapę... chyba skończyło się moje wygnanie... potem podszedł ten wielki pies, co mnie wcześniej ugryzł, ale ja grzecznie odwróciłem się tyłem i podkuliłem ogonek, żeby wiedział, że ja już będę grzeczny, więc tamten spokojnie się odwrócił i sobie poszedł. Uff... A potem przytuliłem się do pana, ocierałem o niego głowę jak kotek, wtulałem się i mruczałem, ocierałem sobie o niego łepek i uszka, i baaaaaardzo zrobiło mi się dobrze... W końcu położyłem się przy nim na tej kanapie, on tam coś sobie stukał w laptopa - chyba znowu mnie obgadywał na tej dogomanii... ale ja mam to wszystko gdzieś, wreszcie sobie zasypiam po tym ciężkim dniu. A mój pan chyba mnie lubi... ciągle mnie przytula i coś tam gaworzy, kiedy do niego pomrukuję... Fajny on jest... wychodzi ze mną do ogródka... robi mi jeść z rozmoczonej karmy... Jak on śmiesznie marszczy nos, kiedy mi się odbija i chucham na niego moim paskudnym chuchem haha! Ale nie jestem pewny, czy on to też lubi... no to zasypiam... może mi się przyśni dzisiejsze przedpołudnie, kiedy razem z tamtymi dwoma psami naszczekaliśmy na szambiarkę za płotem - a co będzie tutaj hałasować koło NASZEGO domu! Quote
ocelot Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Strasznie wzruszające... Star chyba bał się złamać zakaz wyjścia z ganku. Quote
haliza Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 To się nazywa wrócić do DOMU :lilangel: Quote
figa33 Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 ojoj, ale mi się oczy spociły....;) a miało Stara nie być......kochane maleństwo... Quote
gonia66 Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 OJ.....oj......oj...dobra...juz nic....bo sie rozkleje..... Quote
mru Posted December 22, 2009 Author Posted December 22, 2009 ladyiga napisał(a): potem podszedł ten wielki pies, co mnie wcześniej ugryzł, ale ja grzecznie odwróciłem się tyłem i podkuliłem ogonek, żeby wiedział, że ja już będę grzeczny, więc tamten spokojnie się odwrócił i sobie poszedł. Uff... noooo i tak trzymaj, mały :) to Cię będą na kolana brać! ladyiga napisał(a): A potem przytuliłem się do pana, ocierałem o niego głowę jak kotek, wtulałem się i mruczałem, ocierałem sobie o niego łepek i uszka, i baaaaaardzo zrobiło mi się dobrze... W końcu położyłem się przy nim na tej kanapie, on tam coś sobie stukał w laptopa - chyba znowu mnie obgadywał na tej dogomanii... ale ja mam to wszystko gdzieś, wreszcie sobie zasypiam po tym ciężkim dniu. A mój pan chyba mnie lubi... ciągle mnie przytula i coś tam gaworzy, kiedy do niego pomrukuję... Fajny on jest... wychodzi ze mną do ogródka... robi mi jeść z rozmoczonej karmy... Jak on śmiesznie marszczy nos, kiedy mi się odbija i chucham na niego moim paskudnym chuchem haha! Ale nie jestem pewny, czy on to też lubi... no to zasypiam... może mi się przyśni dzisiejsze przedpołudnie, kiedy razem z tamtymi dwoma psami naszczekaliśmy na szambiarkę za płotem - a co będzie tutaj hałasować koło NASZEGO domu! tak, Star, miej to wszystko gdzieś :) Ty już nie musisz się niczym przejmować - nawet tym, żeby dobrze wypaść na dogomanii :) lepiej tam niż w transporterku, nie? Quote
ladyiga Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 ... mówi, że lepiej i się oblizuje :) Quote
idusiek Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 oj czyli juz dobrze, po awanturach i brygada ustawiona? Faaaaaajnie ;) Quote
ladyiga Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 idusiek napisał(a):oj czyli juz dobrze, po awanturach i brygada ustawiona? Faaaaaajnie ;) Pewnie jeszcze trochę trzeba się będzie poustawiać, ale wszystko jest na najlepszej drodze. Od wczoraj parę razy się mijali i nie było ekscesów. Jednak widząc niepewność Starusia, to pewnie miesiące miną, zanim on do końca sie tu wyluzuje. Nasz Pikuś tak naprawdę potrzebował na to roku, a przyszedł do nas, mając 4 miesiące. Quote
idusiek Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 ale wszystko jest na dobrej drodze. Kurdę to tylko ja taki strachulec jestem, ze się boje, ze Tina Romka zje ( on też spely i stary).... :/ Quote
mru Posted December 22, 2009 Author Posted December 22, 2009 chyba niestety słusznie, idusiek :) Quote
ladyiga Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 Po całym dniu spokoju, były nagle teraz dwie zadymy, sprawców natychmiast dosięgła karząca ręka sprawiedliwości, która jednego wyrzuciła na dwór, a drugiego do ganku. Powtórzyliśmy to raz za razem 3 razy. Po trzecim Pikuś chodzi koło małego, ale już go nie atakuje, chociaż chybaby miał ochotę ;-) a mały nie warczy. Pojętni są chłopcy :) Każdy na swoim miejscu Z Pikusiem Psia rodzinka w salonie Quote
Isadora7 Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 Uprzejmie witam towarzycho i ide poczytać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.