Ania W Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 Sabinko, w Węgrowie odbył się już jeden koncert ale w planach jest jescze jeden:-) Z tego co wiem zamówiono już 5 podwójnych bud i są w trakcie "robienia się" Oczywiście potrzeba ich dużo więcej ... Ale priorytetem jest znalezienie domku dla dzieciaków Żanetki żeby bea mogła ją w końcu zabrać do siebie... No i żeby szczeniaki nie utknęły na zimę w schronisku... Quote
samograj Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 MOGĘ WZIĄC SZCZENIORY NA TYMCZAS I POSZUKAĆ DLA NICH DOMU!!! MAM WOLNY KOJEC I OCIEPLANA BUDĘ, DO DOMU NIE MAM MOŻLIWEŚCI, NATOMIAST MOGE IM ZAPEWNIĆ WETA I ŻARCIE ( dobre żarcie i witaminki) do czasu znalezienia domów dla nich!!! CHCIAŁABYM BY TO BYŁY KANAPOWCE TRZYMANE W DOMU I PIESZCZONE, ALE RÓWNIEŻ WYBIEGANE I DOBRZE KARMIONE!!! OD DZIŚ SZUKAM NOWYCH WŁAŚCICIELI!!! PASUJE WAM COS TAKIEGO??? AHA!!! NIE MAM MOZLIWOŚCI ICH PRZYWIEŹĆ-KTOS MUSIAŁBY BJE DOSTARCZYĆ!!! Quote
bea100 Posted October 12, 2006 Author Posted October 12, 2006 samograj napisał(a):MOGĘ WZIĄC SZCZENIORY NA TYMCZAS I POSZUKAĆ DLA NICH DOMU!!! MAM WOLNY KOJEC I OCIEPLANA BUDĘ, DO DOMU NIE MAM MOŻLIWEŚCI, NATOMIAST MOGE IM ZAPEWNIĆ WETA I ŻARCIE ( dobre żarcie i witaminki) do czasu znalezienia domów dla nich!!! CHCIAŁABYM BY TO BYŁY KANAPOWCE TRZYMANE W DOMU I PIESZCZONE, ALE RÓWNIEŻ WYBIEGANE I DOBRZE KARMIONE!!! OD DZIŚ SZUKAM NOWYCH WŁAŚCICIELI!!! PASUJE WAM COS TAKIEGO??? AHA!!! NIE MAM MOZLIWOŚCI ICH PRZYWIEŹĆ-KTOS MUSIAŁBY BJE DOSTARCZYĆ!!! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: ..........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Łomatko...kochana...nasza niezawodna...toż to marzenie taka szansa dla Żanecinych dzieciaczków....już piszę do (zmartwionych) cioteczek na temacie Żanety... Quote
bea100 Posted October 12, 2006 Author Posted October 12, 2006 Samograj: zapraszamy, wejdż kochana na PwP w temat Żanetki... http://dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2273674#post2273674 Quote
bea100 Posted October 12, 2006 Author Posted October 12, 2006 [quote name='samograj']BEACIA!!! Całą noc czytałam o ROTTI!!! Zacytowałam to co według mnie powinno sie przypomnieć i wkleiłam zdjęcia, a na listopad przygotowałam- zaprojektowałam bannerek , który wykonała aneta25(bo ja to mułek komputerowy)- zależało mi aby były na nim psy i chusta dogomaniaków i wyszło cos takiego: Kliknięcie bannera odsyła do wątku o ROTTI i każdy, kto będzie chciał JĄ wspomnieć , może sobie wkleic do podpisu w listopadzie - lub przynajmniej w zaduszki:-( ... ...wzruszyłam się...dziękuję... Quote
samograj Posted October 12, 2006 Posted October 12, 2006 OD 2 godz. próbuję sie do Ciebie dodzwonić, bezskutecznie. Dziś miałysmy trudny i jednocześnie smieszny dzień. Nasz haszczak YETI przegonił dzisiaj kota . Kot uciekł na drzewo a za kotem Yeti- wrzeszczał w niebogłosy stojąc na cegłach pod jabłonka , jego płacz był tak niesamowity, że obie z KAŚKĄ wybiegłysmy na podwórko- kot na końcu uginającej się gałęzi , YETI zrozpaczony pod drzewem. Jak wyszłysmy zobaczyć co sie dzieje, Yeti postanowił pokazać na co go stać i wylazł po gałęzi dopadająć nieszczęśliwego kota. Kaśke zdążyła złapać go za tylna łapę, ale nie udało jej sie go ściągnąc- wychodził coraz wyżej, obejmując łapami gałąź drzewa. Kot broniąc się poranił mu pysk. Ja patrzyłam z daleka i darłam się w niebogłosy, żeby Kaśka coś robiła,że zaraz YETI się zabije. Skończyło się upadkiem z wys 4 metrów- pies spadł na bok (dobrze,że nie połamał łap lub kręgosłupa). Ale i tak musiał dostac zastrzyk ze sterydów i furosemid ze względu na ryzyko pourazowego obrzęku mózgu ,mimo, że nie upadł na głowę( przenośnie upadł na głowę, bo kto widział psa łażącego po drzewach jak kot?). SZKODA, ŻE NIE MIAŁAM KAMERY, ZA TAKIE ZDJĘCIE- PSA WSPINAJĄCEGO SIĘ NA DRZEWO, mogłabym dostać niezłą kasę- weterynarz był zszokowany zdolnościami YETIEGO- mamy jednego prowadzącego weterynarza, który jest z nami od lat i nieraz Yeti go zaskakiwał, ale dziś przeszedł samego siebie- wet stwierdził, że jego wybryk nadaje sie do księgi GUINESSA!!! A teraz sprawa szczeniaków- wet zdecydowanie odradzał mi ,wręcz mnie ochrzanił za mój pomysł. Planuje teraz szczeniaki ŻMIŁKI, wzięcie do siebie szczeniąt po parwo to wydanie wyroku na szczenieta ZMIŁKI i ew. szczenieta ŚNIEŻKI- parwo nie ginie tak łatwo, nazwał moje przedsięwzięcie nieodpowiedzialnościa ,wręcz głupotą i zdecydowanie powiedział NIE!!! PRZEPRASZAM, ZE ZAPALIŁAM ISKIERKĘ NADZIEI, KTÓRA TAK SZYBKO ZGASŁA!!! CHCIAŁAM JAK NAJLEPIEJ- ŹLE TO ROZEGRAŁAM, POWINNAM NAJPIERW ZAPYTAĆ WETA ZANIM ZAOFEROWAŁAM POMOC!!! WYPADEK YETIEGO( w sumie nie wiem co z nim będzie?) SPOWODOWAŁ PRZY OKAZJI PODJĘCIE TEGO TEMATU i PRZYZNAJĘ, ŻE W TEJ SYTUACJI NIE PODEJMĘ TAKIEGO RYZYKA- PARWO TO BOMBA Z OPÓŹNIONYM ZAPŁONEM( SŁOWA WETERYNARZA) MOŻE, MIMO ŚRODKÓW ZAPOBIEGAWCZYCH ZAATAKOWAĆ MOJE PLANOWANE OD DAWNA SZCZENIĘTA!!! STRASZNIE MI PRZYKRO, ZA MOJE NIEODPOWIEDZIALNE ZACHOWANIE , ZA NADZIEJĘ, KTÓRĄ TERAZ ODBIERAM!!! WYBACZCIE MI, PROSZĘ!!! Wkleje ten post również na wątku ŻANETY! Bea, czuję sie okropnie, ale weterynarz mnie przekonał, że biorąc szczeniaki za schroniska narażam swoją hodowlę i KAŚKI- a nie chcę brać na siebie takiego ryzyka!!! NIE MA DOBREJ CIOTKI SAMOGRAJKI!!! JEST EGOISTKA MYŚLĄCA O SOBIE!!! Quote
Ania W Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Samograj, ja bym tego nie nazwała egoizmem tylko porywem serca... Właśnie dlatego , że wiem że masz plany hodowlane (chociaż nie wiem jak odległe) napisałam jeszcze raz , że stan dzieciaków Żanetki wynika przede wszystkim z przebytej choroby. Z podobnych powodów bea też nie zabierze całej rodzinki. I jest to dla mnie w pełni zrozumiałe ! W każdym razie szukaj wśród znajomych chętnych na dzieciaki :-) Może ktoś , kto nie ma jeszcze psa zdecyduje się :-) Quote
samograj Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Ania W napisał(a):Samograj, ja bym tego nie nazwała egoizmem tylko porywem serca... Właśnie dlatego , że wiem że masz plany hodowlane (chociaż nie wiem jak odległe) napisałam jeszcze raz , że stan dzieciaków Żanetki wynika przede wszystkim z przebytej choroby. Z podobnych powodów bea też nie zabierze całej rodzinki. I jest to dla mnie w pełni zrozumiałe ! W każdym razie szukaj wśród znajomych chętnych na dzieciaki :-) Może ktoś , kto nie ma jeszcze psa zdecyduje się :-) JA JUŻ TERAZ CZEKAM TYLKO NA CIECZKĘ!!! Quote
samograj Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 BŁAGAM WSZYSTKICH USERÓW TEGO WĄTKU, ABY POMOGLI W ZNALEZIENIU DOMKÓW DLA PIESKÓW ZE SCHRONISKA W WĘGROWIE PROSZĘ WKLEJAJCIE DO PODPISÓW BANNEREK I PODNOŚCIE TEMAT!!! PYTAJCIE WŚRÓD ZNAJOMYCH!!! PROSZĘ!!! BŁAGAM!!! DO DZIEŁA PRAWDZIWI MIŁOŚNICY PSÓW!!!! Quote
bea100 Posted October 14, 2006 Author Posted October 14, 2006 Kochani, z wielkim żalem muszę napisać, że niestety nie biorę do siebie Żanetki na tymczas jak planowałam :shake: (na jej temacie na PwP, napisałam dlaczego). Szukamy domu dla niej i jej trójki dzieciaków. Domu gdzie nie ma szczeniaków (spodziewanych też) i młodziezy psiej oraz starych i nieodpornych psów... Mam dla Żenety porządną i ocieploną budę (przekażę jeśli się przyda w nowym domu) oraz mam odłożone (ze zbiórki od Was) 200zł na jej potrzeby (przekażę także)...pomóżcie znależć dom...błagam, rozejrzyjcie się wokoło i popytajcie...:modla: Quote
bea100 Posted October 15, 2006 Author Posted October 15, 2006 Za oknem deszcz leje, Żaneta na łańcuchu przy byle jakiej budzie tam w chłodną noc tuli dzieci, nie ma domu i serce mnie boli jak o niej myślę...tak bardzo bym jej chciała pomóc...czemu tu tak cicho...? Quote
jorge30 Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Choć nie konsultowałem sie w tym temacie z moją lepsza połówką, ale jestem pewien że ma takie samo zdanie jak ja. Gdybyśmy mieli warunki - nie zastanawialibyśmy sienawet 5 minut - ale jak pomóc mając tylko mieszkanko w bloku... Obojgu nam sie serce kraje w takich sytuacjach. Zanim trafił do nas Kumpel - byliśmy czestymi gośćmi schroniska w Żorach - chcieliśmy przygarnąć psa bardzo podobnego do labladora - carny - ale sprawa była bardzo skomplikowana - bo pies został porzucony w lesie - przywiązany do drzewa - toczyła sie sprawa przeciwko włascicielowi (na szczęscie dla psa a mozę nie na szczęscie miał chip) - i biedak musiał czekać tak długo aż sprawa zostanie zamknięta. Człowiek zawinił a pies cierpiał......żałosne... Do dziś jak pomyślę to........z przyjemnością porzuciłbym tego człowieka w pesie przywiązanego do drzewa :mad: :mad: :mad: Bardzo chcielibyśmy pomócŻanetce i czynimy to na tyle ile mozemy sobie pozwolić, jedyne co obecnie mogę zrobić to dźwigać temat i prosić by ktoś sie ulitował nad NAJWIERNIEJSZYM PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA (mimo porażki jaką niewątpliwie człowiek ponosi w tym związku, pies bez wahania oddałby życie za człowieka, człowiek?? czasem tak, ale najczęsciej woli NIE WIDZIEĆ) Quote
Hania Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 bea100 napisał(a): Szukamy domu dla niej i jej trójki dzieciaków. Domu gdzie nie ma szczeniaków (spodziewanych też) i młodziezy psiej oraz starych i nieodpornych psów... Wirus nie żyje wiecznie. Z takim podejściem to nikt z nas nie powinien pojawić się w Węgrowie przez najbliższe pół roku. A przed planowanym kryciem i porodem nie wyprowadzać suki na spacery a po powrocie do domu odkażac buty i ubranie. No i broń boże nie odwiedzać z pół roku wcześniej weterynarza i nie mieć z nim nic wspólnego - na takim to dopiero tabuny wirusów żerują. Quote
Sabina1 Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Hania napisał(a):Wirus nie żyje wiecznie. Z takim podejściem to nikt z nas nie powinien pojawić się w Węgrowie przez najbliższe pół roku. A przed planowanym kryciem i porodem nie wyprowadzać suki na spacery a po powrocie do domu odkażac buty i ubranie. No i broń boże nie odwiedzać z pół roku wcześniej weterynarza i nie mieć z nim nic wspólnego - na takim to dopiero tabuny wirusów żerują. Pierwsze, od kilku dni, trzeźwe, rzeczowe, logiczne podejście. Dziękuję Haniu za te słowa, bo właśnie od kilku dni prześladuje mnie jakże trafne, okazuje się powiedzonko:"łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Quote
enia Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Kochani panika jest najgorsza , ja jeżdże do Węgrowa od stycznia, umarla mi w domu sunia z parwo z tego schroniska, jezdzila moim samochodem byla u mnie na łózku, mam swoje zwierzki ktore sa systematycznie szczepione, przeciez ja to świństwo mam w domu , mam na dzialce (okolice Węgrowa) wozilam psy ze schroniska do nowych domów które wymiotowaly i zalatwialy sie w moim samochodzie, poszlam do weterynarza i jestem spokojna, oczywiście przestrzegam pewnych zasad, ale uspokoilam sie, przeciez nie moglabym tam jezdzic i pomagać gdybym spanikowala. Panika to najgorsze co moze być. Quote
samograj Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Sabina1 napisał(a):Pierwsze, od kilku dni, trzeźwe, rzeczowe, logiczne podejście. Dziękuję Haniu za te słowa, bo właśnie od kilku dni prześladuje mnie jakże trafne, okazuje się powiedzonko:"łaska pańska na pstrym koniu jeździ". TEŻ TO ZAUWAŻYŁAM (od czasu niefortunnego wpisu u Poświaty-jestem be!!!) enia napisał(a):Kochani panika jest najgorsza , ja jeżdże do Węgrowa od stycznia, umarla mi w domu sunia z parwo z tego schroniska, jezdzila moim samochodem byla u mnie na łózku, mam swoje zwierzki ktore sa systematycznie szczepione, przeciez ja to świństwo mam w domu , mam na dzialce (okolice Węgrowa) wozilam psy ze schroniska do nowych domów które wymiotowaly i zalatwialy sie w moim samochodzie, poszlam do weterynarza i jestem spokojna, oczywiście przestrzegam pewnych zasad, ale uspokoilam sie, przeciez nie moglabym tam jezdzic i pomagać gdybym spanikowala. Panika to najgorsze co moze być. To nie panika, lecz reakcja na słowa naszych prowadzących weterynarzy. Mój od lat leczy moje psy i kategorycznie sprzeciwiał się mojej dezyzji - jest dla mnie autorytetem i jego słucham!!! Żałuję, że w ogóle zajęłam się tym tematem, że wpłacałam ostatni grosz na Żanetkę (mówiąc w domu ,że to na chorą dziewczynkę- gdy , pytano dlaczego tak duzo wpłacasz , dla kogo??? przecież my nie mamy kasy!!!) Po takiej reakcji- zwłaszcza SABINY, nie podejmę się żadnego działania- bo teraz zamiast: dziękuję!, dostaję burę!!! Właśnie w taki sposób zniechęca się ludzi do niesienia pomocy!!! Quote
Ania W Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Haniu a czy mogłabyś napisać w takim razie co powinien wiedzieć potencjalny przyszły właściciel Żanetki lub jej szczeniaków ? Byc może ( ale duże MOŻE) rysuje się szansa na dom dla Zuzy - Nutki ( nie piszę więcej żeby nie zapeszyć) . Co powinnam tym ludziom powiedzieć, ńa co przygotować , żeby ich nie zrazić ale z drugiej strony , żeby byli świadomi wszystkiego. Ja na przykad nie szczepię Barda co roku na zakaźne. Robię to zazwyczaj co dwa lata, bo podobno w szczepionkach złożonych jest tak, że np. ta na parvo uodpornia na rok , nosóka "działa" 2 lata a leptospiroza ( ?) działa 6 miesięcy (mogłam coś pokręcić z nazwami ale mniej więcej chyba ujęłam to co mi przekazął weterynarz) Quote
Sabina1 Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 samograj napisał(a):Żałuję, że w ogóle zajęłam się tym tematem, że wpłacałam ostatni grosz na Żanetkę (mówiąc w domu ,że to na chorą dziewczynkę- gdy , pytano dlaczego tak duzo wpłacasz , dla kogo??? przecież my nie mamy kasy!!!) Po takiej reakcji- zwłaszcza SABINY, nie podejmę się żadnego działania- bo teraz zamiast: dziękuję!, dostaję burę!!! Właśnie w taki sposób zniechęca się ludzi do niesienia pomocy!!! Bardzo mi przykro Samograjko, że Żanetka Cię finansowo zrujnowała. Może warto by zbierać nie tylko na budy w Węgrowie, ale i na zrujnowanych pomocników, aby przetrwali zimę. Quote
Ania W Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 samograj ja bym tego nie traktowała jako burę. Zauważyłam , że czasami nadinterpretuje się słowo pisane, bo przecież "ucieka" nam cała intonacja, którą mamy "na żywo". A tak, albo źle odczytujemy wykrzykniki, albo "buźki" ,jak ja je nazywam, chociaż przecież mają się odnosić do emocji... Enia ani razu nie użyła wykrzyknika więc nie sądzę , żeby chciała tu na kogoś nakrzyczeć. Ja rozumiem , że ktoś może się bać problemów mając w perspektywie szczeniaki ale z drugiej strony trzeba się zastanowić jak przedstawiać sprawę potencjalnym wlaścicielom tych psów, żeby ich na początku nie przerazić... Także proszę nie dajmy się WSZYSCY ponieść emocjom ! Nie warto , bo popsujemy sobie atmosferę na forum i dla psów też z tego nic dobrego nie wyniknie. Quote
enia Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Samograj chyba źle mnie zrozumiałaś, przepraszam w takim razie. Uważam, że ta sunia zasługuje na domek tak samo jak jej biedne dzieci. Dziekuję Ci , że wspierasz schronisko . Quote
Sabina1 Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Ania W napisał(a):Także proszę nie dajmy się WSZYSCY ponieść emocjom ! . Aniu W. już sie opanowywuję (tylko dla Ciebie) i przepraszam bardzo za swoje słowa. Złość mną miota od paru dni, bo takjuz wszystko dobrze szło, ale już się przemagam. Jeszcze raz przepraszam. Quote
Ania W Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Damy radę ! :-) Coś wymyślimy , żeby dzieciaki i Żanetka dobrze trafiły...:-) Dla poprawy humoru przekazuję wam dobrą informację, że dzieciaki w mojej szkole tylko w ciągu 1 godziny uzbierały z loterii już 87 złotych :-) A działamy do końca tygodnia. Będzie ciepła buda ...albo nawet dwie ;-) Aha! W akcję wlączyli sie także nauczyciele :-)Bardzo aktywnie ! Quote
samograj Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Sabina1 napisał(a):Bardzo mi przykro Samograjko, że Żanetka Cię finansowo zrujnowała. Może warto by zbierać nie tylko na budy w Węgrowie, ale i na zrujnowanych pomocników, aby przetrwali zimę. JUZ MNIE TU NIE ZOBACZYCIE WIĘCEJ!!! BASTA!!! NIKOMU JUŻ NIE POMOGĘ!!! NIE WARTO!!! WRESZCIE SIĘ WYŚPIĘ DO WOLI, ZAMIAST SIEDZIEĆ PO NOCY, PODNOSIĆ TEMAT , SZUKAĆ TWÓRCÓW BANNERKÓW!!! WRESZCIE POŚWIĘCE CZAS DZIECKU, KTÓRE ZANIEDBAŁAM, SKUPIAJĄC SIE NA MALUCHACH!!! TY SABINA NIE WIESZ CO MÓWISZ -NIE ZNASZ MOICH TRAGEDII ZYCIOWYCH DOKŁADNIE, NIE WIESZ ,ZE MIESZKAM W DOMU ,ZA KTÓRY LADA MOMENT BĘDĘ MUSIAŁA ZAPŁACIĆ 22 tyś. PODATKU OD SPADKU, ŻE ZYJĘ ZE SWIADOMOŚCIA,ZE LADA MOMENT MOGĘ ZOSTAĆ BEZ GROSZA, ZE NIE WYKSZTAŁCĘ DZIECI!!! EH !!! NIE MAM SIŁY PISAĆ!!! NIE WIESZ ,ZE MAM POD OPIEKĄ 2 CHŁOPAKÓW, (18 i 20)którzy stracili miesiąc temu ojca , a matka ich pracuje w AUSTRII, ze musze znimi chodzic do psychiatry, że maja konflikt z prawem i muszę chodzic po adwokatach, ze moi przyjaciele zbankrutowali i muszę z nimi rozmawiać , podnosic na duchu, byc z nimi, rzucić parę groszy, jak mam troche gotówki, że mam ciężko chorą mamę, że moja GOSIA ledwo przeżyła ciężkie nocne bezdechy, że po smierci ojca, wylądowałam w szpitalu na OIOMIE-z powodu nadcisnienia , a potem ze stresu dostałam sepsę i znowu szpital, że jestem po 2 ciężkich operacjach, po rozlanym zapaleniu otrzewnej- z 2 szklankami ropy w brzuchu!!! NIC O MNIE NIE WIESZ!!!!!! PRZYZNAM, ZE PISZE TO POD WPŁYWEM OGROMNYCH EMOCJI ZE ŁZAMI W OCZACH- BO JUZ NIE OGARNIAM tego wszystkiego!!! TAK!!! ZRÓBCIE ZBIÓRKĘ NA MNIE!!! POTRZEBUJĘ POMOCY w tym momencie na pewno psychiatry, bo mam załamanie nerwowe !!! Quote
mmbbaj Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 Hania napisał(a):Wirus nie żyje wiecznie. Z takim podejściem to nikt z nas nie powinien pojawić się w Węgrowie przez najbliższe pół roku. A przed planowanym kryciem i porodem nie wyprowadzać suki na spacery a po powrocie do domu odkażac buty i ubranie. No i broń boże nie odwiedzać z pół roku wcześniej weterynarza i nie mieć z nim nic wspólnego - na takim to dopiero tabuny wirusów żerują. A mnie się wydaje Haniu, że to ty popadłaś teraz w skrajność ;) Oczywiste jest, że nikt nie zaprzestanie wyprowadzania psów/suk na spacery, a jeśli zajdzie taka konieczność to pójdzie do weterynarza! Jednak kiedy Bajan był malutki i nie miał jeszcze wszystkich szczepień to właśnie ty byłaś zdania, że nie wolno go wyprowadzać na dwór, żeby nie miał kontaktu z innymi psami i ich odchodami. Miał ponad 4 miesiące kiedy wyszedł po raz pierwszy i też dopiero po odczekaniu tygodnia po ostatnim szczepieniu. A przecież, mimo, że psów wokół nas jest dużo, jak to na osiedlach, to jednak mają one swoje domy i właścicieli, którzy sądzę, szczepią je i ryzyko złapania od nich choroby jest o niebo mniejsze niż np. w schroniskach :shock: W tym samym czasie, moja mama wzięła psa ze schroniska i okazało się, że ma lamblie, też byłaś przeciwna kontaktowaniu Bajana z nim! I oczywiście w każdym z tych przypadków miałaś rację i jestem ci bardzo wdzięczna, że mnie nie doświadczonej udzielałaś rad, które pozwoliły uchronić go przed chorobami i chował się zdrowo (a buty przed nim chowaliśmy natychmiast po przyjściu ze dworu ) :lol: Czy gdybym wtedy spytała cię czy mogę wziąść ze schroniska psa po parwo, nosiciela parwo lub szczeniaki po parwo, uznałabyś to za dobry pomysł? ;) Ktoś tu napisał, że szczepimy nasze psy na różne choroby i na ogół niewiele o tych chorobach wiemy, to prawda! Poszukałam po necie i poczytałam o parwo, są np. sprzeczne info na temat czasu prztrwania wirusa, od onfo 3- 5 dni , pół roku, rok! Oto przekopiowana jedna z takich info: PARWOWIROZA (WIRUSOWE ZAPALENIE JELIT U PSÓW) Źródłem zakażenia są przede wszystkim chore psy i nosiciele (nosicielstwo może trwać ponad rok). Wirus wydalany jest ze śliną, wymiocinami, moczem i kałem. Do zakażeń dochodzi najczęściej przez kontakt bezpośredni. Bea, wyraźnie napisała, że prawdopodobnie szczeniaki u niej będą za +- 3 miesiące, tego samego spodziewa się Samograjka, uważasz, że to nadmiar ostrożności z ich strony, że wycofały się ze swojej oferty? Ja uważam, że wykazały się w tym wypadku odpowiedzialnością. Nie narażanie na ryzyko nie jest jeszcze paniką ;) Tego co napisała Sabinka, że "łaska pańska na pstrym koniu jeździ" w odniesieniu do tej sytuacji, nie rozumiem...:roll: Quote
samograj Posted October 16, 2006 Posted October 16, 2006 enia napisał(a):Samograj chyba źle mnie zrozumiałaś, przepraszam w takim razie. Uważam, że ta sunia zasługuje na domek tak samo jak jej biedne dzieci. Dziekuję Ci , że wspierasz schronisko . PRZEPRASZAM, ŹLE ZACYTOWAŁAM- BURĘ DOSTAŁAM OD SABINY, A POTEM MI JESZCZE IRONICZNIE DOKOPAŁA!!! Cytuję: "Bardzo mi przykro Samograjko, że Żanetka Cię finansowo zrujnowała. Może warto by zbierać nie tylko na budy w Węgrowie, ale i na zrujnowanych pomocników, aby przetrwali zimę." NA COŚ TAKIEGO SOBIE NIE POZWOLĘ!!! PODZIĘKUJCIE SABINIE ZA MOJE ODEJŚCIE!!! I postanowiła się opanować, owszem. Cytuję: "Aniu W. już sie opanowywuję (tylko dla Ciebie) " Pozostawiam bez komentarza... * * ********************************************** * * A ,jeszcze jedno z wątku "wystawy": Cytuję: "To nie dziecinada, podpisuję się pod tym, bo drażni mnie to powarkiwanie na siebie już od paru dni i grożenie sądami o byle co.(wielkie urażone ambicje) Dzięki Samograjko, że mnie ośmieliłaś i już nie boję się wtrącać. " RZECZYWIŚCIE: łaska pańska na pstrym koniu jeździ!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.