agata51 Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Zuleńko, dziękuję ci :loveu: Tak się cieszę, że sunia już nie marznie i nie błąka się, biedna, po nocy. Jestem "trochę" obciążona finansowo, ale na początek wyślę stówę dla suni. Komu? Quote
tanitka Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 proponuję Sara, ja też oczywiście deklaruję wsparcie finansowe i każde inne Quote
zula131 Posted October 17, 2009 Author Posted October 17, 2009 Agatko, Tanitko :loveu::loveu::loveu:, dzięki!!! Jesteśmy już po spacerku. Kilka obserwacji: Sarunia zachowuje czystość w domu :lol:. Na spacerku było kilka sioo i 2 koo olbrzymich rozmiarów, ale niezłych. Ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie. Nie interesują jej piłeczki ani patyki. Dino biegał jak szalony, Sara nie zwracała na nie uwagi. Co prawda nie odpinałam jej ze smyczy (mocno już posztukowanej:evil_lol:, bo dziewczynka ma talent do przegryzania). Nie zna podstawowych komend (na "siad" np nie reaguje). Chyba nie była psem myśliwskim :shake:. Pasty na odrobaczenie jeszcze jej nie podałam, bo nie bardzo wiem, jak jej to wcisnąć. Spróbuję przemycić w jedzonku. Przed chwilą rozmawiałam z Panią Agnieszką. Będę jeszcze dzwonić wieczorem, ale miejsce w hoteliku by się znalazło :lol:. W poniedziałek przyjeżdża tam wet, więc z pewnością byłaby zbadana, nawet mógłby ją zaszczepić tam na miejscu i wystawić książeczkę zdrowia. Tylko jest kilka spraw, z którymi, jako zupełna nowicjuszka, nie wiem, czy sobie poradzę. Musiała by być osoba, która to wszystko będzie koordynować i podejmować decyzje w sprawie Saruni. I konsultować się z Panią Agnieszką. Nie ukrywam, że chętnie przekazałabym pałeczkę komuś bardziej doświadczonemu, żeby decyzje w sprawie Saruni były najlepsze na świecie. Zapadła mi dziewczyna głęboko w serducho i nie chciałabym niczego " zawalić", tak, jak niemal to się stało na początku. No i chodzi też o finanse, niestety :oops:. Nie ukrywam, że nie podołam :oops:. Najchętniej widziałabym ją w swoim domu, gdyby warunki i możliwości na to pozwoliły... zaczynam już podkochiwać się w małym czorcie. Niestety, nie da się :shake:. Wierzę, że z Waszą pomocą Sarunia będzie szczęśliwa już do końca swoich dni. Acha, koty już ignorujemy :lol:. Quote
GoniaP Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 zula131 napisał(a):Musiała by być osoba, która to wszystko będzie koordynować i podejmować decyzje w sprawie Saruni. I konsultować się z Panią Agnieszką. Nie ukrywam, że chętnie przekazałabym pałeczkę komuś bardziej doświadczonemu, żeby decyzje w sprawie Saruni były najlepsze na świecie. Głosuję za Tanitką :loveu::loveu::loveu: Quote
zula131 Posted October 17, 2009 Author Posted October 17, 2009 Tanitko? :razz::loveu::loveu::loveu: Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 No proszę, kolejny znany mi wyżeł nie goniący kotów. Super. :loveu: Quote
tanitka Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 proszę bardzo, mogę być koordynatorem, ale pomiedzy 23-25 października i 7 a 21 listopada nie bedzie mnie w necie, wiec musi być wyznaczony też mój zastępca:eviltong: Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Bardzo się cieszę Zulo, że masz taką odsiecz pomocową. :lol: Quote
__Lara Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Tak się cieszę, że jest już bezpieczna :loveu: ciotki, ją wykąpać i będzie piękna :) no i zdiagnozować trzeba. Quote
zula131 Posted October 17, 2009 Author Posted October 17, 2009 Pasta antyrobalowa zapodana :multi: To nie jest guz na sutku, ona chyba ma przepuklinę pachwinową. Zdiagnozować trzeba koniecznie i naprawić dziewczynkę, dość się już nacierpiała :-( Byliśmy w lesie, nazbieraliśmy grzybów :p. Sarunia do lasu wchodzi niezbyt chętnie, woli ścieżki. I nie chce zbyt długo spacerować, ciągnie do domku. I tak się tuli całym ciałkiem i zagląda w oczy... Ciągle sobie powtarzam: "nie przywiązuj się, zero emocji, ona jest tu na chwilę", ale się nie da... Muszę ją oddać jak najprędzej, bo jeszcze trochę i serducho rozsypie się w drobny maczek, a jej pewnie też :placz: Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Nie zazdroszczę Ci Zulu... :-( Super, że z pastą się udało. :lol: Quote
__Lara Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 zula131 napisał(a):Pasta antyrobalowa zapodana :multi: To nie jest guz na sutku, ona chyba ma przepuklinę pachwinową. Zdiagnozować trzeba koniecznie i naprawić dziewczynkę, dość się już nacierpiała :-( Byliśmy w lesie, nazbieraliśmy grzybów :p. Sarunia do lasu wchodzi niezbyt chętnie, woli ścieżki. I nie chce zbyt długo spacerować, ciągnie do domku. I tak się tuli całym ciałkiem i zagląda w oczy... Ciągle sobie powtarzam: "nie przywiązuj się, zero emocji, ona jest tu na chwilę", ale się nie da... Muszę ją oddać jak najprędzej, bo jeszcze trochę i serducho rozsypie się w drobny maczek, a jej pewnie też :placz: Grzyby :-o:-o:-o a tu śnieg jeszcze gdzieniegdzie leży :cool1: Ja też Ci nie zazdroszczę zula, to bardzo trudne :shake: Quote
GoniaP Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 zula, że tak nieśmiało zapytam, a Ty nie mogłabyś dziewczyny przetrzymać na czas diagnostyki i do czasu znalezienia domu??? Oczywiście nie zostałabyś bez pomocy finansowej - deklaracje są. Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Przepiękna sunia, oczami wyobraźni widzę, jak jej sierść zalśni po doprowadzeniu do ładu. Quote
zula131 Posted October 17, 2009 Author Posted October 17, 2009 GoniaP napisał(a):zula, że tak nieśmiało zapytam, a Ty nie mogłabyś dziewczyny przetrzymać na czas diagnostyki i do czasu znalezienia domu??? Kochanie, serce mi pęka na myśl, że Sarunia już zaznała domowego ciepełka, a teraz musi iść do kojca i budy :-(. Z całą pewnością u Pani Agnieszki będzie miała zapewnioną wielokroć lepszą opiekę medyczną i behawiorystyczną niż u mnie. Ale to nie dom, tylko etap przejściowy. Ale nie mam wyjścia :-(. Jednym z kilku powodów (pisałam już o tym Tanitce na PW) jest fakt, że podjęłam się opieki nad rocznym wnuczkiem, który w żłobku zaczął mocno chorować i trzeba było zrezygnować z tej placówki. Wnusio mieszka w Bytomiu, jest to spory kawałek ode mnie (2 autobusy plus marsz przez park). Faktem jest, że nie codziennie, ale dosyć często tam jeżdżę, np. już w poniedziałek mam "dyżur". Wyjeżdżam rano przed 6:00, wracam wieczorem. Nie mogę zostawić ich wszystkich samych na tyle godzin. Dino wyprowadza mój brat, schorowany, po zawale. Nie da rady dwóm psom. Poza tym mocno skrytykował fakt, że przygarnęłam Sarunię :cool1:, więc na jego pomoc liczyć nie mogę :shake: Nie masz pojęcia, jak się biję z myślami, bo już chyba pokochałam ten wielki nochal... Rano rozmawiałam z Panią Agnieszką, kazała jeszcze zadzwonić między 20:00 a 21:00. Niestety, nie mogłam się dodzwonić, nikt nie odbierał telefonu. Jutro musiałabym ją odwieźć :placz::placz::placz: Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 W sumie...dobrze, że napisałaś Zulo to, co napisałaś. Jest teraz jasność w temacie, rzeczywiście nie uciągniesz sama tego wózka. :shake: Quote
GoniaP Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Rozumiem, siła wyższa... No nic, trzeba zatem zintensyfikować działania i jak najszybciej wypchnąć niunię po nowe, dobre życie... Quote
majqa Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Hotel, pozbieranie info o niej (charakter, stan zdrowia) i ogłoszenia. Quote
Panca Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Zula jestes niesamowita ze sie nia zajelas i bardzo rozumiem co czujesz obecnie bo tez sobie mowilam ze sie nie moge przywiazac do Dubla -wyzla staruszka ktorego mialam na tymczasie ale jak wyszedl ode mnie z domu z Tanitka to plakalam pol dnia... Quote
agata51 Posted October 18, 2009 Posted October 18, 2009 Zuleńko, dzięki :loveu: Dino, ale ci się laseczka trafiła. Ona najwyraźniej czegoś od ciebie chce! A ty nic! Eh, faceci! Quote
tanitka Posted October 18, 2009 Posted October 18, 2009 to czekamy na wieści z hotelu, Zula głowa do góry, krzywda jej sie nie stanie:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.