gonia66 Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 [quote name='majqa']Wiesz, jak wyzwolić u mnie uśmiech. :happy1:[/QUOTE] hihihiih..a bo my to sie juz prawie jak "łyse konie" znamy:p:p
Cajus JB Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Dobranoc wszystkim. Ostatnie parę stron pokazuje jak jesteśmy elokwentni. I chyba nic więcej. Ile osób tyle zdań. Fajnie jest udzielać rad ivette i Ona niech się męczy, a my pogadamy już o zmianach na szczeblu krajowym. Na razie nie wyszliśmy jeszcze z Częstochowy. I Partyzant i być może inne zwierzęta. Gdzie są? W takim miejscu? [url=http://www.sfora.pl/Pol-setki-zaglodzonych-psow-w-schronisku-na-Pomorzu-WIDEO-a13339]Sfora.pl - Pół setki zagłodzonych psów w schronisku na Pomorzu (WIDEO) - Polska[/url] [url=http://www.smog.pl/wideo/30290/50_zaglodzonych_psow_w_pomorskim_schronisku_18/]Smog.pl - śmieszne filmiki, teledyski, kawały, filmy, najlepszy humor, reklamy i dowcipy, kamerki[/url] Miłych rozmów w ciągu dnia.
majqa Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='Cajus JB'](...) Fajnie jest udzielać rad ivette i Ona niech się męczy (...) [/QUOTE] Nadać bieg własnej sprawie, chcemy, czy nie, władna jest tylko sama Ivette. My, niestety, możemy właściwie ograniczyć się do udzielenia jej rad (na forum i poza nim), skierowania słów wsparcia, poparcia i współczucia. Czy Ivette obrała dobrą drogę? Oj tak, a nasze podpowiedzi bardzo się jej przydały. Sprawa zaginięcia Partyzanta. Śledzenie podobnego, smutnego wątku zaginionego w bardzo podobnych okolicznościach (DT) rottka, a to przecież charakterystyczny pies, do tego nie przecinek, nie nastraja mnie optymistycznie. Miejscowe poszukiwania, które zaangażowały wtedy wielu ludzi, nie przyniosły niczego (akcja poszukiwawcza była dobrze przygotowana). Oczywiście i Partyzanta należy szukać ale to też leży po stronie osób najbliższych lokalizacyjnie Ivette (na przyjazd ludzi z innych stron Polski specjalnie bym nie liczyła). Napisz proszę Cajus, bo daje się wyczuć Twoje rozgoryczenie (nie tylko sytuacją ale i naszymi postami), jakich wpisów oczekiwałbyś? Hm... Do odpowiedzi, gdzie jest Partyzant, co się z nim stało, przynajmniej na szczeblu wątku, nie zmusisz tych, co odpowiedź znają (zwłaszcza, że mogą powiedzieć, iż odpowiedź już padła). Podobnie ma się rzecz i z innymi psami, co do losów których rodzą się wątpliwości.
Alicja Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='gonia66']Uwierz, ze wcale nie ma ubawu..zareczam Ci, ze nie ma i przez jakis czas nie bedzie miala....[/QUOTE] [FONT=Arial][B]i o to chodzi [/B][/FONT] [quote name='Cajus JB']Dobranoc wszystkim. Ostatnie parę stron pokazuje jak jesteśmy elokwentni. I chyba nic więcej. Ile osób tyle zdań. Fajnie jest udzielać rad ivette i Ona niech się męczy, a my pogadamy już o zmianach na szczeblu krajowym. Na razie nie wyszliśmy jeszcze z Częstochowy. I Partyzant i być może inne zwierzęta. Gdzie są? W takim miejscu? [URL="http://www.sfora.pl/Pol-setki-zaglodzonych-psow-w-schronisku-na-Pomorzu-WIDEO-a13339"]Sfora.pl - Pół setki zagłodzonych psów w schronisku na Pomorzu (WIDEO) - Polska[/URL] [URL="http://www.smog.pl/wideo/30290/50_zaglodzonych_psow_w_pomorskim_schronisku_18/"]Smog.pl - śmieszne filmiki, teledyski, kawały, filmy, najlepszy humor, reklamy i dowcipy, kamerki[/URL] Miłych rozmów w ciągu dnia.[/QUOTE] [FONT=Arial][B]oj nie unoś się ....znając specyfikę dogo powinno się wiedzieć że 99,9% tych NAJWAŻNIEJSZYCH i najistotniejszych wiadomości idzie na PW :p[/B][/FONT]
Marinka Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='kahoona']Wszystko zależy od standardów przyjętych w organizacji - w Emirze taka sytuacja nie mogłaby się zdarzyć, jedno zgniłe jabłko zaraża. Jeden oddział potrafi zepsuć organizacji opinię. Mimo tego, że wszyscy jesteśmy wolontariuszami - a jest nas prawie 80 osób - każdy oddział lub koło ma obowiązek podporządkować się pewnym standardom postępowania i dodatkowo składa miesięczne raporty ze swojej działalności. Decyzje o wyjazdach do oddziałów i kół podejmowane są natychmiast gdy dzieje się coś niepokojącego. I dotyczy to pomocy w trudnych sytuacjach jak również poprawianiu ich funkcjonowania. Zdarza się, że ktoś musi się z nami pożegnać. Regułą jest, że wszyscy spotykamy się raz w roku na dwa dni i odbywamy te same szkolenia i omawiamy problemy. Poza tym na co dzień współpracujemy, bo posiadamy swoje forum, które poza częścią ogólnodostępną ma i takie, które są dostępne tylko emirowcom. Czasem się nam wiele zarzuca, ale nikt nie może powiedzieć, że jesteśmy organizacją "niezorganizowaną" Uwierzcie, można, jak się chce działać lepiej, niż opisywana tu Fundacja. Poza tym informuję Was, że prezes fundacji wie o tym wątku i tej sprawie od co najmniej wczoraj. Przeprowadziła z kimś korespondencję mailową. Z jej wypowiedzi wynika, że kompletnie to olewa i nie ma zamiaru nic robić. Olewa również nas, tego psa i własny wizerunek - jej sprawa. Szkoda więc czasu na omawianie kwestii czy odium panienek z Częstochowy powinno padać na resztę. One się z tym zgadzają. Potępienia nie będzie. Jest ok. Tak jak było w sprawie smalcowni. Prezes Joanna nie widziała powodów do interwencji. Widocznie w tej fundacji funkcja prezesa jest wartością samą w sobie - wystarczy, żeby zaspokoić wybujałe ego, ale juz nie wystarcza, żeby pomyślec o wizerunku organizacji i co najważniejsze - O ZWIERZĘTACH! Poza tym jakoś żaden z oddziałów się tu nie wypowiada więc analizowanie "niezorganizowania" tej organizacji to strata czasu. Poczekajmy na rezultaty działań oficjalnych.[/QUOTE] Ja nikogo nie rozgrzeszam. I nie będę się kłócić, która organizacja jest święta, a która jest "be". Wiem, że wszystkie mają swoje za uszami niestety, bo to kwestia ludzi, którzy w nich pracują, jak przedstawia się wizerunek danej fundacji. A skoro mowa o wspaniałości działań różnych fundacji, to zapytam tylko dlaczego Fundacja Emir nie pomogła Karo, który znajdował się w pobliżu obszaru działań tej fundacji? Karo i pozostałe zwierzęta (które nadal tam przebywają) bardzo długo "prosił się" o pomoc.. przecież dziewczyna, która zainteresowała się losem tych zwierząt tak długo czekała, prosiła i nic. Dopiero FFA o/Wrocław zgodziła się pomóc Karo. To tyle z mojej strony na temat porównywania fundacji. Bo przecież chodzi tu o psa i o człowieka, a nie o to kto jest "fajniejszy". Mnie również interesuje co stało się z Partyzantem, a odnoszę wrażenie, że na wątku zaczyna już chodzić o co innego.
Cajus JB Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Znam zasady działania forum i wiem co się dzieje po za nim. W żadnym razie nie jestem rozgoryczony. Chodzi o to, że wielu z Was było na wątkach Tych zwierząt. Na pewno znacie osoby, które tam też były, a nie ma ich tutaj. Może wspólnie uda się Wam odświeżyć pamięć i znaleźć drobne szczegóły, które są bardzo istotne. Bo ktoś kto chce pomóc np jakaś osoba z zewnątrz ( medialna ) musi mieć poparcie argumentów na tym wątku, konkrety, punkty zaczepienia, a nie dyskusje o prezesach i jaka fundacja jak działa. Tylko o to proszę. O wpisywanie niejasności, które nasuwają się wszystkim, którzy wiedzą jak to funkcjonuje. Tylko tyle.
agata51 Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 floridę pamiętam z wątku "smalcowni". Chciałam wziąć na DT jakiegoś psiaka, wymieniłyśmy z floridą kilka PW, ale sprawa się rozlazła. Nie pamietam, dlaczego. Może doczytam na tamtym wątku. Może warto by powiadomić TV, która robiła reportaż z tej ubojni. Niech nakręci ciąg dalszy - co się stało z tymi wszystkimi psami? ivette, zaczęłaś już serię szczepień?
kahoona Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='Marinkaa']A skoro mowa o wspaniałości działań różnych fundacji, to zapytam tylko dlaczego Fundacja Emir nie pomogła Karo, który znajdował się w pobliżu obszaru działań tej fundacji? Karo i pozostałe zwierzęta (które nadal tam przebywają) bardzo długo "prosił się" o pomoc.. przecież dziewczyna, która zainteresowała się losem tych zwierząt tak długo czekała, prosiła i nic. Dopiero FFA o/Wrocław zgodziła się pomóc Karo. [/QUOTE] Nie znam tej sprawy, ale pewnie nie było tak jednostronnie jak piszesz - jeśli stawiasz zarzut, proszę o obiektywne opisanie całej sytuacji, a nie rzucenie hasła tylko. Mogę na ten temat dyskutować tylko wtedy, kiedy rozmowa będzie rzeczowa. Chętnie odpowiem na Twoje wątpliwości, jeśli przedstawisz konkrety. Jeśli nie pomoglismy to pewnie nie mielismy takiej możliwości. Szczególnie, że ten wątek to nie miejsce dla takich dyskusji.
Alicja Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [B][FONT=Arial]Może nie dyskutujcie tu o INNYCH fundacjach , bo w tej chwili i w tym miejscu to jest NIE na Temat [/FONT][/B]
kahoona Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='Alicja'][B][FONT=Arial]Może nie dyskutujcie tu o INNYCH fundacjach , bo w tej chwili i w tym miejscu to jest NIE na Temat [/FONT][/B][/QUOTE] święta racja;)
Cajus JB Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='Alicja'][B][FONT=Arial]Może nie dyskutujcie tu o INNYCH fundacjach , bo w tej chwili i w tym miejscu to jest NIE na Temat [/FONT][/B][/QUOTE] Nie na temat raz. Dwa daje to chyba odwrotny efekt bo nie są to atuty dla ivette, a wręcz przeciwnie.
dosia.wil Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Powiadomiłam kilka dni temu szefową FFA, panią Joannę Zarembę, że niedobrze się dzieje w oddziale częstochowskim, podając jej linka na ten wątek. W emocjach zapomniałam się podpisać, bo wstawiałam link nad "Z poważaniem" i kliknęło mi się potem "wyślij. Jednakże pomimo braku nazwiska, mojego maila trudno byłoby uznać za anonim, ponieważ wysyłałam z adresu mojej własnej firmy, więc nazwa firmy widnieje w mailu. Wiecie co mi pani Joanna odpisała? Bynajmniej, ani słowa na temat tego co wyprawiają jej wolontariuszki. Sarkastycznie zwróciła mi uwagę, że niepodpisanie się imieniem i nazwiskiem nie przynosi mi chluby! Zapewniam Was, że gdyby (w co trudno mi uwierzyć, ale załóżmy...) którykolwiek z wolontariuszy Emira wykręcił taki numer jak paniusie z częstochowskiego FFA, to z całą pewnością natychmiast przestałyby mieć cokolwiek wspólnego z tą organizacją, a szefowa albo rzecznik prasowy niezwłocznie zabrałyby głos w tej sprawie. Zgoda, że nikt nie jest doskonały, ale w porządnej organizacji zarząd bierze odpowiedzialność za to, co robią wolontariusze i natychmiast podejmuje działania, jeżeli łamane są standardy. Co innego, gdy standardy takie nie istnieja... Wtedy pozostaje atakowanie osób zadających niewygodne pytania :diabloti:
dosia.wil Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Marinkaa napisał(a):A skoro mowa o wspaniałości działań różnych fundacji, to zapytam tylko dlaczego Fundacja Emir nie pomogła Karo, który znajdował się w pobliżu obszaru działań tej fundacji? Karo i pozostałe zwierzęta (które nadal tam przebywają) bardzo długo "prosił się" o pomoc.. przecież dziewczyna, która zainteresowała się losem tych zwierząt tak długo czekała, prosiła i nic. Dopiero FFA o/Wrocław zgodziła się pomóc Karo. To tyle z mojej strony na temat porównywania fundacji. Marinkaa, po pierwsze to nie jest wątek fundacji Emir, więc "co ma piernik do wiatraka"? Po drugie, jeżeli chcesz się dowiedzieć, dlaczego fundacja Emir podjęła lub nie podjęła jakichś działań, to proszę załóż stosowny wątek i tam zadaj konkretne pytanie, a jestem przekonana, że ktoś z zarządu Emira zabierze głos i wyjaśni. Po trzecie, to nie jest tak, że o/Wrocław jest cacy, a o/Częstochowa be. Nie znam ludzi z FFA Wrocław, ale jeżeli ich koleżanki naruszają prawo, a zarząd nic nie myśli w tej sprawie zrobić i zamiata pod dywan, to rzuca to także cień na "Wrocławiaków". Ja w każdym razie nie chciałabym być częścią organizacji, w której działają takie osoby jak panie Renata i Kamila (florida blue)!
Cajus JB Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 dosia napisz może więcej o Kłobucku. O co pytałaś i co dla Ciebie było nie tak. Mam także prośbę do wszystkich. Może warto używać sformułowania " spostrzeżenie" lub podobnego.
Magdziak Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 A ja mam wrażenie, że sprawa Partyzanata jest tutaj na ostatnim miejscu; głównie chodzi o dokopanie "panienkom" z fundacji jak to się tu kulturalnie mówi. Rzucacie jadem chcąc zniszczyć JEDYNĄ organizację w Częstochowie, która pomaga zwierzętom - nie wiem dlaczego, nie potrafie tego ogarnąć umysłem - pewnie jestem kolejną niefrasobliwą "panienką".. Sprawe Partyzanata znam od momentu kiedy Florida rozpaczliwie szukała dla niego DT - musiala NATYCHMIAST zabrac psa od Iwett; trafił do niej do łazienki. Ja w akcie desperacji zaproponowałam DT - ale Florida odmówiła wiedząc ile mam zwierząt na stanie.. 15 kotów i 2 psy... powiedziała, że ten psiak potrzebuje spokoju do rehabilitacji a nie trafiać do kolejnego zwierzyńca.. Dalej już znacie - Marta go zabrała na DT i uciekł. Powiedzcie mi z ręką na sercu: 1) jeżeli los Partyzanta nie był ważny dla dziewczyn z fundacji - to szukałyby DT? 2) dlaczego go nie oddaly do schroniska po prostu? Bo byl medialny (skoro zarzucacie, ze zajmują się tylko rozgłosem?? 3) Czy Florida zakładałyby wątek na dogo jeżeli miała "niecne" zamiary wobec psiaka? 4) O czym myslicie, mówiąc że szybkie adopcje bez zdjęć z nowego domu - to pewnie ..wlaśnie co?? że te adopcje to zaginiecia, uspienia? nie wiem co jest w Waszych głowach 5) Czy nigdy wam nie uciekł pies z DT? 6) Skąd podejzenie, ze pies był chory na wścieklizne?? czy każdego psa z ulicy zabieracie na kwarantanne pod opieke weta? tzn każdy pies z ulicy powinien trafić do schronu na 2 tygodnie? - nigdy nie widzialam takich sytuacji tu na dogo - ale nie jestem dlugo, wiec moze dlatego. Słuchajcie jesteśmy tylko ludźmi i czasem nie dajemy sobie rady z problemami. Tutaj jest tragedia i psa i czlowieka poszkodowanego - wiem, że to sprawa bardzo poważna!! Jeżeli wam się uda zniszczyć to co udało się do tej pory wypracować w Częstochowie - to mam jeszcze jedno pytanie: do kogo mam sie zwracać w sprawie bezdomnych zwierząt?? Kto pomoże w sterylizacji bezdomnych kotów i suczek? Kto da DT?? Ja jestem tylko domem tymczasowym - i tylko dzieki fundacji moglam pomoc tylu zwierzakom ( wylicze jezeli taka potrzeba - ale pewnie detektywi dogomani zaraz sprawdza wszystkie moje posty - dodam ze taki sam login mam na miau - dla ulatwienia) Pozdrawiam Magda - DT Fundacji For Animals
gonia66 Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Magdziak napisał(a):A ja mam wrażenie, że sprawa Partyzanata jest tutaj na ostatnim miejscu; głównie chodzi o dokopanie "panienkom" z fundacji jak to się tu kulturalnie mówi. Rzucacie jadem chcąc zniszczyć JEDYNĄ organizację w Częstochowie, która pomaga zwierzętom - nie wiem dlaczego, nie potrafie tego ogarnąć umysłem - pewnie jestem kolejną niefrasobliwą "panienką".. Sprawe Partyzanata znam od momentu kiedy Florida rozpaczliwie szukała dla niego DT - musiala NATYCHMIAST zabrac psa od Iwett; trafił do niej do łazienki. Ja w akcie desperacji zaproponowałam DT - ale Florida odmówiła wiedząc ile mam zwierząt na stanie.. 15 kotów i 2 psy... powiedziała, że ten psiak potrzebuje spokoju do rehabilitacji a nie trafiać do kolejnego zwierzyńca.. Dalej już znacie - Marta go zabrała na DT i uciekł. Powiedzcie mi z ręką na sercu: 1) jeżeli los Partyzanta nie był ważny dla dziewczyn z fundacji - to szukałyby DT? 2) dlaczego go nie oddaly do schroniska po prostu? Bo byl medialny (skoro zarzucacie, ze zajmują się tylko rozgłosem?? 3) Czy Florida zakładałyby wątek na dogo jeżeli miała "niecne" zamiary wobec psiaka? 4) O czym myslicie, mówiąc że szybkie adopcje bez zdjęć z nowego domu - to pewnie ..wlaśnie co?? że te adopcje to zaginiecia, uspienia? nie wiem co jest w Waszych głowach 5) Czy nigdy wam nie uciekł pies z DT? 6) Skąd podejzenie, ze pies był chory na wścieklizne?? czy każdego psa z ulicy zabieracie na kwarantanne pod opieke weta? tzn każdy pies z ulicy powinien trafić do schronu na 2 tygodnie? - nigdy nie widzialam takich sytuacji tu na dogo - ale nie jestem dlugo, wiec moze dlatego. Słuchajcie jesteśmy tylko ludźmi i czasem nie dajemy sobie rady z problemami. Tutaj jest tragedia i psa i czlowieka poszkodowanego - wiem, że to sprawa bardzo poważna!! Jeżeli wam się uda zniszczyć to co udało się do tej pory wypracować w Częstochowie - to mam jeszcze jedno pytanie: do kogo mam sie zwracać w sprawie bezdomnych zwierząt?? Kto pomoże w sterylizacji bezdomnych kotów i suczek? Kto da DT?? Ja jestem tylko domem tymczasowym - i tylko dzieki fundacji moglam pomoc tylu zwierzakom ( wylicze jezeli taka potrzeba - ale pewnie detektywi dogomani zaraz sprawdza wszystkie moje posty - dodam ze taki sam login mam na miau - dla ulatwienia) Pozdrawiam Magda - DT Fundacji For AnimalsKOchana..chyba rzeczywiscie jesteś niedlugo na dogo(choc to o niczym nie siwadczy)..ale pewne jest to ze albo nie przeczytalas dokladnie calego watku, albo masz "klapki na oczach".....Na każdy z Twoich punktow mam tak naprawde riposte...ale nie chce mi sie pisac zbyt szczegolowo..napisze wiec ogolenie...gdyby to byk jedyny watek psa ktory ginie i z ktorym nie wiadomo co się dziej- faktycznuie- moznaby ponyslec...biedne..czysty przypadek..niestety ten watek jest juz ktoryms z kolei na ktorym historia się powatrza..po drugie..owszem- psy uciekaja na dogomanii..ale jesli tak się dzieje- dogomania porusza cale niebo i cala ziemie....kto moze ten szuka,...kto potrafi pomoc w jakikolwiek sposob- ten pomaga..i po tzecie(sprawa najwazniejsza, ale cos mi sięwydaje ze rozmawailas florida o tym- bo Twoj stosunek do tej sprawy jest conajmniej porymitywny)..sprawa wscieklizny..oczywiscie..nie kazdt pies z ulicy trafia na kwarantanne..ale to nie byl oies szczepiony i nie kazdy pies gryzie opiekuna- a jesli tak się zdarza- KAZDY BEZWZGLEDNIE POWINIEN BYC NA OBSERWACJI- NAWET TEN SZCZEPIONY, GRZEJACy DOOPkE W DOMKU.....prosze Cie...nie oisz takich bzdur ze ktos tu chce kogod "uduoic"..bo co??Bo mu sie twarz nie podoba??Nie...jesli tak jest to tykko dlatego, aby uchronic pozostale zwierzeta...i odkryc prawde dotyczaca zwierzat wydanych do tekj pory(o ile wydanych)..a co się dzieje w naszych glowach?/Masz racje...moja wyobraźnia podsuwa mi w tej chwili takie scenariusze, ze balabym sie napisać.....ale dziwie się , ze Ty sie dziwisz....no ale coz..widocznie"kto z kim przystaje"..... MY chcemy znac los Partyzanta i pozostalych zwierzat- chcemy znac prawde.....nic wiecej..bo reszta- zrobi się sama...
dosia.wil Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Moja "obecność" w sprawie Kłobucka zaczęła się od "alarmu gotowości bojowej" w fundacji Emir, gdy przyszła informacja o interwencji częstochowskiej FFA w smalcowni. Ponieważ poszedł w świat apel o pomoc, Emir natychmiast postawiła w gotowości sześć samochodów z wetem i pełnym sprzętem do tego rodzaju akcji. Przygotowane było też w przytulisku Emira miejsce dla 6 dużych psów. Byłam jedną z osób postawionych w gotowości do natychmiastowego wyjazdu. Tymczasem panie Renatka (pini) i Kamila (floria blue), urażone wcześniejszym zatargiem z Emirem w sprawie Nefretete/Ondy (o której była już tutaj wzmianka), odmówiły przyjęcia jakiejkolwiek pomocy od Emira. W efekcie cała Polska widziała w telewizji, jak pani Renatka biega po podwórku smalcowni za przerażonym stukilowym bernardynem, próbując mu założyć obrożę! Uważam się za odważną osobę, mam wciąż do czynienia z dużymi psami, nie raz mnie "chapnął" któryś z moich podopiecznych, ale sposób, w jaki te panie "odławiały" te benki nie miał nic wspólnego z odwagą - ja bym to nazwała głupotą i brakiem wyobraźni. Tego samego i następnego wieczoru pani Renata Mizera (szefowa FFA w Częstochowie) produkowała się na szklanym ekranie, opowiadając jak to w lutym (interwencja miała miejsce w sierpniu!) odkryły smalcownię i dokonały "kontrolowanego" zakupu, żeby się upewnić, że smalec jest z psów. Potem przez pół roku nie wiadomo na co czekały (podobno na jakieś pozwolenie z prokuratury czy policji, nie pamiętam - co jest totalną bzdurą i świadczy o nieznajomości elementarza każdego wolontariusza, a mianowicie ustawy o ochronie zwierząt), zamiast przygotować akcję we współpracy z organizacją mającą odpowiednie zaplecze (którego - raz jeszcze podkreślam - FFA nie ma!) wkroczyć i odebrać te zwierzęta w trybie art. 7.3 ("W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia."). Ze smalcowni, oprócz dorosłych psów, zabrano w pierwszej kolejności szczenięta - trafiły one do przypadkowych DT z "pospolitego ruszenia", bez badania, bez podania osłonowo surowicy. Ten sam model, co tutaj - zrzucenie psa na głowę ludziom dobrej woli, bez zapewnienia im i ich rodzinom (czworonożnym członkom włącznie) minimum bezpieczeństwa. Szczeniaki zaczęły szybko chorować, wybuchła panika, że parwo. Panie z FFA opórcz westchnień i "trzymaj się", "och" "ach", nie miały tym ludziom nic do zaoferowania. Co się stało z dorosłymi psami i ze szczeniakami nie wiadomo. Tak jak tutaj - ten sam modus operandi. To tyle jeśli chodzi o fakty. A teraz, za co dostałam bana - za moje pytania, wielokrotnie powtarzane na wątku smalcowni: Dlaczego czekały aż pół roku z interwencją, pozwalając by kolejne psy cierpiały i ttraciły życie w męczarniach? Dlaczego odrzuciły fachową pomoc Emira? Dlaczego zrezygnowały z umieszczenia psów we współpracującej z nami klinice, w któej było przygotowane miejsce dla psów wymagających pomocy / kwarantanny? Dlaczego nie zadbały o właściwą opiekę weterynaryjną? Co się stało ze szczeniakami? Co się stało z dorosłymi psami? One nawet w telewizji wyglądały na potrzebujące pomocy lekarskiej. Ponieważ moje pytania zostały uznane przez niektóre zasłużone dogomaniaczki jako sianie nienawiści, podburzanie i ogólnie robienie zadymy, podczas gdy świat dogo piał z zachwytu nad dokonaniami bohaterek z Częstochowy, wątek został przez moda wyczyszczony z "nieporawomyślnych" postów, a ja zostałam zbanowana na trzy miesiące. Ot, i tyle.
gonia66 Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:NO i kolejny szok...ciekawe co na to Magdziak..?>>:shake::shake::shake:
Magdziak Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 nie bralam udzialu w sprawie smalcowni wiec sie nie wypowiadam -jestem tylko DT nie wydaje mi sie ze pisze bzdury - dlatego wypunktowalam pytania, zeby kazdy mogl sie odniesc. Nie chcialam zeby to byl kolejny slowotok Z Florida owszem rozmawiam - ale wlasnie w sprawie adopcji kolejnych kotow - dodam, ze mam z nowymi domami kontakt - tylko o zdjecia nie moge sie doprosic...:eviltong: o wsciekliznie z nikim nie rozmawialam - zapytalam tutaj bo sie dziwie - zaden pies ktorego zabralam z ulicy nie trafial na kwarantanne - moze dlatego ze wsciekilzy w czewie nie odnotowali juz od wielu lat?? jestem w stalym kontakcie z wetem Magda DT FFA
ivette3 Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Do MAGDZIAK ; Uprzejmie informuję ,że 1/P.Renata psa nie widziała na oczy ,umieściła go telefonicznie nie wiedząc gdzie....po czym zniknęła co można nazwać porzuceniem zwierzęcia 2/P.Kamila zabrała psa późnym wieczorem ,a wczesnym rankiem następnego dnia,jak sama donosi oddała go P.Marcie /bo wyjeżdżała/ Pech chciał,że spotkałyśmy się wtedy przypadkiem na ulicy ,ale nie innego miasta tylko Częstochowy... 3/P.Marta / jak donosi florida na forum po 2 / słownie : DWÓCH /dniach zawiozła go rodzicom na wieś potem już był nieosiągalny GRATULUJĘ TAKIEJ TROSKI a tym co ją pochwalają życzę takich opiekunów. Co do wścieklizny w Częstochowie to o psach i kotach faktycznie nikt nic nie mówi ale z lisami i nietoperzami to już gorsza sprawa prawda????
dosia.wil Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Magdziak, daj spokój. Rozumiem Twoje zaniepokojenie, komu będziesz zgłaszała bezdomne i potrzebujące pomocy zwierzęta. Mium zdaniem jednak, im szybciej "uda się zniszczyć to co udało się do tej pory wypracować w Częstochowie", tym lepiej dla zwierząt. No bo cóż tam się udało "wypracować"? Mam dla Ciebie radę - przeczytaj dokładnie ten wątek, przeczytaj inne wspominane tutaj wątki, a potem usiądź i bez emocji pomyśl (zakładam, że jesteś zdolna myśleć samodzielnie, bez pomocy floridy i jej koleżanek?). Czy rzeczywiście, gdyby zaginął Twój osobisty pies, chciałabyś, żeby wpadł w ręce osób tak nieodpowiedzialnych, jak panie z FFA? Czy po tym, w co wrobione zostały osoby, które zaoferowały DT dla psów z Kłobucka, a teraz Ivette (nie wspominając innych), jesteś pewna, że w razie TWOICH kłopotów te panie by Ci pomogły? Jeżeli dajesz psom DT, to postaw się w sytuacji Ivette - chciałabyś się znaleźć na jej miejscu? Jeżeli na któreolwiek z tych pytań odpowiesz: tak, to znaczy, że możesz sobie nadal kolegować się z floridą. Ale nie mów, że Cię nie ostrzegano... Każdy ma takich znajomych i współpracowników, na jakich zasługuje :evil_lol:
gameta Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 E tam, żaden szok - wszystko to co napisała Dosia było wiadome osobom czytającym wątek smalcowni. Jeśli chodzi o szczeniaki to w większości padły - ostał się bodajże jeden, jakimś cudem :roll: Większość psów została przekazana pod opiekę innym organizacjom, collie do collaków a kilka różnych do Ady_jeje. Co się stało konkretnie ze wszystkimi, nie wiem, w pewnym momenice któraś z dziewczyn podjęła próbę policzenia psów ze smalcowni i ustalenia ich dalszych losów - z resztą, wątek istnieje, trzeba się cofnąć i poczytać: http://www.dogomania.pl/forum/f28/ubojnia-psow-na-smalec-okolice-czestochowy-potrzebna-pomoc-143510/ Ale to nie wątek smalcowni, choć łączy je jedno - podstawą jest tu niefrasobliwość i brak wyobraźni, która skutkuje ogromnymi problemami...
Alicja Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [FONT=Arial]oj ..psiaki ze smalcowni :shake:...jak to powiada mój ojciec ...nawet Szwejk by sie nie doliczył ...przypomnijcie sobie jak sie ciągle ilość zmieniała i nie można sie było doprosić wiadomości gdzie one są ...ile zostało , ile poszło na DT ... to takie Partyzanty zwielokrotnione :shake:[/FONT]
dosia.wil Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Magdziak, skoro jesteś regularnym DT, to radziłabym Ci jednak zapoznać się z zasadami kwarantanny zwierząt - nie tylko o wściekliznę chodzi, ale o inne choroby zakaźne też. To, że żaden tymczasowicz Cię jeszcze nie dziabnął, oznacza tylko jedno: masz to jeszcze przed sobą. Pogadaj ze swoim wetem, jak masz się zabezpieczyć (Ty i Twoje zwierzęta) przed niemiłymi niespodziankami, bo że na jakiekolwiek działania ani pomoc w tym względzie ze strony dobrodziejek z FFA liczyć raczej nie powinnaś, to chyba jest jasne. Na początek może zaszczep się przeciw tężcowi. To jest ABC dla DT i wolontariuszy, moja droga. Ale wątpię, żeby florida & Co. zawracały sobie głowę takimi drobnostkami. One przecież do "wyższych celów" stworzone...
Cajus JB Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Alicja na wątku Tytana pojawiły się zdjęcia. To są aktualne z DS czy jakieś inne. Umiesz powiedzieć konkretnie skąd są?
Recommended Posts