sleepingbyday Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 ale o co chodzi, o fakt sprawdzenia, czy o to jak jest sformułowana umowa? jak jest dobrze zrobiona, ale prawnik jej nie czytał, to co? oczywiście, że wystarczy, zeby umowa dobrze była napisana. w praktyce oznacza to, zę jakiś prawnik kiedys to konsultował. ja podpisuje umowy fundacyjne, pisane prze prawników, bądź prywatne, ale wzorowane na fundacyjnych. róznica w zasadzie opiera się na braku danych i logo fundacji. Quote
LadyS Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 sleepingbyday napisał(a):ale o co chodzi, o fakt sprawdzenia, czy o to jak jest sformułowana umowa? jak jest dobrze zrobiona, ale prawnik jej nie czytał, to co? oczywiście, że wystarczy, zeby umowa dobrze była napisana. w praktyce oznacza to, zę jakiś prawnik kiedys to konsultował. ja podpisuje umowy fundacyjne, pisane prze prawników, bądź prywatne, ale wzorowane na fundacyjnych. róznica w zasadzie opiera się na braku danych i logo fundacji. Ale Ty to nie wszyscy ;) Połowa dogo ma zrobione umowy "na kolanie" Quote
xxxx52 Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 kiwiadams napisał(a):mając na myśli kretyński system adopcji : niedopuszczalne wchodzenie z butami w czyjeś prywatne życie. Bardzo wiele osób ze mną również sobie tego nie życzy. konieczność podpisywania bubli prawnych (nikt szanujący swoje zdrowie nie podpisze umowy mogącej skutkować zlicytowaniem majątku na rzecz leczenia psa). Nadgorliwość na wizytach PA skutkująca rezygnacją z adopcji (jak widzi ktoś wariatkę to się trzyma z daleka) Torpedowanie adopcji w schronach przez "wolontariuszy" tak aby wyadoptować psa przez fundacje (wiadomo po co) Zwykły zjadacz chleba szanuje swoją prywatność i spokój. Przesadna ingerencja w ten mir jest odbierana bardzo negatywnie. Brak kultury i awanturnictwo działaczy. Dlatego ludzie idą do pseudo lub do hodowli - chcą mieć święty spokój. Psy czekają , a sporo osób rzekomo twierdzi że pomaga zwierzętom :| No i na koniec system finansowania tego np. fundacja od kuby nie dostała zgody na zbiórkę 1% bo... przeczytajcie sami na ich stronie tłumaczenie... To nie napawa optymizmem. Jest to chore. zupelnie sie nie zgadam,ja jak najbardziej jestem za tak nazwana przez ciebie "kretynska adopcja" uwazam ze tylko jeszcze za malo krytycznie sie na przyszlych adoptujacych patrzy.bo musieli by do mnie przyjsc i ile punktow umowy zaakceptowac zeby wogole zaadoptowac to bys osiwial. Po drugie nim adoptuje psa ,wpierw musi przyszly adoptujacy do mnie przyjechac ,pozniej daje czas do namyslu,nastepnie jak sie zdecyduje musi to tamto kupic ,przygotowac sie na przybycie nowego czlonka rodziny,dzieci do 10 lat to tabu, pozniej jade z wybranaym szczesliwcem do przyszlego domu ,jak widze ze jest okey,to piesek zostanie ,jak nie to jade do domu spowrotem.jeszcze od 15 lat sie nie zdazylo zeby mnie czy moich kolezanek nie ugoszczono,bardzo sie wszyscy ciesza z wizyt,nawet na benzyne dostajemy czesto spowrotem.ostatni podczas WP to stal tort na stole ,dostalam kwiaty .wszyscy sie ciesza ,ze patrzymy ,i zaufamy przyszlym opiekunom.Robimy zdjecia idziemy na spacer.Zwrotow pieskow jest prawie 0 wiec nie rozumiem.tego stwierdzenia. ten tylko co ma cos do ukrycia sie boi odwiedzin. Quote
sleepingbyday Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 eee, ile osób mnie prosiło o wzór. ana necie ile tego jest, na stronach fundacji róznych. moim zdaniem te rózne wzory krążą. Quote
kiwiadams Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 co was boli że ktoś szanuje swoją prywatność ? Wiesz ile set psów skazujecie na brak domu odrzucając w przedbiegach takich ludzi ?!!! Jakoś w innych krajach da się to zrobić po ludzku. buble prawne-umowy gwarantujące wszystko adoptującemu a nie dające nic w zamian lub problemy nowemu domowi. Quote
brazowa1 Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 W ogole nie rozumiem Twojego oburzenia. To chyba normalne,że jeżeli chcesz wydac psa ,którego uratowałas,włozyłas w niego full czasu,kasy,serca,chcesz miec pewnośc,ze nie trafi: a) do rodziny gdzie brud i syf uragajacy podstawowemu poczucie przyzwoitości B) do domu,gdzie będa pijacy c) okazuje się,ze dziaciaki dra sie non-stop na zmiane z mamusią d) mieszkaja z tesciowa,ktora nie ma zielonego pojecia o psie i kategorycznie sie nie zgadza na psa e) silny,mlody gigantyczny pies,strome schody i maleńka kobieta do wyprowadzania psa itd,itd. Chyba cos tym ludziom,którzy uratowali psa,cokolwiek się należy,jakakolwiek pewność,że właściwy pies trafi do właściwego domu. W innych krajach,to dopiero trzeba sobie "zasłużyć" na posiadanie psa z fundacji... Zadnego psa nie skazujemy na brak domu,stosując wizyty przedadopcyjne,ciagle jest ich o kilkadziesiąt tysięcy bezdomnych za dużo,wystarczy iśc do schroniska i sobie wybrać. Przy odrobinie niefarta,akurat Ciebie wylosuja na wizyte poadopcyjną. Wg mnie umowa adopcyjna nie oferuje NIC osobie wydającej i WSZYSTKO osobie adoptującej. To WSZYSTKO to Twoja świadomośc,ze gdybys chciała pozbyc się zwierzaka,wykonasz telefon i zdejmuja Ci kłopot z głowy. Myslisz,ze ktoś lubi wizyty przedadopcyjne? Nie znosimy ich. Nie znosze łazic po obcych ludziach i robie wizyty tylko dla zaprzyjaznionych forumowiczów,bo po prostu nie lubie brac na siebie tej odpowiedzialności,a poza tym słuchanie opowiesci o świetej pamięci Maksiach,Dżekusiach,co to dzieci przez ulice przeprowadzały,sa juz lekko ponad moje nerwy ;) Wyluzuj kiwiadams,naprawde nikogo nie interesuje,jak masz w domu,tylko,czy jesteś właściwym opiekunem. Quote
xxxx52 Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 kiwiadams napisał(a):co was boli że ktoś szanuje swoją prywatność ? Wiesz ile set psów skazujecie na brak domu odrzucając w przedbiegach takich ludzi ?!!! Jakoś w innych krajach da się to zrobić po ludzku. buble prawne-umowy gwarantujące wszystko adoptującemu a nie dające nic w zamian lub problemy nowemu domowi. skad wiesz jak przeprowadzaja zagranice adopcje?wg ciebie "po ludzku" Quote
sleepingbyday Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 kiwiadams po prostu nie uważa, zeby psom należało się jakieś, ze strony opiekunów fundacyjnych, poczucie odpowiedzialności. to klasyczny przykład takiego, co to uważa, że nalezy klękać z szacunkiem i wdzięcznością, że on CHCE psa. powinnismy mdleć z wrażenia nad jego dobrym sercem i mieć w tyłku to, co się stanie z podopiecznym. w końcu to tylko pies. a ja do dziś pamiętam jedną babkę chętną na psa, któa bardzo się zdziwiła, z eadopcja funduje sobie kilkanaście lat z psem. myślała, ze psy zyją 2, maks 3 lata.... Quote
Sybel Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 Ja pamiętam chętną na moją sukę, jak jeszcze szukaliśmy jej domu (potem została jednak u nas). Babka przyszła i powiedziała "o, jaka ona piękna, ja już mam dwie, jedna się właśnie oszczeniła, druga ma termin za miesiąc, z tej też będą piękne szczeniaczki". I dwie chętne na dalmatyńczyka. Jedna chciała go ze względu na umaszczenie - miała czarno-biały wystrój wnętrza i zerowe pojęcie o psach, a druga dwójkę dzieci w wieku 2 i 4 lata, a w ogłoszeniu było wyraźnie zaznaczone, że pies absolutnie nie nadaje się do dzieci... Fakt, że zdarzają się różne cuda, ale chodzi o dobro psów. Kiwiadams, pamiętaj, ze ratując psa inwestujemy w niego. Powiedzmy, że nie chcemy zmarnować ciężkiej pracy i pieniędzy przez głupotę jakiegoś człowieka, który nie ma pojęcia o psach, który jest nieodpowiedzialny lub po prostu chce psa na prezent dla dziecka - potem pies znów wyląduje na ulicy, albo w lesie na sznurze. Ewentualnie, jak ostatnio w Łodzi, ktoś znajdzie psa powieszonego na gałęzi w parku. Quote
sleepingbyday Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 i mamy prawo wymagać minimalnych standardów opieki, czasem owszem, nawet finansowych, jeśli chętny jest na psa wymagającego np strzyżenia co miesiąc, bo inaczej dostaje zapalenia skóry. nie raz zdarzyło mi się, że ludzie po rozmowie zmieniali pogląd an to, jakiego psa chcą. bo patrzyli tylko na wygląd, a nie przemyśleli, zeby pies charakterem i temperamentem pasowął do ich trybu zycia. zreszta, co tu duzo gadać. jakbyś człowieku adoptował dziecko, to rozumiałbyś jakieś minimalne zasady adopcji, czy moze też nie? my odczuwamy odpowiedzialnośc za uratowane istnienia, a ta odpwoiedzialnośc nie kończy się na ogłoszeniu psa do adopcji. żebyś pękł, to się nie zmieni, dalej będziemy tę odpowiedzialnośc odczuwać. Quote
xxxx52 Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 sleepingbyday napisał(a):kiwiadams po prostu nie uważa, zeby psom należało się jakieś, ze strony opiekunów fundacyjnych, poczucie odpowiedzialności. to klasyczny przykład takiego, co to uważa, że nalezy klękać z szacunkiem i wdzięcznością, że on CHCE psa. powinnismy mdleć z wrażenia nad jego dobrym sercem i mieć w tyłku to, co się stanie z podopiecznym. w końcu to tylko pies. a ja do dziś pamiętam jedną babkę chętną na psa, któa bardzo się zdziwiła, z eadopcja funduje sobie kilkanaście lat z psem. myślała, ze psy zyją 2, maks 3 lata.... to co pszesz jest dla mnie hororem nie do przyjecia mysle ,ze kiwiadams zartuje sobie z nas Quote
brazowa1 Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 xxxx52 napisał(a):to co pszesz jest dla mnie hororem nie do przyjecia mysle ,ze kiwiadams zartuje sobie z nas a ja myslę,ze kiwiadams chciałaś rasowego psa lub mocno w typie rasy,ładnego,chodliwego a fundacja postawiła warunki.,na które nie chciałas się zgodzić, stąd ten żal. Quote
sleepingbyday Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 jeśli nawet trolluje, to niestety bywają tacy obrażeni, ze im się do portfeli chce zaglądać. tzn tak to jest rozumiane. jesli o mnie chodzi, niech się czochra - bo jak pisałam, uznawać, że system jest zły i bezsensowny z powodu akcydentalnych nadgorliwych wolontariuszy to gówniarstwo i tyle. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.