malawaszka Posted July 14, 2010 Author Posted July 14, 2010 POMOCYYYY!!!! :cry: http://www.dogomania.pl/threads/189124-Sznaucer-olbrzym-porzucony-przy-trasie-WAKACJE!!!-POMOCY!!! Quote
malawaszka Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 Haś umarł dziś w nocy :( wszystko było dobrze, na spacerki wychodził i nic się nie działo, ostatnio miał ropień na szyi - było to czyszczone i już się goiło, w sobotę byli u weta i było w porządku, a dziś Haś odszedł od nas na zawsze ['] Odszedł kochany, spokojny i bezpieczny - za to Ci PESTKA dziękuję Haś - śpij spokojnie piesku ['] :-( Quote
AMIGA Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 O Bogowieeeeeeeeeeee Jak to jest możliwe, nie mogę w to uwierzyc :-(:shake::placz: Hasiulku kochany nie zniosłeś pewnie biedaku tych upałów. Biegaj sobie po wspanialych łąkach za Tęczowym Mostem :-( Pestko Kochana, nawet sobie nie wyobrażam jak się teraz czujesz. WIELKIE WIELKIE WIELKIE DZIĘKI ZA TO CO DAŁAS HAŚKULOWI - ZA TWOJĄ MIŁOŚĆ DLA NIEGO, ZA CIERPLIWOŚĆ I WSPANIAŁĄ OPIEKĘ Quote
malawaszka Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 mnie też ciężko uwierzyć :( nic nie wskazywało na to nic :( ja nie wiem czy to ma jakiś związek, ale znałam psiaka, któremu pod koniec życia zrobił się też taki ropień - na plecach i bardzo szybko potem psiak umarł też w nocy :( nie wiem czy to może mieć jakiś związek... Quote
zerduszko Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Nie wiem co po prostu napisać :( Mimo iż Haśko nie był młody, to jego śmierć jest ogromnym zaskoczeniem. Strasznie przykro :( Quote
AMIGA Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Rozmawiałam z Pestką. Haśko odszedł we snie. Jeszcze koło 2 w nocy byl na siusianku, koło 4 w nocy jeszcze chcial wejść przez niedomknięte drzwi do kotów, a kolo 6 rano już nie żył. W dzień, kiedy były te okropne upały widać było po nim, że jest słabszy.Pestka robila z nim króciutkie spacerki tylko na siusianko i koo, a on nie chciał dalej chodzić, tylko przysiadał na dupince, ale wieczorem, kiedy już było chłodniej to bardzo dziarsko sobie drypciulał na spacerkach. No ale jednak te upały i starość i pewnie choroba, ktora sie rozwijała nie pozwoliły mu już na dalsze, szczęśliwe życie u Pestki :-(:placz::-( Quote
Silka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Biedaku [*] W szoku jestem bo jeszcze w piątek wieczorkiem razem z Pestką i moją sunią razem byliśmy na spacerku i tak fajnie się zachowywał. Smaczki wyniuchał że mam i dreptał za mną ślepaczek :( Quote
ostatniaszansa Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Hasiulku kochany, chociaz ostatni czas spedziles w gronie osob, ktore Cie kochaly :(:(:( /Agnieszka Quote
jambi Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Boże... nie było mnie tydzień, dziś weszłam na Dogo... pierwszy temat który mi się wyświetlił w subskrybcjach to było to : "NIEWIDOMY SZNAUCER z Ostatniej Szansy..." ale dalsza część tego tytułu dosłownie mnie przydusiła... :( :( :( to nie miało tak być :shake: Quote
elik Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Cały czas asystowałam Hasiorkowi, choć nie pisałam na wątku (po powodzi problemy z netem i nie tylko - dostęp do kompa tylko w opracy). Całe szczęście, że odszedł czując się bezpieczny i kochany. Żegnaj Hasiu :-( Quote
sybil Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 :shake: Nieee, Hasiulku nie chcę w to wierzyć!!!:-( Uparcie wierzyłam, że będziesz jeszcze długo cieszył się opieką i miłością, których tak bardzo brakowało Ci przez większość Twojego biednego życia. Biegaj zdrowy i radosny za Tęczowym Mostem, w pięknym Ogrodzie Psiej Szczęśliwości. Zawsze będziesz w moim sercu:-(:placz:. Waszko, zgadzam się z Tobą, też znam przypadki, kiedy ropień spowodował ogólne zatrucie organizmu, wysiadły nerki i dosłownie w jeden dzień piesio odszedł. Quote
malawaszka Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 sybisia napisał(a):Waszko, zgadzam się z Tobą, też znam przypadki, kiedy ropień spowodował ogólne zatrucie organizmu, wysiadły nerki i dosłownie w jeden dzień piesio odszedł. Sybisia myślisz, że to w tą stronę? bo ja się zastanawiałam czy ropień to nie był już skutek zatrucia organizmu - nie przyczyna... ale to takie głupie gdybanie, tylko jak to ja chciałabym wiedzieć :shake: Quote
sybil Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 malawaszka napisał(a):Sybisia myślisz, że to w tą stronę? bo ja się zastanawiałam czy ropień to nie był już skutek zatrucia organizmu - nie przyczyna... ale to takie głupie gdybanie, tylko jak to ja chciałabym wiedzieć :shake: Z tego co pamiętam z rozmowy z wetem to przy ogólnym osłabieniu organizmu (np. przewlekła choroba) ropień, a właściwie bakterie wywołujące go, są bardzo agresywne, atakują cały organizm, a szczególnie nerki i najczęściej kończy się to tragicznie. Biedny Hasiulek:-(:placz: Quote
sybil Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 [quote name='malawaszka']takim Cię zapamiętamy psiaku Cudny, kochany Hasiulkowy pycholek!!! Takim właśnie zostaniesz w pamięci tych, którzy Cię pokochali Quote
DoPi Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Hasiulku, papa Pestka jestem do dyspozycjii w razie potrzeby. Nasz wet mówił, że ropnie są niebezpeczne i nasza króliczka 2 tyg.temu 8 letnia staruszka prawdopodobnie też "zeszła" z powodu ropnia(mimo podanego antybiotyku) Quote
zerduszko Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Niestety ropnie to poważna sprawa, a często bagatelizowana :( Quote
AMIGA Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 To zdjęcie tak niedawno zrobilyśmy - w Myślenicach jak wyszłyśmy od neurologa. W zyciu się wtedy nie spodziewałam, że sytuacja tak się potoczy :shake::placz::shake::placz: Quote
malawaszka Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 zerduszko napisał(a):Niestety ropnie to poważna sprawa, a często bagatelizowana :( on miał oczyszczony, miał antybiotyk :( PESTKA taksówką jeździła z nim do weta - chwaliła jaki był grzeczny, jaki kochany :cry: Quote
PESTKA. Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Hej dziewczyny... Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, ale jakoś nie miałam siły wejść wcześniej:-( Tak mi jakoś smutno i pusto:shake: Wieczorem idziemy z Tomkiem pochować Hasiulca:-( Naprawdę, nie spodziewałam się, że to się tak potoczy. W sobotę byliśmy jeszcze na kontroli u wetynki, wszystko było w porządku. Po guli nie było śladu. Co do zachowania, to rzeczywiście był słabszy, ale to raczej przez pogodę - upały dawały się wszystkim we znaki. W dzień robiliśmy krótkie spacerki, dopiero wieczorem szliśmy dalej. Wczoraj też było ok, wyszliśmy koło 2 na siku, potem poszłam spać, jeszcze o 4 było wszystko w porządku. Musiał umrzeć pomiędzy 4 a 6, bo wtedy przyjechała śmieciarka i zrobiła straszny łomot - w półśnie zastanawiałam się, dlaczego Haśko nie szczeka - zawsze się darł na takie odgłosy... Ale nie sprawdziłam:-( I dopiero rano jak weszłam na przedpokój zobaczyłam go leżącego:-(:-(:-( Musiał umrzeć we śnie, bo ja dziś strasznie źle spałam i co chwila się budziłam, więc słyszałabym, gdyby cokolwiek się działo. I wiecie, cieszę się, że odszedł w ten sposób - nie męczył się, pewnie nawet nie wiedział, że to już:-( Tylko i tak mi źle...... Quote
malawaszka Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 zawsze będzie źle bo nie tak miało być :calus: :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.