Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

z kału wykluczyliśmy wszystko, co tylko możliwe. Wiem, ze kolonoskopia to poważna sprawa, ale chyba nie mamy wyjscia i musimy ją zrobić, sprawa ciągnie się już baaaardzo długo, w wakacje chyba będzie rok. Konsultowaliśmy w kilku miejscach i nawet zdecydowaliśmy sie na ziołoterapię, ale krawienia są nadal, przyczyna nadal nieznana, nasza pani doktor nas bardzo namawia na to badanie. A kilka osób dorosłych, które mają tą "przyjemność" za sobą mówią, ze to nie jest bolesne, najgorsza ta narkoza :(

Posted

Cześć i czołem!

Tak tylko wspomnę, ze Paweł sienie zmienił i nadal jest jaki jest- doprowadza mnie równocześnie do szału i rozbawia do łez swoją ...yyyy... jak to nazwać?? Nie jest to typowa gupota, ale mądrość tym bardziej nie... :D
Dla przykładu- dostał tableta i na 2 dzień zgubił do niej rysik. Poradziłam mu, zeby poszukał na allegro jakiejś promocyjnen sprzedaży 10+2 gratis, bo inaczej to zupełnie sie nie opłaca...

Jestem z Jonkiem w szpitalu,a dokładniej to jesteśmy, bo teraz jest z nim Paweł a ja jestem w domu. Przyjechałam się najeść i wyspać. Jonuś jutro rano będzie miał zabieg- i kolonoskopię i gastroskopię, więc dzisiaj od 15 nie wolno mu nic jeść a od północy nie może też pić. Strasznie cierpi, woła, buła, ciastko, paluszki, guma... Od wczoraj pił rosół i jadł kisiel, a od 15 szluss na wszystko poza wodą! Oczywiście lewatywy, wenflon, te sprawy... Na szczęście personel cudowny, uśmiechnięty, przyjazny dzieciom i rodzicom. Duży oddział, szeroki korytarz, duża świetlica i duży pokój zabaw. I nie trzeba siedzieć w pokoju, wiec Jonuś ma się ok,w nocy spał ładnie, ale wiecie... spanie na podłodze, światła na korytarzu, gorąc, kroki, łóżka jeżdżące po korytarzu... i pobudka o 4.30. padam na pysk pełną gębą :)

Cieszę się, ze jestem obok domu i mam możliwość wyrwać się stamtąd...

Pisałam niedawno, ze byłam z Jonkiem na badaniu- dokładnie były to chlorki w pocie. pół dnia straciłam, nastresowałam się, do pracy nie mogłam iść, Jonek nie był z żłobku, a badanie nei wyszło, no do jasnej ciasnej!!! Opiszę Wam przy okazji jak wyglądał to badanie, cyrk!

Posted

nasza ostatnia noc w szpitalu, hurra!
Wczoraj przespałam we własnym łóżku 6 godzin, ciurkiem, ah, co to była za noc! Za to Paweł miał kiepską z Jonkiem w szpitalu, bo Jonuś niemógł spać, chciało mu się jeść i pić. Na szczęście na zabieg zabrali nas już przed 9 rano, Jońcio bez szemrania położył się do łóżka, pojechał na wycieczkę windą, usiadł na stole, wystawił rączkę z wenflonem po czym zasnął i po 15 minutach już mniezaprosili, do sali wybudzeń, gdzie Jońcio miał nas w nosie, odwróćił sie do nas tyłem, obudzić sie nie chciał, ale sadził straszne bąki, bo się zagazował w trakcie badania :D
Ani w dolnym, ani w gónym odcinku przewodu pokarmowego nic nie znaleźli.
Jonuś jak się obudził, to zawołał, że chce jajo, bułę, ciacho i piciu :)
2 godziny po narkozie był strasznie rozbity, wył, szarpał sie, chciał biegać... później sie już uspokoił i całkiem miło spędziliśmy dzień. O ile w szpitalu może być miło :)
Rano dostajemy wypis i sio do domku :)
Fox, Ofik i Amelia spały ze mną w nocy i nawet na siebie nie fukało towarzystwo, tylko ja musiałam nagadać Ofkorsowi, bo małpa uwaliła sie na obu kołdrach i nie był łaskaw podnieść doopy, żebym mogła się przykryć, nagadałam, ale i tak musiałam siłą wyszarpać spod baryły, bo na milimetr nie drgnąl...

A, słuchajcie :)
W sobotę, przed szpitalem byłam na zakupach w drogerii i poprosiłam Anie, zeby wybrała dla mnie mydelniczkę, wybrała i mówi: taką miętową ci wybrałam, bo ty lubisz taki kolor. I kubeczek an szczoteczkę też taki zielony lekko, zeby pasował. A mnei zatkało- ona ma niespełna 5 lat i już wie, co to jest kolor miętowy :D w nosie mam to, że myli jej sie lewa z prawą :D da sobie w życiu radę dziewczyna :D

Posted

Jońcio wtrabił na obiad 2 michy zupy, poprawił gumami, ciastkami a potem ogromna kolacją, to tak w ramach wypełniania zaleceń: niech sie nie najada do syta... do syta brakuje mu drugiego takiego zestawu :D
no i jeszcze ciekawostka: w ramach diety bezmlecznej- dostał białą bułkę i masło :D i jedno i drugie z mlekiem :D genialnie!

Posted

Dobrze, że macie to już za sobą i że nic tam nie znaleźli :)

Mnie za 1,5 tygodnia też czeka wizyta w szpitalu, mam WIELKĄ nadzieję, że na jednym dniu się skończy... Idę pod nóż :) Coś mi tam wyrosło na kochanej bliźnie po cesarce :-/
A Hania chyba się nabawiła ospy, bo w przedszkolu szaleje i już jej coś wyskoczyło, dostała dziś gorączki.

Posted

Murka, jak Hania, to rzeczywiście ospa?

Jonuś był intubowany i ma suchy kaszel, bo gardziołko podrażnione- leczymy go lizakami :)

Murka, nie zazdroszczę operacji, chociaż mogłaś nam wprost napisać, że zdecydowałaś się na drobną plastyczną poprawkę ;) a na serio, słyszałam od 2 koleżanek po cesarkach o komplikacjach, jakie je spotkały i to mi wystarczyło, zeby chcieć rodzić naturalnie, o ile to będzie możliwe. Obie Pawła siostry miały cesarki, kiepsko je wspominają, szczególnie druga, którą zaczęłi kroić, kiedy nie była do końca znieczulona, a anestezjolog wyszeł i lekarz podawał jej kolejne znieczulenie... cyrk na kółkach, mówię Wam!

Nie pisałam Wam chyba, jakie było najwieksze marzenie Jonusia po operacji? Zjeść jajo :D nie pizzę, nie ciastko- jajo :) nawet nie guma od dziadka- po prostu jajo :)

Wczoraj po powrocie prałam i myłam wszystko, co mielismy ze sobą w szpitalu, łącznie z gruntownym wyszorowaniem Jonka i siebie i minął mi na tym calutki dzień, do 21, a jeszcze dziś rano kończyłam pranie.

Ania urządziła nam wczoraj wieczorem histerię, bo była śpiąca, wyła, bo nei chciała isc się myć, bo chciała jeść, bo nie chciała najpierw sie myc, a potem jeść, ale odwrotnie też nie chciała,w końcu wymysliła, zeby Jonek poszedł się pierwszy umyć, a jak usłyszała, ze był wykapany popołudniu... to dopiero zaczęła sie histeria: bo ona nie lubi jak Jońcio się kąpie popołudniu,a nie wieczorem!
Jak to usłyszelismy, bez dalszych rozmów Paweł zapakował Anke do mycia, wypucował jej zęby i położylismy ją do łóżka. Wstałą po kilku minutach i jednak zdecydowała się zjeść kolację...

A Paweł nadal jest tak roztrzepany, ze ręce i cycki opadają, dzisiaj zakomunikował: jakbym szukał okularów, wsadziłem jej do półki na klucze.
A jak zap[ytałam, gdzie jest koszulka, w której spał, powiedział, ze dał do prania, a ja ją 5 minut później znalazłam w pokoju, wywinietą na lewą stronę i zwinietą w kulkę- rzucił tam, gdzie stał i się akurat rozebrał i nawet o tym nie pamiętał...

Posted

Hania - niestety ospa... Jest już cała w kropkach... Tyle pociechy, że będzie mieć to już za sobą. Mimo wszystko jest dzielna :) Najczęściej wypowiadane przez nią słowo: "swędzi!" :) I cały czas prosi, żeby jej liczyć kropki... po południu na samym brzuszku naliczyłam 50...

A ja mam guzka na szwie wewnętrznym, boli mnie. Co to takiego - dowiem się jak mi wytną i wyślą na badanie... Na cesarce miałam pełną narkozę, a tutaj będę mieć tylko znieczulenie miejscowe. Chirurg powiedział, że jak chwilę po zabiegu będzie ok, to mnie puszczą do domu tego samego dnia.

Posted

Dziewczyny, lepiej, zeby dzieci mialy jak najwczesniej chorobska typu ospa, cos tam, swinka, itd. Ja mialam odre w wieku 15 lat, 3 tygodnie bylam w domu w izolacji.
Blizne po cesarce mam tez fatalna i to w pionie, ehhh. Dowiedzialam sie,ze mam bliznowca, gdy mnie pies w schronisku ugryzl i rana sie rozlazla. Cos sie zawsze przyplacze.

Posted

Biegnę podekscytowana do mamy i mówię: udało mi się niemożliwe!
Mama: Wiem, słyszałam, posprzątałaś dom.
Entuzjazm znikł, wszystko mi opadło.
Nie mamo, pokój dzieci. TYLKO pokój dzieci...

Posted

Rozmawiam rano z Jonkiem, proszę, żeby się napił, bo ma kaszel, bo gardło jest jeszcze podrażnione po intubacji, tłumaczę, ze musi je nawilżać, i że za chwilę dam mu tabletkę do ssania. Na co Ania, zapatrzona w telewizor i udajaca, ze nas nie słyszy, kiedy do niej mówimy: mamo, gardło mnie boli! Daj mi tabletkę!
:D myślałam, ze padnę! :D

Pogoda jest u nas do niczego. Nie wiadomo, czy spadnie deszcz, czy wyjdzie słońce, czy sypnie gradem. Ania nie chce wyjsć z domu, Jonek chce wyjsć na dwór, a najchętniej jechac po tatusia do pracy... kołomyja jak zawsze. A ja w samym środku, sama i nie wiem, co z tym wszystkim począć :)

Posted

posiadanie małych dzieci ma nawet jakieś plusy ;)

w ostatni czwartek, kiedy wszyscy mieli wolne i spali do oporu, my bez oporów musielismy wstać o 6.20 :D

Posted

plusem tak wczesnego wstania było to, ze o 7.15 byłam już po śniadaniu i w pełni gotowa do działań wszelkich, więc o 7.20 wieszałam pierwsze pranie, wstawiałam kolejne, a o 7.30 juz zaczęliśmy urzedować po podwórku. Początkowo Jonek w kaloszach a ostatecznie w samych majtach :)
Pranie mi pięknie schło, dzieci bawiły się z babcią i dziqdkiem a mnie zal było ich zostawiać i iść prasować do domu, więc wymyśliłam prasowanie na dworze :) i to był strzał w 10, bo do 11.30 wszytsko było i suche i wyprasowane, a o 12 zaszło słońce, Paweł poszedł uśpić Jonka, Ania poszła oglądać bajki a ja szykować nas wszystkich do wyjscia na pizzę :0 Jonuś miał obiecaną po tym wstretnym szpitalu.
Było super, dzieci siedziały i jadły, nie uciekały, siedziały i jadły, chciałam, żeby czas stanął w miejscu! Mówię Wam! taka chwila nie do powtórzenia :D

Posted

stała się rzecz niezwykła! Fox wytarzał sie w jakimś dzadostwie, i w tym nic niezwykłego nie ma, ale tym samym zafundował sobie karną kąpiel. Pierwszą w tym sezonie, więc nawet sie ucieszyłam, ze będę mieć z głowy. ALE zawsze pierwszego kąpiemy Ofka, bo trzęsie dupą i ucieka, wiec bierzemy go z zaskoczenia. A tu Fox był pierwszy. I kiedy go kąpałam, przyszedł do łązienki Ofik!!!!!!!!!!!! DO tej pory nie wchodził do łazienki!!! Można go było kusić, namawiać, grozić mu- nic nie działała, nawet kabanos! NIe wchodził i koniec, nawet jak bardzo chciał, to nie odważył się, a dzisiaj, wszedł, powoli, podszedł do mnie, położył się na ręczniku, poczekał aż skończę z Foxem, pozwolił się wsadzić do brodzika, umyć, wypłukać, ani drgnął!!! Może chłopak potrzebował... Ja zbyt często swoich psów nei kąpię, bo wszytsko zostawiają na naszej poscieli i nei należą do brudasów ;)
Do teraz jesteśmyz Pawłem w szoku :) Ofik w łązience :D

A nasze dzieci mają nowa ulubioną zabawę- robią "deszcz" z moich majtek- jaka frajda! Mucha nie siada!

Posted

A ja jestem już po cięciu i powiem Wam, że znieczulenie miejscowe i widok tego wszystkiego, sali operacyjnej itd. to ciekawe doświadczenie, ale nie chciałabym tego powtarzać, zwłaszcza, że mnie w trakcie zabiegu trzy razy znieczulali i przestało mnie boleć dopiero przy zszywaniu...
Na szczęście wszystko przebiegło dobrze i od razu mogłam wrócić do domu :)

Posted

Murka, fajnie, ze Cię od razu puścili. Jakiś czas temu miałam straszne zabiegi chirurgiczne na zębach- pierwszy zabieg był niesamowicie niemiły- nie pamietam ile czasu trwał, ale znieczulali mi dziąsło 7 albo 8 razy. za każdym razemw kilku miejscach...

Dzieci dały mi dzisiaj tak popalic, że na koniec nakrzyczałam na nie na srodku ulicy pod domem, aż sąsiad wyjrzał :D No ale po całym cyklu super dzieciecych zachowań/cyrków/nieposłuszeństw/ durnych pomysłów i prób wymuszeń Jonatan przechylił wózek, wózek poleciał, Jonek na szczęście został zablokowany w środku i nei zarył zębami w ziemię, ale wysypał 2 koszyki truskawek na ulicę. Jak sie domyślacie, radością nie tryskałam... :D

A jutro jedziemy na urodziny córki mojego szefostwa. Powiem Wam, ze kupienie prezentu dziecku, które jest 4 dzieckiem w rodzinie, i którego rodzice prowadzą sklep z zabawkami, to nie lada wyzwanie!!!

Posted

I co w końcu kupiłaś??

Ja mam zawsze straszny problem co kupić na prezenty siostrzeńcom, którzy są już niemal młodzieżą (nastolatki)... I zawsze co roku mam zagwozdkę z prezentami pod choinkę ;)

Szwy mi się ładnie goją, ale siniaka mam na pół brzucha...

Posted

kupiłam flamastry i kolorowanki. Zastanawiałam się jeszcze nad ciastoliną, ale kolorowanki i naklejki zwyciężyły :) i dobrze, bo ciastolinę przyniósł ktoś inny :) gdybym miała więcej czasu- wybrałabym jakiś ciuszek kupiony u polskiego projektanta :) jest mnóstwo super firm, które szyją w Polsce,z polskich materiałów, mają super jakosć i ekstra wzory :)
Murka, nie wiem, jak duzi ci Twoi siostrzeńcy, ale może to Ci się przyda: szklane kulki King Marbles: szklaki http://www.drewniaczek.eu/search.php?node=&text=szklaki

Oby siniak jak najszybciej się wchłonął :)

Posted

jestem pewna, ze nikt z Was nie zaczął poniedziałku tak jak my :D
Ja konkretnie zaczęłam od tego, ze jak zadzwonił budzik i usłyszałam deszcz za zamkniętym oknem, to przestawiłam budzik o długie 40 minut. Stwierdziłam, że NIC mi się nie chce w tym deszczu. Później wstałam, a raczej wyczołgałam się spomiędzy 2 psów, włączyłam tv, obejrzałam kilka migawek z zalanej Warszawy, później siłą zwlokłam męża z łóżka, nakazałam obudzić dzieci, bo tak lało, ze chciałam ich wszystkich pozawozić samochodem, dzieci do przedszkoli a Pawła na pociąg, choć wiedziałam, ze później odstawię samochód i mnie przyjdzie iść w tym deszczu. Ale ja przynajmniej mam kalosze i nawet mam już parasol a mój płaszcz ma kaptur, bo pan doktor to wiecie, półbuciki i elegancki płaszczyk bez kaptura. O dziwo- Jonek NIE chciał wstać!!!! Ania okopała się w łóżku i nie było mowy o ruszeniu jej z miejsca. Jakoś się ogarnęli do 7.35 i zaczęliśmy się szykować do wyjścia, kiedy usłyszałam, że z domu wychodzą rodzice z psami. Minutę później psy zaczęły szczekać a moja mama wydzierać się wniebogłosy. Moja mam od razu panikuje i krzyczy tak, że nam serca stają, ale tym razem tylko westchnęłam, gotowa nie reagować, ale mama krzyknęła: Paweł, chodź szybko! Nie uwierzysz! Czym mnie zaintrygowała, a że stałm przy schodach zeszłam, a mama do mnie tak: wąż jest na podwórku, zaatakował Dżeka.

Posted

jestem w pracy, dlatego piszę na raty :)

Wyjrzałam- rzeczywiście coś leży i syczy! Za mną beztrosko zszedł Jonuś, a za min, drąc mordę stoczył się Ofik, Kapsel ujadał na dole, Dżek rzycał sie na drzwi- żądny krwi... fiksum dyrdum! O, klient!

Posted

eloise, zainspirowałaś mnie tym podrzuconym linkiem! Postanowiłam kupić kredki do tkanin i będę z dziećmi malować na świetlicy. Tylko chciałabym jeszcze dokupić takie lniane piórniki i nie mogę tego nigdzie znaleźć - torby są i to różne, a piórników nie ma. Jak będziesz mieć jeszcze coś takiego na oku, to podeślij.

Posted

na piórniki nie wpadłam, tylko torby widziałam

Tata wypadł z domu i nakrył tego gada pojemnikiem, obejrzeliśmy stwora i wyszło nam, ze to żmija zygzakowata. Niestety, nie zaskroniec. Rzucała i się i syczała jak jakaś wariatka. Zadzwoniłam do weta, zapytać, czy pies naładowany adrenaliną szybko odczułby skutki ewentualnego ukąszenia, zostałam zapewniona, ze natychmiast, wiec spokojnie wróciliśmy do swoich zajęć, to znaczy-dzieci się darły: żmija, mija! Psy szczekały, ujadały, rzucały się na drzwi, Tata gadał i gadał, a ja popędzałam Pawła, bo trza było jednak z domu wyjść. Jak mijaliśmy żmiję, zauważyłam roztropnie, ze ona gotowa jest ten pojemnik podnieść i zwiać, ale zostałam zakrzyczana przez mężczyzn, ze gdzie tam, a niby jak, a co ja gadam itedesy i itepesy. Paweł, żebym się odczepiła, postawił na pojemniku- gumowego, nicnieważącego klapka mojej mamy. Parsknęłam i poszłam.
Jak wróciłam, patrzę,a tata stoi obok w kaloszach po kolana- domyśliłam sie, ze mu dziad zwiał i miałam rację- zmija sobie pojemnik podniosła i wypełzła, wiec tata ją przykrył pudłem i postawił na nim 5 litrowy baniak płynu zimowego do spryskiwaczy :D Bo zapomniałam napisać, ze w tym całym zamieszaniu i szaleństwie porannym zadzwoniłąm do SM z pytaniem, co mamy zrobić, a oni grzecznie przyjęli zgłoszenie i powiedzieli, ze za godzinę przyślą patrol :)

Posted

Jak wychodziłam wczoraj z domu, widziałam podjeżdżający eko patrol- przyjechali furgonetką :D I pierwsze pytanie- ma pan jakiś karton/pudełko, w którym możemy zabrać tą żmiję????
Śmiech na sali! Była to ich pierwsza żmija i powiedzieli, ze muszą się zastanowić, gdzie ją wywieźć, i że pewnie gdzieś niedaleko, tata poprosił, żeby jednak zabrali ją dalej niż bliżej i podał im świetną lokalizację- mnóstwo wody i las, bo jak na nich czekał, to oczywiście zgłębił wiedzę na temat gada i stwierdził, że pewnie zapędziła się do nas w poszukiwaniu zbiornika wodnego, bo żmije uwielbiają wodę i w ogóle chyba jest już gotowy co najmniej rozprawkę napisać na temat żmij :D
Tak więc- żmija usunięta, ale wrażenia zostały ;)
Ania jeszcze przed snem płakała i pytała, dlaczego do nas akurat ta żmija przyszła, a po co, a dlaczego żmiję mogą ukąsić... itd...

Posted

jakis czas temu, siedzielismy z dziećmi na trawie i zleciało się mnóstwo owadów- nie wiem co to było, bo było małe, latało tuż nad trawą, rozbijało się o nas i buczało jak chrabąszcze- moze to były małe chrabąszcze własnie? Nie wiem, ale Dżek zjadł kilkadziesiąt i o dziwo się nie porzygał :)
Moja mama do Ani: Jak przyjdzie dziadek, to go zapytamy, co to jest.
Ania: O, to dziadek się zna na urodzie?
Nastała niezręczna cisza...
Mama: Na urodzie...
A: Bo pani Ela sie zna- zna różne owady i kocha psiaki
Mama: Dziadek się trochę zna na PRZYRODZIE Aniu. :D

Posted

wiecie jak leniwy jest Ofik???????
Dziś rano, czyli przed chwilą, nakładałam psom jedzenie do misek- nie zrobiło to na nim wrażenia- śpi w łóżku. Na ich karmę, nałożyłam makaron. Wstał Fox, zaczął jeść- to też go nie ruszyło. Otworzyłam drzw, wołam gada- spojrzał na mnie, jego wzrok powiedział mi- kobieto, jest 5.30, zamknij te drzwi i nie otwieraj przed 7.00! Makaron polałam olejem konopnym, więc Fox bedzie nie tylko najedzony, ale też piękny i gładki :)
Ani dzisiaj odwaliło i wstała o 4.30, zaraz potem Jonatan płakał, więc przyniosłam go do naszego łóżka. I w Anię wstąpiła jakaś zla moc- Paweł wyskoczył z łóżka jak na sprężynie i pół minuty zamontował ją przed telewizorem. Wstałam do niej, bo on pracował do póóźna a ja padłam o 22 i pewnie lepiej dla mnie gdybym wstała o 6 niż o tej zbrodniczej 4.30, ale cóż zrobić... Postanowiłam zrobic jej czapkę krasnala, bo za 2 dni ma występ w przedszkolu ale ona mi cyrki urządza, ze nie chce czapki, bo ona na głowie lubi nosić tylko... opaski :D

I jeszcze o jednym wspomnę: sobota i niedziela należały do mnie i do Pawła :D ZOstawiliśmy dzieci z dziadkami i śmignęliśmy na wesele do Częstochowy. Tańczyliśmy do białego rana, dosłownie, zdziwiłam sie, że o 4 juz jest jasno ;)
Jak wracaliśmy do Warszawy, jechał z nami Pawła tata, żeby odwiedzić dzieciaki. Opowiadałam mu różne historyjki, min. o Ani grze w szachy. Powiedziałam:i wszystkie dzieci potrafią ustawić członki na szachownicy...
Od razu poprawiłam sie na pionki, ale mój mąż skomentował: nie zapomnij, kochanie, napisać o tych członkach na dogomanii, co też, niniejszym, czynię :D

Posted

[quote name='eloise']Od razu poprawiłam sie na pionki, ale mój mąż skomentował: nie zapomnij, kochanie, napisać o tych członkach na dogomanii, co też, niniejszym, czynię :D[/QUOTE]

Mój z kolei jak tylko coś czytam przy komputerze i się śmieję z góry mówi: "Co? Dzieci eloise?"

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...