ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 ja juz też wolę sie nie odzywać ale aż się krew gotuje:angryy: a zarazem płakać się chce bo w sumie to ten maluch nie jest niczemu winny :-(:-(:-( Najgorsze jest to, że nie dano mu szansy, kurcze mój Pixelek też się miotał, gryzł, walczył ale wiedziałam, że chcę mu pomóc i ...... po pewnym czasie staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi Pixel i ja:loveu: od gryzienia i warczenia do...... Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Czy ja mam rozumiec ze pies dojechał do "domu" i po prostu nie dal sie z auta wyciagnac..i Panstwo tylko dlatego przyjechali spowrotem????:-o:-o:-o Komentarza natomiast Pani Moniki komentowaa nie bede, bo moja krew tez pulsuje...mogl byc juz dzis u Morii...w domku...tyle osob..tye staran..a wlasciwie pies oprocz dodatkowego stresu nie dostal zadnej szansy...:-(:-(:-(Nie wiem co teraz..wiem ze Czarus w schronie zastac nie powinien tylko powinien isc do DT aby byc zsocjalizowany...tylko, ze socjalizacja sie powiedzie wczesniej czy pozniej..a potem kolejny stres...bo ja znajdzie domek- wszystkiego trzeba bedzie uczyc na nowo...mialysmy wszstkie nadzieje, ze uda sie tego uniknac..ze odpowiedzialny dom wlozy cierpliwosc(nie tylko serce i wspolczucie)...i da rade..bo jestem pewna, ze wszystko mozna z tym psem..tylko powoli i z ogromna cierpliwoscia...czegos po drodze zabraklo..a komu i czego..to juz zostawie dla kazdej z osobna do przemyslenia... Czarus..co z Tobą teraz bedzie biedaku...uwazam,ze dla Niego DT jest potrzebny na CITO.... Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 A jakie mamy możliwości? Czy miejsce u Morii już przepadło na amen? :oops: Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Bjuta napisał(a):A jakie mamy możliwości? Czy miejsce u Morii już przepadło na amen? :oops: miejsce jest..ale nie wiem czy MORIA ZGODZI SIE trzymac w domku jeszcze jednego psiurka...niie wiem jaki ma ten swoj dom...no i teraz to juz nie mamy deklaracji na niego:-(:-( Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Goniu, wysyłam Ci na razie 50 na Czarusia. Pomyślę o stałej deklaracji, ale mam już straszny zacisk... Quote
red Posted September 13, 2009 Author Posted September 13, 2009 Czaruś dojechał do Nowego Sącza, w drodze był grzeczny, natomiast przed domem przy próbie wyjęcia go z samochodu, zaczęły się sceny, nie wiem co czuł, a może poczuł się w samochodzie już bezpieczny, a potem bał się znów wyrzucenia....Jak pisze Dorka trzeba z takim psem czasem być bardzo stanowczym, może zrobić coś na siłę, żeby poczuł, że to nic...Pani Monika i jej mąż są bardzo delikatnymi ludźmi, nie zrobili by nic na siłę, nie mam do nich żalu, wręcz szkoda mi, że przejechali tyle km, przeżyli stres, bo dla ludzi wrażliwych to ogromny stres. Nie wiem jak ja bym się zachowała, gdybym nie mogła nic zrobić w danym momencie z tym psem... Wiem, że dadzą szczęście jakiemuś biednemu psu, to wyjątkowi ludzie - przepraszam ich ze swej strony, jeśli widzą we mnie jakąś winę, pewnie w tym, że założyłam mu wątek i ogłoszenia, co prawda nie namawiałam ich do adopcji, ale mąż p. Moniki stwiedził, że chce spróbować....i zastrzegł, czy mogą w razie nieporadzenia sobie go odwieźć. Nikt z nas nie sądził, że to nastąpi natychmiast. Szkoda mi Czarusia, ale nie mniej p.Moniki i jej męża. Strasznie mi przykro, zastanawiam się, czy warto "nadstawiać głowę" za schroniskowe psy, do końca nie wiemy jak będą reagować w różnych sytuacjach, ale w końcu więcej jest tych szczęśliwych adopcji niż tych feralnych, więc chyba warto ryzykować.......Jest mi przykro, bardzo.....Polubiłam tych ludzi, mają serca ogromne, szkoda, że tak się zawiedli, ale nie na nas, nie ściemniałyśmy, zawiedli się na swoich możliwościach. Nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto weźmie na siebie resocjalizację tego psa.Nie chciałabym przeżywać tego samego ponownie. Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Bjuta napisał(a):Goniu, wysyłam Ci na razie 50 na Czarusia. Pomyślę o stałej deklaracji, ale mam już straszny zacisk... NO cioteczko o tym ze Ty to masz zacisk to ja doskonale wiem...ja mogę z Kajtusiowych zapasów podzielic sie z czarusiem stówką..ale co poza tym???To bedzie tylko jednorazowy "zastrzyk"..a Czarus powinien jak najszybciej opuscic schron..po tym co przeszedl w zyciu i co przeszedl wczoraj...to ma juz niezla porcje stresu...socjalizacja jest niezbedna...a czy np Ci Panstw, ktorzy wczoraj chcieli Go do siebie..moze mogliby nam pomoc finansowo..???Gdyby udalo sie go umiescic w DT i popracowac nad nim..moze wtedy..az boje sie pisac bo nie wiem czy glupot nie pisze...:oops::oops::oops: Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 red napisał(a):Czaruś dojechał do Nowego Sącza, w drodze był grzeczny, natomiast przed domem przy próbie wyjęcia go z samochodu, zaczęły się sceny, nie wiem co czuł, a może poczuł się w samochodzie już bezpieczny, a potem bał się znów wyrzucenia....Jak pisze Dorka trzeba z takim psem czasem być bardzo stanowczym, może zrobić coś na siłę, żeby poczuł, że to nic...Pani Monika i jej mąż są bardzo delikatnymi ludźmi, nie zrobili by nic na siłę, nie mam do nich żalu, wręcz szkoda mi, że przejechali tyle km, przeżyli stres, bo dla ludzi wrażliwych to ogromny stres. Nie wiem jak ja bym się zachowała, gdybym nie mogła nic zrobić w danym momencie z tym psem... Wiem, że dadzą szczęście jakiemuś biednemu psu, to wyjątkowi ludzie - przepraszam ich ze swej strony, jeśli widzą we mnie jakąś winę, pewnie w tym, że założyłam mu wątek i ogłoszenia, co prawda nie namawiałam ich do adopcji, ale mąż p. Moniki stwiedził, że chce spróbować....i zastrzegł, czy mogą w razie nieporadzenia sobie go odwieźć. Nikt z nas nie sądził, że to nastąpi natychmiast. Szkoda mi Czarusia, ale nie mniej p.Moniki i jej męża. Strasznie mi przykro, zastanawiam się, czy warto "nadstawiać głowę" za schroniskowe psy, do końca nie wiemy jak będą reagować w różnych sytuacjach, ale w końcu więcej jest tych szczęśliwych adopcji niż tych feralnych, więc chyba warto ryzykować.......Jest mi przykro, bardzo.....Polubiłam tych ludzi, mają serca ogromne, szkoda, że tak się zawiedli, ale nie na nas, nie ściemniałyśmy, zawiedli się na swoich możliwościach. Nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto weźmie na siebie resocjalizację tego psa.Nie chciałabym przeżywać tego samego ponownie.Aniu...Czarus musi byc zsocjalizowany-inaczej nie widze szans...chyba ze dogomaniacki dom..a i tez nie kazdy..ale te zwykle sa zapsione "po uszy"...dlatego tylko DT z osoba ktora potrafi zechce pracowac z trudnymi psamii..znam kilka takich...teraz kwestia funduszy...mysle ze razem wszystkie jestesmy teraz wspolodpowiedzialne za tego psa...zostal nam polozony na serce i nie poddamy sie łatwo...nie wyobrazam sobie ze mozemy sie poddac...:shake: Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Moja kuzynka wzięła parę lat temu psiaka z łódzkiego schroniska - wcale nie jakiegoś trudnego. Wiozła go godzinę a potem siedziała z nim na podwórku przez 3 godziny i czytała mu na głos gazetę, zanim się ruszył z auta (szynka mu pachniała i w końcu się skusił). Moja Heksa wyskoczyła z auta w sekundę, ale w domu też były na początku różne cyrki. No nie może być inaczej! Nawet jak kota przewoziłam (ponad 4 godziny) to bał się z auta wysiąść. To są ogromne stresy! Wydaje mi się zupełnie bez sensu podejmować jakiekolwiek decyzje przed upływem - minimum miesiąca. Może po tygodniu w ogóle wiadomo w którą stronę to idzie. Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Red jak wiem, Państwo czytają wątek i dobrze, może się zastanowią nad tym co zrobili. Ty widzisz szlachetny czyn ja zaś jako bardzo już dojrzała osoba widzę szczeniactwo. Jak mozna się zdecydować zabrac psa, o którym jak teraz słyszymy tak mało wiedzieli, tak daleko? No jak? Czy to było przemyślane? Czy przygotowali się do tego? Tak nie można postępować, to nie jest zabawka lecz chory pies skrzywdzony przez los. Czaruś miał szansę u Morii na normalne życie, być może znalazłby się ktoś odpowiedni , któremu Czaruś mógłby zaufać. Teraz to już prawie nie możliwe, gdyż dałysmy Morii dwa psiaki i będzie miała dość latania na początku przy nich, wet, leczenie.... Szkoda, szkoda.... Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Bjuta napisał(a):Moja kuzynka wzięła parę lat temu psiaka z łódzkiego schroniska - wcale nie jakiegoś trudnego. Wiozła go godzinę a potem siedziała z nim na podwórku przez 3 godziny i czytała mu na głos gazetę, zanim się ruszył z auta (szynka mu pachniała i w końcu się skusił). Moja Heksa wyskoczyła z auta w sekundę, ale w domu też były na początku różne cyrki. No nie może być inaczej! Nawet jak kota przewoziłam (ponad 4 godziny) to bał się z auta wysiąść. To są ogromne stresy! Wydaje mi się zupełnie bez sensu podejmować jakiekolwiek decyzje przed upływem - minimum miesiąca. Może po tygodniu w ogóle wiadomo w którą stronę to idzie. Ja się nie znam aż tak na psach..w zasadzie nigdy nie mialam az jakiegos super trudnego..ale myslalam dokladnie tak samo jak TY Bjutko...bylam pewna, ze conajmniej tydzien bedzie proby dla niego(biorąc pod uwagę odległość jaka pokonał)..ja na pewno bym sie tak szybko nie poddala..ale nie chce oceniac nikogo, bo moglabym byc niesprawiedliwa..teraz tez sie nie poddam, ale potrzebuje Was...musimy cos wymyslić....bo najlatwiej sie znechecic...taka byla walka oNiego..zeby Red sie zdecydowala na DT...no i jak to nastapilo- wtedy pojawil sie domek....no i wszystko wydawalo sie takie piekne...nie qyobrazam sobie aby ten skrzywdzony przez czlowieka pies mial do konca zycia siedziec w schronie- a tak bedzie jak nie bedzie zsocjalizowany...dzis czuje sie bezsilna.ale nie poddam sie....Cioteczki..y tez sie nie oddacie- prawda??No nich mnie ktos wesprze....sama to ja sobie moge tylkoewentualnie podskoczyc i zadyndać...:shake: Quote
Moria Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Z moich ogólnych obserwacji wynika że psy zawsze warczą i to nie tylko te po przejściach i to nie tylko ślepe. Pies nie jest dzieckiem, nie zrozumie jak mu się powie dzisiaj jedziesz do domu i ci panstwo będą twoi, pies się musi o tym przekonać sam. Przychodzą do mnie na hotel psy wypieszczone, wymuskane przez właścicieli i tym psom wydaje się że spotka ich coś najgorszego, a swój strach objawiają warczeniem warczą bo się boją bo mnie nie znają i jest to normalne. Dopiero jak widzą że nikt nie robi im krzywdy a wręcz przeciwnie dostają jedzenie,bawią się z nimi miziaja je przekonują się bo poznają nas. Podejrzewam że tak samo było i w tym przypadku, po prostu Czaruś nie wiedział co go czeka, mając złe doświadczenia przypuszczał że spotka go coś najgorszego. Niestety niektórzy ludzie nie rozumieją pozytywnie mojego stwierdzenia, że pies jest tylko psem i mówię to zawsze w pełnym szacunku do psów, po prostu trudno wymagać od psa że zrozumie wszystko tylko według słów tak jak czlowiek. Po prostu moim skromnym zdaniem tak to wygląda. Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 To nie jest Twoje skromne zdanie:loveu: Masz ogromna wiedzę o psach i wiesz jak z nimi postępować i całe szczęście:loveu: Bądźmy odważne i powiedzmy to szczerze i otwarcie: tak bardzo chciałyśmy , żeby to właśnie ten domek był tym prawdziwym domkiem, że zupełnie nas zamroczyło. Wizyty przedadopcyjne? Czasami warto dołożyć trochę i zawieźć psa osobiście. Może wtedy to by się nie stało? Ale za to przy najbliższej okazji coś innego by przeszkodziło itd. Stop gdybaniu:mad::mad: Co by było:mad::mad: Quote
eski Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 gonia66 napisał(a): Cioteczki..y tez sie nie oddacie- prawda??No nich mnie ktos wesprze....sama to ja sobie moge tylkoewentualnie podskoczyc i zadyndać...:shake: Moje wsparcie oczywiscie masz. Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Goniu - ja coś wyskrobię! Przysięgam!! To na razie wpisz mnie ostrożnie i symbolicznie na 10. DEKLARACJE STAŁE NA CZARUSIA 10 zł Bjuta Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 OJ..czyli zaczynamy od poczatku...no to juz mamy pierwsze deklaracje Bjuta- 10 zł(jednorazowo 50) Eski- 20 zł (wiem, bo pisała do mnie cioteczka na PW) Gonia66- 10 zł KTO SIĘ DOŁOŻY DO SZCZĘŚCIA CZARUSIA- PECHOWCA?? Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 No proszę! Już mamy 40 zł! :loveu: Kochani! To się musi udać i to szybko! :loveu: Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Bjuta napisał(a):No proszę! Już mamy 40 zł! :loveu: Kochani! To się musi udać i to szybko! :loveu:Musi musi- i uda się....zaraz tu inne cioteczki zawolamy..i sie uda....:roll: Quote
Lionees Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 monia79 napisał(a):..słów brakuje mi czytając te Wasze posty... tak naprawdę nic o tym biedaku nie wiecie, nawet nie chciało się nikomu ruszyć żeby choć spróbować się nim zainteresować...spróbować choć wyjść z nim do ludzi a nie tak bestiaslko trzymać psa w izolatce od LUTEGO i oczekiwać że co pies rzuci sie na szyję nowym opiekunom ... po tym co przeszedł.... opamietajcie się ....piesek jest wrakiem psychicznym i żadna z WAS WOJOWNICZEK tego nie potrafiła zobaczyć ... trzeba mu otuchy i pracy z nim nacodzień żeby mógł komukolwiek zaufać... a nie rzucać tak psa na głęboką wodę ... a nuż się uda ... WSZYSTKIE TRZYMACIE KCIUKI ... smiech... a która z WAS ruszyła się żeby mu coś pomóc. To co wczoraj przeżyłam to jeden wielki KOSZMAR !!!!!!!!!! nie liczę WAM TYCH PONAD 1100 KM KTÓRE ZROBIŁAM DO DZIŚ DO 8:00 bo to nic w porównaniu z tym co TEN BIEDNY PIES musiał czuć ... i znosił to z taką pokorą - a co go spotkało .... schronisko na powrót o 4 rano ...bo nie wiedział co go czeka ... po wyjściu z izolatki chwila na łące ... zapakowali mnie do samochodu ... a co miałem potem robić... nie wiem jakie są zamiary tych ludzi ... najpierw dają mi posłanie i otuchę a teraz chcą wyrwać z tego nowego kojca /samochodu/ ... nie wiem co mam robić - bo nikt mnie tego nie nauczył - więc szczerzę zęby, warczę i gryzę ...zostawcie mnie w spokoju chcę tu zostać ... oto co czuł pies ... WOLONTARIUSZKI - chcecie pomagać to się same weźcie do pracy i pomóżcie tym zwierzakom zachować ich "człowieczeństwo" chocby 1 jednostce ale niech nie czuje się samotna w schronisku to i łatwiej znajdzie opiekuna ..a nie tak trzymać psa w izolatce bez codziennego kontaku z człowiekiem a potem wymagać od niego nie wiem co ... NAPRAWDĘ SERCA NIE MACIE !!!!!!!!!!!!!! Kobito czy Ty wiesz co piszesz?:crazyeye:Nie sądzę:shake: Ja mam niewidomego psa ze schroniska,który ma ponad 10lat i przynajmniej 5 lub 6 lat spędził w schronie.Myślisz,że było łatwo na początku i nam i psu?Ale CHĘCI i właśnie to,że MAM SERCE spowodowało,że pies się wyciszył uspokoił,wreszcie poczuł się bezpieczny i kochany.Stał się zupełnie innym psiakiem,takim kochanym pieszczoszkiem,który jednak cały czas żyje we własnym świecie,ale wpuścił do tego świata i nas.Nie ma nic cudniejszego jak spokój i błogość malująca się na jego pyszczku.I te pomruki zadowolenia podczas głaskania i te niewidzące oczy wpatrzone we mnie w taki sposób aż dreszcze przechodzą:-(:loveu:. Ale tego Nigdy nie dane będzie pani przeżyć i doświadczyć,bo nie dała pani temu psinie szansy.ŻADNEJ szansy:shake: Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Renata5 napisał(a):Kobito czy Ty wiesz co piszesz?:crazyeye:Nie sądzę:shake: Ja mam niewidomego psa ze schroniska,który ma ponad 10lat i przynajmniej 5 lub 6 lat spędził w schronie.Myślisz,że było łatwo na początku i nam i psu?Ale CHĘCI i właśnie to,że MAM SERCE spowodowało,że pies się wyciszył uspokoił,wreszcie poczuł się bezpieczny i kochany.Stał się zupełnie innym psiakiem,takim kochanym pieszczoszkiem,który jednak cały czas żyje we własnym świecie,ale wpuścił do tego świata i nas.Nie ma nic cudniejszego jak spokój i błogość malująca się na jego pyszczku.I te pomruki zadowolenia podczas głaskania i te niewidzące oczy wpatrzone we mnie w taki sposób aż dreszcze przechodzą:-(:loveu:. Ale tego Nigdy nie dane będzie pani przeżyć i doświadczyć,bo nie dała pani temu psinie szansy.ŻADNEJ szansy:shake: Reniu...dziękuje ze nas znalazłaś...dziewczyny- ja juz dzwonilam do Reni w sprawie Czarusia- bo ta kobietka tez jest ekspertem psim- jak nasza Moria..niestety Renia jest zapsiona..ale nawet nie przyszlo mi do glowy, ze nas odszuka- juz znaczy sie le zy Jej Czarus na serduchu- jak zreszta i nam..poruszymy niebo i ziemie dla tego pieska...bo jak juz takie cioteczki to sie odzywaja..to musi byc tylko lepiej:loveu::loveu:Czekamy na nastepne kochane serduszka- i na deklaracje:oops::oops:bo to nam najbardziej jest teraz potrzebne...jak je znajdziemy- to juz 3/4 roboty za nami:loveu: Quote
red Posted September 13, 2009 Author Posted September 13, 2009 Dobrze, że trzymacie formę......ja opadłam póki co. Quote
malibo57 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Ponawiam moją deklarację dla Czarusia, wys.50 PLN miesięcznie. Oraz deklaruje jednorazowa wpłatę 300 PLN. Swoją drogą, trzeba mieć tupet - odrzucić psa i robić innym zarzuty o brak serca i troski:shake: To dopiero manipulacja. Quote
Lionees Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 gonia66 napisał(a):Reniu...dziękuje ze nas znalazłaś...dziewczyny- ja juz dzwonilam do Reni w sprawie Czarusia- bo ta kobietka tez jest ekspertem psim- jak nasza Moria..niestety Renia jest zapsiona..ale nawet nie przyszlo mi do glowy, ze nas odszuka- juz znaczy sie le zy Jej Czarus na serduchu- jak zreszta i nam..poruszymy niebo i ziemie dla tego pieska...bo jak juz takie cioteczki to sie odzywaja..to musi byc tylko lepiej:loveu::loveu:Czekamy na nastepne kochane serduszka- i na deklaracje:oops::oops:bo to nam najbardziej jest teraz potrzebne...jak je znajdziemy- to juz 3/4 roboty za nami:loveu: Goniu kochana,ja już byłam wcześniej na wątku Czarusia,tylko nic nie pisałam.Zawsze zaglądam do ślepaczków,bo odkąd mam Antosia,to mam do nich szczególny sentyment:loveu: Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 malibo57 napisał(a):Ponawiam moją deklarację dla Czarusia, wys.50 PLN miesięcznie. Oraz deklaruje jednorazowa wpłatę 300 PLN. Swoją drogą, trzeba mieć tupet - odrzucić psa i robić innym zarzuty o brak serca i troski:shake: To dopiero manipulacja. Wielkie dzięki!!!!:loveu: "Mamy" 90 zł stałych deklaracji! :multi: To pewnie więcej niż 1/4 tego co potrzeba! Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 malibo57 napisał(a):Ponawiam moją deklarację dla Czarusia, wys.50 PLN miesięcznie. Oraz deklaruje jednorazowa wpłatę 300 PLN. Swoją drogą, trzeba mieć tupet - odrzucić psa i robić innym zarzuty o brak serca i troski:shake: To dopiero manipulacja.LAlalal...czy Wy to widzicie cioteczki?????Czy widzicie???Gosia- malibo znaczy chce oplacic miesiac pobytu Czarusia w DT a ...a ja Wam NAPISZE...UWAGA- UWAGA!!!!!JESTEM PO ROZMOWIE Z MORIA....ZDECYDOWALA SIE WZIAC CZARUSIA DO DOMKU- I NAWET W ODRUCHU SERCA- ZROBI TO ZA...200 ZL MIESIECZNIE!!!!CO WY NA TO>>>???Mamy wiec od Gosi 300 zł (czyli na póltora miesiąca) a w miedziczasie szukamy deklaracji...mamy juz 90 zł deklaracji stalych...Selenga zawiezie Czarusia gratis(mama nadzieje ze to aktualne)...no i co???Czarus...Jezyuuuuuuuuuuu..jak ja sie cieszze!!!!!!!!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.