eski Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 Wieczór już..... Siedzę jak na szpilkach.... Ta cisza to dobry znak ? Quote
gonia66 Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 eski napisał(a):Wieczór już..... Siedzę jak na szpilkach.... Ta cisza to dobry znak ? Jasne ze dobry znak- czarus pojechał do domku:multi::multi::multi:Na razie jednak nie cieszmy sie ponad miare- pojechal ale szczesliwy z teg powodu nie byl, choc zachwywal sie dobrze, chcial ugryźc jak mialy byc mu zalozone szelki. Panstwo podobno przecudowni, przekochani i bardzo madrzy....beda pracowac z Czarusiem ale zastrzegli sobie ze jesli bedzie bardzo źle i sobie nie beda umieli poradzic..mogą odwieźc...sa z daleka- z Nowego Sacza...nie wygladaja na "napalonych" ...wrecz przeciwnie....jesli nie daj Bog go odwioza, to bedzie pewne, ze naprawde sobie nie dali rady..wiec dalej sie modlmy, zaciskajmy kciuki- co kto umie i co kto chce...zeby było dobrze..zeby bylo jak najlepiej...i BĘDZIE!!CO JA PISZE JUŻ JEST!!!!:loveu::loveu::loveu: Quote
eski Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 Hmmmm........ sama nie wiem, czy cieszyc sie czy nie....... Quote
gonia66 Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 eski napisał(a):Hmmmm........ sama nie wiem, czy cieszyc sie czy nie....... Eski..ja się ciesze...nie popadam tylko w euforie..ale sie ciesze- bo to ogromna szansa dla psiaka...jesli sie nie uda..to bedzie tez wiadomo jak z nim pracowac i ze jest absolutnie do zsocjalizowania jesli ma byc adoptowany..ale ja mam nadzieje ze sie uda...Panstwo na pewno szybko nie zrezygnuja..dzis rozmawiali z psychologiem (akuat byl w schronie) i dal im mnostwo rad i wskazowek...byli z nim bardzo dlugo i z ogromna cierpliwoscia i miloscia sie do niego odzywali..Red(dzwonilam do Niej) mowila ze byla osobiscie przy wizycie..i jest dobre mysli...my tez badźmy...pliissssssssssss:lol: Quote
eski Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 No to bądźmy dobrej myśli... Z tego co piszecie, wygląda na to, że ci Państwo to naprawdę odpowiedzialni i dobrzy ludzie. Czaruś potrzebuje czasu, cierpliwości i miłości. Jeśli to wszystko otrzyma to czemu ma byc źle, czemu ma się nie udac ? Trzeba wierzyc, że będzie dobrze i dziękowac niebiosom, że do takich ludzi trafił Czaruś. A tak w ogóle to się jakoś tak popłakałam z tego wszystkiego.... Quote
ihabe Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 Kochani jeśli mówicie, że to odpowiedzialni ludzie to będzie sie liczyła ich miłość do psa i ona sprawi, ze bedzie dobrze. Jak zabrałam mojego ukochanego nieżyjącego już Pixelka ze schroniska ( miał prawie 20 lat, był niewidomy, z niewydolnością nerek i bardzo chorym serduszkiem) to przez dobry miesiąc warczał na mnie i reszte rodziny, jak chcieliśmy go podnieść albo zrobić coś. On się bał i tak właśnie reagował. Moja miłość i ciągłe upewnainie go o tym że jest bezpieczny i kochany spowodowały, że stał się cudownym psiakiem i tak bardzo mi go brak:-(:-(:-(:-( Czarusiu kochany badź tak madry jak Pixelek i nie zmarnuj swojej szansy na miłość człowieka, bo coraz trudniej zdobyć jest taką:loveu::loveu: Quote
Selenga Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 Kierowniczka knajpy wpuściła mnie do biura i udostępniła komputer, więc mogę wam przekazać wiadomość - dostałam smsa od red CZARUŚ POJECHAŁ DO DOMU! [SIZE=2] resztę napisze red jak wróci do domu, a ja idę balować dalej już spokojnie :sweetCyb::drinking::cunao: Quote
red Posted September 12, 2009 Author Posted September 12, 2009 Przepraszam za milczenie, ale miałam dziś bieg, dopiero mogę napisać. Kiedy podjechałam do schroniska z Dorką, ci państwo już byli, pracownik pomylił psy i wyprowadził im.....:evil_lol: "trochę większego psa"-prawie rotka Floyda, który ma też problemy z oczami. No cóż...wzięli potem już Czarusia na spacer, wypłakali się nad nim, Czaruś małymi kroczkami poruszał się po terenie i ziajał pewnie ze stresu. Pozwalał się głaskać, dostawał psie ciasteczka, ale ciągle był niepewny.Przy próbie założenia szelek chciał ugryźć, ludzie byli b.cierpliwi i oddani, szukać takich ze świecą....Dobrze, że przyjechała też dziewczyna, która jest psim psychologiem i długo z nimi rozmawiała. Ci ludzie mieszkają na 1 piętrze, mają też działkę... nadzieja w tym, że pomału pozna swoje ścieżki spacerowe i zapach opiekunów. Do samochodu było bardzo ciężko go zapakować, 4 osoby przy tym pracowały. Podziwiam tych ludzi, mają jak najlepsze chęci, na pewno dadzą z siebie wszystko, oby tylko Czaruś też dał z siebie wszystko....choć zastrzegli sobie, że jeśli nie będzie postępów, będą musieli go przywieźć i nie miałabym o to żalu. Prosiłam o kontakt, pewnie będą pisać do Selengi, do mnie też. Trzymajmy kciuki, żeby Czaruś pozwolił się pokochać.... Quote
red Posted September 12, 2009 Author Posted September 12, 2009 Wypowiedź Ihabe dodała mi nadziei.......Na miejsce Czarusia pojedzie do hotelu chyba inny piesek. Selenga, jeśli Ci ludzie coś napiszą to daj znać. Quote
Monday Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 :multi:I ja się cieszę. Mam nadziejęm że Czaruś zostanie w nowym domku. Ciekawe jak miną mu pierwsze dni. Pewnie za wesoło nie będzie. Psy nie rozumieją, że to ich nowe LEPSZE życie...one po prostu widzą że to inne życie. Skoro cierpliwi opiekunowie, to powinno sie udać. Jednak te ogłoszenia skutkują:multi: Wszystkiego najlepszego Czaruś. Od tej pory już nic złego cię nie spotka!!!! BADŹ SZCZĘŚLIWY PSIAKU. Quote
lilith27 Posted September 12, 2009 Posted September 12, 2009 ja wierze, że się uda ludzie przyjechali z daleka po pieska, który nie widzi będą się starać na pewno mam zdjęcia psiaków z ostatniego boksu z izolatek - kolegów czarka jak mniemam, bardzo przyjemne zwierzęta red pisałam o tym na watku lady może pieski mają wątek.......... swoją drogą był ktoś u lady? Quote
D O R K A Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Niestety nie udało się, Czaruś tego samego dnia wrócił do schroniska...:-( Red napisze więcej co się stało:shake: Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 To chyba żarty:-(:-(:-(:-( Jak to możliwe?:-(:-( Quote
Monday Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Szkoda Czy schron to już wyrok do końca życia dla Czarusia? dla małego psiaczka, Który po prostu się boi? A jak z hotelikiem? A może jak Czaruś pomieszkałby jakiś czas w hoteliku, zmieniłby się....wtedy może pani Monika znów by go wzięła.... Quote
lilith27 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Monday ma rację czarunia się po prostu boi a jak wiadomo strach u psów powoduje pewną agresję on chyba powinien najpierw się oswoić z ludźmi trzeba mu pokazać, że nie ma co się bać Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 To faktycznie nie ma wyjścia, tylko DT z socjalizacją... Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 A mógł już być dziś u Morii w Elblagu:-(:-(:-( tak wierzyłam w ten domek:-(:-( Goniu, jak tam z miejscami u Morii? Mamy Śledzika i Spajkiego, prawda? Quote
gonia66 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Miejsce jest ale juz niestety nie w domku:-(:-(:-( Sledzik musi byc w domku na 100% a Spajki juz się tam zadomowil od wczoraj....wiecej raczej nie da rady ntrzymac w domku pieskow...zadzwonie do Morii, zapytam..ale wątpie... Poza tym deklaracje Czarusia juz przekazalysmy Spajkusiowi... Kurcze..ale jak to mozliwe ze zaraz wczoraj wrocil do schronu???Trudno w to uwierzyc naprawde..podobno odleglosc do schronu byla spora- wiec wyglada na to ze w ogole do domku nie dojechali z nim????Zaraz zadzwonie do red...choc dzis niedziela to nie wiem czy wypada..moze poczekamy az tu wejdzie i nam napisze...zobacze ile wytrzymam...o 15 wychodze z rodzinka na festyn wiec do 14,20 moze dam rade..a jak nie to zadzwonie- trudno...tak mi przykro...:-(:-(:-( Quote
monia79 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 ..słów brakuje mi czytając te Wasze posty... tak naprawdę nic o tym biedaku nie wiecie, nawet nie chciało się nikomu ruszyć żeby choć spróbować się nim zainteresować...spróbować choć wyjść z nim do ludzi a nie tak bestiaslko trzymać psa w izolatce od LUTEGO i oczekiwać że co pies rzuci sie na szyję nowym opiekunom ... po tym co przeszedł.... opamietajcie się ....piesek jest wrakiem psychicznym i żadna z WAS WOJOWNICZEK tego nie potrafiła zobaczyć ... trzeba mu otuchy i pracy z nim nacodzień żeby mógł komukolwiek zaufać... a nie rzucać tak psa na głęboką wodę ... a nuż się uda ... WSZYSTKIE TRZYMACIE KCIUKI ... smiech... a która z WAS ruszyła się żeby mu coś pomóc. To co wczoraj przeżyłam to jeden wielki KOSZMAR !!!!!!!!!! nie liczę WAM TYCH PONAD 1100 KM KTÓRE ZROBIŁAM DO DZIŚ DO 8:00 bo to nic w porównaniu z tym co TEN BIEDNY PIES musiał czuć ... i znosił to z taką pokorą - a co go spotkało .... schronisko na powrót o 4 rano ...bo nie wiedział co go czeka ... po wyjściu z izolatki chwila na łące ... zapakowali mnie do samochodu ... a co miałem potem robić... nie wiem jakie są zamiary tych ludzi ... najpierw dają mi posłanie i otuchę a teraz chcą wyrwać z tego nowego kojca /samochodu/ ... nie wiem co mam robić - bo nikt mnie tego nie nauczył - więc szczerzę zęby, warczę i gryzę ...zostawcie mnie w spokoju chcę tu zostać ... oto co czuł pies ... WOLONTARIUSZKI - chcecie pomagać to się same weźcie do pracy i pomóżcie tym zwierzakom zachować ich "człowieczeństwo" chocby 1 jednostce ale niech nie czuje się samotna w schronisku to i łatwiej znajdzie opiekuna ..a nie tak trzymać psa w izolatce bez codziennego kontaku z człowiekiem a potem wymagać od niego nie wiem co ... NAPRAWDĘ SERCA NIE MACIE !!!!!!!!!!!!!! Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 monia79 napisał(a):..słów brakuje mi czytając te Wasze posty... tak naprawdę nic o tym biedaku nie wiecie, nawet nie chciało się nikomu ruszyć żeby choć spróbować się nim zainteresować...spróbować choć wyjść z nim do ludzi a nie tak bestiaslko trzymać psa w izolatce od LUTEGO i oczekiwać że co pies rzuci sie na szyję nowym opiekunom ... po tym co przeszedł.... opamietajcie się ....piesek jest wrakiem psychicznym i żadna z WAS WOJOWNICZEK tego nie potrafiła zobaczyć ... trzeba mu otuchy i pracy z nim nacodzień żeby mógł komukolwiek zaufać... a nie rzucać tak psa na głęboką wodę ... a nuż się uda ... WSZYSTKIE TRZYMACIE KCIUKI ... smiech... a która z WAS ruszyła się żeby mu coś pomóc. To co wczoraj przeżyłam to jeden wielki KOSZMAR !!!!!!!!!! nie liczę WAM TYCH PONAD 1100 KM KTÓRE ZROBIŁAM DO DZIŚ DO 8:00 bo to nic w porównaniu z tym co TEN BIEDNY PIES musiał czuć ... i znosił to z taką pokorą - a co go spotkało .... schronisko na powrót o 4 rano ...bo nie wiedział co go czeka ... po wyjściu z izolatki chwila na łące ... zapakowali mnie do samochodu ... a co miałem potem robić... nie wiem jakie są zamiary tych ludzi ... najpierw dają mi posłanie i otuchę a teraz chcą wyrwać z tego nowego kojca /samochodu/ ... nie wiem co mam robić - bo nikt mnie tego nie nauczył - więc szczerzę zęby, warczę i gryzę ...zostawcie mnie w spokoju chcę tu zostać ... oto co czuł pies ... WOLONTARIUSZKI - chcecie pomagać to się same weźcie do pracy i pomóżcie tym zwierzakom zachować ich "człowieczeństwo" chocby 1 jednostce ale niech nie czuje się samotna w schronisku to i łatwiej znajdzie opiekuna ..a nie tak trzymać psa w izolatce bez codziennego kontaku z człowiekiem a potem wymagać od niego nie wiem co ... NAPRAWDĘ SERCA NIE MACIE !!!!!!!!!!!!!! Chyba jest Pani jednak zbyt niesprawiedliwa i chce usprawiedliwić ten niewypał. To co Pani pisze z jednej strony jest prawdą ale pokazuje to Pani w krzywym zwierciadle. Jakie informacje były Pani potrzebne aby podjąć decyzje o przyjeździe i chęci adopcji psa? Wina jest rozłożona ale proszę nie obrażać tych dziewczyn, gdyż robią wiele dobrego a skoro Pani jest taka obyta z tematem to trzeba było dać te rady przed przyjazdem. Przykro czytać pani posta zwłaszcza , że to Pani go oddała i nie dała mu szansy. Gdybyśmy i my tak robili to wszystkie psy zostałyby w schronie. To Pani nie ma serca i odwagi aby pomóc psu. Lepiej oddać bez próby. Dla mnie jest to niewybaczalne:angryy: Quote
Bjuta Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Nie znam schroniska w Radomiu, ale mogę Pani powiedzieć jak jest w Zabrzu. Mamy ponad 300 psów. Schronisko może przyjąć maksymalnie 140, jest zatem 100% przepełnienie. Pracuje tam 10 osób - świątek, piątek, noce, dyżury. Jest ok 10 wolontariuszek, które przychodzą od czasu do czasu. Niektóre regularnie raz na tydzień (zdarza się że częściej). Trudne psy - OGROMNYM wysiłkiem - finansowym i organizacyjnym wyciąga się do domów tymczasowych, gdzie przechodzą socjalizację. Ale to zdarza się - u nas kilku psom w roku!!! Musimy na każdego nazbierać ponad 300 zł CO MIESIĄC!!! Dlatego na wątku Czarusia - jest wiele osób spoza Radomia. Po prostu - żeby nazbierać pieniądze. Może schronisko w Radomiu źle oceniło jego stan psychiczny, wydając go do adopcji. Nie wiem. Proszę się jednak nie naśmiewać z tych "zaciśniętych kciuków" i wysiłków wolontariuszy, którym się "nie chce ruszyć". Niestety nie ma etatów "psich behawiorystów" w schroniskach. W wielu schroniskach nie ma nawet jedzenia dla psów! Realia są kompletnie inne!!! Mam nadzieję, że nie wprowadzono Pani w błąd i nie przedstawiono Czarusia jako psa, który się w miesiąc zaadaptuje do nowego domu (tyle na ogół potrzebuje zwykły pies). Quote
red Posted September 13, 2009 Author Posted September 13, 2009 Nie miałam dostępu do netu do tej pory, ale cóż mam dodać czy ująć. Dla wyjaśnienia, izolatki to z nazwy izolatki, są w nich psy jak w innych boksach, to nie znaczy, że Czaruś był izolowany. Były z nim łagodne psy, ten boks ma też od niedawna mały wybieg, jak pisałam wcześniej, mógł sobie wyjść pochodzić. Wcześniej był w boksie naprzeciwko kuchni, tu był wypuszczany na schronisko i miał kontakt z pracownikami, właśnie celowo był bliżej ludzi. Dając ogłoszenie pytałam w schronisku czy on się nadaje do adopcji, uzyskałam info, że tak, ale na początku trzeba z nim ostrożnie, bo może ugryźć, żadnych nagłych ruchów, łapanki itd...Nie jesteśmy pracownikami schroniska i nie mamy kontaktu na co dzień, musiałybyśmy nie pracować zawodowo i nie mieć obowiązków domowych, żeby jeździć zajmować się bez reszty zwierzętami. W schronisku jest psycholog (przyjeżdża też społecznie od czasu do czasu), która długo rozmawiała z państwem przed zabraniem go, już w czasie naszej nieobecności. Bałam się każdej adopcji tego psa, nawet tego hotelu, o czym pisałam wcześniej. Czaruś nie chciał wyjść z samochodu, gryzł, szczerzył zęby. Decydując się na tak daleką adopcję, powinnyśmy psa powozić samochodem, oswoić go z wsiadaniem i wysiadaniem. Przykro mi, że tak się stało.... Quote
ihabe Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Pies niewidomy zachowuje się zupełnie inaczej niż zwykły pies i trzeba naprawdę wiele wysiłku ze strony człowieka aby piesek poznał i zaakceptował nowe otoczenie. Red chciałaś dobrze i nie zrobiłaś nic złego. Pani Monika wiedziała na co się decyduje a dlaczego go oddała to już wie tylko ona i niech tak pozostanie. Quote
D O R K A Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Droga Pani Moniko, będąc w schronisku miałam okazję się przekonać, że jest Pani osobą o ogromnym sercu dla zwierzaków. Przykro mi, że tak surowo ocenia Pani naszą pomoc na rzecz schroniskowych zwierzaków. Teraz myślę sobie, że Czaruś jest psem, który potrzebuje nie tylko człowieka o wielkim sercu ale też odważnym i zdecydowanym, który potrafiłby się zmierzyć z niewidomym, przestraszonym ale i walecznym psiakiem. Wszyscy mieliśmy dobre chęci ale nie udało się. Nie potępiam Was za odwiezienie Czarusia do schroniska, to Wasza decyzja i ja ją szanuję. Quote
rita60 Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 monia79 jestes niesprawiedliwa i nie masz prawa oceniac dziewczyn,ktore zajmuja sie psami:shake:powiedz tak szczerze,co do tej pory zrobiłas w swoim zyciu,zeby pomoc jakiemus psu:roll:jeden odruch miłosierdzia-wezme slepego psa,ty tez powinnas przygotowac sie troche do roli Pani majacego niewidomego,wzietego ze schroniska pieska:cool1:a ze,był w izolatce,czy wyobrazasz sobie wpuszczenie slepego,bezradnego psa,do boksu z innymi psami,to przeciez jak wydanie wyroku na niego. To tyle z mojej strony,miałam nie pisac,ale nie mogłam sie powstrzymac,sorry dziewczyny. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.