Jump to content
Dogomania

14 lat w schronisku, czy ma szanse na ratunek - kto się zlituje nad starym psem?


Recommended Posts

Posted
Dnia 15.06.2025 o 22:23, limonka80 napisał:

Mało już zaglądam na dogo, dlatego z opóźnieniem ale podtrzymuję moją deklarację - 50 zł/ mc dla następcy Nuczki 💔.

Hurra! 330 zł!! 🤩

  • Like 1
Posted

Dziękujemy za deklaracje i pomoc dla naszego przyszłego robaczka 🥰

Powoli dopytuje o stan staruszków które Wam pokazałam....coś nam musi pomóc w wyborze..., mam nadzieję że pojawi się informacja, która ułatwi podjęcie tej okrutnie trudnej decyzji 😔

A tymczasem  nasze pięknotki

fed061295e8fb.jpg

4f0a2193f1efe.jpg

9521a8a4e8542.jpg

  • Like 3
  • Upvote 1
Posted

Myślę, że nie ma czasu na zastanawianie się bo za chwilę nie będzie kolejnego psiaka.

Myślę, że łatwiej będzie zbierać środki na konkretnego pieska.

  • Like 1
Posted

Witajcie 🙂 

Miałam napisać wcześniej, ale ciężkie były dni - musiałam pomóc odejść Rudzikowi o którym wspominałam na poprzedniej stronie. Rak był bezlitosny...A wiecie co było najgorsze ? – on tak strasznie chciał żyć , próbował do samego końca…Nawet kiedy ostatniego dnia, a właściwie poranka,czuł się fatalnie – kiedy był w takim stanie że musieliśmy jechać ostatni raz do kliniki, to cały czas próbował chodzić za mną i pomachiwał ogonem, nawet kiedy już prawie nie miał sił, to starał się ze wszystkich które pozostały, machać do człowieka ogonem – jak zawsze, jak każdego dnia przez te kilka miesięcy kiedy ogon był wiecznie w ruchu, bo wystarczyło spojrzeć tylko na niego, odezwać jednym słowem, a ogon już się ruszał w tą i z powrotem. Skromny, pokorny, grzeczny piesek , miał przed sobą jeszcze wiele lat życia – miałby….

afb071a2d8294.jpg

 

Ale wracając do naszych staruszków - chciałam Wam przekazać przede wszystkim kilka informacji, które udało mi się pozbierać w związku z naszymi wybrańcami losu

 

O Zosi dostałam informację, że jest silna i nie lubi innych suń – o ile pierwsze nie ma znaczenia, to drugie mocno komplikuje sytuację , bo żeby wszystkim żyło się dobrze, to nie bardzo można nie lubić u nas suń. Ja tak nie do końca wierzę w te schroniskowe informacje, bo cóż za wojowniczką może być 16letnia sunia, ale takie informacje podają każdemu kto pyta.

Pixi – staruszka, po prostu...niewiele o niej wiadomo, nie ma szczęścia, nie miała go nawet tyle, żeby ktoś ją ogłosił, zainteresował się nią, zechciał poznać bliżej. Prosiłam kogoś o sprawdzenie jak ona się ma - możliwe że w tygodniu dostanę filmik z sunią

Enzo - ma zaawansowaną demencję, dużo sobie wyje , staruszeczek na ostatnich łapkach .Niedawno był adoptowany do innego miasta i w połowie drogi do domu ludzie zadzwonili żeby przyjechać po niego. Po prostu zażądali bo załatwił się w samochodzie i piszczy…. – takie informacje dostałam od wolontariuszki

A kiedy pytałam o psy z Radomia, podesłano mi Topika - 14 lat, podobno „staruszek totalny, siedzi ponad 10 lat, wygląda jakby miał zaraz umrzeć – to słowa wolontariuszki – dopisałam go na listę „moich” psów z wielkimi szansami, na brak szans….

e41eabdd45256.jpg

 

No i Astunia z Węgrowa - informacje biedne – ot tyle że staruszka…, doskwiera jej starość i schronisko😔

Czy coś się rozjaśniło ? – niespecjalnie, powiedziałabym że się skomplikowało, bo doszedł Topik i Ramona o której już nie pisałam, ale też jedna z takich, które baaardzo potrzebują domu i była podesłana przy okazji odpowiedzi na pytania o Zosię…

A  Wam co serce podpowiada ? Które szczęście wklejone na poprzedniej stronie + Topik - kogo zabieracie zza krat ?

Posted
Dnia 18.06.2025 o 13:25, Jo37 napisał:

Myślę, że nie ma czasu na zastanawianie się bo za chwilę nie będzie kolejnego psiaka.

Myślę, że łatwiej będzie zbierać środki na konkretnego pieska.

masz rację,  tylko że to strasznie trudne, a ja musiałam zebrać trochę informacji, bo często reklamowany jest jdo adopcji staruszek, a okazuje się że nie trawi samców - a ja nie mam jak ich dzielić, do mnie mogą przyjeżdżać tylko takie, które są przyjazne wobec mieszanego towarzystwa. 

I co prawda mam tu swoje typy, takie do których oko leci bardziej, ale to nie jest takie proste jak w przypadku Nuki - to była jedna z tych wyjątkowych sytuacji, kiedy wystarczyło jedno spojrzenie...

Jeśli  tylko jeszcze dostanę obiecaną informację o Pixi, podejmiemy ostateczną decyzję.

  • Like 1
Posted

Przepraszam, że to tak kuleje wszystko – że rozciąga się w czasie, decyzje się odwlekają i jakieś konkretne działania, ale mnóstwo sytuacji rodzinno losowych składa się na to że jest jak jest…

Ledwo pochowałam we wtorek Rudzika, a w środę usłyszałam w klinice od weterynarza, że nasza Misia ma dużego guza na śledzionie z przerzutami do wątroby i niewiele zostało jej czasu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Misię powolutku zjada upływ czasu, bo ponad 17lat robi swoje, ale ta diagnoza odebrała jakiekolwiek nadzieje na to, że tylko demencja będzie Misi towarzyszyć na ostatnim etapie życia… Zwaliło mnie z nóg przy tym stole w gabinecie….

Z Misią wiąże się szczególna część naszego życia, Misia jest etapem..., rozdziałem który się zamyka, wspólnym życiem którego wszystkim nam ubyło, przeszłością która dzięki niej była jedyna i kolorowa i drogą w przyszłość, którą w tym momencie spowija ciemność.

Żyjemy z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z bombą zegarową podłączoną do głowy i serca – od kilku dni na wstrzymanym oddechu...

060c328124614.jpg

 

Od siebie napiszę, że ze względów logistycznych, odległości, transportowych i wszystkich innych, najlogiczniejszym wydaje się uratowanie Asty z Węgrowa. Postaram się z Iwonką ustalić szczegóły, ogarnąć kwestie transportowe i mam nadzieję, że się wszystko dobrze ułoży

  • Like 1
Posted
Dnia 23.06.2025 o 10:05, katakka napisał:

Witajcie 🙂 

Miałam napisać wcześniej, ale ciężkie były dni - musiałam pomóc odejść Rudzikowi o którym wspominałam na poprzedniej stronie. Rak był bezlitosny...A wiecie co było najgorsze ? – on tak strasznie chciał żyć , próbował do samego końca…Nawet kiedy ostatniego dnia, a właściwie poranka,czuł się fatalnie – kiedy był w takim stanie że musieliśmy jechać ostatni raz do kliniki, to cały czas próbował chodzić za mną i pomachiwał ogonem, nawet kiedy już prawie nie miał sił, to starał się ze wszystkich które pozostały, machać do człowieka ogonem – jak zawsze, jak każdego dnia przez te kilka miesięcy kiedy ogon był wiecznie w ruchu, bo wystarczyło spojrzeć tylko na niego, odezwać jednym słowem, a ogon już się ruszał w tą i z powrotem. Skromny, pokorny, grzeczny piesek , miał przed sobą jeszcze wiele lat życia – miałby….

afb071a2d8294.jpg

 

Ale wracając do naszych staruszków - chciałam Wam przekazać przede wszystkim kilka informacji, które udało mi się pozbierać w związku z naszymi wybrańcami losu

 

O Zosi dostałam informację, że jest silna i nie lubi innych suń – o ile pierwsze nie ma znaczenia, to drugie mocno komplikuje sytuację , bo żeby wszystkim żyło się dobrze, to nie bardzo można nie lubić u nas suń. Ja tak nie do końca wierzę w te schroniskowe informacje, bo cóż za wojowniczką może być 16letnia sunia, ale takie informacje podają każdemu kto pyta.

Pixi – staruszka, po prostu...niewiele o niej wiadomo, nie ma szczęścia, nie miała go nawet tyle, żeby ktoś ją ogłosił, zainteresował się nią, zechciał poznać bliżej. Prosiłam kogoś o sprawdzenie jak ona się ma - możliwe że w tygodniu dostanę filmik z sunią

Enzo - ma zaawansowaną demencję, dużo sobie wyje , staruszeczek na ostatnich łapkach .Niedawno był adoptowany do innego miasta i w połowie drogi do domu ludzie zadzwonili żeby przyjechać po niego. Po prostu zażądali bo załatwił się w samochodzie i piszczy…. – takie informacje dostałam od wolontariuszki

A kiedy pytałam o psy z Radomia, podesłano mi Topika - 14 lat, podobno „staruszek totalny, siedzi ponad 10 lat, wygląda jakby miał zaraz umrzeć – to słowa wolontariuszki – dopisałam go na listę „moich” psów z wielkimi szansami, na brak szans….

e41eabdd45256.jpg

 

No i Astunia z Węgrowa - informacje biedne – ot tyle że staruszka…, doskwiera jej starość i schronisko😔

Czy coś się rozjaśniło ? – niespecjalnie, powiedziałabym że się skomplikowało, bo doszedł Topik i Ramona o której już nie pisałam, ale też jedna z takich, które baaardzo potrzebują domu i była podesłana przy okazji odpowiedzi na pytania o Zosię…

A  Wam co serce podpowiada ? Które szczęście wklejone na poprzedniej stronie + Topik - kogo zabieracie zza krat ?

Przerażające jest to psie cierpienie, zamknięte na długie lata zimnym w boksie, samotne,   pełne  strachu, bólu, często głodu i zimna, dlatego tak bardzo cieszy nadzieja na inne życie dla jakiegoś staruszka. Jeśli w przyszłości będzie taka potrzeba, to mogę zrobić zbiorkę na Ratujemy Zwierzaki dla wybranego szczęśliwca, jazda kwota na pewno przyda się na weta? badania?  

  • Like 3
Posted

Straszne są te decyzje, a wszystkie jednakowo potrzebują domu :(.

Po przyszłym weekendzie będziemy zabierać 16 letnią sunię Astę, ze schroniska w Węgrowie.

Tam nie ma adopcji w weekendy, a taki był pomysł, żeby ją zabrać w przyszły weekend,  więc po nastepnym weekendzie , jak wszystko pójdzie dobrze,  sunia przyjedzie do Kasi.

Jak już bedzie wszystko zaklepane - adopcja, transport, to oczywiście będzie wiadomość na wątku I wtedy podam numer konta do wpłat.

Dziękuję bardzo, za Wasze wsparcie.

Posted

Nie było mnie tu długo (koszmarny wyjazd służbowy), a tu tyle się zadziało. Ogromnie ogromnie współczuję z powodu śmierci Rudzika i nowotworu Misi. Dla mnie jesteś jakąś supermenką ze stalową siłą i psychiką. Co do starszych psinek, to decyzja koszmarnie trudna, wiadomo. To jest blamaż całej ludzkości, że w takich schroniskowych warunkach odchodzą tysiące starych psów i kotów. Cieszę się, że chociaż sunia z Węgrowca dostanie nowe życie. 

  • Like 2
Posted

Szyszka nie żyje :(, Kasia na razie bez dostępu do komputera, jak już będzie mogła napisze więcej  o tym.

Z Misią jest bardzo źle.

Ciężki czas u Kasi teraz :(.

Posted

Drogi zaniedbywany przeze mnie wątku i drodzy Wszyscy, którzy tu zaglądacie, pomagacie i chcecie pomóc ze mną kolejnemu psu…

wszystko się potoczyło inaczej niż było zakładane, trochę to wszystko kulało od początku, bo choroby kolejnych psów, wszystkie problemy i emocje z nimi związane, pochłaniały większość mojego czasu i uwagi.

Jak wiecie w ostatnim czasie próbowałam oswoić się ze stanem Misi i tym co nas czeka…..😢

I kiedy wszystkie myśli skierowane były ku naszej Misiulince, to życie „po drodze” rzuciło jeszcze jedną kłodę pod nogi ….😢

W poniedziałek 31go czerwca, musieliśmy pożegnać Szyszunie … 💔 Niespodziewanie, raptem, bez zapowiedzi, stało się „coś” czego nawet nigdy się nie dowiem. To że Szyszka miała jakieś 16-17 lat, że towarzyszyły jej na co dzień wszystkie staruszkowe problemy, że była w przeszłości po dwóch operacjach usunięcia guzów i wiedzieliśmy że może przyjść czas kiedy kolejne się odezwą – to było jasne, ale los był dla niej łaskawy, nowotwór latami siedział cicho i nie tyle choroby co wiek doskwierały Szyszkowej głowie i ciału zabierając siłę, sprawność, pamięć – ale mimo wszystko nie było najgorzej, były dni lepsze i gorsze, ale Szyszka dzielnie dawała radę i wydawało się że ma przed sobą jeszcze dużo czasu, a przynajmniej nie przeszłoby mi przez myśl, że los szykuje mi taką okrutną niespodziankę😢

Do sobotniego popołudnia było wszystko jak zwykle – dzień jak co dzień...a potem stało się „coś” , coś szybko postępującego, natury neurologicznej, coś co w szybkim tempie wyłączyło jej kontakt z człowiekiem i podstawowe funkcje potrzebne do normalnego życia – w przypuszczeniach mógł być rozległy udar, mógł być guz mózgu – ale guza to już ja sama sobie wymyśliłam, jako że kilka lat wcześniej usunięte guzy były złośliwe.

Nigdy się nie dowiem co stało się w jej głowie, wiem, że stało się niespodziewanie, że nie byłam na to przygotowana, że się niespodziewałam i że jej stan nakazywał skrócić cierpienie💔💔

b3b9b4e7ad042.jpg

c81f59aa44ef9.jpg

💔💔💔💔💔

 

Trzy dni po śmierci Szyszuni, pogorszył się stan Misi. Czwartek był ciężki, przełomowy… Misia nie cierpiała, była na odpowiednich lekach, właściwie cały czas głęboko spała.

9e9b47cac0e39.jpg

W piątek na wizycie, którą mieliśmy w południe, kolejny raz sprawdziliśmy co dzieje się w Misiowym brzuszku – nie działo się nic czego się bałam i sądziłam że będzie bezpośrednią przyczyną śmierci . Tak jak i w czwartek, podczas tych samych badań, nie było pękniętego guza, nie było żadnego krwawienia z tegoż guza, nie było obrzęku płuc, serce Misi mimo że od lat chore i słabe ciągle chciało być z nami, ale najświeższe wyniki z krwi zrobione w piątek, stały się decydujące 😢... Stan ogólny Misiulinki i wyłączające się nerki, nie zostawiły nadziei😢. Wróciliśmy z tej wizyty do domu, Misia spała po zastrzyku, te ostatnie kilka godzin spędziła w domu śpiąc w swoim wózku, a potem razem z Matyldą pojechała ostatni raz samochodem „na spacer”...💔.

d6c275f670694.jpg

💔💔  Matysia jak to miała w zwyczaju, całą drogę robiła to co zwykle robiła – z największą starannością i oddaniem wylizywała Misiowy pyszczek– Matylda robiła to zawsze, tak namolnie, że czasem głowa Misi wyglądała jak po kąpieli. Nie wiem czy Misia czuła jak ją Matysia „maltretuje”, czy czuła jak ją czyści…, mam nadzieję, że przez swój mocny sen, czuła obecność Matyldy. Do kliniki weszły razem i były razem do końca, do za pięć piąta razem na tym świecie…..💔💔💔💔💔

f93c43ded3d72.jpg

 

Śmierć Szyszki spadła jak grom z jasnego nieba, a Misi, mimo że wszystko ku temu zmierzało, to nie tak miało być….nie tak szybko, nie teraz, nie już.

Dzień za dniem uświadamiam sobie coraz bardziej ich nieobecność.

Nie wyobrażałam sobie rzeczywistości bez Misi, Matyldy bez Misi, legowisk pod stołem bez Misi – bo tam zawsze było do połowy pełno. Inne psy przychodziły, kładły się obok, przechodziły w inne miejsca, a Misia była zawsze, zawsze. Dziś pod stołem położył się Wolf i śpi, potem sobie pójdzie i każde spojrzenie na Misiowe miejsce bez Misi będzie przeszywało bólem na wylot, tak samo jak puste Szyszkowe legowisko w łazience - Szyszunia to był „łazienkowy pies” – tam miała swój spokój, tam kładła się wiecznie w poprzek na podłodze i trzeba było uważać jak się stawia stopy, żeby niechcący jej nie nadepnąć wchodząc rozespanym w nocy do łazienki.

Skromna, nie narzucająca się, wdzięczna za każdy drobny gest, za jedno wypowiedziane do niej słowo, najszczęśliwsza na świecie, kiedy poświęcało się jej choćby odrobinę uwagi i czułości. Nasza Szyszunia💔💔💔

 

Jeśli zostaniecie tu z nami, mimo że przyjazd bezdomniaka się przeciąga, to transport będzie zaplanowany prawdopodobnie na piątek 18go lipca. Wiem że to jeszcze ponad tydzień, ale tylko tak można było to zorganizować, więc jeśli zostaniecie to będziemy bardzo wdzięczni. Jeśli macie dość czekania i pójdziecie dalej, pomagać innym psom – rozumiem, dajcie tylko proszę znać, żeby Iwonka wiedziała czyje ewentualnie deklaracje poszły ratować inne bidoki.

  • Like 2

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...