Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

.... szukanie dziury w całym to Pani główne zajęcie ...
pozostanie to zagadką ... widocznie samo się wkleiło ..

znowu omijanie tematu .. pytałem o coś nikt nie odpowiada.. nic nie będę już wklejał w takim razie

Posted

Ze strony hotelu różne tematy były omijane długo ti i ja mogę.
Zresztą nie wiem, na jakie pytania odpowiedzi się ode mnie oczekuje
Skoro hotel uważa (bo rozumiem, że hotel reprezentujesz) że to co robimy jest bez sensu i nie pomagamy, to bardzo proszę o zwrot wszystkich moich wpłat na Farta - hotel świetnie by się bez nich obszedł - na tym poziomie chcesz dyskutować? Bo ja nie zamierzam

Posted

[quote name='Mitsune']chciałem!! nie chciałam !! nie umie Pani czytać to po pierwsze ...
jak bym pisze nie mam teraz nie wkleję ...
nie jestem na niczyje gwizdnięcie bądź pierdnięcie i nie bede nic robić pod niczyim przymusem bo tak się teraz czuje ...
nadpłata..to rozumiem że pewnie kierowniczka hotelu ma jeździć do weterynarza na powietrze ?..

...a kto miał iść z psem na spacer ? ... po raz kolejny pytam czy ktoś tu czyta ze zrozumieniem czy wogule umie Pani czytać?

co jak co ale wydaje mi się że ktoś inny ma tu cały czas zły nastrój ..z pewnością ciężko się żyje z okresem przez 365 dni w roku


Dobranoc
[FONT=Tahoma]Obawiam się, problem z czytaniem może mieć tylko ktoś, kto nie nauczył się pisać!!! [/FONT]
[FONT=Tahoma]Jeśli nie jesteś na Nasze pierdnięcie w tej sytuacji, to prponuje usunąc się z tego wątku. Nic tu po Tobie.[/FONT]

[FONT=Tahoma]Bardzo mile widziany cytat, w którym zgodziłyśmy się na pokrycie kosztów transportu w wysokości 70 zł lub w ogóle byłysmy o takich kosztach poinformowane. [/FONT]

[FONT=Tahoma]Moria nie wyznaczyła osoby, do reprezentowania jej tutaj, więc uznaję, że nie musimy z Tobą dyskutować. [/FONT]

[FONT=Tahoma]Moria, domagam się zwrotu kosztów kastracji oraz nadpłaconych funduszy za hotel. Twoje rozliczenia z fundacją mnie nie dotyczą. [/FONT]

Posted

Witam.Nie znam Farta, trafiłam z wątku Gufiego.Nie znam Morii osobiście, tylko rozmawiałam z nią wiele razy telefonicznie, ale znam osoby znające Morię w realu.Nie mam żadnego interesu w bronieniu Morii.Powierzyłabym Jej wszystkie swoje psy i spałabym spokojnie.Tylko tyle.Jak się zestarzeję, to marzy mi się taki tymczas jak u Niej.Pozdrawiam.

Posted

Mitsune po co komplikowac sytuację- wklej skan faktury kastracji psa, ustosunkuj się do tych kosztów transportu i można sprawę zakończyć. ludzkie czy nie, z sercem czy bez, osoby płacące za hotel mają pelne prawa do tych danych (ja np. Morię znam, ale ktoś inny nie i nie musi ufac na słowo). po co kontynuować awanturę. zapłacą za nią zwierzaki jak zawsze.

Posted

Ponieważ bywam na wątku Kamienia, proponuję wszystkim zainteresowanym, żeby tam zajrzeli.
Te argumenty o braku umiejętności komputerowych są po prostu niepoważne. Powtarza się je, jak mantrę, niemal bez zmian, na obu wątkach. Oczywiście, na wątku Kamienia prawie równocześnie pojawiły sie nowe zdjęcia. Przypadkowa zbieżność.
Przypominam, że odmówiono dostępu osobie, która chciała zrobić zdjęcia i wkleić je na wątek.
Umiejętności komputerowe nie mają tu nic do rzeczy. A jesli nawet ich brak, to zawsze przecież znajdzie się ktoś pomocny, jak Mitsune, np.

Posted

Bardzo proszę przedstawiciela fundacji S.O.S o odezwanie się na wątku i zajęcie oficjalnego stanowiska.
Proszę też o informację kiedy i na jakiej podstawie Fart został własnością fundacji.
Dziękuję.

EDIT: Proszę też o kopię umowy adopcyjnej, jesli taka została zawarta

Posted

[quote name='zulugula']
Selenga, czytałam wątek Kamyka, więc nie musisz nam tego tutaj cytować. Zwłaszcza, że Fart nie jest szczeniakiem i się nie zmienia. Jesteś na dogo tak samo długa jak ja, żeby wiedzieć, iż taka prywatność dobrze dla psa nie wróży. Oddaliśmy psa do hotelu, więc (zgodnie z zapewnieniami Morii) inny opiekun może ją zastępować. Przeczytaj najpierw wątek, a potem nam opiwiedz co wiesz o tym psie. My po roku pobytu psa u Morii zupełnie nic. Ot wesoły pies, bawi się piłką. Bał się mżęczyzn i reagował agresją, do momentu Naszej chęci skierowania do Morii behawiorysty. Wtedy wszystko mu przeszło. Jak reką odjąć. Nikt nie umierał, nie chorował, nie popsuł się samochód, kotki nie chorowały i nie było mrozu (sama nie wiem co jeszcze). Ilekroć ktoś miał się pojawić u Morii, to ciągle było coś nie tak. Abyś mogła obiektywnie ocenić sytuację, musisz się zapoznac z tym co tu się przez ten rok działo. Pies ma obiecany jeden spacer poza hotele, a tymczasem nie wiemy jak chodzi na smyczy i jak reaguje na otoczenie (np. ruch uliczny).
Wątek przeczytałam. Informacji o zachowaniu psa jest na prawdę bardzo dużo. Wiadomo jak się zachowywał i wiadomo jak się zachowuje PO ROKU u Morii. Idę o zakład, że na facetów pracujących w hotelu reaguje pozytywnie lub obojętnie - na obcych facetów wręcz przeciwnie (Moria napisała, że jego strach przed facetami wynika ze złych doświadczeń - psy tego nie zapominają, sprawdziłam to już na kilku egzemplarzach). Wiadomo, że jest wesoły i ciekawski - W MIEJSCU GDZIE CZUJE SIĘ BEZPIECZNY. Wiadomo, że lubi spacery po polach, ze się z nich cieszy. Też idę o zakład, że zawołany wraca. Idę o zakład, że idąc z osobą którą zna i znaną sobie trasą, nie ciągnie na smyczy. Na spacerze z obcą osobą i w obcym miejscu będzie panikował. Wbrew temu co twierdzicie Moria to napisała - nie jest wypuszczany jeśli na terenie jest sporo obcych osób. Napisała również, że nie lubi chodzić na smyczy i jest wypuszczany luzem - na terenie hotelu czy w bezpośredniej okolicy można to bez problemu zrobić, ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie napisze w ogłoszeniu, że pies chodzi grzecznie luzem skoro ma po roku iść w OBCE miejsce. Moria napisała również to, że nie nadaje się do gospodarstwa bo może ganiać kury i może im zrobić krzywdę. Wiadomo też, że dogaduje się z innymi psami. Jeśli chodzi o reakcję na ruch uliczny, to w STAŁYM miejscu pobytu nie da się tego sprawdzić - hotel jest położony daleko od ruchu ulicznego, wśród pól, droga która przebiega w pobliżu nie jest uczęszczaną arterią śródmiejską tylko boczną mało uczęszczaną ulicą (wiem bo byłam i widziałam). Wyjazd do lekarza to jest również obce miejsce, więc jego reakcja nie jest tylko reakcją na ruch uliczny ale również na obcy teren. Bardzo bym się zdziwiła gdyby pies siedzący najpierw w zamknięciu w schronisku a potem chowany wśród pól, radośnie machał ogonem na widok samochodu.
Pozostaje kwestia kastracji. Rozumiem, że wszystkie macie w domu skanery, bez problemu się nimi posługujecie i wstawienie skanu faktury to dla Was drobiazg. Tylko widzicie - nie u każdego to tak wygląda.


Jeśli ta sprawa się nie wyjaśni i nadpłacone pieniądze (+ ewentualne rozliczenie kastracji) nie zostaną przekazane zgodnie z dyspozycją wpłacających na inny cel, to wycofuję się z dogomanii. Nie pozwolę na to, żeby ktoś mnie i innych okradał, za przyzwoleniem innych osób, które się temu przyglądają.
Nie sądzisz, że to jest bardzo poważne oskarżenie, które może być krzywdzące dla wielu osób?
Wybacz, ale ja NIE WIDZĘ na tym wątku nic co by takie Twoje stwierdzenie usprawiedliwiało, a wydaje mi się, że Twoje stwierdzenie również mnie dotyczy, bo staram się bronić Morii. Tyle tylko, że ja tam byłam i też powierzyłabym jej swoje zwierzaki bez najmniejszych obaw.
Na wątku jest zdjęcie wesołego, rozbawionego Farta z 22.03. WIDAĆ, że pies jest zadbany i szczęśliwy. A tymczasem w podpisie Dzikiej_Figi jest dużymi literami dramatyczne pytanie "FART! - co się z Tobą dzieje?" Uważacie, że to jest uczciwe wobec Morii? Znęca się nad psem? Katuje go? Głodzi? Wywiozła za granicę? Nie. ADOPTOWAŁA. Zrobiła mu straszną krzywdę, bo zostanie w miejscu do którego się PRZEZ ROK przyzwyczaił.

Posted

[quote name='Selenga']Wątek przeczytałam. Informacji o zachowaniu psa jest na prawdę bardzo dużo. Wiadomo jak się zachowywał i wiadomo jak się zachowuje PO ROKU u Morii. Idę o zakład, że na facetów pracujących w hotelu reaguje pozytywnie lub obojętnie - na obcych facetów wręcz przeciwnie (Moria napisała, że jego strach przed facetami wynika ze złych doświadczeń - psy tego nie zapominają, sprawdziłam to już na kilku egzemplarzach). Wiadomo, że jest wesoły i ciekawski - W MIEJSCU GDZIE CZUJE SIĘ BEZPIECZNY. Wiadomo, że lubi spacery po polach, ze się z nich cieszy. Też idę o zakład, że zawołany wraca. Idę o zakład, że idąc z osobą którą zna i znaną sobie trasą, nie ciągnie na smyczy. Na spacerze z obcą osobą i w obcym miejscu będzie panikował. Wbrew temu co twierdzicie Moria to napisała - nie jest wypuszczany jeśli na terenie jest sporo obcych osób. Napisała również, że nie lubi chodzić na smyczy i jest wypuszczany luzem - na terenie hotelu czy w bezpośredniej okolicy można to bez problemu zrobić, ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie napisze w ogłoszeniu, że pies chodzi grzecznie luzem skoro ma po roku iść w OBCE miejsce. Moria napisała również to, że nie nadaje się do gospodarstwa bo może ganiać kury i może im zrobić krzywdę. Wiadomo też, że dogaduje się z innymi psami. Jeśli chodzi o reakcję na ruch uliczny, to w STAŁYM miejscu pobytu nie da się tego sprawdzić - hotel jest położony daleko od ruchu ulicznego, wśród pól, droga która przebiega w pobliżu nie jest uczęszczaną arterią śródmiejską tylko boczną mało uczęszczaną ulicą (wiem bo byłam i widziałam). Wyjazd do lekarza to jest również obce miejsce, więc jego reakcja nie jest tylko reakcją na ruch uliczny ale również na obcy teren. Bardzo bym się zdziwiła gdyby pies siedzący najpierw w zamknięciu w schronisku a potem chowany wśród pól, radośnie machał ogonem na widok samochodu.
Pozostaje kwestia kastracji. Rozumiem, że wszystkie macie w domu skanery, bez problemu się nimi posługujecie i wstawienie skanu faktury to dla Was drobiazg. Tylko widzicie - nie u każdego to tak wygląda.


Nie sądzisz, że to jest bardzo poważne oskarżenie, które może być krzywdzące dla wielu osób?
Wybacz, ale ja NIE WIDZĘ na tym wątku nic co by takie Twoje stwierdzenie usprawiedliwiało, a wydaje mi się, że Twoje stwierdzenie również mnie dotyczy


No i widzisz Selenga, idąc o zakład mogłabys wiele stracić :]

Wybacz, ale ja nie oddam nikomu psa, gdy nie mam o nim podstawowych informacji. Nie dopuszczam do sytuacji, gdzie z mojej winy, z mojej niewiedzy, pies traci domek. A sprzeczności tutaj cała masa: do gospodarstwa się nie nadaje, po czym czytamy, że kur nie gania, do domu z facetami i dziećmi też nie, ale mężczyzn już nie atakuje, a na dzieci sprawdzić się nie da. Niby dogaduje się z psami, ale do domku z psami się nie nadaje:

:[quote name='Moria']Bawi się zabawkami gdzyby sam został w domu to nie wiem czy by wył, chyba raczej nie. Z czystością trzeba go pilnowac.
Dzika figo kogo i kiedy chcesz mi przysłac? przyznam że do świąt chyba raczej nie z powodow osobistych a jal dalej bedzie to nie wiem. postaramy sie zrobić zdjecia same jak czas pozwoli.
Nie wiem czy Fart dogadałby się z drugim psem, z suką chyba tak.

Fart jest w hoteliku dla zwierzat. Dlaczego więc i tego nie można się dowiedzieć na pewno???

Teraz już wiesz dlaczego mimo Naszych ogłoszeń i starań, fart wciąż siedzi w hotelu??? O psie nic nie wiadomo "na pewno" i niby jest do adopcji, ale odebrać go nie można...

Oto przykład rozmowy:
pytanie:
[quote name='zulugula']No ruszamy!!!

Moria, jak się Farcik czuje bez jajec?

Chcę napisać coś do ogłoszeń. Ale nie wiem, jak się zachowuje na spacerkach? Czy zaczepia ludzi, inne psy, szarpie na smyczy, pilnuje się bez niej, boi się ruchu ulicznego...?

odpowiedz
[quote name='Moria']Fart jest wesołym sympatycznym psem. Nikogo nie zaczepia nie jest awanturnikiem aczkolwiek łatwo go zastraszyć chociaz z tym bywa różnie.

Z tego nie wynika, czy był wykastrowany,

Posted

Selengo - na pytanie, jak Fart teraz reaguje na facetów Moria napisała, że nie ma jak tego sprawdzić...
Nikt przez cały czas przebywania psa w hotelu u Morii nie wnosił najmniejszych zastrzeżeń co do jakości opieki nad psem, nikt Morii nie zarzucał, że psu się źle dzieje.
Z drugiej strony Moria też nie miała powodów do narzekań - pobyt Farta w hotelu był regularnie i w wymaganej wysokości opłacany, a na dodatkowe potrzeby psa były też organizowane pieniądze.
Podkreślam - nikt tu nie zarzucał Morii jakichś uchybień w opiece nad psem. Zastrzeżenia dotyczą przepływu informacji dotyczących psa.
A argumenty, że ktoś sobie nie radzi z komputerem, nie umie zdjęć wkleić, nie ma skanera - Moria nigdy na tym wątku się w ten sposób nie tłumaczyła. Sprawę odkładania kastracji tłumaczyła brakiem czasu czy problemami z transportem - i spotkało się to z pełnym zrozumieniem osób, które za tą kastrację zapłaciły. Staram się być obiektywna, naprawdę.
Selengo - zastanów się jak byś zareagowała, powierzywszy komuś pieniądze na załatwienie jakiejś sprawy ( jak najbardziej mieszczącej się w kompetencjach tej osoby) i przez pół roku czekała, aż sprawa zostanie załatwiona?
Nie poczułabyś się zaniepokojona?
Pisałam już wcześniej - w większości znamy się tylko wirtualnie, dlatego klarowna informacja o tym co się dzieje z psami, pieniędzmi i innymi rzeczami które sobie powierzamy (okazując przy okazji niejako z góry zaufanie) jest bardzo istotna. Gdyby nie powstały niejasności dotyczące Farta nie byłoby tego całego, mocno niesmacznego, konfliktu.

Posted

Tak samo nie byłoby go, gdyby Moria dzisiaj bez problemu wydała psa osobom, które miały przewieźć go do innego hoteliku, który załatwiłyśmy z troski o dobro zarówno Farta jak i Morii

EDIT; kwestia kastracji Farta i tego czy się odbyła czy nie oraz ewentualnego zwrotu kosztów byłaby wtedy załatwiona prywatnie z Morią i z zachowaniem wszelkich zasad kultury i szacunku dla drugiego człowieka

Posted

Lara, dziękuję za pojawienie się na wątku, liczę, że Twoja obecnośc dużo nam tu wyjaśni...czy została dziś podpisana jakaś umowa między fundacją a Morią?
Czy pies figuruje gdzieś jako podopieczny fundacji?

Posted

[quote name='Moria']Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie dobro psa Farta z dniem dzisiejszym czyli 26.03.10 pies ten został w porozumieniu z właścicielem Farta, którym jest Fundacja S.O.S zaadoptowany przez właścicielkę hotelu, w którym przebywał.
W tej chwili jest to jej osobisty pies w związku z tym od dnia 04.05.10 nie należy płacić za jego hotelowanie.
Pozostała kwota za hotelowanie psa od 27.03-03.04.10 w wysokości 70zl,jest kwotą pobraną przez hotel za transport psa do weterynarzy w momencie kiedy pies należał do Fundacji S.O.S,darczyńcom zostanie wystawiona faktura na tę kwotę.
Na dowód, iż swoim postępowaniem nie kierujecie się panie dobrem psa, tylko zaspokojeniem własnego Ego proszę obejrzeć zdjęcia w jakim stanie był Fart przed przyjazdem do mnie jak i proszę przeczytać wpis KOS, która była świadkiem w jakim stanie pies był przed rokiem.Do wglądu w pierwszym poście.
Fakt, iż nie potraficie znależć mu domu nie jest powodem na narażanie Farta na przeżycia traumatyczne i spowodowanie, że pies powróci z powrotem do swojego stanu psychicznego z przed roku.

Moria twierdzi, że jest...
Ja też jestem zaskoczona. Nie wiedziałam, że utrzymujemy w hotelu psa, który jest własnościa fundacji.

Czy darczyńcy zgadzają się przyjąć taką fakturę?

Ja juz wcześniej odmówiłam, Dzika_Figa też.

Posted

Florentynka napisał(a):

Selengo - zastanów się jak byś zareagowała, powierzywszy komuś pieniądze na załatwienie jakiejś sprawy ( jak najbardziej mieszczącej się w kompetencjach tej osoby) i przez pół roku czekała, aż sprawa zostanie załatwiona?
Nie poczułabyś się zaniepokojona?

Widzisz - ja Morii pieniądze powierzyłam. I to nie pieniądze stanowiące uzgodnioną opłatę za hotelowanie psa, a dodatkowe, przeznaczone na konsultacje okulistyczne dla jednego z hotelowanych u niej psów. I jakoś te pieniądze nie przepadły mimo, że okulista nie wziął grosza za konsultacje a pies pojechał do nowego domu. Ja nawet nie określiłam Morii na co ma te niewydane pieniądze przeznaczyć, powiedziałam jej żeby je wydała na to co uzna za potrzebne dla innych psów. I Moria znalazła dla nich przeznaczenie. I mimo, że ja już nawet zapomniałam, że te pieniądze u niej są, to ona cały czas pilnuje żeby w rozliczeniach Kamienia te pieniądze nie zniknęły i jestem w 100% spokojna, że je wyda na to na co zaproponowała.
A co do tego co uważacie za sprzeczne informacje, to odnoszę wrażenie, że zapominacie cały czas o tym że Fart jest w znanym sobie i bezpiecznym dla niego otoczeniu, że przyzwyczaił się do obecności konkretnych osób, do innych psów (chociaż z Kamieniem się nie lubią). Jak ma wam Moria odpowiedzialnie napisać, że pies się nadaje do domu z innymi psami skoro nie wiadomo jak na niego zareaguje rezydent i co z tego wyniknie? Jak ma napisać że z facetami OK skoro wiadomo, że pies miał z tym problem i nie wiadomo czy potencjalni nowi właściciele będą mieli tyle cierpliwości żeby go stopniowo przyzwyczaić do NOWEGO faceta? Ja na prawdę wiem co mówię - była u mnie na tymczasie sunia, która bała się mężczyzn. Została adoptowana i po 3 dniach wróciła bo właściciele uznali, że 3 dni na przyzwyczajenie się do pana domu wystarczy a nie wystarczyło. U mnie sunia bez problemu akceptowała już mojego ojca, ale to trwało miesiąc. Co więcej - państwo byli u mnie zapoznać się z sunią i też nie było problemu - była u siebie więc obcy facet był niegroźny. A znany Ziutce Żuczek jest u swojej nowej pani już ponad rok i nadal atakuje obcych facetów. Kto wam odpowiedzialnie zagwarantuje że pies zaakceptuje NOWEGO pana?
Napisałaś Florentynko, że nikt nie wnosił zastrzeżeń do opieki nad Fartem. Więc jak to jest, że po roku opieki bez zarzutu, nagle zarzuca się Morii okradanie dogomaniaków????

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Lara, dziękuję za pojawienie się na wątku, liczę, że Twoja obecnośc dużo nam tu wyjaśni...czy została dziś podpisana jakaś umowa między fundacją a Morią?
Czy pies figuruje gdzieś jako podopieczny fundacji?


Dzika_Figa, jak napisałam, nie wiedziałam, że Fart jest pod opieką SOS. Zapewne więcej wie amikat, kuba123. Postaram się jednak mimo wszystko jutro czegoś więcej dowiedzieć.

Posted

Bardzo Ci dziękuję.
Fart był ponad rok temu z pomocą fundacji leczony (za co bardzo dziękujemy)
Nigdy nie widziałam informacji, żeby prawnie był własnością fundacji, stąd moje wielkie zdziwienie.

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Bardzo Ci dziękuję.
Fart był ponad rok temu z pomocą fundacji leczony (za co bardzo dziękujemy)
Nigdy nie widziałam informacji, żeby prawnie był własnością fundacji, stąd moje wielkie zdziwienie.


Ja nie jestem zawsze z wszystkimi psiakami Fundacji na bieżąco, bo dosyć dużo ich jest, często widuje je tylko raz w miesiącu, na akcji w SCC.
Jutro będę się widzieć z amikat, kuba123 to porozmawiam.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...