salibinka Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 dogomanka_ napisał(a):Salibinko- ja napisałam do Majqi z Łodzi z prośbą o wizyte przedadopcyjną. Mam nadzieje,że nikt nie ma o to do mnie pretensji ale zawsze sprawdzam potencjalne domki niezależnie od tego czy zainteresowany jest na dogo czy nie.:oops:;) W takim razie czekamy na wizyte Ani u właścicielki Gapci. Żadnych pretensji;) - wizyta to złota zasada, a jeśli to byłaby Majqa, to już lepiej być nie może:lol: Quote
salibinka Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 starlet1 napisał(a):Wow, dziewczyny, aż się boję... E tam ;), to powód do radości - Majqę odbieram (najpewniej jako jedna z wielu) jako niezwykłą osobę, którą pięknie byłoby spotkać w realu. Pytanie, czy będzie mogła spełnić prośbę Dogomanki. Quote
togaa Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 starlet1 napisał(a):Togaa, rzeczy na bazarek na leczenie Lolusia wysłałam dziś priorytetem do Bielska, do Justyny. Dzieki Wielkie! pinczerka ma teraz urwanie głowy, ale myśle że dla Lolusia znajdzie czas.... Quote
marysia55 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 rita60 napisał(a):Czyli Gapcia zostanie łodzianka:multi::multi::multi: taaaak z krakowskimi korzeniami :evil_lol::evil_lol::evil_lol: wszędzie trzeba mieć swoich ludzi :loveu: Quote
starlet1 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 Mogę mieć transport z Krakowa za 2 tygodnie. Będzie wracał syn mojej przyjaciółki, który pracuje w Krakowie. Psiarz nie z tej ziemi. Spod desek na jakiejś budowie wykopał szczeniaka, który prawdopodobnie by tam zginął. Został oczywiście z nimi. To owczarek na łapkach baseta. Krzywe i krótkie. Jest prześmieszny, ale wspaniały. I świetnie dogaduje się z ich starszawa koteczką. Temu człowiekowi bez skrupułów można powierzyć transport Gapci. Mogę przyjechać również ja, ale ze względu na koszty dobrze byłoby znaleźć jeszcze jakiegoś chętnego na wycieczkę. Mam samochód, który jest nałogowym palaczem, a do Krakowa jest ponad 260 km, dojda opłaty za przejazd tym czymś co nazywają autostradą. Piszę o kosztach, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie wiadomo czy sunia była szczepiona, odrobaczana, na pewno chciałabym pójść z nią do weta i przebadać. Ostatnie dwa lata spędziła w nieco innym domku niż poprzednie 14 i, z tego co czytam, chyba nie była tam regularnie na badaniach. A w tym wieku należy o siebie dbać ;))) Quote
Marcik Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 To ja się może wstrzymam z tym Allegro żeby się przed orkiestrę nie wyrywać :) Quote
starlet1 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 Nie mam nic przeciwko wizycie przedadopcyjnej. Wiem jak przeżywałam oddanie do adopcji szczeniaka, którego wyciągnęłam ze środka skrzyżowania i który był u nas trzy tygodnie. Spać w nocy nie mogłam, bo myslałam jak mu tam jest, czy za mną nie tęskni. Bo ja za nim bardzo. Ale jak mi potem było miło jak któregoś dnia Maksio nas odwiedził z nowym państwem!!! Jego fotki też są na profilu Psykota na naszej klasie. Zapraszam. Quote
Asior Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 cudny widok :loveu: http://photos.nasza-klasa.pl/8980641/7/other/std/15c1bab5a6.jpeg Quote
starlet1 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 Dzięki, że wstawiłaś ten link. Już nie ma mojego Orionka. Leży sobie cichutko na działce, którą tak bardzo lubił, ale z której, nie wiadomo którędy, uwielbiał zwiewać. Niedaleko, kawałeczek, ale już z drugiej strony płotu. W lany poniedziałek chciałam tam z nim pojechać żeby sobie pobiegał, a pojechałam go pochować. Nadal ryczę jak głupia. Tak bardzo mi go brakuje... Quote
marysia55 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 [quote name='Asior']cudny widok :loveu: http://photos.nasza-klasa.pl/8980641/7/other/std/15c1bab5a6.jpeg Orion na prawdę piękny ale ta klusiasta trikolorka też cudniutka:loveu: Quote
starlet1 Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 To Pani Kocia Kicia. Oczywiście z przytuliska. Przeżyła traumę, bo została oddana przez panienkę, która miała wyjść z mąż i zamieszkać u teściowej. Łaska teściowej jednak sięgała tylko przygarnięcia przyszłej synowej, kotki już nie. Mój TZ pojechał do naszej wspaniałej lecznicy "Sowa", która zajmuje się również porzuconymi kociakami i miał dostać innego kota. Tamten jednak poszedł na wycieczkę, nikt nie mógł go znaleźć. Za to ta oto chudzina wdrapała się mojemu panu na kolana i tak już została. Jest z nami już prawie 4 lata. Na początku bardzo chorowała i zalecono jej codziennie porcję surowej wołowinki najlepszej jakości. No to mój TZ zasuwał do mięsnego i codziennie kupował 10dkg tegoż mięska, do tego jeszcze prosił o zmielenie. Tydzień kobitki w sklepie wytrzymały, ale po tygodniu padło pytanie: "panie, na co panu codziennie te 10 deka mięsa?" Kocia anegdotka jest często wspominana. Nie będę już pisać o tym, że 4 lata temu kicia była piękną, smukłą koteczką, a teraz upodobniła się nieco do państwa ;))) Chociaż nie wiem kto ma większą nadwagę: ja czy kotka. :evil_lol: A po śmierci Oriona koteczka chodziła na jego posłanie, kładła się tam i miauczała. Nie mogę już dalej pisać, bo znów się poryczałam. http://photos.nasza-klasa.pl/8980641...5c1bab5a6.jpeg Quote
starlet1 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Tyle tu wątków, że nie na wszystkie sie trafi, chociaż siedzę tu nieraz do 4 rano, a potem utykam nosem w pracy. To pierwsze słowa tego apelu: "Czy ja tez muszę umrzeć?" chwyciły mnie tak za serce, że w zasadzie zdecydowałam się natychmiast. Bardzo się cieszę, że sunia nie trafi do schroniska, mimo, że to wasze jest dobre, ale to jednak nie dom. Mam doświadczenia ze starym pieskiem, bo w ubiegłym roku zmarł nam 15,5 roczny sznaucerek Pongo. Co prawda to do końca był żywioł. Miał dwa wylewy, tego drugiego nie przeżył, ale się nie męczył. Zszedł na spacer i umarł na klatce schodowej. Nagle. Moja mama jest po wylewie, nie chodzi. Ponguś był jej najbliższym przyjacielem. Stale jej towarzyszył. Dlatego nie mam obiekcji decydując się na tę dostojną starszą damę. Mam nadzieję, że pobędzie z nami jeszcze kilka lat. Sprawdźcie tylko jak reaguje na koty, bo mamy w domu grubaskę Kocię Kicię. Tu jest jej zdjęcie: http://photos.nasza-klasa.pl/8980641...5c1bab5a6.jpeg Quote
togaa Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 starlet1 do mojego domu z kotami ostatnimi laty wprowaziłam 3 psy i wszystko szybko sie normowało. Tym bardziej że kicia nie powinna uciekać bo w końcu jest u siebie., A dla psa kot "stabilny" to żadna atrakcja.....;) Quote
starlet1 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Ja wiem, ze moja kotka jest przyzwyczajona do psów, co najwyżej jej michy ladują na szafie, ale to tylko z powodu wyjadania z nich przez "niedożywione" psiaki, bo te jak zjadły swoje to szły do kociej miseczki. Koteczka jest oszczędna, dzieli sobie jedzonko, to znaczy poje, umyje się, nieco pośpi i znów je. Praktycznie je stale ;))).A psiaków było u mnie kilka, bo jak znalazłam jakąś bidę to szukałam właścicieli, starych albo nowych. A jak córka poszła do szpitala i przywiozłam do siebie Oriona to kicia dała mu parą razy po buzi i już było wiadomo kto tu rządzi. Orion chciał się z nią przywitać, ale dla kici był troszkę za duży na przyjaciela. A potem były nierozłączne. Także co do kici to nie mam obaw, nie wiem tylko jak zachowa się Gapcia, ale myślę, że w jej wieku to już nie będzie ganiała kota. W końcu kobiecie w pewnym wieku nie wypada się wygłupiać ;) Quote
Yorija Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 starlet1 napisał(a): Także co do kici to nie mam obaw, nie wiem tylko jak zachowa się Gapcia, ale myślę, że w jej wieku to już nie będzie ganiała kota. W końcu kobiecie w pewnym wieku nie wypada się wygłupiać ;) Gapcia da pewnie sobie radę. Moja Dusia-Babusia koty po prostu zignorowała - czasem po nich przejdzie jak się nie odsuną - a kotwory mają szacunek do Buni i schodzą jej z drogi - o dziwo bo jak pies się na nie nadzieje to próbują łapoczynów :-) Quote
salibinka Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 starlet, postaram się dowiedzieć jak najwięcej, ale obawiam się, że zbadanie stosunku Gapci do kotów może okazać się trudne w praktyce - jeśli właścicielka niewiele wie na ten temat np. (a może tak być). Gapcia jest staruszką, malutką staruszką, ale zawsze zakładajmy, że może być różnie, przynajmniej na początku... a Gapcia niczego nam nie obieca;). Dlatego, skoro sunia miałaby jechać z Krakowa do Łodzi, to musimy założyć, że to będzie podróż w jedną stronę, bez względu na wszystko - bo możemy prognozować pozytywnie, albo bardzo pozytywnie:lol:, ale gwarancji raczej nie będzie. Przepraszam Cię za "mądralińskie" pytanie - ale czy jesteś gotowa na wszystko? I co, jeśli Gapcia z czymś "wyskoczy"? (martwię się, bo miałam doświadczenie z bardzo kochaną skądinąd osobą, którą pozytywnie rokujący do kotów starszy pies (było nawet sprawdzane na miejscu) - przerósł do spólki z kotami w kilka dni i... był zwrot z adopcji:-(. Pozdrawiam Cię serdecznie:loveu: Ania Quote
polciuaa Posted May 5, 2009 Author Posted May 5, 2009 Starlet- Twoja kociczka maa takie umaszczenie jak moja persica.:loveu: Ale ogólnie jest bardzo podobna do kotki mojej siostry - masienki. ;) Salibinko-o ktorej sie umówiłaś z tą Panią? Quote
starlet1 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Jak Gapcia będzie już w Łodzi to nie ma bata, żeby wróciła do Krakowa!! Gdyby nawet u mnie były problemy z kotką, w co raczej wątpię, ale na wszelki wypadek spytałam, to Gapcia byłaby u mojej mamy. Mieszka z nią moja córka, do mamy trzy razy dziennie przychodzi pani, która o 8.00, 15.00 i 21.00 wychodziła na spacer z Pongusiem, oczywiście jeśli kogoś z nas nie było. To sąsiadka z bloku obok. Nie oddam Gapci nikomu obcemu, o to bądźcie spokojne. Ta psinka już dosyć przeżyła. Pewnie moja mama byłaby najszczęśliwszym człowiekiem na świecie gdyby miała Gapcię, ale wolałabym ją mieć u siebie. W końcu to ja ją tu wynalazłam :evil_lol:. Dogomanko, nasza kocia jest spersiona. Ma inny pysio niż dachowce, nieco inną sierść, ale nie jest za bardzo rozkapryszona. I gada do nas. Normalnie można pęknąć ze śmiechu jak kicia z nami rozmawia, odpowiada jak się do niej mówi. I ochrzania nas jak kichamy!!! Mamy wtedy dosłownie kocią awanturę. Ale kochamy ją bardzo, bardzo mocno. Ja zawsze byłam zagorzałą psiarą, na osiedlu mówiono o mnie "psia mama", bo nie przeszłam obok psiaka jak do niego nie zagadałam, nie pogłaskałam. Wcześniej nigdy nie miałam kota i wydawało mi się, że przy kocie to będę stale podrapana. A skądże znowu. Czasem jej się zdarzy drapnąć mnie troszeczkę, wbić nieco pazurki jak nas udeptuje, ale przecież nikt nie jest idealny. No i przychodzi do drzwi jak wracamy do domu!! Mówimy o niej koto-pies. To najcudniejszy kociak świata, nasza przytulanka, która pcha się do łóżka, a jak długo nie idziemy spać to potrafi nas tam zaprowadzić. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez kota. Quote
marysia55 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 dialog się rozwija, wszystko idzie w dobrym kierunku. myślę, że niedługo otworzymy to różowe martini żeby uczcić wyjazd Gapci do "Nowego Świata" . myślę , że z kluseczką się dogada. Ja też mam psa i kota, może razem nie sypiają ale są blisko siebie. Śpimy w czwórkę w jednym łóżku ( ja, mąż, pies i kot) tylko w lecie jest za gorąco :diabloti: futerka za mocno grzeją :evil_lol::evil_lol: Quote
starlet1 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Nasze zwierzaki sypiały tak: http://photos.nasza-klasa.pl/8980641...5c1bab5a6.jpeg Quote
salibinka Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 marysia55 napisał(a):dialog się rozwija, wszystko idzie w dobrym kierunku. myślę, że niedługo otworzymy to różowe martini żeby uczcić wyjazd Gapci do "Nowego Świata" . myślę , że z kluseczką się dogada. Ja też mam psa i kota, może razem nie sypiają ale są blisko siebie. Śpimy w czwórkę w jednym łóżku ( ja, mąż, pies i kot) tylko w lecie jest za gorąco :diabloti: futerka za mocno grzeją :evil_lol::evil_lol: Znm te klimaty:evil_lol: - my śpimy w piątkę - ja, mąż, synek i dwa psy - zimą super skład - biotermoforowy;), latem - ... :evil_lol: Quote
salibinka Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 [quote name='starlet1']Nasze zwierzaki sypiały tak: http://photos.nasza-klasa.pl/8980641...5c1bab5a6.jpeg Cudnie:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.