Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Żegnaj piesku. :-(:-( Bądź szczęśliwy i zdrowy! tam ,gdzie jesteś w tej chwili .W miejscu gdzie nie ma bólu i choroby. Zawsze będę pamiętać o Tobie.
Danusiu dziękuję.
Dziękuję także jeszcze raz Wszystkim, którzy okazali serce temu pięknemu i wspaniałemu psu.
Psinko jest mi strasznie smutno i przykro.:-(:-( Nie zdążyłam Cię odwiedzić w tym roku.

Posted

Danusiu, dziękuję Ci pięknie za miłość jaką dałaś Albertowi i za szczęśliwe, godne życie. Albercik już spokojny, siedzi na obłoczku i patrzy na Ciebie z góry i przytula się jak dawniej:-(:-(.
Piękne mu miejsce wybrałaś Danusiu na wieczny spoczynek.
Śpij spokojnie Alberciku:-(:-(:-(.

Posted

Dopiero dzisiaj weszłam na wątek (wróciłam z urlopu). Wiedziałam już o Albercie od Majki50. Mimo wszystko tytuł mnie sparaliżował. Danusia , dzięki upartości Majki i Twojej konsekwencji Albert dostał szansę na dodatkowe miesiąca życia. To dużo dla takiego starszego psiaka. Był szczęśliwy, czuł zapach trawy i ciepło słońca. Żal , że nie dano mu więcej takich dni, ale każdy jego dzień z nami to był sukces. Sukces wielu ludzi tutaj na Dogomanii.
Odeszłeś Albercie do krainy gdzie nic cie już nie boli i każdy pies jest szczęśliwy. Został tylko żal i smutek w sercach osób, którzy chcieli dla ciebie jak najlepiej:-(:-(:-(

Posted

Uwierzyłam ,że odszedl jak zobaczyłam w tytule (*)'
Nigdy nie pomyślałabym , jak zabieralam Go na spacer w jaśminy,że to będzie Jego ostatni spacer.
W jaśminach ,nasze koty wolno żyjące mają swoje budy. Chciałam Go trochę rozruszać , aby sobie na te kociska poszczekał.
Leży tam sobie teraz a koty wylegują się przy Jego kamieniu.
Szczekaj sobie na nie z góry Alberciku........
Bardzo mi Go brakuje........

Posted

Rok temuAlbert przyjechał do mnie.
Cały czas obsesejnie myślę, czy na pewno zrobiłam wszystko , aby Go ratować.
Rozum mówi ,że tak a serce strasznie boli.....
Albercie , odeszła Jania , nasza staruszeczka , jamniórka.
Opiekuj się Nią , Ona taka malutka.......(*)(*)(*)

Posted

mariamc napisał(a):
Rok temuAlbert przyjechał do mnie.
Cały czas obsesejnie myślę, czy na pewno zrobiłam wszystko , aby Go ratować.
Rozum mówi ,że tak a serce strasznie boli.....
Albercie , odeszła Jania , nasza staruszeczka , jamniórka.
Opiekuj się Nią , Ona taka malutka.......(*)(*)(*)

danusiu, strasznie mi przykro! tyle nieszczęścia w tak krótkim czasie... :( :(
trzymaj się kochana!:glaszcze:

Posted

Dawno mnie u ciebie nie było, Albercie - tyle psiaków do zaopiekowania. Zajrzałam, żeby przeprosić, bo zalegam z deklaracjami, a ty już nie w mariamcowym a w niebieskim raju po łąkach hasasz. Jak dobrze, że miałeś przy sobie kogoś, kto przeprowadził cię przez Tęczowy Most. Niejeden by tak chciał. Do zobaczenia, cudny, dzielny, jedyny...

Posted

Przejrzałam cały wątek od początku. Czytałam jak walczyłyśmy o ciebie. Jak Irenaka wydzwaniała do kierowniczki schroniska i do weta w twojej sprawie. Jak zbieraliśmy na hotelik i transport. Później jak byłeś szczęśliwy. Oglądałam twoje fotki, filmik. Miałam do ciebie pojechać... Tylko nie miałam czasu. Chciałam pojechać w sierpniu. Niestety się nie udało. :( Drażniłeś mnie jak zabierałeś mi smycz z kieszeni i musiałam ci ją zabierać , bo chciałeś się bawić. Pamiętam jak podskoczyłeś o zabrałeś zamrożony pasztet z okna i nie chciałeś go oddać :) Jak bawiłeś się kijkiem na naszych nocnych spacerach. I nie zapomnę jak szedłeś za mną przez całe schronisko i zabrałeś mi parówkę, która była przeznaczona dla innego psa ;) Później zawsze się na mnie patrzyłeś, z wielkim uśmiechniętym pycholkiem , z wywalonym jęzorkiem... Umiałeś dawać łapkę ;)
Wszyscy się dziwili jak ja ciebie prowadzę na dwóch smyczach... Że jesteś taki duży i ciężki... Mój tata powiedział, że nie ma siły ciebie prowadzić na dwóch smyczach... Że masz ciężki zadek ;) Ja na to nie zwracałam uwagi. Bardzo cię kochałam :calus:
Zawsze siedziałeś pierwszy przy furtce i dzielnie czekałeś na spacer. Kiedyś na łąkach się przewróciłeś i nie mogłeś wstać... Ale nie poddałeś się. Po kilku minutach wstałeś i wróciłeś do schroniska.
Pamiętam nasz pierwszy spacer. Tylko nasz... Bez innych psów.
Leżałeś smutny w boksie. W słońcu... Nie miałeś siły żeby pójść na wybieg. Nikt nie pomyślał żeby cię zanieść. Kiedy podeszłam bardzo chciałeś wstać, ale nie mogłeś... Do tej pory nie wiem jak cię podniosłam... Przecież miałam tylko 15 lat. Założyłam ci dwie smycze. Jedną na szyję i jedną pod zadek. Byłeś taki zadowolony. Leżałeś na łąkach i tarzałeś się ... Teraz pozostały tylko wspomnienia... Bardzo cię kocham...

PS. Zmieniłam tytuł wątku.

[FONT=MS Shell Dlg 2]





[/FONT]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...