Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zojka spała jak Rex przy piersi TZ, rano o 5 - tej była siusiu i kupkę
o 7-ej dostała michę + leki a po 8 poszła na spacer, spacerki robimy takie 15 min ale czeste gdyż małą nie chcę męczyć.Ona jest jeszcze słaba i pokasłuje.
O 11 -tej ma być po nas Gonia i jedziemy do weta.
Resztę napisze Gonia po wizycie u Weta. Mała chodzi za nami krok w krok,
uwielbia bliskość człowieka, przytula sie i patrzy tymi swoimi oczkami prosząc
o pieszczoty.Nie da się jej nie pokochać:loveu:

  • Replies 453
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

bumerang napisał(a):
Zojka spała jak Rex przy piersi TZ, rano o 5 - tej była siusiu i kupkę
o 7-ej dostała michę + leki a po 8 poszła na spacer, spacerki robimy takie 15 min ale czeste gdyż małą nie chcę męczyć.Ona jest jeszcze słaba i pokasłuje.
O 11 -tej ma być po nas Gonia i jedziemy do weta.
Resztę napisze Gonia po wizycie u Weta. Mała chodzi za nami krok w krok,
uwielbia bliskość człowieka, przytula sie i patrzy tymi swoimi oczkami prosząc
o pieszczoty.Nie da się jej nie pokochać:loveu:


Coś o tym wiem :diabloti:.

Posted

No nie, jeszcze zapalenie pluc sie przyplatalo :shake: Biedna suczynka.
Gonia, Bumerang, wielkie podziekowania dla Was za opieke nad Zojka :Rose:

Murko, ile i czy zostalo cos po Zojce? Mam na mysli zbiórki oraz reszte po Mai do podzialu na mielczakow.

Posted

Wróciliśmy z kliniki.
Zojka miała zrobioną morfologię, biochemię i RTG płuc, oprócz dokładnego badania.
Morfologia i biochemia w miarę, wciąż utrzymuje się lekka anemia. Na rozmaz czekamy.
Ale największym zaskoczeniem dla wszystkich była ta diagnoza: obustronne, przewlekłe zapalenie płuc!!! To tłumaczy wyciek z nosa i kaszel, który sunia niewątpliwie ma.
Dostała znów całą apteczkę leków "na wynos", a w gabinecie 3 zastrzyki: Ceporex, Eres i Catosal. (308 zł wizyta + 30zł w aptece)
Oczka już są ok, na razie odstawiamy kropelki.
Zojka jest słaba, pokłada się, dużo śpi... W obecnym stanie nie mogę jej zawieźć do nowego domu i wspólnie z Bumerang i wetem ustaliliśmy, że zostanie u Bumerang, dopóki nie będzie lepiej. Wizyta kontrolna za tydzień.
W drodze powrotnej kupiłyśmy Zojce szelki, smycz i Purinę Pro Plan. (poszła kolejna 100zł)

I tu mam nieśmiałą prośbę do wszystkich, którzy dotąd utrzymywali Zojkę... Nie spodziewałam się takich kosztów u weta, a na dzisiejszej wizycie się nie skończy. Proszę zatem, byście przemyśleli zbiórkę na paliwo dla Reno, mimo, że przecież zobowiązałam się je pokryć w imieniu fundacji... Oczywiście, jeśli moja prośba spotka się z odmową, spełnię obietnicę, choć będzie nam ciężko.

Aama Zojka, choć widać, że źle się czuje, jest najcudowniejszym psem pod słońcem. Dawno nie miałam do czynienia z tak cierpliwą i grzeczną pacjentką :loveu:

Posted

GoniaP napisał(a):
I tu mam nieśmiałą prośbę do wszystkich, którzy dotąd utrzymywali Zojkę... Nie spodziewałam się takich kosztów u weta, a na dzisiejszej wizycie się nie skończy. Proszę zatem, byście przemyśleli zbiórkę na paliwo dla Reno, mimo, że przecież zobowiązałam się je pokryć w imieniu fundacji... Oczywiście, jeśli moja prośba spotka się z odmową, spełnię obietnicę, choć będzie nam ciężko.

Nie ma mowy, zebysmy odmowili, na temat pieniazkow wypowie sie Murka, ale jakis zapas na Zojke jest po Mai. I Reno tez trzeba oddac za podroz.

Posted

Mam skany (w pdfie) z wizyty kontrolnej, ale za ch....... nie potrafię ich tutaj wstawić. Czy może jest tu ktoś, kto podjąłby się tego zadania gdybym przesłała te pliki mailem??

Posted

mała na wieczornym spacerku jakby poweselała :multi:
zaczeła zaczepiać inne pieski i Cezarka :loveu:
Apetyt tez jej dopisuje juz wie gdzie są smaczki więc idzie pod szafkę i poprostu czeka :lol: jutro postaram sie zrobic troche zdjęc małej ślicznotki.
Chciałam pochwalić sie,Gonia kupiła małej czerwone szeleczki i smycz flexi,
karmę Proplan Puruna,szczotkę super porzadną ,a Zojka uwielbia czesanie:lol:
Od koleżanki domu dostała czerwoną obrożę na szczeście a o demnie 1 gotowany posiłek z kurczaka i wołowinkę z ryżem ale ryżu tylko lyżkę.
Najważniejsze to daję Zojce bezineresowną miłość:loveu::loveu:

Posted

bumerang napisał(a):

Chciałam pochwalić sie,Gonia kupiła małej czerwone szeleczki i smycz flexi,
karmę Proplan Puruna,szczotkę super porządną ,a Zojka uwielbia czesanie:lol:
Ja tylko chciałam nadmienić, że w wyżej wymienione koszty włączyłam jedynie karmę Pro Plan, reszta jest prezentem ;)
bumerang napisał(a):
Najważniejsze to daję Zojce bezinteresowną miłość:loveu::loveu:
A to zaświadczam... Bumerang jest w tej chwili najlepszą "odtrutką" Zojuni.... :loveu:

Posted

Murka napisał(a):

Zrobię szybko jej rozliczenie:

Stan na 1 maja wynosił +94,15 zł
Wpłaty:

100 zł Luna123
Razem: 194,15 zł

Koszty:
80 zł hotelowanie (2-9.05)
30 zł tabletki
8 zł gentamecyna
Razem: 128 zł

194,15 zł - 128 zł = 66,15 zł
Pozostałość po hotelowaniu Zoi wynosi +66,15 zł.


Po Zoi pozostało 26,15 zł, bo zapomniałam doliczyć surowicę (40 zł) podaną 19 kwietnia :oops:
Także niewiele tego. Pieniądze z konta Mai wg życzenia p.Andrzeja miały przejść na psy mieleckie w hoteliku, więc trzeba by go było zapytać czy zgadza się wesprzeć Zoję, która od nas wybyła. My się dostosujemy do ustaleń, tylko na przekazane kwoty będziemy potrzebować faktury/rachunki na hotelik.

A może przyszła Pani Zoi mogłaby pomóc, choćby w kwestii kosztów transportu?

Posted

Murka napisał(a):
Pieniądze z konta Mai wg życzenia p.Andrzeja miały przejść na psy mieleckie w hoteliku, więc trzeba by go było zapytać czy zgadza się wesprzeć Zoję, która od nas wybyła. My się dostosujemy do ustaleń, tylko na przekazane kwoty będziemy potrzebować faktury/rachunki na hotelik.
Panu Andrzejowi to chyba bez roznicy, ale zapytam. Dla mnie najwazniejsze to oddac pieniadze za transport Reno2001, nie mam zamiaru swiecic oczami przed Reno. A potem mozna ewentualnie dorzucic na leczenie Zoi, jesli tak duzo kosztowalo, z tego jednak co czytalam na tym watku, to jej Panstwo chcieli suczke w takim stanie jakim jest, wiedzieli, ze do zdrowia troche jej brakuje i brali z pelna swiadomoscia. Nie rozumiem zmiany w oplacaniu leczenia suczki :???: Na watku byla jasna deklaracja, ze Panstwo biora Zoje od razu i czy to tak duzo 400 zl za leczenie? Ja za swoja Casablanke z Mielca zaplacilam o wiele wiecej.

PS. Sunia byla dowieziona pod drzwi zgodnie z wymaganym terminem. Moze gdybysmy wiedzieli, ze jednak mamy sie dolozyc i do podrozy i do dalszego leczenia, nie wydawalibysmy Zoi. Cos sie tutaj nie zgadza.

Posted

Murka napisał(a):

A może przyszła Pani Zoi mogłaby pomóc, choćby w kwestii kosztów transportu?
Przyszła Pani Zoi wpłaci zapewne na konto fundacji a conto obecnego leczenia.... Koszty z dziś to kwota ok 450zł plus "prezenty", czyli to, co dodaliśmy z własnej kieszeni.... (ale to się nie liczy).

Posted

Ulka18 napisał(a):
, z tego jednak co czytalam na tym watku, to jej Panstwo chcieli suczke w takim stanie jakim jest, wiedzieli, ze do zdrowia troche jej brakuje i brali z pelna swiadomoscia.
To prawda Ulka...
Jednak mowa była o babeszji a nie o zapaleniu płuc. Jej dobro jest chyba najważniejsze! I to ja wzbraniam się przed oddaniem Zojki do nowego domu w tym stanie...
Leczenie babeszji to podanie imizolu, obserwacja i podanie ew. leków wzmacniających. Po przebyciu "najgorszego" można przypuścić, że organizm wygrał...
Jednak zapalenie płuc jest bardziej skomplikowane i wymaga innego, bardziej intensywnego leczenia. Jako reprezentant fundacji nie mogę sobie pozwolić na "wydanie" psa chorego...
Pani Małgosia pewnie by się nie wzbraniała przedprzyjęciem pod swój dach Zoji z zapaleniem płuc i innymi dolegliwościami, ale należy się zastanowić, co jest najlepsze dla psa...

Posted

GoniaP, była mowa nie tylko o babeszji, ale też o chorobie Rubartha i jeszcze czymś nieznanym. Mówiłam wyraźnie, że NIE WIEMY co Zoi jest. Nasza wetka osłuchiwała Zoję i informowałam o szmerach w płucach, kasłaniu i wycieku z nosa.
Wg ustaleń Zoja miała zostać zbadana w klinice i dalej miał przejąć leczenie DS, który ma ku temu możliwości.

Posted

Ulka18 napisał(a):

PS. Sunia byla dowieziona pod drzwi zgodnie z wymaganym terminem. Moze gdybysmy wiedzieli, ze jednak mamy sie dolozyc i do podrozy i do dalszego leczenia, nie wydawalibysmy Zoi. Cos sie tutaj nie zgadza.
Ulka........Nasza fundacja nie dysponue milionami.... Ale dobro psa jest zawsze priorytetem. Poprosiłam grzecznie o dofinansowanie podróży psa do Poznania. Jasnym jest, że od momentu przejęcia psa, jest on pod naszą opieką.....i to my pokrywamy wszelkie koszty....
Nikt nie prosi Was o dofinansowanie leczenia psa, odkąd trafił do nas. "Spór" i niechętnie używam tego określenia, dotyczy jedynie kosztów transportu Zojki.
I tak jak napisałam, nie odżegnuję się od złożonej obietnicy, ale też liczę na akt zrozumienia (łaski) wobec poniesionych (a niespodziewanych) kosztów....

Posted

Murka napisał(a):
GoniaP, była mowa nie tylko o babeszji, ale też o chorobie Rubartha i jeszcze czymś nieznanym. Mówiłam wyraźnie, że NIE WIEMY co Zoi jest. Nasza wetka osłuchiwała Zoję i informowałam o szmerach w płucach, kasłaniu i wycieku z nosa.
Wg ustaleń Zoja miała zostać zbadana w klinice i dalej miał przejąć leczenie DS, który ma ku temu możliwości.
Żadnej choroby Rubartha nie było. Zmętnienie rogówki było wynikiem supresji immunologicznej organizmu. RTG ujawniło zapalenie... Pytanie, kiedy do niego doszło i dlaczego nikt tego nie zauważył od tylu tygodni??

Posted

Jeny, kobiety nie kłóćcie się o pieniądze - podajcie konto Fundacji i będziemy tam wpłacać kasę na Zoję, postaram się jak najszybciej zrobić bazarki. Byleby tylko suczka była zdrowa, bo tyle spadło tych chorób na jedną, wcale nie olbrzymią suczkę!

Posted

Transport na pewno bedziemy sie starali sfinansowac, ze wzgledu na osobę Reno oraz Zojke. Szkoda, ze tak wyszlo, bo bylismy przekonani, ze dalsze leczenie pokrywa DS (nie Fundacja), ktory ma na to srodki i ze my juz sie do leczenia nie bedziemy dokladac. Rownie dobrze mozna bylo Zoje zostawic w hoteliku, a potem wyadoptowac Pani Dorotce, ktora na sunie czekala, wspomagajac leczenie sunieczki. Po co ja bylo wozic przez pol Polski, zeby finansowac leczenie?
Jesli chodzi o zapalenie pluc, to rozwija sie ono w ciagu 2-5 dni, doswiadczylam tego na mojej corce Ulce.

Agusiu, my sie nie klocimy, ale jesli Pani Dorotce nie dalysmy suni, bo nie mialysmy tyle kasy na wsparcie leczenia, to dlaczego mamy wspierac je DS'owi, ktory deklarowal, ze bierze Zoje taka jaka jest i ze je oplaci ??? Nie Fundacja Emir, ale DS. To jest bardzo nie fair wobec Pani Dorotki.

Posted

Ja poczekam na pieniądze spokojnie. Niestety nie mogę sie dołożyc. W chwili obecnej ludzie wiszą mi ponad 1200zł za transporty! Przepraszam, ale czuję, jakbym dostała po raz kolejny kijem w łeb. Po raz kolejny po licznych zapewnieniach o zwrocie kosztów, po dowozie psa wychodzą problemy. Ja nie działam (już) w żadnej fundacji (między innymi z takich powodów :p), wszystkie pieniądze wykładam z własnej kieszeni a wierzcie mi, ja mam w co inwestowac.
Za moment wstawię auto do garażu i żadnego psa już nie dowiozę do domu.

I tak liczę koszty dowozu Zoi JEDYNIE na trasie Łódź-Poznań, bo w Mielcu w sobotę tak czy tak bym była.

Koszt transportu policzyłam na 120zł.
Auto pali ok 7,5l/100km, przejechałam ok 400km (zaokrąglam w dół), cena ON 3,55l. Jechałam autostradą czyli dochodzi 44zł opłat. Na siebie biorę 24zł (tyle mogę), czyli za autostrady pozostaje 20zł. Koszty łatwe do policzenia.

Nie bardzo rozumiem w ogóle zmiany frontu. Zoja miała byc adoptowana z całym dobytkiem inwentarza a wiadomo było, że to pies chory i różne dolegliwości i powikłania mogły wyjśc. Z tym podobno wszyscy się liczyli. Z tego co zrozumiałam, adopcję miała wziąc na sienie Fundacja, właśnie po to, by ewentualnie wspomóc finansowo nowy dom Zoi. Teraz okazuje się, że nikt nie był gotów na koszty. A przecież jesli nie zapalenie płuc to spokojnie mogło się przyplątac coś innego, bo przy tak słabym organizmie o to łatwo.

Mam nadzieję jednak, że dojdziemy wspólnie do jakigoś konsensusu dla dobra Zoi i naszej współpracy.

Posted

GoniaP napisał(a):
Żadnej choroby Rubartha nie było. Zmętnienie rogówki było wynikiem supresji immunologicznej organizmu. RTG ujawniło zapalenie... Pytanie, kiedy do niego doszło i dlaczego nikt tego nie zauważył od tylu tygodni??


Choroba Rubartha była podejrzeniem, nie ma jej teraz, ale pewności nie ma, że jej nie było (zanim nastąpił nawrót choroby, Zoja miała m.in. oboje oczu zmętniałych).
W kwestii samej Zoi to mało ważne. Najważniejsze, że teraz wiadomo co dokładnie jej jest i że jest leczona, że ma wspaniałą opiekę bumerang :loveu:
Zmartwiło mnie to zapalenie, nie robiliśmy RTG, więc nie wiedzieliśmy.
Suni musiał zaszkodzić transport i zmiana miejsca, ponieważ u nas już nie kasłała (mieliśmy długi postój w Mielcu i wszyscy co tam byli to mogą potwierdzić).

Nie zmienia to wszystko faktu, że sunia była wielką niewiadomą i od początku to podkreślałam, więc nie rozumiem określenia "niespodziewanych" wydatków.

120 zł to śmieszna kwota za transport przez pół Polski (ja sunię wiozłam do Mielca gratis, to jest mój wkład w jej podróż do domu i więcej zaoferować nie mogę).

Posted

Bumerang, my sie nie klocimy. Ale ustalenia byly zupelnie inne. I wstyd nam wobec Pani Dorotki, bo Zoja nie poszla do Niej wlasnie przez brak finansow na leczenie. Dom spod Poznania mial takie srodki miec, a teraz okazuje sie inaczej. Wszystko mialo byc dla dobra Zoi. Nie rozumiemy tej zmiany, po prostu nie rozumiemy :roll:

Jeny, kobiety nie kłóćcie się o pieniądze - podajcie konto Fundacji i będziemy tam wpłacać kasę na Zoję, postaram się jak najszybciej zrobić bazarki.
Jasne, lezymy na kasie i mozemy ja rozdawac do woli :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...