Jump to content
Dogomania
sylwija

SYTUACJA KRYZYSOWA, potrzebna pomoc dla Sylwiji i jej zwierzaków! INFO od strony 9

Recommended Posts

9 godzin temu, sylwija napisał:

gdyby ktoś zechciał wesprzeć moich podopiecznych, a ma zbędne ubrania - można w ten prosty sposób:

Fundacja Runa bierze udział w akcji #pomaganieprzezubranie !

#zostańwdomu i #posprzatajwszafie! Pomóż tym samym zwierzakom z Runy. Jak to działa? To proste!

Wejdź na stronę: https://www.pomaganieprzezubranie.pl
Zarejestruj się, zamów (za darmo) kuriera, przekaż mu ciuchy, których nie używasz i wybierz, że to właśnie fundacji Runa chcesz pomóc.

 

2 godziny temu, Selenga napisał:

Może i działa, ale Fundacji Runa czyli Sylwii na liście fundacji nie ma, więc nie ma jak przeznaczyć pieniędzy z ciuchów dla niej...

 

Może to początek współpracy ? Sylwia daj znać

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Aldrumka napisał:

 

Może to początek współpracy ? Sylwia daj znać

Pytałam Sylwię, wie o tym i zgłaszała im ten problem. Na razie nie odpowiedzieli

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Selenga napisał:

Pytałam Sylwię, wie o tym i zgłaszała im ten problem. Na razie nie odpowiedzieli

 

To czekamy aż się wyjaśni 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj mała Lilu pojechała do Torunia, do swojego domu :) Była mocno zestresowana, więc trzymamy mocno kciuki za aklimatyzację, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.

90710435_3102604473092497_4690720335866101760_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=srq7UwrfGW4AX9MFg_v&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=74408a918a1461ca30c085a76e386b1f&oe=5EA310CE

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodnie z planem pojechał dzisiaj czarno-biały piesek, trzymamy kciuki za aklimatyzację :) Będzie miał na imię Elek, jest zestresowany nową sytuacją, ale jego Pańcia mówi, że dadzą radę :)

Niestety udana adopcja Lilu stoi pod znakiem zapytania :( Sunia jest przestraszona i zestresowana, w domu siedzi w jednym kątku i nie chce nawiązać kontaktu, obawia się na spacerach a niestety Państwa, pomimo deklaracji, że są gotowi na pracę z psem i wiedzy, że szczeniaka trzeba będzie nauczyć wielu rzeczy sytuacja zdecydowanie przerosła. Są gotowi się poddać, czego innego oczekiwali... Na razie sunia jest u nich, prosiłyśmy, żeby dali małej czas (kiedy zadzwonili, że jest problem minęło niewiele ponad 24 godziny od adopcji...), zastanawiają się nad decyzją co dalej. Pozostaje nam czekać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie są okropni. Pierwszy błąd to wzięcie suni na ręce. Nie wolno tego robić. Sowa dałaby tu tęgi wykład. Licho wie co robią w domu . Może na siłę chcieli ją brać . Muszą dać jej czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Poker napisał:

Ludzie są okropni. Pierwszy błąd to wzięcie suni na ręce. Nie wolno tego robić. Sowa dałaby tu tęgi wykład. Licho wie co robią w domu . Może na siłę chcieli ją brać . Muszą dać jej czas.

hmmm...u nas w schronisku wszystkie psy są brane na ręce...inaczej cięzko byłoby je wsadzić do samochodu...

a czemu tego nie można robić? nie miałam pojęcia...

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, kiyoshi napisał:

a czemu tego nie można robić?

Psy tracąc kontakt ze stabilnym podłożem tracą poczucie bezpieczeństwa. Ze strachu może nawet któryś ugryźć.
Lepiej byłoby tylko pomóc wejść, niż brać na ręce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, elik napisał:

Psy tracąc kontakt ze stabilnym podłożem tracą poczucie bezpieczeństwa. Ze strachu może nawet któryś ugryźć.
Lepiej byłoby tylko pomóc wejść, niż brać na ręce.

h,mmm...przez 3 lata nigdy nam się nie zdazyło, ani pogryzienie, ani zwrot z adopcji psów wziętych na ręce.....odpukać, chyba miałyśmy szczęscie

zresztą...psy adoptowane prosto ze schroniska baaardzo żadko wracają, nawet mimo trudności, ludzie bardziej walczą, bo wiedzą...gdzie te psy mają wrócić w razie czego :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, kiyoshi napisał:

h,mmm...przez 3 lata nigdy nam się nie zdazyło, ani pogryzienie, ani zwrot z adopcji psów wziętych na ręce.....odpukać, chyba miałyśmy szczęscie

zresztą...psy adoptowane prosto ze schroniska baaardzo żadko wracają, nawet mimo trudności, ludzie bardziej walczą, bo wiedzą...gdzie te psy mają wrócić w razie czego :(

Może dlatego nie było pogryzień, że psy w schroniskach są zagubione, wystraszone... Generalnie psy nie lubią być podnoszone. Są to dla nich nienaturalne warunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, kiyoshi napisał:

hmmm...u nas w schronisku wszystkie psy są brane na ręce...inaczej cięzko byłoby je wsadzić do samochodu...

a czemu tego nie można robić? nie miałam pojęcia...

To , że były brane na ręce na moment, nie znaczy że to nie jest dla nich potwornym stresem. Tak jak elik pisze, wzięcie na ręce powoduje oderwanie od podłoża , utratę poczucia bezpieczeństwa. Gdy pies jest w domu od szczeniaka, jest inaczej. 

Dolar jest z nami ponad 13 lat, Loczka ponad 5 i mała Sunia od kilku lat często bywa u nas nawet po parę miesięcy. Wszystkie po wzięciu na ręce robią się sztywne , często wyrywają się.

Kiedyś mała tymczasia po wzięciu na ręce strzeliła taką koo ,że mieliśmy sprzątania dwóch pomieszczeń na 2 godziny.

Zresztą można poczytać w mądrych książkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podstawa brania psa na ręce jest bardzo prosta trzeba to robić bardzo delikatnie obejmując psa w tułowiu i podnosząc powoli do góry,nie zrywem,nie szybko bo pies nie wie co się dzieje nagle wyrwany od podłoża.Same opasanie psa rękami już go uspokaja i daje mu poczucie bezpieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Anula , czy Ty myślisz ,że ja swoje psy podnoszę gwałtownie i inne też?  Jest zasada - psów nie należy podnosić. Niektórym to nie przeszkadza , ale to trzeba delikatnie sprawdzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Poker napisał:

Anula , czy Ty myślisz ,że ja swoje psy podnoszę gwałtownie i inne też?  Jest zasada - psów nie należy podnosić. Niektórym to nie przeszkadza , ale to trzeba delikatnie sprawdzić.

Ja nic nie myślę,po prostu nigdy nie miałam problemu z podnoszeniem psiaka i pies absolutnie nie był zestresowany a były bardzo częste sytuacje,że musiałam psa podnieść,nieść po schodach itp.Napisałam to tylko z mojego doświadczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że tutaj samo wzięcie małej na ręce nie nie jest aż tak znaczące, choć na pewno było dla niej stresujące (aczkolwiek uważam, że w sytuacji adopcji, kiedy mamy zabrać psa z dotychczasowego miejsca, nie mamy możliwości przepracowania czegoś tu i teraz, czasem lepsze może być wzięcie go na ręce i przeniesieni niż np. ciągnięcie na smyczy i wciąganie czy wpychanie siłą do samochodu, ale to tak na marginesie).

Przede wszystkim Lilu to sunia, która wychowywała się najpierw na śmietniku a potem w Runie - nie zna miasta, nie zna smyczy, nie jeździła nigdy samochodem, do tej pory była zawsze z mamą, rodzeństwem i innymi zwierzakami a do tego jest suczką wrażliwą, najdelikatniejszą z rodzeństwa. Teraz znalazła się w zupełnie nowej, stresującej sytuacji, z obcymi ludźmi, w obcym miejscu, bez innych psów. Naturalnym jest, że jest zestresowana i przestraszona, szczególnie po tak krótkim czasie. Natomiast Państwo mówiąc o swojej gotowości do nauczenia psa wszystkiego chyba nie zdawali sobie do końca sprawy co to znaczy - oczekiwali, że adoptują szczeniak i będą mieli od razu wesołego, rozmerdanego towarzysza do spacerów i zabawy a nie malucha przytłoczonego nową sytuacją, któremu naprawdę trzeba poświęcić czas i cierpliwość, żeby się otworzył. Boją się, że suczka ma taki charakter, że już zawsze będzie lękliwa i że w związku z tym nie jest psem dla nich.

To ja oceniałam ten dom, uznałam że Państwo są gotowi na przyjęcie pod swój dach psa i świadomi z czym to się wiąże, niestety na razie wiele wskazuje na to, że mogłam się pomylić... Jest też szansa, że Państwo spanikowali, przestraszyli się takiego niespodziewanego dla nich, choć naturalnego w tej sytuacji zachowania suni, ale uspokoją się, ochłoną i staną na wysokości zadania. Jeśli nie, mała na szczęście ma gdzie wrócić. Na razie musimy poczekać na rozwój sytuacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwróciłam kiedyś (no ale do hodowli) suczkę, która się u mnie zatkała pod ławeczką w przedpokoju, przez prawie dobę nie wyszła na siusiu, nie jadła, nie piła, kupka nieszczęścia. Uznałam, że mój dom nie jest dobry dla niej i - w razie niewielkich, powolnych postępów - i ona będzie się męczyć, i ja. Tak więc w pewnym sensie rozumiem reakcję tych państwa, choć oczywiście z psa bezdomnego bym nie rezygnowała z takich powodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

rozi , byłaś za szybka. I ci ludzie też. Po jednej dobie się zniechęcić?  Przesada. Od ludzi tez nie wymagamy , by od razu nas polubili czy pokochali ?

Nasze tymczaski nieraz po 2 dobach siusiały , nie mówiąc o koo. Siedziały przez 3 tygodnie w kącie pod donicami z kwiatami, jadły tyko w nocy. A potem stawały się pieszczochami.

  • Like 2
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie byłam za szybka. Patrzyłam potem na losy tej suni, były z nią problemy. Ale - jak mówię - jest różnica między bezdomniakiem, a psem z hodowli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sory rozi, ale nie widzę różnicy, przynajmniej w tym kontekście, pomiędzy psem bezdomnym, a psem z hodowli. Czy według Ciebie pies bezdomny zasługuje na cierpliwość, a pies z hodowli nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marysiu a może w tej sytuacji zaproponować Państwu że zostaną dt a Ty będziesz szukać domu np z ogrodem już tam na miejscu.? 

Wtedy oni będą mieli jakiś komfort a jest szansa że na spokojnie już zmierza się z sytuacją i sunia u nich i tak zostanie :) wg mojej wiedzy w ciągu 2 tygodni zrobi duże postępy jeśli otworzą na nią serce

A może i będzie tam ze znajdzie lepszy dom i też wszystko dobrze się skończy? 

PS bardzo mądrze napisałaś o braniu psa na rece

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 26.03.2020 o 19:10, Aldrumka napisał:

 

Może to początek współpracy ? Sylwia daj znać

napisałam do nich, ja widzę profil fundacji, ale na liście nie ma. Od dwóch dni czekam na odpowiedź..

Share this post


Link to post
Share on other sites

A propos brania psa na ręce. Jak jest taka konieczność, to dotychczasowy opiekun powinien wnieść psa do samochodu . A na zdjęciu widać pana , który po prostu wziął sunię , żeby wziąć. 

I zobaczcie miny i mowę ciała psów branych w schroniskach na ręce do zdjęcia. Są sztywne i przerażone. Pisała o tym zresztą Sowa , która jest dla mnie autorytetem. Branie psa na ręce przez obcych ludzi  jest poważnym błędem.

Pomysł ,żeby zostali dT dla suni jest bardzo dobry. Oby zechcieli.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Livka napisał:

Marysiu, a co z Tusią i Aviolą ?

Nikt o nie nie pyta... Miałam od początku tylko jeden telefon, ale taki, o którym nawet nie warto wspominać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...