Jump to content
Dogomania

Szczeniak niewidzący z oczopląsem- POMOCY!!!! TOFI ma dom !!!


Recommended Posts

Posted

Rodzina która adoptowała Tofika oddała go na drugi dzień. Z płaczem co prawda ale..... Powiedzieli że nie dadzą rady opiekować się niewidomym psem. Teraz od tygodnia z okładem piszą do mnie i dzwonią co jest z Tofim, jak sie ma, co z nim robimy i czy będzie mógł do nich wrócić.... ech.... trudne to wszystko!
A ja mam mieszane uczucia. Nie wiem czy chcę zeby wrócił do nich.... Tak łatwo z niego zrezygnowali!

  • Replies 195
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bardzo trudna decyzja!:shake:
Z jednej strony bałabym się,że go znowu oddadzą po jakichś niepowodzeniach( i to nie koniecznie Tofika!),a z drugiej strony...czasami jak kogoś zbraknie to widzimy jak był dla nas ważny!

Straszliwie ciężka sytuacja...a Tofuś tak słodki unikacik!

Posted

rozumiem cię kochana Anetko:roll:
Ja próbuję sobie tłumaczyć, że ludziska przyszli na akcję, wyadoptowali psiaka, nikt ich nie uprzedził, że ślpey, że się obija, że ma oczopląs, że być może móżdżek uszkodzony....Zabrali, zauważyli co jest i ze strachem "o co chodzi" zwrócili psiaka.Dopiero czas i brak Tofika dał im wiele do myślenia.Tym bardziej, że już mają mniej wiecej naświetlone co Tofikowi może dolegać i że wzroku nie odzyska....
Chcesz, możemy tam obie podjechać, z Tofikiem nawet i spróbować z nimi porozmawiać może?Nie każdy tak jak my-"działaczki" szybciej pokocha psa bez nogi, niewidomego czy z uszkodzonym kręgosłupem."Zwyczajni" ludzie muszą przemyśleć, przedyskutować i dopiero podjąć decyzję....

Podjedziemy do nich?

Posted

lena_zet napisał(a):
rozumiem cię kochana Anetko:roll:
Ja próbuję sobie tłumaczyć, że ludziska przyszli na akcję, wyadoptowali psiaka, nikt ich nie uprzedził, że ślpey, że się obija, że ma oczopląs, że być może móżdżek uszkodzony....Zabrali, zauważyli co jest i ze strachem "o co chodzi" zwrócili psiaka.Dopiero czas i brak Tofika dał im wiele do myślenia.Tym bardziej, że już mają mniej wiecej naświetlone co Tofikowi może dolegać i że wzroku nie odzyska....
Chcesz, możemy tam obie podjechać, z Tofikiem nawet i spróbować z nimi porozmawiać może?Nie każdy tak jak my-"działaczki" szybciej pokocha psa bez nogi, niewidomego czy z uszkodzonym kręgosłupem."Zwyczajni" ludzie muszą przemyśleć, przedyskutować i dopiero podjąć decyzję....

Podjedziemy do nich?

ja bym go nie oddała. Przecież gdy adoptowali psa to zdawali sobie sprawę, ze pise też potrzebuje wizyty u weta... A co będzie jak Tofik (tfu, tfu) zachoruje na coś - to też go oddadzą - bez sensu

Posted

Na dzień dzisiejszy,też nie dałabym tej rodzinie Tofika! Chłopaka czeka diagnozowanie,a może i leczenie...teraz jest bezpieczny.
A ta rodzina...cóż,każdy ma prawo do błędu i jego naprawy!!!
Ale dla mnie musieliby wykazać daleko idącą determinację i udowodnić,że zakochali się bezgranicznie właśnie w Tofiku!To nie łatwe,ale możliwe!

Posted

Ja tez bym nie oddała. Psiak jest bezpieczny przeciez, chyba nie ma jakiegoś gwałtu jesli chodzi o szukanie domu.
Dla mnie dom, który oddaje psiaka po jednym dniu to głupi dom.
Każde zwierzę potrzebuje czasu na zaklimatyzowanie się.

Wierzę, że Tofik znajdzie taki dom, na jaki zasługuje.

Posted

a ja bym dała im szansę... wydaje mi się, że spanikowali wystraszyli się ale ta dziewczyna zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie... Często potrzeba czasu żeby coś zrozumieć... Jeśłi ktoś nigdy nie miał do czynienia z chorym psem a tymbardziej niewidomym, to ma prawo do paniki, może się narażę ale ja wzięłabym pod uwagę ten dom mimo wszystko... teraz już są świadomi

Posted

Tym bardziej, że nie byli przygotowani na to że psiakowi coś jest, był oddany jako zdrowy... Ludzie nie wiedzą nic o niewidomych psach, Lena ma rację, pojedźcie do nich, porozmawiajcie...
Ta dziewczyna na pewno bardzo kocha zwierzęta, przypomnę Wam że na akcji , poszła kupiła nową smycz i szelki, oddała je fundacji a wzięła go w tych w których był, uzasadniając to tak, że nie chce małego dodatkowo stresować...
Anetko ja jestem za drugą szansą dla nich...

wskoczyłam przed Halbinkę :razz: a pisałam po niej :mad:

Posted

Widzę, że tu jakieś "głosowanie", no to ja jestem za drugą szansą.

Czasem ludzie otoczeni innymi bezdusznymi ludźmi potrzebują po prostu wsparcia osób siedzących w temacie. Pani na mnie też zrobiła pozytywne wrażenie. A tam w domu mają chyba jakąś starszą chorą osobę może ich to przerosło :shake:.
Pani chyba gdzieś niedaleko mieszka a nie na drugim końcu Polski - jakieś wizyty poadopcyjne nie byłyby większym problemem.
Nawet matka, która zostawi dziecko w szpitalu ma prawo do jakiegoś czasu je odebrać bez konsekwencji.

Myślę, że rozmowa wiele wyjaśni a gdyby Amikat i Lena się na nią wybrały to już nie ma lepszej ekipy :loveu:

Posted

A ja mam takie pytanko-czy stoi coś na przeszkodzie,żeby rodzinka odwiedzała malucha,zabierała na spacerek,pobawiła się z nim...?
Oni by się przekonali czy dadzą radę,Wy też miałybyście okazję zobaczyć jak te kontakty przebiegają i czy potwierdzają Waszą decyzję!

Zalecałabym ostrożność,bo wiedzieć,a opiekować się to dwie ...nie zawsze pokrywające się ze sobą sprawy.Nie lepiej to sprawdzić...naocznie?Jak będą zdeterminowani i zakochani, to... o to właśnie chodzi!I wtedy, nie ważne co się działo wcześniej-krzywdy maluchowi nie zrobili.

Posted

żaba podeslala malego na watek slepkow- kroi się jakis dom czy dac go na wątek. a jesli dać to czy mam wziąść informacje z pierwszego postu? czy są inne ważniejsze gdzies.....?


jesli na wątek to potrzebuję :
wiek
stan zdrowotny w tym oczek
jakies ogolne informacje (jak się zachowuje, sam czy do innych psow, na co trzeba uwazac...)
zdjęcia
i kontakt ( tel/mail)

senkju

Posted

Mam nadzieje ,że Tofficzan grzeczny:diabloti:
No ,że spotkam niebawem chłopca na spacerze w końcu my z Ferdkiem z tej samej ulicy :cool1:
Spotkać taka sławe to bedzie coś;)
Chociaz Ferdek trep by sie go bał...ale co tam!

Posted

Ola la napisał(a):
Mam nadzieje ,że Tofficzan grzeczny:diabloti:
No ,że spotkam niebawem chłopca na spacerze w końcu my z Ferdkiem z tej samej ulicy :cool1:
Spotkać taka sławe to bedzie coś;)
Chociaz Ferdek trep by sie go bał...ale co tam!


Dajesz ciotka:diabloti: Mój nr 505-497-467 Spotkanie musi być, teraz to juz nie daruję :eviltong:

A Tofik bez zmian.Drepta za mną chłopak krok w krok, wyznaje zasadę życiową "zawsze tam gdzie ty" hahaha.Na spacerze spuszczony ze smyczy szaleje ślepiec jeden przeokrutnie :megagrin: Normalnie ma gość szczeście, że drzewa na mojej ulicy nie rosną pośrodku placu, bo inaczej Tofik byłby już martwym ślepcem:diabloti: Dzisiaj odwiedziła nas ciotka jotka, więc może potwierdzić, że Tofinowy chłopak ma się całkiem, całkiem! A co do Wrocławia to ponoć w ten czwartek, tj.12.03 ma mieć ustalony termin, ale o szczegóły trzeba ciotkę amikat przymolestować:lol:

Posted

Ano dam :eviltong:
W weekend znowu będe na czcigodnej Szczecińskiej :cool1:

ostatnio czteri dni bylam.
Szkoda ,ze Tofika nie spotkałam :( My z Ferdkiem bardziej takiej piaskownicy sie trzymamy z lewej strony przedszkola:evil_lol:

To ja juz widze jak szaleńce beda szaleć :diabloti:
Ferdek lubi sobie poszczekac ,ze niby jest grozny a jak sie jakis pies zblizy na metr to piszczy i ucieka ciotka jedna :P

To Tofi sie poczuje jak maczo :cool1:

Ciesze sie ,ze chłopina ma sie dobrze i jest w super szponach ;)
zapisalam numera i damw piatek znac esemesczanem ;)

Posted

Witajcie,
dzisiaj byłam na spotkaniu z dr Kiełbowiczem, jesteśmy umówieni na przyszły tydzień na diagnozowanie. Badania będą bezpłatne, jako że Tofik jest bezdomnym maleństwem, jedyne ewentualnie poniesione koszta to leki.
Trzymajcie mocno kciuki za małego!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...