przyjaciel_koni Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Jeśli chcecie to w środę zadzwonię ponownie do Pani z Gocławia. Troszkę Ją podpytam (bardzo delikatnie...). Przy okazji zobaczymy na jakim etapie tak naprawdę jesteśmy... Ale rozmowa pierwsza naprawdę dawała duże nadzieje... Oby się ziściły. (Na wszelki wypadek ja bym prowadziła równoległe rozmowy jeśli jest taka możliwość !!! Od przybytku głowa nie boli...) Quote
Betbet Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Aga odbyłam bardzo długą rozmowę z Panią z Gdyni, która do Ciebie dzowniła i nie może się dodzwonić. Jak wiesz Pani wzięła naszego Rudego, slepego i głuchego staruszka. Początkowo były z nim cyrki. Po prostu cyrki. Trzeba go było znosić po schodach, wnosić po schodach itp. Pani miała problemy z kręgosłupem. Ale Rudy(teraz Dżeki) przyzwyczaił się do nowych warunków, potrafi sam wchodzić po schodach. Całe dnie właściwie spi na poduszeczce. Sunia Pani zaś chciałaby towarzysza do zabaw, a on się dotego nie nadaje. Dlatego Pani i jej wielki wyrzut sumienia wzglęem Lary (a tym samym i mój) prosi i pyta, czy Lara mogłaby u niej zamieszkać. Wiem, że dla kogoś kto pierwszy raz to przeczyta sprawa może wyglądać jak zmienianie decyzji co chwila, ale zwlailiśmy się wtedy Pani z RUdym jak grom z jasnego nieba, a Jej dobre serce nie pozwoliło odmówić domu staruszkowi, którego nikt nie chciał. Co o tym sadzisz? Dom jest idealny. Pani jest nieziemska. Tylko znów sprawa transportu staje... Quote
aganela Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Cholera Betti ale się porobiło...normalnie od przybytku jednak chyba głowa boli.. Po 1. kurcze no ja sam nie wiem czy teraz to Lara by się nadawała do tej pani do domu do Gdyni,bo ostatnio to zaczyna się robić niezabardzo do innych psów,bo wiesz u mnie jst taka sytuacja ze za płotem sąsiada mamy strasznie jazgoczącą małą sukę ,które ,,lubi prowkować" moje suki no i trochę się Lara zaczyna robić do niej niemiła,ale tzn nie odszczekuje jej tylko staje przy płocie i patrzy na nią,ale ja ją odwołuje.No i ostatnio na spacerze szłam z Larą,a to przeż pola biegła sobie zgraja kurdupli za cieczkową suką no i Lara bardzo chciał do nich biec,szalała,ale nie szczekała,poza tym na podwórku to ona do obcych psów za płotem,a one się boją-wiecie jak to jest zastraszone,wiejskie kiundle jest terytorialna tzn.szczeka na nich. No a Lara uwielbia się bawić,martwie się tylko co by było gdyby się nie zgodziły ze sobą...no kurcze trzeby było ją jakoś odwozić,wiem że pani jest nieziemska;) Po 2.ta pani w Wawie-no już sama nie wiem,bo jednak dom z ogrodem,a mieszkanie to coś innego..i czy tak można odwołać adopcję...?.. Po 3. dostałam dziś,taki PW(jeśli uraże,to przepraszam,ale chcemy jak najlepiej zdecydować w kwestiii domu dla suki.) Witam! Jestem zainteresowana adopcją Lary. Wiem, że prowadzicie już rozmowy z osobą chętną, ale na wypadek gdyby nie wyszło - zgłaszam swoją kandydaturę. Mieszkam pod Krakowem, w Tenczynku w domu z ogrodem. Dorastałam z dwoma owczarkami, więc pojęcie o rasie mam. Niedawno przeprowadziłam się z miasta do domu prywatnego i myślę o adopcji psiajuchy. Nawet niedawno przybłąkała się suczka wyżła, ale zwiała zaraz na drugi dzień - mam tylko nadzieję, że wróciła do swojego domu. Przyznam, że w najbliższy weekend chciałam zrobić porządek z płotem - wyżlica znalazła w nim dziurę, ale rozumiem, że sprawa jest pilna i jeśli jest mus to w ten weekend byłabym w stanie się zorganizować i przyjechać po psa - jeśli oczywiście osoba chętna zrezygnuj. Z drugiej strony wiem, że sprawdzacie potencjalne domki, więc pewnie i tak ktoś najpierw musiałby się u mnie zjawić. Tak czy inaczej trzymam kciuki za sucz i w razie czego podaję namiary na mnie: I *****, tel.******** . mail ******* - niestety pod mailam jestem miedzy 9-16. Pozdrawiam Iwona Cholercia Betti przeczytaj sobie wszystko dokładnie i nie zgłupiej?!No i co zrobić????!!!!???? Ja już sama nie wiem,kusi mnie dobra pani z Gdyni,ale jak się nie zgodzą?kusi mnie ten dom z ogrodem(ale zwianie wyżełki?)no ja sama nie wiem,kurcze bo Lara jest bardzo aktywna-hihi owczarkowe ADHD no i musi mieć właściciela totalnie zakochanego w niej,bo ona np. dla zabawy(ma plastykową michę)uwielbia wynosić sobie michę z karmą i rozsypywać jej się musi.:diabloti: Ratunnnku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! JAk najszybszy ODZEW!!!! Quote
epe Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Aganela! Jak nie było domów-był problem! Teraz są potencjalne 3- to jeszcze gorszy problem!:evil_lol: Ja myślę,że dla niej lepszy jest dom z ogrodem-choć.... Sama mieszkam w bloku i miałam najdrozszą moją Zuzię ONkę w mieszkaniu. Ale ona przed wyrzuceniem jej do schronu mieszkała też w bloku,więc od szczeniaka była do tego przyzwyczajona- to też ważne! Mieszkanie w bloku ma tą przewagę,że aby psa "wybiegać"trzeba iść na długi spacer- a na nim zawsze jakiś kompan do zabawy się znajdzie!:lol: Natomiast dom z ogrodem kusi do lenistwa:evil_lol: I dlatego jeśli dom z ogrodem,to lepszy taki z innym psem-wtedy psy mają zajęcie i jeśli właściciel "odpuści sobie spacer,to pies jest i tak "wywariowany". Oczywiście pod warunkiem,że ten drugi też chce się bawić! Quote
aganela Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Krucze właśnie to mnie przemawia za domem z ogrodem,pani z Gdyni (o niej w pierwszej kolejnosci myślę, jest cudowna),tylko boję się że Lara nie zaakceptuje się z sunią tej pani-. borderką w sile wieku.Bo staruszek to by się jej pewnie podporządkował. No ale może Lara by się z nią polubiła,bo zobaczyła by że może się z nią bawić i szaleć? Kurcze a Gdynia jest dalleeeko... Quote
aganela Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Jesuuu epe nie kuś....no wiem że było by świetnie,tylko straznie się boję jeśli coś nie wypali..przy naszym szczęsciu... Czekam jeszcze na opinie Betti...kurcze ale się porobiło...:crazyeye: Edit;epe posty się mieszją.. Quote
epe Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Aganela! Bordery są raczej łagodne no i bardzo "zabawowe" Ale by dziewczyny szalały!:lol: Pani nie musiałaby nawet na spacery chodzić:evil_lol: Bo staruszek,to wiadomo,że do zabaw nie skory. Gdyby dziewczyny z Gdańska pomogły w "przyzwyczajaniu" się suk-choćby teoretycznie /chyba,że pani jest znawcą psiej psychiki i da sobie radę bez pomocy/- to ten dom wydaje się najlepszy!:lol: A tu głównie chodzi o dobro psa i nie ma co sie przejmować. Tyle psów do adopcji- jeśli pozostałe domy chętne nadal,to można im szukać innej ONki w potrzebie- jest w czym wybierać! Quote
epe Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Niech się jeszcze Betbet wypowie- ona ma doświadczenie z psami! Może też Przyjaciel Koni,ma jeszcze większe doświadczenie:lol: Quote
Betbet Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Aganela przed wdszystkim zdejmuj tamto nazwisko mail ui nr pani z pw . Ochrona danych osobowych kobito!!!Szybciutko!!! Po drugie Pani z Gdyni powiedziałą, że jeśli będzie cudowny dom dla Lary to ona oczywiście jest za, nie chce tlyko by ona trafiła do kojca, budy czy cokolwiek. Quote
aganela Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Kurcze tak się zaaferowałam że zapomniałam o danych-poprawione... \No dobra ale co teraz zrobić???....Już sama nie wiem jeszcze namąciło mi się w głowie o tych wspólnych zabawach...No i saama już niewiem...co zrobić..czyli dom Pani z Gdyni jest jako ostatnia,,deska ratunku z sytuacji"? Quote
przyjaciel_koni Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 [quote name='Betbet']no,sprawdzajcie tamte[/quote] Popieram ! Ja jestem umówiona teoretycznie na sobotę i swoje zrobię ! Jednak jestem bardzo zainteresowana tym mailem Pani z okolic Krakowa ! To chyba w pierwszej kolejności ! Szukajcie w Krakowie Osoby bardzo doświadczonej do sprawdzenia domu (Może AgaG ?) Quote
beka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 W Krakowie jest Agamika - i doświadczona i kocha oneczki :) Quote
epe Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Tak! Agamika- ona nie odda psa byle komu!:lol: Mój TZ powiedział,że mógłby mnie zawieźć do Tenczynka /bo to pod Krakowem miejscowość,spokojna,wśród lasów!/,ale dopiero w niedzielę! Agamika mieszka koło mnie,to moglibyśmy razem pojechać. Tylko nie wiem kiedy ona jeździ do "swoich" psów w hoteliku-czy w sobotę,czy w niedziele. Zaraz do niej napiszę!:lol: Quote
Betbet Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 no to teraz nadążyć za Wami ło hohohohoh Quote
furciaczek Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 ja sie zgubilam ale kciuki trzymam:p Quote
agamika Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 do hotelu jezdze róznie ;) więc niedziela na wizyte jak najbardziej mi pasuje i zmykam do pracy z powrotem Quote
makaja81 Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Widzę, że toczy się dyskusja na temat mojej kandydatury do adopcji Lary. Chciałam na forum wyjaśnić sprawę, o której sama wspomniałam od razu, czyli o wyżlicy, która się do mnie przybłąkała i uciekła. Muszę się trochę wytłumaczyć, bo wiem że sprawa może wyglądać conajmniej nieładnie :oops: Byłam w trakcie przeprowadzki do domu w Tenczynku. Od kilku dni zwoziliśmy z mężem rzeczy. Jednego wieczora postanowiłam, że pojedziemy z kolejną partią rzeczy, choć tego nie planowaliśmy. Otwierając bramę zauważyłam wystraszoną młodą wyżełkę, która płaszcząc się po ziemi podchodziła do mnie powoli. Była przestraszona ale widać było, że szuka kontaktu. Po chwili udało mi się ją pogłaskać i zamknąć za nią bramę. Byłam i zachwycona "znajdą" (zaraz sobie pomyślałam że to znak - bo myślałam już na poważnie o wzięciu psa ze schroniska), ale i przerażona, bo jeszcze nie mieszkałam w tym domu, a na dotychczasowe mieszkanie nie było możliwości wziąć psa. I tak po krótkim zastanowieniu podjełam decyzję - zostaję na noc w domu z psiną, bo przeciez nie zostawię jej samej i przeprowadzka musi nastapić szybciej. No chyba że znajdzie się właściciel - bo jeszcze tego samego wieczoru pobiegłam do sklepu z zapytaniem czy znają psinę - nigdy nie wiadomo czy pies uciekł, czy został porzucony. Rano trzeba było do pracy, więc po oględzinach płotu (2 lata wcześniej pomieszkiwałam tam ze swoją sunią i płot był reperowany) zdecydowałam, że pies może zostać na podwórku. Mąż był w domku jeszcze podczas dnia przewożąc dalej rzeczy i sunia nawet na niego naszczekała kiedy wchodził na podwórko. Podniecona pobiegłam do weta po jedzonko, szampon itd. bo sunia była trochę uciorana. Niestety jak dotarłam do domu okazało się, że sucz znalazła dziurę w płocie i czmychnęła - mąż otworzył jej dodatkowo odgrodzoną część podwórka, której ja nie sprawdziłam, a on o tym nie wiedział :placz: Chciał żeby poczuła się "panią całego obejścia". Pies jednak chyba wolał szukać właściciela. Sytuacja nas zaskoczyła i nie byliśmy w stanie się odpowiednio przygotować na przyjęcie psa, zabezpieczenie podwórka. Choć bardzo chciałam pomóc psinie (zrobiłam od razu ogłoszenia do wywieszenia we wsi, napisałam na dogo i wyżły info o znalezieniu zguby), a w razie braku odzewu na ogłoszenia byłam gotowa zatrzymać ją. Niestety nie wyszło. Przyznam sie, że chodząc na spacery nadal zagladam ludziom na podwórka - chciałabym zobaczyc ją całą i zdrową. Mam nadzieję że choć trochę się wytłumaczyłam, bo nawet jeśli Lara nie trafi do mnie będę szukała psiny przez dogo i chciałabym być wiarygodną kandydatką adopcyjną ;) Pozdrawiam Iwona spod Krakowa Quote
aganela Posted November 19, 2008 Author Posted November 19, 2008 Hej Iwona!!Cieszę się że dołączyłaś do dogo:loveu:.No a jeśli już tu chciaż troszkę mogłabyś napisać jakie warunki,co jej oferujesz zapewniła byś suni(gdzie by mieszkała-dom?kojec?ile czasu możesz jej zapewnić?czy długo pracujesz?czy suka długo w ciągu dnia przebywała by całem sama?),było by super wiedziałybyśmy bardziej na czym sprawa stoi. Przyznam się że patrzę na twoją kandydaturę też z entuzjazmem,bo sunia obecnie zamieszkuje w domu z ogrodem no i jest bardzo aktywna,no i kraków jest bliżej więc prawdopodobieństwo że mogłabym ją odwiedzić jest znacznie większe. Wcześniej to mieszkanko w Wawie wydawało mi się i tak fajne,bo nie mieliśmy innej opcji,i suka miała mało czasu,ale teraz jak widać:cool3:sytuacja staje się dla Lary:loveu:bardzo korzystna:lol:. No i pozatym Lara jest duża jak samiec owczarka i waży około 35-38kg:diabloti: Quote
aganela Posted November 19, 2008 Author Posted November 19, 2008 Hej makaja81,tylko nie rezygnuj ale czuwaj i zaglądaj do Lary,bo masz w końcu 50% szans że sunia trafi do ciebie,wiesz że ta wizja domu z ogrode mnie bardzo kusi...:diabloti: Quote
furciaczek Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 aganela napisał(a):... waży około 35-38kg:diabloti: Patrz, tyle co ja:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Milo ze Pani Iwona zajzala na dogo:loveu: Ja dalej trzymam kciuki za pozytywne zalatwienie spraw:p Quote
makaja81 Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Eh...cieszę się, że mnie nie skreśliłyście na wstępie :razz: Dla psiajuchy udostępniam zarówno dom jak i ogród (choć ciężko narazie nazwać to ogrodem, raczej wiejskie podwórko, bo to stary drewniany dom z "obejściem", do niedawna nawet kibelek był na zewnątrz :roll:, ale trawa i drzewa są, więc może to już ogród :lol: ). Miałam dwie owczarki kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami w prywatnej kamienicy z podwórkiem i z doświadczenia wiem, że każdy pies jest inny - jedna wychodziła tylko na siuśki i zaraz była pod drzwiami, a druga jak wyszła tak jej nie było cały dzień - wcale nie chciała siedzieć w domu. Ale obie równie chętnie wychodziły na codzienne spacery - jeden długi na łąki i krótsze np. do parku. Dlatego tak naprawdę zależy to od psa, który trafi do mnie gdzie będzie spał i spędzał czas. Napewno nie zamierzam trzymać jej w zamknięciu - nie wchodzi w rachubę żadny kojec ani tym bardziej uwiązanie. Wyobrażam to sobie tak, że na noc bedzie w domu, a w dzień na zewnątrz z możliwością schronienia się na ganku. Ale biorę pod uwagę również taką możliwość, że psina będzie wolała przebywać w domu - nie stanowi to dla mnie problemu. Zdaję sobie sprawę z tego, że ogród to nie wszystko i już się cieszę na spacery po lesie w towarzystwie czworonoga :lol: bo jak narazie chodzimy sami. Niestety jesli chodzi o pracę to oboje z mężem pracujemy po 8h - czasy studenckie się skończyły :placz: I chociaż ja może czasem odpuściłabym sobie spacer z psem (przyznaję się, że mam w sobie leniuszka:lol:) to mój mąż jest tak obowiązkowym człowiekiem, że napewno znajdzie na mnie bata :diabloti: i będzie to również dla mojego zdrowia :lol: Chcę również pójść na szkolenie jeśli będzie taka potrzeba. Poprzednie psiny szkolił mój tata i niestety osobiście nie znam wszystkich tajników dobrego szkolenia, choć nie jestem całkiem zielona w tej kwestii. Pozdrawiam i uściski dla psiajuchy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.